Stephen King

Koniec Warty – miała być powieść detektywistyczna, a wyszło jak zwykle u Kinga

koniec warty KingW 2014 roku Stephen King wydał swoją pierwszą powieść detektywistyczną Pan Mercedes, która rozrosła się do rozmiarów trylogii. Właśnie ukazał się jej ostatni tom Koniec warty, który zamyka krwawą walkę mordercy Brady`ego Hartsfielda (Pana Mercedesa) i emerytowanego detektywa policji Billa Hodgesa.

Stróż prawa wraz z Holly Gibney, która pomagała mu rozwikłać zagadkę Pana Mercedesa, prowadzą działalność detektywistyczną i spokojne, w miarę uporządkowane życie. Emerytowany policjant nie potrafi jedynie rozstać się z przekonaniem, że złapany przez niego złoczyńca nie odpowie za swoje czyny. Bowiem Hartsfield przebywa w stanie wegetatywnym w szpitalu klinicznym i dopóki nie odzyska pełni władz umysłowych nie może ponieść konsekwencji za dokonane zło.

Jednak zmartwienia Hodgesa są bezpotrzebne. Nadchodzi kolejna runda walki z psychopatą-mordercą.

Koniec Warty – Co kryje się w szpitalnej sali numer 217

Pan Mercedes, przez wielu uważany za „warzywko” – pacjent z sali numer 217 Szpitala Kinera, nie tylko odzyskuje świadomość, ale coraz silniej pragnie zemsty, zarówno na policjancie, który pokrzyżował mu szyki, ale również i na jego bliskich. Psychopata nabiera sił, a także zdobywa nowe moce, które pozwolą mu wnikać w umysły, a nawet ciała innych osób i na odległość prowadzić walkę przede wszystkim psychologiczną.

Z pomocą Hartsfieldowi przychodzą sanitariusz Al, koleżanka z dawnej pracy Freddie, a także ordynator oddziału neurologii szpitala Kinera – doktor Felix Babineau. Wnikając do ich umysłów, wpływa na życie otaczających go ludzi. Ale to mu nie wystarcza, on pragnie zemsty na wszystkich tych, których nie udało mu się unicestwić podczas poprzednich swoich zbrodni. Potrzebuje do tego więc szczególnej broni…

Koniec Warty – Co się stanie, gdy złapiesz różową rybkę z liczbą w Wędkowaniu?

Morderca przy pomocy prostej konsoli do gier stara się dotrzeć do setek osób, swych niedoszłych ofiar – które uniknęły śmierci, gdy kilka lat wcześniej chciał wysadzić koncertową halę. Za pomocą prostej gry, której celem jest łapanie rybek, wprowadza graczy w stan hipnozy i… zmusza do samobójstwa.

Teraz kolej na krok detektywa Hodgesa. Czy sobie poradzi pomimo zaawansowanego wieku i rozpoznanej choroby?  O tym przekonają się osoby, które sięgną po nową powieść Kinga.

 Koniec Warty – Wyszło jak zwykle u Kinga

Miłośnicy prozy Stephena Kinga uważają, że autor Końca warty łącząc detektywistyczną historię z elementami grozy i parapsychologii dokonał świetnego połączenia, które trzyma powieść w stałym napięciu. A wprowadzenie nowych technologii, jako przestrzeni do walki parapsychologicznej, z pewnością przemówi do najmłodszego pokolenia miłośników horroru.

Jak pisałem w recenzji Pana Mercedesa, pierwsza powieść detektywistyczna Kinga dawała sobie radę. Niestety, autor wolał wrócić do wprowadzenia dobrze wypróbowanej w swoich dziełach paranormalności i wyszło jak zwykle.

Mimo lekkiego rozczarowania, polecam sięgnięcie po Koniec warty osobom szukającym powieści z pogranicza literatury grozy i thrillera. Co ważne, całą trylogię można przeczytać w kilka dni.

Ocena: 8/10

Stephen King, Koniec warty, Albatros, 2016

Powieść otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję!

Linki do pozostałych recenzji trylogii:

Pan Mercedes

Znalezione nie kradzione

Znalezione nie kradzione

Zgodnie z obietnicą daną niemalże równo rok temu – ponownie sięgam po kryminalną twórczość Stephena Kinga. Zachęcony zeszłoroczną lekturą Pana Mercedesa, a także by sprawdzić jak radzi sobie w kolejnej detektywistycznej powieści, dobrze wszystkim znany mistrz horroru, podjąłem lekturę Znalezione nie kradzione.

Pod szyldem kryminalnej historii mamy do czynienia z rozważaniami nad życiem i wpływem, jaki na losy jednostki może mieć twórczość pisarza. Dwaj główni bohaterowie to zupełne charakterologiczne przeciwieństwa, dla których wzorem jest twórczość tego samego pisarza. Ta opowiada o nonkonformistycznej postaci Jimmy`ego Golda – „Uciekiniera”.

Morris Bellamy, pierwszy z bohaterów, nie zgadza się na losy jakimi się potoczyło życie Jimme`ego Golda i decyduje się na zemstę na twórcy postaci – Johnie Rothsteinie. Skutkuje to śmiercią pisarza i kradzieżą nieopublikowanej części jego twórczości. Niestety nie dane jest Morrisowi zagłębienie się w lekturze zdobytego łupu. Trafia do więzienia. Co najśmieszniejsze, 36-letni wyrok dotyczy zbrodni, która bezpośrednio nie jest związana z napadem na pisarza.

Drugim bohaterem jest nastolatek Pete Saubers, syn jednej z ofiar Pana Mercedesa. Znajduje on niedaleko swojego domu łup Bellamy`ego – nieopublikowaną twórczość Rothsteina oraz 20 tys. dolarów w gotówce. Chłopiec wykorzystuje okazję, aby anonimowo wesprzeć rodziców, którzy po wypadku z udziałem Pana Mercedesa znaleźli się w trudnej sytuacji. Z czasem Pete poznaje także twórczość Rothsteina, również tę zamieszczoną w kilkudziesięciu moleskinach, i podobnie jak Bellamy jest nią zafascynowany.

Czytając Znalezione nie kradzione każdy może utożsamić się z maksymą Jimmy`ego Golda: „Wszystko gówno znaczy”. Jednak tak jak Pete czy Morris może ją różnie rozumieć i w odmienny sposób wykorzystywać w życiu codziennym. Tocząca się kryminalna opowieść jest doskonałym tłem dla przekazu mówiącego o tym, że to od nas samych, naszego charakteru i nastawienia do życia zależy to jak się zachowamy i jakimi osobowościami się staniemy. Dwaj bohaterowie, których losy nieustannie się przeplatały – mieszkali jako nastolatkowie w tym samym domu, obaj spędzali dużo czasu nad książkami oraz obu zafascynowała twórczość tego samego pisarza – wybrali różne drogi samorealizacji pod szyldem „Wszystko gówno znaczy”.

Znalezione nie kradzione czyta się świetnie ze względu na ciekawą historię, która zawiera w sobie elementy powieści kryminalnej, komediowej oraz egzystencjalnej. Zdecydowanie polecam lekturę najnowszej książki Stephena Kinga.

Ocena:8/10

Stephen King, Znalezione nie kradzione, Albatros 2015

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki

Pan Mercedes – recenzja

Choć nie przepadam za prozą Stephena Kinga, postanowiłem sięgnąć po Pana Mercedesa– jego najnowszą powieść, która ukazała się w Polsce na początku czerwca. Skusiła mnie do tego informacja, że autor horrorów postanowił zadebiutować powieścią detektywistyczną.

O tym jak bardzo wciągnęła mnie historia tropienia szalonego mordercy przez emerytowanego policjanta może świadczyć czas poświecony na lekturę. Mimo sporej objętości książki, przeczytałem ją dosłownie w dwa dni. Jest naprawdę świetna!

Tak jak w typowym kryminale mamy: zbrodnię, złego bohatera oraz tego reprezentującego „dobrą stronę mocy”. Do tego dodajemy na wstępie kiepską kondycję psychiczną (i fizyczną – ma wielki brzuch) śledczego, mordercę powiązanego bardzo niezdrowym związkiem z matką oraz kiepsko napisane dialogi. I tak oto otrzymujemy przepis na nudnawą powieść pulp fiction. Na szczęście Pan Mercedes nie trzyma się tej reguły.

Mimo, że zauważam różnice pomiędzy fragmentami odnoszącymi się do działań mordercy a tymi przedstawiającymi poczynania śledczego (moim zdaniem, te pierwsze są lepiej napisane, tak jakby wyszły spod pióra kogoś innego), książkę czytałem z zapartym tchem. Rozpoczynając kolejny rozdział obiecywałem sobie, że na nim zakończę. Tym samym oszukiwałem sam siebie.

Magia tej książki ukryta jest w sposobie przeprowadzania czytelnika przez historię. King otwiera ją Hitchcockowym trzęsieniem ziemi – umyślne rozjechanie grupy bezrobotnych, a później zaczyna bawić się napięciem. Tu muszę przyznać rację fanom twórczości pisarza, jest on mistrzem suspensu.

Bardzo spodobał mi się sposób w jaki King zestawia obok siebie przedstawicieli złej oraz dobrej strony w kryminalnym dochodzeniu. Na przemian śledząc ich poczynania zauważamy, że dzielą ich niewidzialne granice. W „znaczeniu fizycznym”, morderca jest bardzo często w odległości kilkunastu metrów od nieświadomego jego obecności policjanta. Na „płaszczyźnie psychologicznej” granicę stanowi pożądanie znalezienia się nawzajem przez obie strony. King opisał to w sposób godny naśladowania.

Autorowi „Pana Mercedesa” daleko do Forsytha, Ludluma czy Chandlera, ale jego debiutancka powieść detektywistyczna, jak mawia młodzież, „daje sobie radę”. Chyba nigdy nie przekonam się do jego horrorów, ale jest szansa, że do kryminałów tak. Na pewno sięgnę po następny, jeśli takowy napisze. Gorąco polecam i daję publikacji bardzo wysoką ocenę.

Ocena: 8/10

Stephen King, Pan Mercedes, Albatros, 2014

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję bardzo!