Month: Kwiecień 2018

7 ulubionych książek – Paweł Tkaczyk

Światowy Dzień Książki to chyba najlepszy moment, aby rozpocząć cykl blogowych wpisów promujących książki i czytelnictwo. Pojawiać się tutaj będą dwa rodzaje zestawień, które mają za zadanie: zachęcić młodszych i starszych internautów do sięgnięcia po książki.

Pierwsze zestawienie, jak dla mnie – najważniejsze, to lista tytułów polecanych przez znane osoby, reprezentujące świat sztuki, biznesu, a może i czasem polityki. Opowiadać one będą o (nie mniej, nie więcej) 7 ulubionych książkach. Myślę, że warto się przyjrzeć tym propozycjom, bo na pewno miały one wpływ na kształtowanie się osobowości bohatera wpisu lub wciąż oddziałują na postać.

Drugi typ zestawień, to wszelkiego rodzaju listy, spisy oraz inne wyliczenia, związane z książkami. Ich będzie nieco mniej. Zapraszam do lektury wpisów i sięgania po polecane książki.

Bohaterem pierwszego wpisu jest postać, którą rozpoznają zarówno wszyscy w świecie polskiego biznesu i marketingu, jak też bywalcy różnorodnych konferencji, spotkań i czytelnicy czasopism jak: „Brief” lub „Marketing w praktyce”. Jest autorem książek i artykułów o marce, grywalizacji i storytellingu, mówcą, którego znakiem rozpoznawczym jest koszulka z Batmanem i nieustannie goszczący na twarzy uśmiech–  Paweł Tkaczyk.

Jego zdaniem, ulubioną książkę można wybrać spośród stu, które się przeczytało lub wysłuchało. Przy tysiącu, bo czyta mnóstwo, wybór jest niemal niemożliwy, a katowanie ludzi wybieraniem ulubionych książek powinno być karalne! Jednak dla czytelników zrobił wyjątek, opowiadając o 7 ulubionych tytułach. Oto one:

A.A. Milne, Kubuś Puchatek
Traktuję go jako alegoryczną, filozoficzną przypowiastkę, którą można interpretować na mnóstwo sposobów (na przykład diagnozować, jakie zaburzenia psychiczne ma każdy z bohaterów). Wracam do niej kiedy potrzebuję się zresetować.

Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru
Brawurowo napisana, zasłużenie wyniosła Zafona na wyżyny pisarskiej sławy. Zaszczepiła we mnie ciekawość Barcelony, która potem przerodziła się w porządną fascynację tym miastem oraz jego historią. No i jest to opowieść o książkach.

Orson Scott Card, Gra Endera
A właściwie cała seria, której Gra Endera była tylko początkiem. Bo potem był – znacznie lepszy, moim zdaniem – Mówca umarłych i kolejne książki z tamtego świata. Jeśli kogoś interesuje dobre science-fiction, nie może przejść obojętnie obok tej serii.

Neil Gaiman, Sandman
Gdybym miał wskazać, kto pchnął mnie w kierunku zajmowania się opowieściami, ich strukturą i naturą, byłby to Neil Gaiman. Sandman to nie książka, ale seria komiksowa. Opowieść szkatułkowa, przeznaczona raczej dla dorosłych widzów, pełna odniesień do klasycznej literatury i historii (bohaterami epizodów są Szekspir, Cezar czy Haroun Al-Rashid, legendarny sułtan Bagdadu z Księgi tysiąca i jednej nocy).

Daniel Kahneman, Pułapki myślenia
Autor dostał w 2002 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za badanie – wspólnie z Amosem Tverskym – procesów podejmowania decyzji. Książka Kahnemana to podsumowanie tego, co w ostatnich pięćdziesięciu latach działo się w psychologii w tym właśnie obszarze. Korzystam z jego wiedzy właściwie każdego dnia.

Lewis Carrol, Jabberwocky
To nie jest książka, ale opowieść wewnątrz książki. Epicka opowieść stworzona za pomocą słów… które nie istnieją. Carrol, tak jak Tolkien, eksperymentował ze stworzeniem nowego języka. Jestem bardzo zafascynowany takimi eksperymentami! Małe wyzwanie dla czytelników, który sięgną po  Jabberwocky: spróbujcie znaleźć jak najwięcej tłumaczeń tych nieistniejących słów na polski!

William Szekspir, Sonety
Nie obchodzi mnie, czy napisała to jedna osoba, czy cały tabun. To najlepsze, co wyszło spod ludzkiego pióra.

Paweł Tkaczyk, kończąc wyliczenia przyznaje, że ma wyrzuty. Ograniczenie do 7 tytułów uniemożliwiło mu rozwinięcie listy o twórczość takich pisarzy jak: Masłowska, Twardoch, Krajewski, Stephen King, Dashiel Hammet, Stieg Larsson czy Agatha Christie.

 

Best Seler i zagadka znikających warzyw

Best SelerMikołaj Marcela napisał książkę dla dzieci – to niemożliwe. Tak właśnie pomyślałem, gdy otworzyłem i przeczytałem wiadomość od Wydawnictwa Literackiego. A jednak! Specjalista od zombie i innych potworów wykrzesał coś, co zachwyci młodego czytelnika oraz jego dziadków i rodziców.

Best Seler i zagadka znikających warzyw to naprawdę świetna, sprawnie napisana opowieść. Trochę w niej grozy, trochę humoru i bardzo, bardzo dużo zwrotów akcji. A co ważne, to pierwszy polski vege kryminał dla dzieci w każdym wieku.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – kryminalne zagadki Jarzynowa

Nataniel Seler jest wysokim i smukłym przystojniakiem, którego mieszkańcy Jarzynowa nazywają Best Seler, ponieważ czegokolwiek się dotknie, jest w tym najlepszy. Obecnie piastuje posadę szeryfa w miasteczku warzyw, którą odziedziczył po ojcu. Ponieważ świetnie radzi sobie ze wszystkim, a w miasteczku nie było żadnych poważnych zagrożeń – ostatnim kłopotem było zaginięcie Maliny Pomidor, lecz wtedy gwiazda szeryfa należała do ojca Nataniela – Best ma łatwe życie. Do czasu.

Pewnego dnia zaczynają znikać mieszkańcy Jarzynowa. Pewny siebie Best Seler podejmuje się ich odnalezienia. Jednak wyzwanie go przerasta. Jak pisze Mikołaj Marcela: Każda sytuacja wymaga innego , odpowiedniego postępowania. To nigdy nie jest coś oczywistego, niezbędne jest należyte przeszkolenie i przygotowanie. Tego zdecydowanie brakowało szeryfowi Jarzynowa. Nikt nigdy nie powiedział mu, jak powinien się zachować w takiej sytuacji. Bohater zaczyna uczyć się, jak powinno wyglądać śledztwo, pomaga mu w tym ojciec oraz przyjaciele. Wspólnie odkrywają tajemnicę Jarzynowa, w tym dowiadują się, że mieszkańcy miasta warzyw kryją w swoich wnętrzach mnóstwo ciemnych tajemnic.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – kryminał dla dzieci i (oczytanych) dorosłych

Najmłodsi czytelnicy będą zachwyceni opowieścią. Tak jak powyżej napisałem, historia jest pełna zwrotów akcji, które nie pozwolą się nudzić młodym odbiorcom. A do tego opowieść zawiera w sobie mnóstwo dobrego humoru. Best Seler i zagadka znikających warzyw ma to coś, czego brakuje wielu współczesnym kryminałom.

Starsi czytelnicy będą też dobrze się bawić przy lekturze, bo znajdą kawał dobrego kryminału z zaginięciami, pościgami, strzelaninami i scenami mrożącymi krew w żyłach. A ci, którzy pasjonują się książkami i interesują się współczesną kulturą, skorzystają z vege kryminału podwójnie.

Mikołaj Marcela to specjalista od popkultury. Pisząc książkę dla dzieci Best Seler i zagadka znikających warzyw nie zapomniał powsadzać do niej sporej ilości odniesień do współczesnej kultury, które rozbawią współczesnego odbiorcę. Takie literackie easter eggs. Są tam kilkukrotne nawiązania do twórczości Adama Mickiewicza, Mary Shelley, jest też i do Star Wars, a nawet do . A do tego postać Mariusza Jakuba Boba, redaktora gazetowej rubryki Piszę, jak jest, która od razu przywodzi skojarzenia z gwiazdą mediów jaką jest Mariusz Max Kolonko i jego Mówię, jak jest. Mistrzostwo! Elementów odnoszących się do popkultury jest więcej, o czym może przekonać się każdy kto sięgnie po książkę dla dzieci Best Seler i zagadka znikających warzyw. Ich odnajdywanie można potraktować jako czytelniczo-detektywistyczne wyzwanie.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – ocena

Do oceny średniej 5.0 dodaję punkt za sprawnie napisany kryminał. Drugi ląduje za dobry humor i mistrzowskie nawiązania do kultury popularnej. A trzeci za możliwość indywidualnego odbioru przez każdą grupę wiekową. To daje nam, zasłużoną notę:

Moja ocena: 8/10

Mikołaj Marcela, Best Seler i zagadka znikających warzyw, Wydawnictwo Literackie, 2018

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za podesłane prebooka

 

Modyfikowany węgiel – Takeshi Kovacs i piekielny cyberpunk na Ziemi

Gdy rozpoczynałem oglądanie serialu Altered Carbon byłem w drodze z Białegostoku do Warszawy. Ściągnąłem cztery odcinki poprzez komórkową aplikację Netflixa i ruszyłem w drogę. Po maksymalnie pięciu minutach od włączenia pierwszego episodui, siedząca obok pasażerka dotknęła mnie w ramię, a gdy wyjąłem słuchawkę z ucha, zapytała: Jak się podoba?. Opowiedziała mi o książce, reklamując, że jest jeszcze bardziej ciekawsza od filmu.

Załadowane na komórkę  odcinki pochłonąłem błyskawicznie i żałowałem, że nie ściągnąłem kolejnych. A gdy oglądałem po raz drugi serial (więcej o Altered Carbon piszę tutaj), Modyfikowany węgiel czekał na stosiku lektur do przeczytania.

Modyfikowany węgiel – książka dla miłośników science-fiction

Tak, Modyfikowany węgiel jest lepszy od serialu. Adaptacja filmowa jest oparta o książkę Richarda Morgana, jednak daleko jest jej do opisanego za pomocą słów klimatu. Opowieść zapisana na kartach jest ostrzejsza, brutalniejsza, opisująca świat, który z jednej strony jest naszpikowany technologią, z drugiej kryje w sobie ból egzystencjonalny. Takie cyberpunkowe piekło na Ziemi.

Takeshi Kovacs, tak jak w serialu, zostaje  wybudzony przez mata Bancrofta, by odkryć zagadkę zabójstwa. Na lotnisku poznaje policjantkę Ortegę i tu zaczynają pojawiać się różnice pomiędzy adaptacjami. Samo osadzenie Kovacsa w powłoce przebiega w lekko odmienny sposób, lecz spotkanie z Ortegą jest znacznie inne. Kristin nie jest tu samotną postacią, jest otoczona innymi funkcjonariuszami, przypakowanymi,  noszącymi irokezy, a do tego jest twardsza niż ta z serialu – myślę, że książkowa postać bardzo przypadnie do gustu feministkom.

Podobnie jest z hotelem, który nie nazywa się Kruk, a Hendrix. Nie zarządza nim hologram Poe, lecz AI pojawia się na ekranie.

Modyfikowany węgiel, ma mnóstwo takich smaczków, które nie zostały pokazane w filmowej adaptacji.  I dobrze! Dzięki temu osoba, która obejrzy serial Netflixa i przeczyta to, co napisał Richard Morgan, będzie bawiła się podwójnie.

Modyfikowany węgiel – klimat porządnego cyberpunku

Bardzo przypadł mi do gustu klimat książki. Takeshi Kovacs jest zmęczony, tak jak bohater innej książki z gatunku cyberpunku –  Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Philipa K. Dicka.  Już na samym początku bohater książki Morgana jest zły, że został wybudzony. Ból jego egzystencji skonfrontowany z życiem na starej plancie Ziemia (Kovach urodził się na innej planecie) z jednej strony przeraża, z drugiej wciąga czytelnika w niebezpieczny wir lektury.

O tym, że nowoczesna technologia, postęp cywilizacyjny, w tym przedłużanie w nieskończoność życia, są uciążliwe opowiadają też inni bohaterowie książki. Tym samym, ze strony na stronę Modyfikowanego węgla, czytelnik odkrywa czym jest piętno technologii i postępu społecznego, które miały dawać ludzkości zupełnie co innego.

Cyberpunk to również specjalistyczne bronie. Fani futurologicznej batalistyki na pewno będą zadowoleni. Na pewno w zachwyt wprawi ich informacja, że różnej maści akcesoriów pozbawiających życia jest więcej niż w serialu.

Modyfikowany węgiel – ocena

W przypadku serialu polecałem go nawet osobom nie lubiącym filmów S-F, twierdząc, iż mogą potraktować go jako kryminał. W przypadku książki tego nie zrobię.

Modyfikowany węgiel Richarda Morgana to pozycja tylko dla miłośników science-fiction. Mi futurologiczny klimat bardzo przypadł do gustu. Dlatego śmiało daję najwyższą notę.

Moja ocena: 10/10

Richard Morgan, Modyfikowany Węgiel, Mag, 2018