książka

Śmierć przewodnika rzecznego

Ameryka ma swojego Cormac`a McCarthy`ego, a Australia Richarda Flanagana. W lipcu 2017 ukazała się w Polsce jego kolejna powieść Śmierć przewodnika rzecznego i jest jeszcze cięższa niż Księga ryb oraz Pragnienie, o których pisałem wcześniej.

Poznaj moją opinię o innych książkach Flanagana

Precyzując, ciężki jest klimat. Każda strona jest przesycona bólem, cierpieniem, głodem. A do tego owo gnostyczne podejście do świata. Najlepszym opisem książki może być jej fragment:

Chłopak ma przesrane – powiedział Stary Bo.
I tyle.

Uwaga! To nie jest książka dla wrażliwych osób. Jednak, czytelnicy zarażeni prozą Flanagana oraz ci szukający ambitnej, trudnej, zmuszającej do myślenia lektury, powinni przeczytać Śmierć przewodnika rzecznego.

Śmierć przewodnika rzecznego – o wizjach podczas topienia się

Aljaz Cosini, mężczyzna trudniący się przewozem turystów po rzece Franklin, tonie uwięziony w podwodnej pułapce. Znajduje się w niej, bo rzucił się na pomoc tonącemu turyście. Jego agonii towarzyszą wizje przeszłości jego przodków oraz innych osób, splecione ze wspomnieniami z życia Aljaza.

Pod tą, na pierwszy rzut oka, prostą fabułą kryją się opowieści o trudach życia na Tasmanii, nieszczęściu ludzkim, miłościach poddanych próbie i ją przegrywających oraz więzach łączących syna z ojcem. Pozwala to autorowi zbudować opowieść o wyobcowaniu i wiecznym skazaniu na porażkę. Dalecy przodkowie Aljaza, rodzice, jak też i on sam starali zbudować sobie szczęśliwe życie. Jednak ich marzenia i oczekiwania legły w gruzach podczas konfrontacji z rzeczywistością.

W ostatnich chwilach bohater uzmysławia sobie, że jest przegrany. To co kochał i na czym mu zależało zostało odebrane. Jednak w samej śmierci jest coś pozytywnego, poniekąd stanowiące szczęśliwe zakończenie. Co? Odpowiedź na ostatnich kartach Śmierci przewodnika rzecznego.

Śmierć przewodnika rzecznego – książka o odnajdywaniu tożsamości

Flanagan wykorzystał swoją powieść do dyskusji na temat Tasmanii. Pokazując bohaterów walczących z tragicznym losem, ich przemyślenia oraz wiedzę i podejście do historii Ziemi van Diemena, próbuje ocenić to, co spotkało ten obszar w przeszłości.

Nie jest to ocena pochlebna. Wręcz przeciwnie. Oskarża przybyszów ze Starego Świata o zniszczenie tego, co zastali w Tasmanii wraz ze swoim przybyciem. Kolonizacja oraz zsyłanie skazańców doprowadziły do śmierci tubylców, którym odebrano siłą rodzinny dom. Na kartach Śmierci przewodnika rzecznego czytamy:

Zastanawiam się, czy pamięć o nieszczęściu tej utraty noszą też w sobie ci, którzy pierwotnie zaludniali tę ziemię. Czy zaczęło się od walki o nią? Bo chociaż Anglicy wiedzieli, że tubylcy są częścią tej ziemi, to hołdowali koncepcji, że jej właścicielem może dla własnych korzyści zostać jeden człowiek? Czy może wynikało to z idei ziemi nie jako źródła wiedzy, lecz bogactwa? Czy było tak, że biała wyobraźnia, która mocowała się z wiedzą czarnych, pokonała ją, bo wzięła w posiadanie tę krainę, która leżała u źródeł czarnej wiedzy?

Co więcej, Flanagan rozpacza nad losem ludu zamieszkującego obszar. Został on tak stłumiony, że jego przedstawiciele starali wyprzeć ze swej pamięci pochodzenie.

Nikt nie mówił nic. Przez całe stulecia nie słyszano ani słowa. Nawet pisarze i poeci milczeli na temat swojego świata.

Jednak pamięć o przodkach wygrywa starcie z europejskim kolonializmem, upomina się o swoich ludzi. A Ci odchodzą od narzuconych chrześcijańskich wierzeń do religii przodków, budzą w sobie aborygeńskiego ducha i dołączają do swojego plemienia. Jednak dzieje się to dopiero w ostatnich chwilach ich życia.

Śmierć przewodnika rzecznego – ocena

Mam kłopot z obiektywną oceną książki – bardzo cenię prozę Flanagana. I właśnie z tej miłości wpisuję 9/10. Jednak klasyfikując pod względem innych jego książek, umieszczam ją na drugim miejscu, zaraz po Księdze ryb.

Moja ocena: 9/10

Richard Flanagan, Śmierć przewodnika rzecznego, Wydawnictwo Literackie, 2017

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie książki

Liternictwo: sztuka pięknego pisania

Liternictwo: sztuka pięknego pisania to wyjątkowa propozycja, skierowana do osób chcących nauczyć się ładnie pisać oraz tych, już dawno zarażonych pięknem kaligrafii.

No właśnie, „kaligrafii”. Dzięki podręcznikowi to pojęcie stanie się bardziej zrozumiałe dla nowicjuszy. Bowiem czwórka ekspertów od liter pokazuje, że piękne pisanie to nie tylko wyrobiona ręka, copperplate, italika, minuskuły, majuskuły i grupy liter, ale też kreatywność.

Co znajduje się w książce Liternictwo: sztuka pięknego pisania ? Szczegóły przedstawiam poniżej.

Liternictwo: sztuka pięknego pisania – 100% czystej przyjemności pisania

Odradzam Liternictwo: sztukę pięknego pisania wszystkim osobom, które są zdecydowane by solidnie nauczyć się podstaw tradycyjnego pięknego pisania. Temat został potraktowany pobieżnie. Dla nich jest Piękna litera, o której pisałem tutaj.

Liternictwo trafia doskonale do osób, które połknęły bakcyla pięknego pisania lub dopiero zaczynają przygodę ze stalówkami w obsadkach. Dzięki książce, początkujący kaligrafowie uzmysłowią sobie, dlaczego warto godzinami ślęczeć przed kartką i ćwiczyć rękę. Sztuka kreślenia perfekcyjnych kształtów, kiedyś przyniesie korzyść w postaci pisania tak jak autorzy podręcznika. A jak to robią można przekonać się klikając w poniższe linki:

http://www.lauralavender.com/q40kcz1rugmfc7skseemte0d8sbq6x/

http://flourishandwhim.com/blog/

https://www.instagram.com/gabrijoystudios/

http://shaunaparmesan.com/

Pretty much. Just one of those days. #handlettering #gabrijoystudios

Post udostępniony przez Gabri Joy Kirkendall (@gabrijoystudios)

Książka do kaligrafii podzielona jest na cztery części. Nowoczesna kaligrafia, to pobieżny opis jak pisać,  na co zwracać uwagę. Jest też tam trochę o akcesoriach. Dużo w niej porad, wzorów oraz inspiracji. Ozdobne napisy to najważniejsza część książki Liternictwo: sztukę pięknego pisania, wypełniona po brzegi zdjęciami i rycinami przedstawiającymi jak krok po kroku wykreować napisy działające na każdy zmysł, a nawet wzbudzające emocje. W trzecia część poświęcona jest Sztuce pięknego pisania kredą. Absolutny must read dla wszystkich właścicieli restauracji, którzy chcą posiadać ciekawie zaprezentowane menu. Natomiast czwarta część Liternictwa opisuje wykorzystanie kaligrafii w artystycznych rękodziełach.

Liternictwo: sztuka pięknego pisania – książka do kaligrafii

„Though the mountains may fall and the hills turn to dust yet the love of the Lord will stand as a shelter to all who call upon his name and sing the praises and the glory of God. He will not abandon you or forsake you.” (Paraphrase of Isaiah 54:10) When I’m having one of those days when God feels distant and I am discouraged this verse helps me get things into perspective. Things have been a little bit rough lately with a string of bad luck and getting sick and the distinct sensation that life is kicking you while you are already down. I was having a really hard time the other day and then when my husband got home he told me that he had been feeling very anxious earlier but when he prayed about it he was given peace and the knowledge that God would take care of us. Something so simple and yet exactly the reminder I needed. We are so blessed to have a big God who still cares for each of us. #handlettering #gabrijoystudios #blessed #loveofGod #praises #letteringscripture

Post udostępniony przez Gabri Joy Kirkendall (@gabrijoystudios)


Czy warto posiadać ten podręcznik? Tak, koniecznie kup go, jeśli interesujesz się liternictwem i chcesz poznać tajniki artystycznego pisania. Znajdziesz w nim dokładne instrukcje, jak osiągnąć określone efekty.  Książka jest też świetnym prezentem dla dziecka uwielbiającego lekcje plastyki – kto wie czy jej lektura nie uczyni z malucha wyjątkowego artysty, którego styl liter rozpoznawalny jest na całym świece.

Moja ocena: 9/10

Laura Lavender, Julie Manwaring, Gabri Joy Kirkendall, Shauna Lynn Panczyszyn, Liternictwo: sztuka pięknego pisania, Wydawnictwo Arkady, 2017

Dziękuję wydawnictwu Arkady za podesłanie książki Liternictwo: sztuka pięknego pisania

Mroczny zaułek – co się dzieje, gdy fantazja zaczyna przesłaniać prawdziwe życie

Po przeczytaniu kilkunastu stron powieści Mroczny zaułek, stwierdziłem, że mam przyjemność obcować z czytadłem typu „ileś tam twarzy Greya”. Przyjemność, bo napisanej językiem nie brukowym, ale językiem literackim, ze świetnie skonstruowaną narracją pierwszo osobową.

Po przekroczeniu granicy 100 stron, wiedziałem, że teksty umieszczone w blurbie nie kłamią.  Tak, to jest frapująca i z odwagą napisana książka (Hilary Mantel), napisana ku przestrodze, o tym co się dzieje, gdy fantazja zaczyna przesłaniać prawdziwe życie (The Guardian), naprawdę, naprawdę dobra (Jojo Moyes). Choć wciąż zaliczam ją do czytadeł, uważam, że Mroczyny zaułek jest „literacką delicją” – taką thrillerowatą Panią Bovary naszych czasów.

Mroczny zaułek – jak to starsza pani genetyk poznała starszego pana agenta

Yvonne, z zawodu jest genetykiem i mimo, że pracuje jako freelancer, jest doceniana przez środowiska naukowe i akademickie. Również jest żoną innego naukowca, z którym ma dwójkę dorosłych dzieci. Pewnego dnia jest zaproszona do Portcullis House, by wystąpić przed rządową komisją w roli eksperta. Tam poznaje tajemniczego mężczyznę, któremu daje się uwieść i oddaje się w kaplicy. Później zaczyna pisać do niego listy, które ukrywa na swoim komputerze, następnie robi wszystko, by go spotkać. Oczywiście, że udaje się jej dopiąć swego, tym samym rozpoczyna burzliwy związek. Wciąż tajemniczy mężczyzna działa w taki sposób, iż Yvonne dochodzi do wniosku, że ma  do czynienia z agentem wywiadu.

Prawda, że brzmi to jak wstęp do szmiry o Greyu lub harlequina ? Jednak Mroczny zaułek nie jest taką książką. Louise Doughty, autorka, potrafi budować napięcie narracji oraz dawkować informacje. Wraz z kolejnymi kartami czytelnik, odkrywa prawdę o życiu osobistym Yvonne, a później poznaje imię mężczyzny oraz inne jego sekrety. Pojawia się zbrodnia. W połowie powieści odbiorca zaczyna rozumieć, że dał się wciągnąć w świetną zabawę z autorką. Towarzyszące mu na początku historii przekonania muszą ulec zmianie.

Mroczny zaułek – serial, książka i coś o Flaubercie

Po zamknięciu ostatniej karty powieści, czułem ogromną satysfakcję z przeczytania doskonale opowiedzianej historii. Należy ona do tych, umieszczanych często w gazetach szukających sensacji i literaturze niskich lotów. Ale to w jaki sposób wykorzystała ją Louise Doughty, czyni z Mrocznego zaułka książkę podobną do wspominanego dzieła Flauberta.

W styczniu 2017 roku ukazał się w sieci BBC One pierwszy odcinek mini serialu, opartego na powieści Doughty. Nie obejrzę go, bo nie chcę psuć sobie smaku po udanej lekturze. Jestem przekonany, widząc poniższy trailer, że wyszła taka sama ekranizacja jak w przypadku Dziewczyny z pociągu– nie znalazłem w filmie tego napięcia co w lekturze).

Komu polecam Mroczny zaułek? Na pewno fanom thrillerów i powieści kryminalnych, a także tym czytelniczkom i czytelnikom, którzy chcą przekonać się o tym, do czego może doprowadzić wprowadzanie w życie fantazji płynących z głupkowatych seriali i harlequinów.

Moja ocena: 9/10

Louise Doughty, Mroczny zaułek, Burda Publishing Polska, 2017

Powieść Louise Doughty otrzymałem od Wydawnictwa Burda Publishing Polska. Dziękuję.

Księgobójca

„Biblioteki to burdele dla intelektualistów, przytułki dla biedoty, która nie jest w stanie zgromadzić prawdziwego księgozbioru.” – pisze w swojej najnowszej książce Księgobójca Maja Wolny. Wyjątkowym thrillerze, bo przesiąkniętym do cna książkami oraz księgarnianym klimatem. Jej lektura wywoływała we mnie podobne uczucia, jak przygoda z Klubem Dumas Arturo Pérez-Reverte – gdzie również składany jest hołd książkom.

Długo myślałem o tym uwielbieniu i doszedłem do wniosku, że Maja Wolny pod płaszczykiem kryminału, chciała opowiedzieć o czymś co my, czytelnicy, kochamy najbardziej – obcowanie z książką. Świadczy o tym tematyka Księgobójcy, mnogość wypowiedzi na temat książek, lektury, przechowywania i korzystania z woluminów, a także cytatów z książki Historia starości. Od Montaigne`a do pierwszych emerytur. Uznaję to za pierwszy powód, by sięgnąć po ten thriller.

Księgobójca –morderstwo z książkami w tle

Maja Wolny opowiada w swojej najnowszej publikacji zwykłą historię śledztwa. Jednak robi to w bardzo niezwykły sposób, ale o nim za chwilę.

Opowieść zaczyna się od śmierci artysty i znanego specjalisty od renowacji mebli. Sprawą zajmuje się detektyw Eva, która zaczyna iść po tropach. Szybko okazuje się, że ślady zaczynają łączyć się ze sobą, a obcy sobie podejrzani zaczynają mieć ze sobą wiele wspólnego.

Całość podzielona jest na rozdziały, w których uwaga poświęcona jest poszczególnym osobom, Evie, księgarzowi Wiktorowi, jego klientce Mariannie i siostrze Lucynie, a także przyjaciółce Marianny Damaris. Jednak największe skupienie skierowane jest na pierwszą trójkę.

Księgobójca – emigracja w Amsterdamie

Wiktor i Marianna to postaci, które, oprócz znaczenia w śledztwie i źródła wypowiedzi na temat książek, wykorzystywane są do poruszenia tematu emigracji. Poznajemy ich jako mieszkańców Amsterdamu, ale oboje zamieszkali w Holandii z przymusu. Pierwszy z nich znalazł się na uchodźctwie z powodu II Wojny Światowej. Natomiast Marianna to ofiara nagonki, którą „zafundowali” Żydom Polacy w 1968 roku. Dwie historie służą Wolny do dyskusji na temat patriotyzmu i rozważań nad tęsknotą lub miłością do kraju.

Aktualność tematu jest ogromna. Dlatego warto by Księgobójca znalazł się w rękach Polaków przebywających w kraju, jak i za jego granicą.

Księgobójca – ocena

Książka spodoba się na pewno wszystkim miłośnikom thrillerów. Jest niezwykle podobnie napisana (tylko układ rozdziałów i sposób prowadzenia narracji) do Dziewczyny z pociągu.

W mojej skali dostaje mocne 8,5 na 10. Zasłużyła na tę ocenę.

Ocena: 8,5/10

Maja Wolny, Księgobójca, Czarna Owca, 2017

Książkę podesłało Wydawnictwo Czarna Owca. Dziękuję bardzo!

Chichotnik – zabawne wiersze i oryginalne ilustracje

chichotnik_m_d99cd28a67_dc3ef3a38a-jpg1Napisać o książce Chichotnik, czyli księga śmiechu i uśmiechu, że to książka dla dzieci, to nic nie napisać. Barbara Gawryluk (osoba odpowiedzialna za wybór wierszy) i Elżbieta Wasiuczyńska (ilustratorka, która wykonała mega imponująca pracę), na 80 stronach zbioru, przeniosą  najmłodszych, a także każdego rodzica lub dziadka, do ich dziecięcego świata, zagrzebanego we wspomnieniach.

Czytelniku tego bloga, jeżeli w domu masz małe dzieci lub szukasz wyjątkowej książki na prezent dla przedszkolaka lub ucznia pierwszych klas szkoły podstawowej, doradzam Ci  wybór Chichotnika. Dlaczego? O tym poniżej.

Dwa powody, dla których warto posiadać Chichotnik

Dokonując wyboru wierszy, Dorota Gawryluk zwróciła uwagę na połączenie twórczości „starych” poetów ze współczesnymi. Oprócz Fredry, Tuwima i Brzechwy, pojawia się w Chichotniku twórczość Kerna, Chotomskiej, czy też Agnieszki Frączek (którą odkryłem dopiero kilka miesięcy temu i jestem zachwycony jej utworami dla dzieci).

Wszystkie wiersze mają wywołać u czytelników uśmiech i radość. Czy udaje się im? Ja świetnie się przy nich bawiłem. A co więcej, doceniam, że Chichotnik zawiera treść pozbawioną przemocy co w dobie zabawnych kreskówek i wesołych gier jest ewenementem.

Drugim powodem jest praca Elżbiety Wasiuczyńskiej. Artystka wykonała do każdego z utworów ilustracje, które wbijają w fotel. Własnoręcznie zaprojektowane postaci zostały wycięte i połączone z elementami tła, a następnie przeniesione na papier. Zabawa cieniami, kolorami, magią trójwymiaru utrwalonego na płaszczyznie kartki, daje ogromną frajdę w oglądaniu książki. Myślę, że osoby związane z branżą ilustratorską będą w 7 niebie, gdy otworzą Chochotnik na dowolnej stronie.

O tym jak wyglądała praca nad warstwą graficzną można dowiedzieć się zaglądając na stronę książki. Jej adres to: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4092/Chichotnik-czyli-ksiega-smiechu-i-usmiechu

Warto również zajrzeć do wideo. W nim to obie panie opowiadają o genezie książki.

Chichotnik – powrót do krainy dzieciństwa

Są utwory, do których się wraca po latach i odpływa się na fali wspomnień. Do czasów, gdy robiło się wszystko „po raz pierwszy”, zabrała mnie większość wierszy znalezionych w tej książce. Chichotnik jest magiczną publikacją, która zainteresowała mnie już samą okładką, a po otworzeniu pierwszej strony wciągnęła i na pewno coś we mnie zmieniła na lepsze.

No i zawiera zabawną treść, która pozwala się zrelaksować i doskonale poprawić humor. Dlatego daję jej najwyższą notę.

Moja ocena: 10/10

Chochotnik, czyli księga śmiechu i uśmiechu, Wydawnictwo Literackie, 2016

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za podesłanie Chichotnika.

Czytaj w oryginale – propozycja Wydawnictwa [ze słownikiem]

Jeżeli masz kłopoty z nauką języka angielskiego, chcesz nauczyć się go lub utrwalić swoje umiejętności lingwistyczne, lecz czujesz mdłości na wspomnienie podręcznika z gramatyką i tysiącem słówek do wykucia – możesz to zrobić w przyjemny sposób. Pod jednym warunkiem, musisz lubić czytać.

Właśnie na rynku pojawiło się wydawnictwo zapewniające, że dzięki ich książkom można uniknąć nudnego  procesu nauki języka angielskiego. W jaki sposób? Wystarczy tylko sięgnąć po ich ofertę.

Książki [ze słownikiem]

zeslownikiemplPublikacje od [ze słownikiem] to książki zawierające podręczny słownik angielsko-polski. Każda z nich składa się z trzech części. Pierwszą stanowi słownik z najczęściej występującymi słowami w danej publikacji. To pozwala zrozumieć, zdaniem wydawcy, aż 80% treści. Druga część to oryginalny tekst wraz ze słownikiem umieszczonym na marginesach książki – zawiera nowo pojawiające się słowa.  Powieść zamyka słownik wszystkich słów i form występujących na jej kartach.

Czytanie w języku angielskim staje się przyjemnością, ale też uczy. Na warsztat wziąłem Frankensteina oraz Drakulę, dzięki którym poznałem mnóstwo nowych słów. Na początku myślałem, że uda mi się poznać treść bez zaglądania do pierwszej lub trzeciej z wymienionych części. Jednak po kilkunastu kartach zmieniłem zdanie. Co więcej, czytając każdą z powieści utrwaliłem świeżo poznane słownictwo. Stąd mogę śmiało napisać, książki [ze słownikiem] są praktycznym narzędziem do doskonalenia języka angielskiego.

Wróżę projektowi duży sukces.  W ofercie znajdziemy tytuły dla dzieci, jak też i dla dorosłych. Mnogość gatunków pozwoli znaleźć każdemu coś dla siebie. Pełna lista tytułów: http://zeslownikiem.pl/ksiazki-po-angielsku-ze-slownikiem . Ceny publikacji wahają się od 26 do 53 złotych, co jest dobrą ceną za produkt doskonalący umiejętności językowe.

 

Uczeń architekta –chłopiec z białym słoniem w XVI-wiecznym Stambule

Uczeń architektaDo sięgnięcia po powieść Uczeń architekta skłoniły mnie pozytywne rekomendacje umieszczone w blurbie, w tym słowa Joanny Bator. Pisarka miała rację, książka Elif Shafak to prawdziwe arcydzieło.

Uczeń architekta – kilka słów o konstrukcji

Jak przyznaje Shafak, opisana przez nią historia jest fikcją, ale taką, która wykorzystuje realne miejsca i postaci. Autorka, na potrzeby opowieści, czasami wydłużała rzeczywistą linię czasu, czasami ją  skracała, a wraz z tym poddawała przeminie (często je przestawiając) chronologię faktycznych wydarzeń.

Uczeń architekta to zgrabnie skomponowane dzieło. W opowieści znajdziemy, wraz z narracją w 3 osobie, listy, opowieść szkatułkową, którym towarzyszy najważniejsze – orientalizm języka. Czytając książkę Uczeń architekta momentalnie przenosimy się do XVI-wiecznego Stambułu. Barwne opisy i język bohaterów pozwalają nam poczuć się, jakbyśmy sami byli uczestnikami wydarzeń. Pozwala to nawet niedoświadczonemu czytelnikowi, przebrnąć przez ponad 170 stron w sposób łagodny i dość szybki, z pewnym poczuciem satysfakcji, że przeczytało się „coś wartościowego”.

Uczeń architekta – o czym właściwie jest ta powieść

Chłopak z białym słoniem trafiają na dwór sułtana, przeżywają tam mnóstwo przygód, a on sam dorasta i zdobywa cenną wiedzę od swego mistrza architekta. Tak w skrócie można streścić Ucznia architekta. Rozpisanie powyższego zdania, dałoby nam recenzję typowego czytadła, doskonale wpisującego się w nurt Katedr z Barcelony. Jednak uważny czytelnik dostrzeże, że Elif Shafak wykonała kawał dobrej roboty, wybijając się nad poziom współczesnej literatury popularnej.

Uczeń architekta to opowieść o XVI wiecznym świecie, w którym religie walczą ze sobą, ale też i współpracują. Z rozdziału na rozdział czytelnik jest informowany o kolejnych walkach wyznawców Allacha  z chrześcijanami. Jednak gdy uważnie przeanalizuje treść powieści dostrzeże, że wojna rozgrywa się tylko w sferze politycznej. Przedstawiciele obu religii świetnie dogadują się w życiu codziennym – pracują ze sobą, podróżują pomiędzy swoimi krajami, wymieniają się wiedzą i dobrami kulturowymi.

To również opowieść o tworzeniu budowli. Choć nie daje odpowiedzi na pytanie : jak zostać architektem?, ukazuje piękno tego zawodu. A do tego wyjaśnia sens cyklu budować, by zburzyć i ponownie zbudować.

Znajduje się tu również warstwa kryminalna. Na pierwszy rzut oka nie jest ona widoczna, ale ma ogromne znaczenie dla zakończenia powieści. Dlatego nie rozpisuję się na jej temat.

Uczeń architekta – największy plus i ocena książki

Atutem powieści Shafak jest to, że bardzo dobrze się ją czyta. Nie ma momentu, w którym czytelnik poczułby nudę. A to dlatego, że cały czas coś tam się dzieje, treść pozbawiona jest na siłę wstawionych opisów, a rozdziały nie są wydłużane. Ważne jest też umiejętne podtrzymywanie uwagi czytelnika – przecież Uczeń architekta to prawie 500-set stronicowa książka. Shafak robi to za pomocą mieszanki złożonej z budowania napięcia, rozbudzania emocji i wprowadzana humoru.

Warto przeczytać!

Ocena:: 9/10

Elif Shafak, Uczeń architekta, Wydawnictwo Znak, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Znak. Dziękuję bardzo!

Koniec Warty – miała być powieść detektywistyczna, a wyszło jak zwykle u Kinga

koniec warty KingW 2014 roku Stephen King wydał swoją pierwszą powieść detektywistyczną Pan Mercedes, która rozrosła się do rozmiarów trylogii. Właśnie ukazał się jej ostatni tom Koniec warty, który zamyka krwawą walkę mordercy Brady`ego Hartsfielda (Pana Mercedesa) i emerytowanego detektywa policji Billa Hodgesa.

Stróż prawa wraz z Holly Gibney, która pomagała mu rozwikłać zagadkę Pana Mercedesa, prowadzą działalność detektywistyczną i spokojne, w miarę uporządkowane życie. Emerytowany policjant nie potrafi jedynie rozstać się z przekonaniem, że złapany przez niego złoczyńca nie odpowie za swoje czyny. Bowiem Hartsfield przebywa w stanie wegetatywnym w szpitalu klinicznym i dopóki nie odzyska pełni władz umysłowych nie może ponieść konsekwencji za dokonane zło.

Jednak zmartwienia Hodgesa są bezpotrzebne. Nadchodzi kolejna runda walki z psychopatą-mordercą.

Koniec Warty – Co kryje się w szpitalnej sali numer 217

Pan Mercedes, przez wielu uważany za „warzywko” – pacjent z sali numer 217 Szpitala Kinera, nie tylko odzyskuje świadomość, ale coraz silniej pragnie zemsty, zarówno na policjancie, który pokrzyżował mu szyki, ale również i na jego bliskich. Psychopata nabiera sił, a także zdobywa nowe moce, które pozwolą mu wnikać w umysły, a nawet ciała innych osób i na odległość prowadzić walkę przede wszystkim psychologiczną.

Z pomocą Hartsfieldowi przychodzą sanitariusz Al, koleżanka z dawnej pracy Freddie, a także ordynator oddziału neurologii szpitala Kinera – doktor Felix Babineau. Wnikając do ich umysłów, wpływa na życie otaczających go ludzi. Ale to mu nie wystarcza, on pragnie zemsty na wszystkich tych, których nie udało mu się unicestwić podczas poprzednich swoich zbrodni. Potrzebuje do tego więc szczególnej broni…

Koniec Warty – Co się stanie, gdy złapiesz różową rybkę z liczbą w Wędkowaniu?

Morderca przy pomocy prostej konsoli do gier stara się dotrzeć do setek osób, swych niedoszłych ofiar – które uniknęły śmierci, gdy kilka lat wcześniej chciał wysadzić koncertową halę. Za pomocą prostej gry, której celem jest łapanie rybek, wprowadza graczy w stan hipnozy i… zmusza do samobójstwa.

Teraz kolej na krok detektywa Hodgesa. Czy sobie poradzi pomimo zaawansowanego wieku i rozpoznanej choroby?  O tym przekonają się osoby, które sięgną po nową powieść Kinga.

 Koniec Warty – Wyszło jak zwykle u Kinga

Miłośnicy prozy Stephena Kinga uważają, że autor Końca warty łącząc detektywistyczną historię z elementami grozy i parapsychologii dokonał świetnego połączenia, które trzyma powieść w stałym napięciu. A wprowadzenie nowych technologii, jako przestrzeni do walki parapsychologicznej, z pewnością przemówi do najmłodszego pokolenia miłośników horroru.

Jak pisałem w recenzji Pana Mercedesa, pierwsza powieść detektywistyczna Kinga dawała sobie radę. Niestety, autor wolał wrócić do wprowadzenia dobrze wypróbowanej w swoich dziełach paranormalności i wyszło jak zwykle.

Mimo lekkiego rozczarowania, polecam sięgnięcie po Koniec warty osobom szukającym powieści z pogranicza literatury grozy i thrillera. Co ważne, całą trylogię można przeczytać w kilka dni.

Ocena: 8/10

Stephen King, Koniec warty, Albatros, 2016

Powieść otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję!

Linki do pozostałych recenzji trylogii:

Pan Mercedes

Znalezione nie kradzione

Robert Koch, Ludwik Pasteur, Artur Conan Doyle i spółka – Cudowny lek

cudowny lekKsiążka Thomasa Goetza Cudowny lek to studium nad gruźlicą i rozwojem podwalin współczesnej mikrobiologii oraz diagnostyki i leczenia chorób zakaźnych, a także wspaniała opowieść o wielkich umysłach XIX stulecia i początku XX wieku.

Robert Koch –  Ludwik Pasteur – Artur Conan Doyle

Na pierwszym planie śledzimy życie prywatne oraz pionierskie dokonania naukowe Roberta Kocha i to jego możemy śmiało nazwać głównym bohaterem. Na drugim poznajemy postać lekarza, który wszystkim współczesnym jest bardziej znany jako autor powieści o błyskotliwym detektywie Sherlocku Holmesie – Arthura Conan Doyla. Natomiast historia Ludwika Pasteura stanowi przede wszystkim doskonałe tło dla zrozumienia motywów postępowania i działań Kocha, wskazując na nieustanną naukową rywalizację tych dwóch wielkich postaci XIX-wiecznej medycyny.

Systematyczna praca oparta na licznych doświadczeniach i dowodach naukowych zapoczątkowała sukces Roberta Kocha – lekarza i pasjonata medycyny. Odkrycie wąglika, który stanowił poważne utrapienie przede wszystkim wśród hodowców zwierząt, stało się kamieniem milowym w życiu ubogiego lekarza z Wolsztyna. Sukces szybko przerodził się w spotęgowany głód zdobywania wiedzy, a następnie zaślepił Kocha i ufiksował na bezwzględny wyścig odkryć naukowych, stawiając mu za głównego przeciwnika Ludwika Pasteura – zamożnego francuskiego badacza.

Uporczywe negowanie odkryć Kocha i niedocenianie go przez środowisko XIX-wieczne środowisko naukowe, na czele z Pasteurem oraz Virchowem potęgowało frustrację pruskiego badacza oraz jego zacięcie do odkrywania.

„Napływali do Berlina całymi dniami, tygodniami i miesiącami…”

Pragnienie gloryfikacji było na tyle silne u Roberta Kocha, że po wyizolowaniu Mycobacterium tuberculosis niezwłocznie rozpoczął pracę nad lekiem na wywoływaną przez ów patogen – gruźlicę, która stanowiła w tamtych czasach najczęstszą przyczynę zgonów. Pierwsze sukcesy uznał za pewniki, porzucił dobrą praktykę naukową i postanowił zachować w tajemnicy skład cudownego leku na gruźlicę – „limfy” – tuberkuliny. Tymczasem miliony ludzi ślepo zawierzyły w jego panaceum na wszystkie postaci gruźlicy.

Niezwykle ciężko wypracowana przez Kocha pozycja w medycznym środowisku naukowym zaczęła się chwiać niczym domek  z kart.

A z ukrycia przyglądał się Sherlock Holmes

Całości sytuacji przyglądał się młody zdolny lekarz Artur Conan Doyle, przede wszystkim w nadziei na wyleczenie chorej na galopujące suchoty żony oraz pragnąc wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie nie tylko lecząc ludzi. Jego pasją i ostatecznym zajęciem stało się pisanie, a postać osławionego na całym świecie Sherlocka Holmesa – nawet uśmiercona przez autora, musiała powrócić na wyraźne polecenie czytelników powieści o inteligentnym detektywie.

Rozwój mikrobiologii opisywany w książce Goetza wiązał się nie tylko z poznawaniem nowych organizmów odpowiedzialnych za nękające ludzkość choroby, ale także stał się przyczynkiem do wprowadzenia i doskonalenia zasad antyseptyki, a także pierwszych szczepionek, a co za tym idzie do pojawienia się pierwszych ruchów antyszczepionkowych.

Cudowny lek jest powieścią doskonale utrzymaną w klimacie książek Jurgena Thorwalda (Stulecie chirurgów, Godzina detektywów, itd.), które od lat porywają całe pokolenia czytelników, wprowadzając ich w zakamarki historii medycyny oraz nauk o człowieku.

Ocena: 8/10

Thomas Goetz, Cudowny lek. Robert Koch, Ludwik Pasteur i prątki gruźlicy, Wydawnictwo Znak, 2015

 

Aktualizacja: Zainteresowanych tematem oraz tych, którzy przeczytali już książkę Goetza zachęcam do obejrzenia tego wideo, dostępnego pod tym adresem: http://library.fora.tv/2014/09/24/Thomas_Goetz_The_Remedy

 

Kozioł ofiarny – czyli co dzieje się gdy pijesz ze sobowtórem

koziolek(1)Jedna noc ostrego picia alkoholu ze swoim sobowtórem to klucz do niezłych tarapatów. Rano, oprócz siedzącego w głowie potwornego kaca, przed łóżkiem stoi służący sobowtóra, wysłany do zajazdu, by zawieźć swego pana do zamku. Kłopot w tym, że owego pracodawcy nie ma w pobliżu, tak jak własnych rzeczy osobistych. Przekonał się o tym John – bohater książki Kozioł Ofiarny.

W powyżej opisany sposób, dekadenta i angielski wykładowca historii Francji, trafia do Saint Gilles – zamku swojego sobowtóra, w którym dewocja przeplata się z małżeńską zdradą, objawieniami Maryjnymi, demonami wojny i morfiny. Co z tego wyniknie?  Na pewno nic dobrego.

Kozioł Ofiarny – dlaczego warto przeczytać tę powieść

Powieść Daphne du Maurier jest majstersztykiem literackim. Autorka wykorzystując sztampowy motyw, jakim jest zamian ról, buduje opowieść o rodzinie gorszej niż Dulscy, człowieku bawiącym się innymi i jego odpowiedniku, który chce naprawić zastane zło, ale z marszu jest skazany na porażkę. Ze strony na stronę du Maurier rozpętuje swojej postaci coraz większe piekło.

Książka robi piorunujące wrażenie.  Czasami jej treść wydaje się melodramatem, czasami  to powieść sensacyjna. Jednak, najbardziej wybija z Kozła ofiarnego warstwa psychologiczna.  Freud miałby co do analizowania. Potwierdzają to słowa ze wstępu, opisujące tło powstania powieści, iż dwoistość w świecie du Maurier odnosi się zarówno do relacji z mężem, jak i rywalizacji tożsamości płci.

Istotnym elementem, jest temat wojny. Konkretnie działań podczas okupacji. Pisarka daje czytelnikowi możliwość odpowiedzi na pytanie: co lepsze, kolaboracja z wrogiem czy patriotyczna partyzantka? Jest ono prowizoryczne, gdyż przedstawiciele obu stron nie są bez skazy i mają mnóstwo krwi na swoich rękach.

Piszę o tym, ze względu na myśl o stworzeniu podobnej powieści w realiach polskich. W której tle przywołane są duchy żołnierzy wyklętych, czy konflikty sąsiedzkie na tle narodowościowym. W 2016 roku opowieść na pewno trafiłaby na czytelniczą krytykę (zadziwiające zjawisko- skoro Polacy nie czytają książek i się tego nie wstydzą). Jednak, gdyby nie intelektualne zacofanie, które zapanowało po II Wojnie Światowej, może udałoby się zdobyć łagodniejszy odbiór i ocenę.

Daphne du Maurier udało się to zrobić. Jej powieść zyskała uwagę czytelników. A przecież została wydana 12 lat po zakończeniu światowego konfliktu. Co więcej, dorobiła się dwóch ekranizacji.

Jako ciekawostkę podam, że Kozioł ofiarny  został wydany w Polsce dopiero w 1995 roku i na kolejne wydanie czekał aż 21 lat.

Kozioł ofiarny – ocena

Komu polecam Kozła ofiarnego? Tylko czytelnikom lubiącym myśleć podczas lektury. Wszystkim miłośnikom prostych opowieści i potwornych czytadeł odradzam lekturę. Tylko zmarnują pieniądze, a do tego będą musieli wysilić szare komórki i obudzić umysł do indywidualnej analizy dzieła.  Jeżeli nie należysz do powyższej grupy, koniecznie poznaj tę historię.

Moja ocena: 10/10

Daphne du Maurier, Kozioł ofiarny, Wydawnictwo Albatros, 2016

Książkę nadesłało Wydawnictwo Albatros. Dziękuję bardzo.