Zestawienie

7 ulubionych książek – Łukasz Orbitowski

Bohaterem dwunastego wpisu z cyklu 7 ulubionych książek jest Łukasz Orbitowski. Postać jest znana miłośnikom literatury fantastycznej oraz grozy, ale też i czytelnikom sięgającym po literaturę piękną. Łukasz Orbitowski jest płodnym pisarzem. Stworzone przez niego opowieści były wielokrotnie nominowane do ważnych nagród literackich, wyróżniane oraz nagradzane – kto nie zna twórczości pisarza może bliżej poznać sylwetkę twórcy zaglądając do artykułu w Wikipedii.  

Pisarz, zapytany o 7 ulubionych książek, opowiedział mi o następujących tytułach:

Mark Twain, Przygody Tomka Sawyera
Po Przygody Tomka Sawyera sięgnąłem jako 10-latek. Byłem nią zafascynowany. Powieść pokazała mi czym jest amerykańska proza i była początkiem odkrywania literatury anglosaskiej oraz twórczości Marka Twaina. Do dziś zdarza mi się wracać do powieści pisarza, takich jak: Tajemniczy przybysz, czy Listy z Ziemi.

Stephen King, Miasteczko Salem
Drugim takim tytułem, który muszę wymienić jest Miasteczko Salem Stephena Kinga. To była moja pierwsza powieść fantastyczna i pierwszy horror na liście przeczytanych książek. Publikacja, otworzyła mnie na fantastykę, którą przez lata zajmowałem się zawodowo. Mimo, że, z perspektywy czasu, już nie uznaję Miasteczka Salem za najlepszą książkę na świecie, jednak wracam do niej i nadal bardzo ją lubię na prawach sentymentu.

Jarosław Iwaszkiewicz, Matka Joanna od Aniołów
Uwielbiam prozę Iwaszkiewicza. To był pierwszy polski pisarz, w którego dziełach się zakochałem. Dlatego z chęcią wymieniłbym na tej liście wszystkie opowiadania z trzech tomów, które dosłownie pochłonąłem. Jeżeli jednak muszę wybrać jeden tytuł, niech będzie to Matka Joanna od Aniołów.  Tekst wyjątkowy, bo inspirujący mnie do dzisiaj. Cudownie opowiedziana historia o duchowości, przeżywaniu Boga i ekstazie religijnej.

Cormac McCarthy, Dziecię Boże
Z McCarthym jest tak samo jak z Iwaszkiewiczem. Każda jego powieść bez reszty wciąga mnie jako czytelnika. Krwawy południk, Droga, Dziecię Boże – świat w tych książkach to rzeczywistość, w której stykają się okrucieństwo z pewnego rodzaju tęsknotą autora za dobrem. Oczywiście, dobra w powieściach McCarthyego nie ma, jednak tęsknota za nim jest ogromna. Wybieram Dziecię Boże, ze względu na mocne i jakże znaczące zakończenie – główny bohater, który zdziczał, decyduje się na powrót do społeczeństwa. Jednak robi to na prawach własnych decyzji. 

Chuck Palahniukm, Fight Club
Palahniuk to jest facet, który pisze zawsze tą samą książkę, zmieniając tylko rekwizyty. Jednak jest dla mnie bardzo ważnym pisarzem. Reprezentuje amerykańską szkołę minimalizmu pisarskiego. Dzięki jego powieściom nauczyłem się, że mniej znaczy lepiej. Jestem człowiekiem, który ma „gadane”, pisarzem, któremu słowa łatwo spływają spod palców, więc czytanie Palahniuka jest cenną lekcją.

Robert Nye, Faust
Drugi minimalista, a  do tego jakże zbereźny! Wymieniam go, bo zachwycił mnie dokonując w swoich dziełach brutalnej wiwisekcji mitów kultury europejskiej. Krótko mówiąc, na nowo napisał biografię Byrona, zabrał się też za postaci Falstaffa, Merlina, czy też Fausta. Sięgał po znane tematy i robił z nich coś w rodzaju ponurej czarnej komedii.

Mark Z. Danielewski, Dom z liści
Dom z liści to przykład eksperymentalnej prozy fantastycznej. Niezwykle ciekawy eksperyment edytorski, bo nawet litery rozpadają na kolejnych kartach, a połowę fabuły trzeba doczytać w przypisach. Taki „modern modern”. Tylko ten postmodernizm, w tym przypadku, działa, to znaczy  eksperymenty Danielewskiego podsycają zainteresowanie narracją i wzbudzają we mnie ogromny niepokój.

7 ulubionych książek – Marta Guśniowska

Źródło: https://www.btl.bialystok.pl

W lutym bohaterką cyklu 7 ulubionych książek jest Marta Guśniowska. Postać niezwykle ważna w środowisku teatralnym i coraz bardziej rozpoznawalna w literackim. Jest autorką ponad 100 tekstów o przyjaźni, byciu sobą, akceptacji, czy też walce ze stereotypami. Jednak to jej sztuki dla dzieci i młodzieży są przysłowiową wisienką na (artystycznym) torcie.

Marta Guśniowska współpracuje z wieloma teatrami w Polsce oraz Europie. O wysokim poziomie literackim jej tekstów świadczą liczne nagrody w konkursach dramaturgicznych. Sięgnęła między innymi po: Nagrodę Komisji Artystycznej, Brązowy Medal Zasłużony Kulturze – Gloria Artis, wielokrotnie wygrała konkursy Na wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej oraz  ten, organizowany przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, Na Sztukę dla Dzieci i Młodzieży.

Gdy zapytałem Martę Guśniowską o 7 ulubionych książek, wypisała następujące tytuły z krótkim uzasadnieniem:

Lewis Carroll, Alicja w Krainie Czarów
Najcudowniejsza książka na świecie! Pierwsze słuchowisko, którego słuchałam jako mała Martusia. Od tamtej pory wciąż do niej wracam – oczywiście w oryginale (mimo że niektóre polskie tłumaczenia są świetne). Alicję kocham za wszystko – sens-w-pozornym-bezsensie, absurd, surrealizm, wielo-wielo-poziomowość – humor, język – wszystko. Myślę, że to właśnie ona ukształtowała mnie jako pisarkę – stąd moja teza: tak ważne jest nie tylko to, żeby dzieciaki czytały, ale też to, czym nasączymy ich jako pierwszym.

Lewis Carroll, Alicja po Drugiej Stronie Lustra
Zastanawiałam się, czy nie podłączyć Jej pod pierwszą pozycję – zyskałabym dodatkowe miejsca dla innych ważnych dla mnie książek – ale nie. Obydwie są dla mnie zbyt ważne, żeby wrzucać je do tego samego wora – choć cenię je właściwie z tych samych względów, to jednak są różne i zasługują na dwie oddzielne pozycje. Alicję po drugiej stronie lustra przeczytałam dużo później, ale z niemniejszym zachwytem i miłością. To również pozycja obowiązkowa, do której wciąż wracam i wracać będę. Cudowne książki mają to do siebie, że w każdym momencie życia odnajdujemy w nich coś zupełnie innego, coś, czego – moglibyśmy przysiąc! – nie było tam, gdyśmy do nich wcześniej sięgali. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że dopełnieniem mojej szaleńczej miłości do obu książek jest kolekcjonowanie przeróżnych wydań – mam ich pewnie z pięćdziesiąt, z różnych lat, z różnych krajów (najcenniejsza pochodzi z Chin ) i z najróżniejszymi ilustracjami. Ale dosyć, bo o Alicji mogłabym rozprawiać godzinami – a przecież czekają jeszcze inne książki…

A.A.Milne, Kubuś Puchatek oraz Chatka Puchatka
Pozwoliłam sobie wrzucić oba tytuły do jednego worka. Puchatek – arcydzieło literatury dziecięcej, cudowne, piękne, mądre, zabawne, głębokie – wzór do naśladowania dla wszystkich pisarzy parających się twórczością dla dzieci. A przy tym książka absolutnie filozoficzna – odniesienia do filozofii taoistycznej, gdzie „Pu” (wymowa podobna do „Pooh”) to nieciosany kloc, dosłownie: uczciwy, prosty, taki jak nasz Puchatek (pisałam o tym w mojej pracy magisterskiej „Tao Baśni. Elementy Filozofii Taoistycznej w wybranych baśniach chińskich”, UAM)

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Absolutne arcydzieło literatury światowej! Nie mogłam się od niego oderwać – diabelsko wciągająca, wspaniała, hipnotyzująca lektura. Mam dwa wydania – jedno przepiękne, wielki wolumin z cudownymi ilustracjami Ivana Kulika (MUZA SA) – prezent od Rodziców, drugie – zwykłe, w cienkiej okładce. W domu czytałam jedno, a w podróży drugie – pierwszego nie dało się zabrać ze sobą do pociągu, a czekać, aż wrócę – nie miałam najmniejszego zamiaru.

William Shakespeare, Dzieła wszystkie
Nie wiem które wywarło na mnie największe wrażenie – zapewne Burza, Sen nocy letniej, Hamlet – sporo, żeby wszystkie wymienić. Jako anegdotkę przytoczę tu, że swoją pierwszą sztukę teatralną (to miało miejsce, gdy rozpoczynałam naukę w liceum) napisałam właśnie pod wpływem Szekspira. Była to ciężka gatunkowo tragedia, o miłości, zdradzie, zemście i honorze – pisana z patosem, powagą w czasie, gdy wszyscy myśleli, że zakuwam biologię… Wysłałam ją potem na warszawski konkurs Szukamy polskiego Szekspira, gdzie dostała wyróżnienie. Moja radość, że potrafię pisać szekspirowskie tragedie, nie trwała jednakże długo, bo już przy wręczaniu nagrody dowiedziałam się, że dostaję ją za (owszem, znam ten tekst na pamięć, takich rzeczy się nie zapomina ) „doskonały pastisz komedii fredrowskiej”. Na szczęście jako niepoprawna optymistka zamiast martwić się, że jednak nie potrafię pisać tragedii, ucieszyłam się, że potrafię pisać komedie – i tak mi już zostało.

Zbigniew Batko,  Z powrotem
Jedna z najcudowniejszych polskich książek dla dzieci – a właściwie to wcale nie tylko dla dzieci, jak każda dobra książka – jakie w życiu czytałam. Z absolutnie magicznymi ilustracjami Stasysa Eidrigevičiusa. Cudowna, absurdalna, wciągająca – i rażąco niedoceniana. Mało kto zna tę pozycję – a szkoda, bo podróż, w jaką zabiera nas autor wraz z bohaterami – Królikiem i Koniem – jest niezwykła, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i mojego ukochanego absurdu. Jeśli ktoś właśnie dowiedział się o jej istnieniu – gorąco polecam!

I tu mam problem…

Została mi jedna pozycja: i cóż mam tu zmieścić?!!! Całego Mrożka, Gombrowicza, Gogola, Czechowa? Albo Butenkę  – dlaczego nie? Kocham Gapiszona miłością wielką – a i sam Mistrz, z którym mam zaszczyt i szczęście się przyjaźnić, ma swoje miejsce w moim sercu. Poza tym najchętniej wrzuciłabym tu jeszcze komiksy – tak, komiksy! – Tadeusza Baranowskiego za Jego cudowne, absurdalne (znów – cóż zrobić, gdy ciągnie mnie w stronę absurdu i w duszy gra, tra-ta-ta) poczucie humoru – za język z wszelkimi jego wieloznacznościami. Myślę, że to również lektura, która wpłynęła na to, jak piszę.


Konstanty Ildefons Gałczyński, Dzieła wszystkie
Ale dobrze – skoro mam wybrać to wybieram mojego ukochanego Gałczyńskiego. Cudowną Zieloną Gęś (ja również – ukłon w stronę Mistrza – pokusiłam się o własną Gęś – co prawda nie zieloną, a chudą i z depresji, ale ukłon jest ukłon i nikt nie powinien się czepiać, jak się kto kłania ) A zatem – Gałczyński. I znów – wszystko, wszystko! Tomik z wierszami Gałczyńskiego mam zawsze na szafece przy łóżku – kończyć z nim dzień, czy zaczynać – takaż sama przyjemność i radość. I różnorodność od Zaczarowanej Dorożki po Strasną Zabę – geniusz, żartowniś, poeta – Gałczyński. To wszystko – nic dodać – kurtyna!

7 ulubionych książek – Andrzej Kalinowski

źródło Poranny.pl

Bohaterem styczniowego wpisu z cyklu 7 ulubionych książek jest Andrzej Kalinowski. Jedna z najważniejszych postaci na polskim rynku wydawniczym – pełni funkcję Prezesa Fundacji Sąsiedzi (w zarządzie zasiadają między innymi Ignacy Karpowicz oraz Grzegorz Kasdepke), która poprzez literaturę i działania promuje Podlasie oraz organizuje jedne z najważniejszych targów w Polsce, Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku.

To także osoba, która wpłynęła na gusta czytelnicze wielu mieszkańców Białegostoku. Pamiętam, chodziłem wtedy do podstawówki, jak w centrum miasta nad rzeką Białą otworzono księgarnię z prawdziwego zdarzenia. Nazywała się „Akcent”, miała najwięcej książek ze wszystkich sklepów tego typu, a z jej pracownikami można było godzinami rozmawiać o książkach. Jej współwłaścicielem był Andrzej Kalinowski.

Poproszony o wymienienie 7 ulubionych tytułów bohater styczniowego wpisu opowiedział mi, przy ciepłej herbacie, w otoczeniu książek, o następujących pozycjach:

Józef Maria Bocheński, Podręcznik mądrości tego świata
Jedna z najważniejszych książek, która trafiła w moje ręce. Ojciec Bocheński napisał ją już po 80-tce stwierdzając, że poznał wiele religii oraz filozofii i u schyłku życia może napisać prawdę i coś ważnego Dlatego stworzył książeczkę– niewielką, jednak jakże wartościową. Mówi w niej o życiu, wierze oraz roli rozumu.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow
W pierwszej warstwie znakomity kryminał. Jednak gdy sięgniemy głębiej, odkryjemy w Braciach Karamazow książkę o duszy, o tym jak można obronić się przed najgorszymi rzeczami i pozostać czystym, albo też o tym jak ideologia może doprowadzić do skrajnego zła. To książka o nas, o tym co w nas siedzi, zagubieniu i naszym „pogmatwanym świecie”. Jest tak doskonała, że można lekturę rozpoczynać od razu po zamknięciu ostatniej strony – odkrywając na nowo uniwersalne prawdy.

Michał Książek Droga 816
Książka dostrzeżona przez środowisko literackie, była w finale ważnych konkursów, w tym zdobyła nagrodę Gdyni i Kazaneckiego. Michał Książek po raz pierwszy inaczej popatrzył na wszystko, co nas otacza. Zrobił to przez pryzmat przyrody. Wyrusza wraz czytelnikiem w podróż, której szlak ciągnie się od Białowieży, wzdłuż granicy polsko białoruskiej i polsko-ukraińskiej, na południe Polski. W czasie tej wędrówki odbiorca zaczyna dostrzegać to, czego nie zauważał do tej pory, rzeczy niewiarygodne. Poza historią, odkrywa ciekawych ludzi, świat przyrody, który jest wolny jak ptak, bez granic.

Milan Kundera, Święto nieistotności
W tej powieści mistrz języka i nastroju opowiada o czterech przyjaciołach. Pragną oni zrozumieć problemy, na które trafiają w życiu. To opowieść, w której radość i uśmiech przeplatają się ze smutkiem. Na pozór książka nieskomplikowana, jednak nie dajmy się zwieść. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom dobrze napisanych historii.

Wiktor Wołkow, Czar Podlasia
Nie ma już między nami Wiktora, ale pozostały jego cudowne zdjęcia. Ten wybitny mistrz obiektywu mówił, że to co wydrukowane, to ocalone. W swojej pracy dokonywał czegoś niewiarygodnego– po prostu rejestrował najpiękniejszy region Polski, w wyjątkowy sposób. Pokazywał szczątki utraconego raju i dawał wskazówki, gdzie go można szukać. To album o Podlasiu, przyrodzie, życiu w zgodzie z naturą, no i oczywiście o miejscach, w których zobaczymy najpiękniejsze wschody i zachody słońca.

Charles Bukowski, Kobiety
Czasami trzeba dotknąć życia do trzewi. Żeby słuchać języka zwykłych ludzi, nie wymyślonego, nie do końca literackiego, trzeba czytać Charlesa Bukowskiego. Właściwie każda jego książka wyróżnia się przewrotnością, ostrością, a i często wulgarnością. W Kobietach dotykamy samego życia. Wraz z autorem przemierzamy dzielnice portowe,  sutereny, dziwne miejsca, gdzie leje się alkohol, a kobieta jest jednym z elementów życia mężczyzn. To ciężki i brutalny świat. Jednak autor pokazuje, że może być to rzeczywistość, w której da się odnaleźć i w pewien sposób żyć.

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Dzieło znane chyb każdemu. Podobnie jak Braci Karamazow, Mistrza i Małgorzatę można odkrywać ciągle na nowo. To opowieść o widzeniu prawdziwego zła –  ziemskiego, w jego czystej naturze, ale też często i metafizycznego. Książka Bułhakowa pozwala nam inaczej patrzeć na świat i na zło, które w tym świecie próbuje pokonać dobro. To bardzo trudna walka.

7 ulubionych książek – Łukasz „Wiśnia” Wiśniewski

Źródło: Facebook

Grudniowy gościem w cyklu 7 ulubionych książek jest jeden z posiadaczy najciekawszych głosów, uzdolniony muzyk, którego kojarzą zarówno widzowie komercyjnych kanałów telewizyjnych, jak też osoby interesujące się bluesem oraz grą na harmonijce (określany jest mianem jednego z najlepszych w tej dziedzinie  w Polsce). Jest nim Łukasz „Wiśnia” Wiśniewski, frontman zespołów Kraków Street Band oraz Hard Times Trio.

Jako, że od trzech lat jestem zachwycony jego charyzmatycznym głosem, a płyta Siedem jest jedną z najczęściej słuchanych przeze mnie, postanowiłem zapytać Łukasza „Wiśnię” Wiśniewskiego o jego 7 ulubionych książek. Odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła jest w niej dużo ciekawych tytułów:

J.R.R.Tolkien, Hobbit
Pierwsza prawdziwa książka w moim życiu, przeczytana we wczesnej podstawówce. Dostałem ją od taty, któremu niedługo później podprowadziłem całego Władcę pierścieni,  do dzisiaj będącego moją ulubioną książką fabularną.

Edward Stachura, Fabula rasa
Po latach patrzę na tę książkę już  z lekkim dystansem, na pewno jednak wywarła na mnie ogromny wpływ w okresie licealnym. Zupełnie nie wiem jakim dziwnym trafem trafiła do szkolnej biblioteki oraz jakim, kolejnym, dziwnym trafem znalazła się moich rękach. Nie miałem wcześniej styczności ze Stachurą. Jest to dzieło z jego schyłkowego, obłąkańczego już okresu, w którym toczy filozoficzne dysputy ze swoim alter-ego, Człowiekiem-Nikt.  Zwoje mózgowe niemalże przegrzewały mi się podczas czytania, jednak przebrnąłem przez tę książkę kilkukrotnie, by dopiero po tym przejść do wcześniejszych utworów pisarza, na punkcie których zwariowałem na kolejne kilka lat.

Agnieszka Osiecka, Za chwilę
Uwielbiam zarówno wiersze, jak i piosenki Osieckiej. Poruszają mnie jej nieustanne zmagania z własnym mrokiem, od którego im bardziej chce uciec, tym bardziej do niego wraca. Wybór wierszy Za chwilę jest tym bardziej cenny, że dokonała go sama Osiecka.

Wisława Szymborska, Ludzie na moście
Na pewno nie będę oryginalny oznajmiając, że Szymborska jest jedną z moich ulubionych poetek. Wracam do wierszy pisarki jak do słuchania ulubionych piosenek. A jej umiejętność mówienia o rzeczach wielkich poprzez opisywanie rzeczy małych, wywołuje u mnie zarówno podziw, jak i najzwyklejszą zazdrość!

Jeremi Przybora, Piosenki prawie wszystkie
Zbiór piosenek nie tylko z Kabaretu Starszych Panów, ale i słuchowisk, spektakli czy „różnych szuflad”. Wspaniałe poczucie humoru, bezbłędne puenty, wirtuozeria warsztatu. Mistrzostwo w czystej postaci – przeczytałem tych piosenek już chyba kilkaset i nie napotkałem choćby jednej niezgrabności. Nic, tylko czytać i próbować się uczyć!

Mateusz Wabik, Porażki poety z rynkiem pracy i kobietami
Porażki poety
na pewno znalazłyby się na mojej liście wydawnictw najbardziej intrygujących, gdyby nie pewne wydarzenie. Kupiłem ten tomik na chybił-trafił u sprzedawców używanych książek pod krakowską Halą Targową. Wabik pisze o Krakowie; miejscach, w których byłem, sytuacjach, które znam. O samym autorze bardzo trudno jednak gdziekolwiek znaleźć  jakiekolwiek informacje, co daje bardzo rzadką w dobie internetu okazję do poznawania twórcy tylko i wyłącznie przez pryzmat jego wierszy. Poeta-widmo!

David Carter, Motyle
Na koniec zostawiłem sobie książkę, która jest bez wątpienia jedną z moich ulubionych, jednak nie ze względów artystycznych, lecz sentymentalnych. Jako dziecko fascynowałem się entomologią, a z nowiutkim atlasem motyli praktycznie się nie rozstawałem. Zabrałem go do sanatorium, do którego pojechałem wraz z mamą. Pewnej nocy wybuchł pożar, z którego uciekaliśmy nie mając czasu na zabranie niczego ze sobą. I właśnie tej książki było mi najbardziej żal gdy z bezpiecznej odległości oglądałem płonący budynek. Okazało się jednak, że strażakom udało się ugasić płomienie zanim nasz pokój spłonął! Odzyskałem Motyle, które do dzisiaj delikatnie pachną dymem, a kartki mają pofalowane od wody ze strażackich węży.

7 ulubionych książek – Jerzy Owsiak

Jerzy Owsiak

Źródło: https://www.facebook.com/jerzyowsiak/

Bohaterem listopadowego wpisu z cyklu 7 ulubionych książek jest Jerzy Owsiak – wybitny dziennikarz, słynny działacz charytatywny i społeczny. Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie słyszałaby o jego wielkim dziele – Fundacji Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Bardzo cenię pracę Jerzego Owsiaka. Dlatego jestem zaszczycony, że zgodził się on opowiedzieć o swoich ulubionych książkach. Poniżej publikuję otrzymaną od niego listę z krótkim uzasadnieniem:

 

Ferenc Molnár, Chłopcy z Placu Broni
Książka Ferenc Molná wywarła na mnie, jako kilkunastoletnim dziecku, ogromne wrażenie. Łączę ją z czasem, gdy fascynowałem się innymi tytułami należącymi do serii, o której poniżej.

Alfred Szklarski,  seria o Tomku Wilmowskim
Specjalnie nie wymieniam tu pojedynczego tytułu, bo każda z opowieści o Tomku zdobyła moje serce. Zaczytywałem się  przygodami Wilmowskiego, wyobrażając sobie, jak byłoby fajnie tak samo podróżować po różnych kontynentach.

Erich Maria Remarque, Na Zachodzie Bez Zmian
Uwielbiam powieści Remarquea. Jednak najbardziej cenię Na zachodzie bez zmian. Zaraz po tej powieści umieszczam Czarny Obelisk oraz Łuk Triumfalny i pozostałą „furę” książek pisarza .

Gabriel García Márquez, Sto Lat Samotności
Wiążę z tą książką sentymentalne wspomnienie. Aby ją dostać musiałem cały dzień stać w kolejce na Pradze. Warto było, bo to fajna historia, opowiedziana w bardzo ciekawy sposób!

Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć
Z Vonnegutem jest podobnie jak z Remarquem. Na pierwszym miejscu umieszczam niesamowitą opowieść rozliczającą się z okrucieństwem wojny. Tuż za nią znajduje się Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater

Joseph Heller, Paragraf 22
Na szóstej pozycji ląduje mistrzowski Paragraf 22. Bardzo mi się podobał, w przeciwieństwie do innych książek autora. Reszta książek Hellera to nuda, nuda i jeszcze raz nuda.

Anna Reid, Leningrad
Ostatnią z tej listy pozycję przeczytałem w minione wakacje. Bardzo przejmująca lektura. Autorka skupia się na potwornych wydarzeniach, które rozegrały się w oblężonym przez Niemców Leningradzie. Mieszkańcy miasta przeżyli wówczas dosłowne 2-letnie piekło. Polecam wszystkim miłośnikom historii.

 

 

7 ulubionych książek – Maciej Orłoś

Źródło: http://maciejorlos.pl/

Bohaterem październikowej odsłony cyklu 7 ulubionych książek jest Maciej Orłoś – znany aktor, dziennikarz oraz prezenter. Jest to również postać rozpoznawalna w świecie literackim. Popularny dziennikarz jest autorem książek dla najmłodszych, których bohaterami są Kuba i Melania (ich pierwowzorami są syn i córka pisarza), jak też tej, skierowanej do starszych czytelników, chcących nauczyć się Jak występować i zabłysnąć. Bohater tego wpisu działa również jako Ambasador kampanii Cała Polska czyta dzieciom, promując czytelnictwo w naszym kraju.

Jako, że zawsze podziwiałem aktorstwo i dziennikarskie działania Macieja Orłosia, byłem bardzo zainteresowany jakie 7 ulubionych książek znajduje się na jego liście. Wysłałem więc zaproszenie do udziału, na które szybko otrzymałem pozytywną odpowiedź.

Zapytany o 7 ulubionych książek Maciej Orłoś wymienił następującą listę:

 

Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie
Pierwszą książką jest przepiękna powieść przygodowa Trzej Muszkieterowie. Lubię całą trylogię Dumasa, ale pierwszy tom darzę wyjątkową sympatią. Po raz pierwszy otworzyłem Trzech Muszkieterów gdy byłem licealistą. Książka spodobała się mi tak bardzo, że postanowiłem symulować chorobę, by nie przerywać lektury. Opłacało się nie iść do szkoły, bo pochłonąłem wszystkie tomy przygód Atosa, Portosa, Aramisa i d’Artagnana.

 

Witold Gombrowicz, Operetka
Trudny wybór! Cała twórczość Gombrowicza znaczy dla mnie wiele. Odkrywając ją, dosłownie, pochłaniałem dzieło po dziele Mistrza. Co więcej, napisałem pracę magisterską z teatru Gombrowicza. Dlatego tak trudno jest mi wybrać ten jedyny tytuł. Może niech to będzie sztuka, Operetka. Zapadła w mej pamięci, bo czytałem ją w chwili pełnego ekscytacji zakochania się w Gombrowiczu – zagłębiałem się w świat jego dzieł, bardzo przeżywając ich treść. Po drugie, w tym czasie w świecie kultury i sztuki dużo mówiło się wtedy o twórczości pisarza. Co przełożyło się na wystawienie Operetki w Teatrze Dramatycznym. To był rok 1980, a reżyserował Maciej Prus. Jego mistrzowska inscenizacja zapadła mi głęboko w pamięci.

 

Kazimierz Wierzyński, Kufer na plecach
Bardzo ciekawy tom poezji, w którym znajduje się pewien wiersz, ten tytułowy. Poprowadził mnie on do sukcesu. Recytując Kufer na plecach powygrywałem trochę konkursów recytatorskich. Prawie do dziś go pamiętam. To utwór ponadczasowy, o rozdarciu emigranta. Czuje się on Polakiem, a jednocześnie siedzi na walizkach – gdzieś bliżej czy dalej od kraju– nie czując się dobrze w żadnym miejscu.

 

Aleksander Sołżenicyn, Archipelag Gułag
Jedna z tych słynnych książek zakazanych. Dzięki Archipelagowi Gułag odkrywało się to, o czym zupełnie nikt nie mówił, nie pisał czasów za PRLu. Mówiliśmy o strasznych Niemczech i o tym wszystkim, co nam zgotowała III Rzesza. Jednak o tym, co nas spotkało ze strony Związku Radzieckiego, nie wolno było mówić. Archipelag Gułag odsłaniał przed wszystkimi prawdę. Opowiadał, że oprócz strasznych Niemców byli też i tak samo straszni Sowieci, którzy mordowali ludzi oraz zsyłali do obozów.

 

Harold Pinter, Zdrada
Pintera zaliczam do grona moich ulubionych dramatopisarzy, bo zachwyciły mnie jego specyficzny styl, gra pauzą oraz ta subtelność opowieści o relacjach między ludźmi – czyli wszystko to, co do dziś cenię w teatrze. Jako odbiorca sztuki zawsze umieszczam na drugim miejscu inscenizację, triki, efekty. Bardziej interesuje mnie kameralność, to co dzieje się między bohaterami w dialogu, w pauzach. I właśnie to zawsze znajduję u Pintera. Polecam Zdradę wszystkim, którzy chcą przeczytać mistrzowski tekst o tym, co sami sobie robimy zatajając prawdę i posługując się małymi kłamstewkami.

 

Kazimierz Orłoś, Dzieje dwóch rodzin. Mackiewiczów z Litwy i Orłosiów z Ukrainy
Publikacja mojego taty, będąca z jednej strony książką historyczną, z drugiej piękną sagą rodzinną. Nasza rodzina ma bogatą, niesamowitą historię, dlatego na kartach publikacji wiele się dzieje. Jej lektura wielokrotnie mnie zaskoczyła. Bardzo lubię styl w jakim pisze mój tata. Mogę zdradzić, że autor pracuje nad kolejną częścią, rozpoczynającą się w tym punkcie na linii czasu, gdzie kończyły się Dzieje dwóch rodzin.

 

Józef Mackiewicz, Droga donikąd
Pozostańmy w kręgach rodzinnych. Muszę się przyznać, że ciągle odczuwam zaległości, jeśli chodzi o twórczość mojego stryjecznego dziadka. Bowiem Józef Mackiewicz, tak jak i Stanisław „Cat” Mackiewicz, jest rodzonym bratem mojej babci – czyli matki mojego ojca. Z przeczytanych jego książek najbardziej utkwiła w moje pamięci Droga donikąd. Bardzo ją cenię. To wielka powieść. Wiem, że kiedyś były próby jej ekranizacji, lecz wciąż nie została sfilmowana. Mam nadzieję, że kiedyś do tego dojdzie, bo Józef Mackiewicz na to zasługuje.

7 ulubionych książek – Marek Niedźwiecki

źródło: www.marekniedzwiecki.pl

Wrześniowym bohaterem wpisu z cyklu 7 ulubionych książek jest postać, którą znam od dzieciństwa. Nie osobiście, lecz z Programu III Polskiego Radia. Właściwie, sięgając do wspomnień, to wychowałem się na jego głosie. Dzięki jego audycjom poznałem zespoły, których muzyki słucham do dziś – tu muszę przyznać się, że fajne to były czasy, gdy poszerzałem kolekcję piosenek nagrywając je z radia na kasety. Dlatego postanowiłem zapytać go o 7 ulubionych tytułów.

Marek Niedźwiecki, bo o nim mowa, udzielił mi odpowiedzi. Gdy spojrzałem na przesłaną przez dziennikarza listę, byłem pozytywnie zaskoczony obecnością  kilku tytułów. Jakie publikacje znalazły się na liście 7 ulubionych książek Marka Niedźwieckiego? Oto one:

 

Alfred Szklarski, Tomek w krainie kangurów

Książka mojego dzieciństwa! Być może to była moja pierwsza inspiracja do podróży na Antypody? Bohater serii książek, Tomek Wilmowski był nastolatkiem i podróżował.  Też tak chciałem. Pierwszy raz przeczytałem książkę około 1964 roku i zacząłem marzyć o podróżach i pochłaniać kolejne tomy przygód Tomka. Znałem na pamięć całą serię, bo lubię wracać do przeczytanych książek.

 

Henryk Sienkiewicz, Trylogia

Te księgi przeczytałem najwięcej razy. Zdradę, że najbardziej darzę sympatią Ogniem i mieczem. Przepiękna opowieść. Trylogię odkryłem w latach 70. Urzekła mnie historiami, w które do dziś lubię „zapadać się”– zawsze mnie wzruszają. Przez te prawie 50 lat pasjonującej lektury nastąpiła mała zmiana. Gdy natrafiam na opis bitwy, omijam ten fragment.

 

Joanna Chmielewska, Lesio. Powieść, nie da się ukryć, humorystyczna

Sięgnąłem po nią, bo całe moje pokolenie pochłaniało książki Chmielewskiej. Mnie zauroczyło w utworach pisarki poczucie humory, lekkość języka i bawienie się nim… I taki właśnie jest Lesio –opowieść o trochę roztargnionym, żeby nie napisać „pierdółkowatym”, architekcie, któremu mogło się przytrafić prawie wszystko. Polecam każdemu, kto jeszcze nie poznał magii książek Joanny Chmielewskiej.

 

Halina Poświatowska, Opowieść dla Przyjaciela

W tym miejscu mógłbym wymienić tytuł jednego z tomików poetyckich mojej ulubionej poetki. Wybrałem Opowieść dla Przyjaciela ze względu na sentyment. Doskonale pamiętam chwile, gdy odbijaliśmy powieść na ksero i oprawialiśmy u introligatora. Takie były czasy.  Drugie wspomnienie z Opowieścią dla Przyjaciela wiąże się z moim liceum, konkretnie z kołem recytatorskim, do którego należałem. Udało nam się wystawić tę pozycję na akademii szkolnej… i to chyba właśnie wtedy zakochałem się po uszy w wierszach Pani Haliny.

 

Finn Alnaes, Kolos

Książka z grupy tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Jednak przeczytałem ją za wcześnie. Byłem nastolatkiem i cały świat zwalił mi się na głowę. Studium samotności i wyobcowania. Co ja mogłem wtedy o tym wiedzieć? Taki trochę owoc zakazany, a to zawsze wciąga.

 

Dan Brown, Kod Leonarda da Vinci

Zabrałem tę książkę na wakacje. Po dwóch dniach zorientowałem się, że przeczytam ją za szybko. Wyznaczyłem sobie przeczytanie 50 stron dziennie,by wystarczyło do końca wypoczynku. Przyznam się, że było ciężko, bo Kod Leonarda da Vinci nie pozwala oderwać się od siebie. Miałem ulubioną ławkę, na której siadałem i czytałem. Prawie jak zawsze, książka lepsza od filmu, bo…

 

Robert Ludlum, Tożsamość Bourne’a

… czasem film dorównuje historii opowiedzianej na kartach powieści. Tak właśnie jest w przypadku Tożsamości Bourne’a. Uważam, że Matt Damon jest genialny jako Jason. Ale i tak wolę poczytać… z tym, że kiedy czytam o Bournie, to jednak widzę Damona.

7 ulubionych książek – Bartosz Węglarczyk

https://wiadomosci.onet.pl/bartosz-weglarczyk

Bohaterem piątej części serii wpisów 7 ulubionych książek jest Bartosz Węglarczyk. Jest osobą wyróżniającą się wielkim talentem dziennikarskim, którą można podziwiać w starych i nowych mediach. Znam osoby, które „nie przepadają” za stacjami, z którymi związany był/ jest Bartosz Węglarczyk, lecz z każdą napotkaną wypowiedzią tego dziennikarza zapoznają się do końca i nawet wypowiadają się o niej w sposób bardzo pozytywny. Nic dziwnego, Bartosz Węglarczyk potrafi przyciągnąć swoją osobowością odbiorców i w umiejętny sposób sprzedać informację.

Osobiście śledzę twitterowy profil bohatera dzisiejszego wpisu, bacznie wypatrując wpisów na temat kultury. Gdyby nie jego rekomendacje serialu The Stranger Things, nigdy bym nie obejrzał owej produkcji Netflixa. Jednak najbardziej cenię Bartosza Węglarczyka za erudycję. Zarówno tematy związane z polityką, społeczeństwem, czy też kulturą nie są mu obce i opowiada o nich bardzo szczerze.

Dlatego bardzo chciałem dowiedzieć się jakie książki czyta Bartosz Węglarczyk. Zwróciłem się do niego z zapytaniem i już po kilku godzinach wszystko było jasne. Poniżej znajduje się odpowiedź zawierająca listę 7 ulubionych tytułów dziennikarza, z krótkim uzasadnieniem:

 

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

Zacznijmy od Mistrza i Małgorzaty, czyli najlepszego obrazu sowieckiej duszy, na jaki udało się mi trafić na książkowych kartach. Nic tak, jak powieść Michaiła Bułhakowa, nie tłumaczy Rosji jako stanu ducha. No i kocham koty.

 

Bolesław Prus, Lalka

Lalka znalazła się w tym zestawieniu z powodów bardzo osobistych. Jest to książka, którą traktuję niemal jako autobiograficzną – choć nie powiem, o którą postać chodzi. Poza tym to najlepsza powieść o miłości, jaką czytałem.

 

Arthur Conan Doyle, Studium w szkarłacie

Pierwsza z powieści o słynnym detektywie z 221B Baker Street. Uwielbiam postać Holmesa, szczególnie za jego pasję, żelazną logikę i tak często niedocenianą u niego empatię. To książka, którą przeczytałem chyba najwięcej razy w życiu.

 

Nelle Harper Lee, Zabić drozda

Ludzie prawie idealni są wśród nas, trzeba ich tylko poszukać. Wzruszam się za każdym razem, gdy czytam, jak Atticus tłumaczy świat córce. Naprawdę bardzo mądra powieść. Polecam ją wszystkim, którzy jej nie czytali.

 

Francis Scott Fitzgerald, Wielki Gatsby

Wielki Gatsby znalazł się na tej liście nie bez powodu. Po pierwsze cenię przesłanie tej powieści. To jest książka o tym, że pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej je mieć, niż nie mieć. Po drugie, wychowałem się w biednej dzielnicy Warszawy i znam takich Gatsbych osobiście.

 

Tom Wolfe, Najlepsi. Kowboje którzy polecieli w kosmos

Kocham ludzi z pasją, a to jest książka napisana przez człowieka, dla którego reportaże były pasją, o ludziach i ich nieprawdopodobnej pasji do adrenaliny. Krótko mówiąc, historia sukcesów ludzkości w pigułce.

 

Yuval Noah Harari, Sapiens. Od zwierząt do bogów

Znakomita lektura! Jest w niej wszystko, co musimy wiedzieć o tym, skąd i dokąd idziemy i po co tu jesteśmy. Najlepsza książka do złapania odpowiedniej perspektywy. Moim zdaniem, jedna z najlepiej napisanych książek w ogóle.

 

 

7 ulubionych książek – Aleksandra Ślifirska

Aleksandra Ślifirska jest jedną z tych postaci w branży szkoleniowej oraz PR, której nazwisko wypada znać. Ekspertka zajmuje się markami osobistymi, komunikacją liderów w organizacji oraz komunikacji medialnej. A z jej usług korzystają najwięksi. Jest też autorką programu rozwojowego Communication Quest oraz książek, którymi nieźle namieszała na rynku wydawniczym – Rekiny biznesu w mediach i Medialne lwy dla rekinów biznesu: sztuka świadomego wykorzystania mediów.

Bohaterka tego wpisu jest również mistrzynią snucia opowieści, co też wykorzystuje w swojej pracy (a do tego twierdzi, że nie trzeba czytać poradników i książek biznesowych, by odnieść sukces. Wystarczy tylko sięgnąć do literatury pięknej, tam wszystko jest zapisane).

A jakie pozycje znajdują się na liście 7 ulubionych książek Aleksandry Ślifirskiej? Nie potrafi udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie, bo zbyt dużo pochłania książek. Już na samym początku naszej rozmowy opowiadała mi o tym, że nawet śpi i kąpie się z książkami, bo stanowią dla niej drugi byt. Dlatego postanowiła podzielić się z czytelnikami tego bloga książkami, które są jej bliskie dzisiaj, w tej chwili. Są to naprawdę osobliwe pozycje:

 

Joanna Bator, Purezento

Wspaniała, cudowna, rewelacyjna, tak w trzech słowach polecam Purezento, opowieść o młodej kobiecie poszukującej samej siebie w Japonii. Skończyłam ją niedawno i jest to pierwsza książka Joanny Bator, którą zdołałam przeczytać. Jej powieści są trudne i niosą ze sobą duży kaliber emocjonalny. Jednak potrzebowałam takiej lektury jak Purezento.

Ogromną rolę gra w niej pradawna sztuka kintsugi, czyli naprawianie ceramiki złotem i żywicą. Japończycy, wykorzystując tę technikę, nadają zniszczonym naczyniom nowe życie. Tyle tylko, że one po tym naprawieniu są piękniejsze niż wcześniej. No i tu jest clue Purezento, bo z kintsugi powstaje filozofia życia. Nasze życie ludzkie nie jest pasmem sukcesów, bo każdy doświadcza porażek, ale blizny jakie po nich pozostają są istotą. Wszystkie ukryte w nas klęski tworzą sieć popękań, które można naprawić niczym wspomniane naczynia.

Purezento jest metaforyczną książką, opowiadającą jak naprawiać siebie, jak być tu i teraz, jak czerpać radość życia, jak radzić sobie z myślami-demonami, które do nas przychodzą. Jej lektura sprawiła mi ogromną przyjemność, a o samej sztuce kintsugi opowiadałam ostatnio podczas wystąpienia skierowanego do licznej grupy menedżerów rozpoczynających program mentoringowy.

 

Éric-Emmanuel Schmitt, Małe zbrodnie małżeńskie

Małe zbrodnie małżeńskie czytałam kilka razy. Widziałam też teatralną adaptację. Bohaterami dramatu Schmitta są mężczyzna i kobieta, których autor rewelacyjnie sportretował, pokazał trafiającą w sedno relację pomiędzy nimi. Udało mu się ukazać czym jest budowanie relacji z płcią przeciwną, ale też i z partnerem, z którym zechcemy spędzić całe swoje życie, kochać go i szanować. Małe zbrodnie małżeńskie to też obraz tego jak zadajemy sobie ból poprzez drobne słowa i gesty.

Nie powiem, że ta książka nauczyła mnie wiele, bo wciąż popełniam te same błędy w relacjach z bliskimi. Przecież najtrudniej nam dogadać się z ludźmi najbliższymi naszym sercom. Jednak często do niej wracam, by odkrywać na nowo przestrogi przed metaforycznymi małymi zbrodniami.

 

Swietłana Aleksijewicz, Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy

Wyznam to szczerze, lubię popłakać się nad książką. Dlatego sięgam po pozycje takie jak Ostatni świadkowie i tytuł czwartej pozycji na tej liście, o którym za chwilę.

Swietłana Aleksijewicz stworzyła zbiór opowiadań, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Po pierwsze, ujęła mnie forma – książka składa się z maksymalnie dwustronicowych opowiastek. W tak niewielkiej objętości udało się autorce ukryć ogromny kaliber emocjonalny, co jest drugim wyróżnikiem. Po trzecie, język. Ostatni świadkowie to wspomnienia dorosłych pamiętających wojnę z dzieciństwa. Prostym językiem opowiadają relacjonują traumatyczne historie oderwania od bliskich oraz oglądanie z bliska śmierci. Wszystko jest pięknie spuentowane.

Polecam wszystkim czytelniczkom i czytelnikom, którzy szukają mocnej lektury na wysokim poziomie emocjonalnym. Książka do popłakania, do przeżycia.

 

Katarzyna Boni, Ganbare! Warsztaty umierania

Proszę wyobrazić sobie, włoska plaża, cudowne morze, idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek. Ja wybrałam się tam z książką pod tytułem Ganbare! Warsztaty umierania, zbiorem reportaży świetnej pisarki Katarzyny Boni o tsunami w Japonii.

Tematem książki jest podejście Japończyków do tsunami. Boni opisuje jak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni doświadczają kataklizmu, jak tracą bliskich, co potem dzieje się z nimi, jak sobie radzą. Gdyby zrobić ranking krajów, których mieszkańcy najbardziej potrzebują psychologicznej pomocy, to na samym początku byłaby w nim Japonia. Osoby, które straciły bliskich, przez wiele lat żyją w obłąkaniu, wierząc, że da się im odnaleźć matkę, syna, córkę żonę. Jeszcze jedno, tytułowe warsztaty odbywają się naprawdę. Uczestnicy uczą się na nich godzić się z losem, bo przecież tsunami może przyjść w każdej chwili.

Ganbare! Warsztaty umierania to też historie o tym jak żywioł zabiera najpiękniejsze części przyrody Japonii. Owe fragmenty książki wzmacniają przekaz, ukazując, że wszystko w naszym świecie jest kruche i przemijające.

Zafascynowało mnie też zdobycie materiału, sposób w jaki Boni dotarła do źródeł. W tym celu reportażystka wybrała się do Japonii, rozmawiała z ludźmi, jadła z nimi posiłki. Dzięki temu, czytelnik zyskał piękne opisy japońskiej kultury. Mnie one zachwyciły tak mocno, że planuję kiedyś odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni. Mam nadzieję, że nie doświadczę tsunami.

 

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie

Uwielbiam oddawać się lekturze powieści Myśliwskiego i przyznam się, że lubię go zaadaptować do biznesu. To pisarz, który mówi interesujące, uniwersalne prawdy o człowieku i jego relacjach.

Swego czasu dość mocno zagłębiałam się w obszary personal brandingu. Między innymi szukałam informacji o głosie – jak działa na rozmówcę, jakiego głosu powinniśmy używać, czy szlifuje się go, co wynika z jego barwy. Proszę mi wierzyć, wszystko znalazłam u Myśliwskiego, szczególnie w powieści Ostatnie rozdanie. Polecam gorąco ją każdemu.

Moje ulubione zdanie z tej książki brzmi: Po głosie nieraz poznawałem, czy ktoś jest godny zaufania, czy nie, czy z kimś mógłbym wejść w zażyłość, czy nie. Nawet jeśli tego kogoś dopiero poznałem. Głos według mnie, to sejsmograf wewnętrzny człowieka. Słowami może człowiek czasem nic nie powiedzieć. Głosem musi. Wszystko może w maskę oblec, głosu nie.

 

Wisława Szymborska, Tutaj

Tomik z krakowskiego Znaku jest podwójnie wyjątkowy. Uwielbiam kartkować jego papierową wersję i słuchać w samochodzie. Słuchać, bo do książki dołączona została płyta, na której Wisława Szymborska czyta swoje wiersze, a Tomasz Stańko przygrywa jej na trąbce. Magia dla uszu!

No i dla duszy. Cenię poezję noblistki ze względu na formę i język. Szymborska mówiła, że pisze jakby głośno myślała. Widać to w utworach z tomiku Tutaj.

Jest w nim taki wiersz, który czytam moim klientom. Jego tytuł to Kilkunastoletnia. Opowiada o zmieniającym się człowieku. Jako siedemdziesięciolatkom będzie nam trudno zidentyfikować się z sobą, gdy mieliśmy kilkanaście lat. Okazuje się bowiem, że czas zmienia nie do poznania. Bardzo go lubię.

Wspomniałam, że czytam go moim klientom. Bowiem uważam, że człowiek nie musi czytać literatury biznesowej, choć sama taką tworzę, bo wszystko jest w pięknej. Na przykład Lalka Prusa to świetny podręcznik marketingu. Wystarczy tylko się w nią wczytać. Nie każdy zwraca uwagę, że jest tam opis w jaki sposób subiekci przygotowali się do wizyty mediów.

 

Hanna Krall, Na wschód od Arbatu

Mistrzowskie pisarstwo! Podziwiam wszystkie jej książki, bo nie tyle tematyka, co używany przez pisarkę język jest godny podziwu. Hanna Krall uważa, że nie wolno używać zbędnych słów, co widać w jej publikacjach. Każde zdanie nie posiada zbędnego przeszkadzacza.

Wybrałam Na wschód od Arbatu ze względu na to, że należy do najważniejszych książek, które wyszły spod pióra Hanny Krall. Reportaże z byłego ZSRR są przeciwstawieństwem propagandowych tekstów, które pojawiały się w mediach w tamtym czasie gdy ukazała się publikacja. Polecam lekturę każdemu, by przekonał się, że tam nie ma zbędnych słów, że wszystko jest trafione.

7 ulubionych książek – Robert Rutkowski

źródło: https://www.robertrutkowski.pl/

Robert Rutkowski jest jednym z najbardziej znanych terapeutów. Psychoterapeuta zajmuje się leczeniem uzależnień, depresji, nerwic lękowych, ale też pomaga w rozwiązywaniu kryzysów rodzinnych, pokonywaniu sytuacji stresujących, podwyższeniu skuteczności działania. To wspaniały coach i znawca naszych zachowaniach.

Zaprosiłem go do udziału w projekcie 7 ulubionych książek. Z chęcią się zgodził, przesyłając w ciągu kilku dni zestawienie tytułów z uzasadnieniem. Oto one:

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Miałem wtedy 15 lat, ostrą anginę i brak świadomości o tym, że właśnie otwieram pierwszą stronę arcydzieła literatury światowej. Zaparło mi dech w piersiach. Już po pierwszym rozdziale, wiedziałem, że moje wykształcenie będzie humanistyczne, a nie techniczne.

Henryk Sienkiewicz, Quo Vadis
Książkę przeczytałem w wieku 15 lat, gdy byłem już po lekturze Mitów Greckich Parandowskiego i zerknąłem w kierunku starożytnego Rzymu. Bardzo mile wspominam tę lekturę. Historia miłości, którą znalazłem na kartach powieści Sienkiewicza, była dla 15-latka jak obietnica, opowiedziana w pasjonującym przygodowym stylu, w dekoracjach imponującego Cesarstwa Rzymskiego.

Arkady Fiedler, Dywizjon 303
Przywołuję ten tytuł, ze względu na poczucie dumy z siły oręża polskiego, co w latach 80 było przyjemnym uczuciem dla zbuntowanego przeciwko ówczesnemu systemowi nastolatka.

Jerzy Krzysztoń, Obłęd
Tryptyk będący studium ludzkiego szaleństwa. Książka zafascynowała mnie dualizmem ludzkiej natury i jest początkiem mojej drogi ku zgłębiania tajników i zakamarków człowieczego umysłu.

Robert Bly, Żelazny Jan
Dlaczego ród męski niewieścieje i ginie we współczesnym świecie, nie dając sobie rady z obecnymi wyzwaniami? Ta książka pozwoliła mi to zrozumieć. Gorąco polecam wszystkim, którzy szukają odpowiedzi na powyższe pytanie.

Carl Jung, Wspomnienia Sny Myśli
Epokowe dzieło mistrza, który wzmocnił we mnie ciekawość ludzką naturą, jej genialnością i podłością.

Markiz de Sade, 120 dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu
Pozycja, która przesunęła mi granice wyobraźni, wskazując, że piekło jest tym, co mamy w naszych umysłach.