Lincoln w Bardo jest hitem. Z jednej strony otoczka marketingowa plus prestiżowa nagroda Man Booker Prize robią swoje. z drugiej, prawdziwy hit drzemie tuż pod okładką. Lincoln w Bardo jest historią opowiedzianą w taki sposób, że po przeczytaniu nadal przeszywa pozytywnymi dreszczami po skórze.
Nie jest to książka dla wszystkich. Na pewno nie polecam jej osobom, które są w żałobie, przeżywają odejście kogoś bliskiego im sercu. Lincoln w Bardo niesie zbyt mocny ładunek emocjonalny. Dlatego wspomniane osoby, otwierając książkę Saundersa, robią to na własną odpowiedzialność.
I nie jest to książka łatwa w odbiorze. Mimo, że szybko się ją czyta. Już samo pojęcie bardo – nie wyjaśnione w książce, a jestem przekonany, że większość czytelników nie wie co ono opisuje – zmusza czytelnika do myślenia.
Lincoln w Bardo – opowieść o duchach i prezydencie
No właśnie, odpowiedzmy na pytanie czym jest bardo? Nie, to nie miasto, wieś i nie gmina w Polsce. Nie jest to też szczyt oraz maszyna tkacka. Aby wyjaśnić znaczenie należy sięgnąć do buddyzmu. jego wyznawcy uważają, że bardo to przejściowy stan egzystencji pomiędzy: życiem, medytacją, snem i śmiercią. Zazwyczaj używa się go odnosząc do stanu, w którym tkwimy po śmierci, a kolejnymi narodzinami – jeżeli rozpoznamy naturę zjawisk w stanie bardo, doprowadzi nas to do osiągnięcia całkowitego wyzwolenia.
Lincoln w Bardo to historia o tym, co stało się po śmierci syna Abrahama Lincolna. Willie odchodzi, gdy u Lincolnów odbywa się przyjęcie, zostaje pochowany, a jego duch opuszcza grobowiec i widzi inne zjawy, aż w końcu na cmentarzu pojawia się ojciec – tak w skrócie można opisać początek powieści George`a Saundersa.
Chłopiec oraz inne duchy znajdują się właśnie w stanie bardo. Syn prezydenta nie wie o tym, że nie żyje. Jemu podobni mają tę świadomość, choć nie wiedzą, że „jest coś dalej”. Jest jednak postać znająca ową tajemnicę, lecz tkwi wciąż na ziemi. Oczywiście każdy z duchów doświadczy oświecenia. Jednak żeby doszło do odkryć musi się „coś” wydarzyć.
Bardo dotyczy też Abrahama Lincolna. Tyle tylko, że jest tu metaforą. Prezydent jest z jednej strony żywy, lecz wewnątrz martwy. Pozbawiony życiowych sił po stracie syna, jak też sytuacją w Ameryce, wciąż trwa wojna, o której przebiegu on decyduje, tkwi w pewnego rodzaju marazmie, oczywiście też nieświadomy jak otaczające go duchy.
Lincoln w Bardo – niezwykła moc polifonii
Z jednej strony dopuszczenie wielu głosów do opowiedzenia historii oceniam za geniusz, z drugiej za przekleństwo. O tym, co dzieje się dowiadujemy z przeplatających się ze sobą cytatów książek oraz głosów wielu duchów. Opowiadają też one o swojej przeszłości i komentują sytuację w Ameryce. Mnogość wypowiedzi czyni z Lincolna w Bardo głos bólu i rozpaczy. Czytając książkę czułem się jakbym słuchał Weeping song Nicka Cava i Blixy Bargelda i autentycznie cierpiałem.
Takiej polifonii jak na razie nie spotkałem w żadnej innej książce. Pod tym względem powieść Saundersa jest udanym eksperymentem.
Moja ocena: bardzo mocne 10/10
George Saunders, Lincoln w Bardo, Wydawnictwo Znak, 2018
Dziękuję Wydawnictwu Znak za podniesienie książki

Na powieść Dukaja czekałem z niecierpliwością. Jak tylko ukazała się na rynku, zalogowałem się do Allegro i zakupiłem ebooka. Zabrałem się do czytania, w między czasie kontaktując się z firmą
Należę do grona osób, które odkryły prozę Jacka Dukaja dość późno. Na dzień dzisiejszy, nie mogę pochwalić się przeczytaniem wszystkich jego publikacji, ale sumiennie dążę do tego (brakuje niewiele). Cenię jego obszerne powieści oraz krótsze formy za rewelacyjnie opowiedziane historie, genialne pomysły oraz porywające formy narracji. Za jego najlepszą powieść uważam Lód. Co więcej, w moim przekonaniu jest to jedna z najważniejszych książek jakie przeczytałem.