Author: Kuba Sosnowski

BEST SCI FI – międzynarodowy przegląd kina science-fiction

Ależ wczoraj miałem filmową ucztę! Białostockie kino Forum zorganizowało BEST SCI FI – międzynarodowy przegląd kina science-fiction. W trakcie seansu zaprezentowano shorty  z Hiszpanii (najwięcej, bo aż 5 na 10), USA, Francji, Rosji oraz Izraela. Mega uczta dla wszystkich kochających gatunki science fiction”, a także…. fantasy.

Krótkometrażowe filmy reprezentujące z drugi z wymienionych gatunków najmniej przypadły mi do gustu. Mister Dentonn okazał się opowieścią zainspirowaną legendami o potworze czyhającym na śpiące niewinne dzieci, taki krótki Babadook. 9 minut nudy.

Ciemna syrena była trochę ciekawsza. Monolog krwiożerczej syreny żyjącej w kanałach, bardziej przypadł mi do gustu, gdyby nie przegadanie. Siedemnaście minut wydłużanej na siłę historii pozwala widzowi odpłynąć i powrócić, bez straty, że coś przeoczył.

Jednak to tylko dwa takie  filmy z całego zestawienia. W przypadku science-fiction organizator przygotował doskonałe  krótkometrażówki S-F. Najbardziej podobał mi się Magiczny ołówek. Perfekcyjnie opowiedziana historia o mocy wyobraźni, jednocześnie parodiująca spotkania motywacyjne w korporacjach. W przypadku tego filmu, chciałbym pogratulować osobie tłumaczącej tytuł i zadać jej pytanie: od kiedy pointles znaczy magiczny?

Drugi short, który wbił mnie w fotel swoja pomysłowością, a w pełnej sali wzbudził salwy śmiechu to Apolo 81. Opowieść dzieje się w barze. Do środka wchodzi mężczyzna rzuca kośćmi, siada do stolika, przy którym znajduje się już kobieta. Wyciągają karty i zaczyna się gra. Obowiązkowe „musisz zobaczyć” dla wszystkich miłośników gier planszowych i fabularnych.

Trzecim filmem, o  którym długo opowiadałem po seansie, była Julia. Jego inspiracją był Westworld (niedawno odtworzony przez J.J. Abramsa dla HBO). Tematem są androidy i ich miejsce w ludzkim świecie. To doskonałe 12 minut, podczas których widz śmieje się, wzrusza, a na koniec pozostaje z gęsią skórką z przerażenia. Po obejrzeniu tej krótkometrażówki pojawia się bardzo wiele zagadnień do przemyślenia. Gorąco polecam!

Ogólnie, jestem bardzo zadowolony z seansu. Dzięki spotkaniu zdobyłem wiele cennych inspiracji do własnej twórczości. Jak je wykorzystam? Sam jestem tego ciekaw. No i czekam na kolejne przeglądy w białostockim kinie Forum.

Oficjalna strona BEST SCI FI International Film Festival na FB: https://www.facebook.com/bestscifi/

Liternictwo: sztuka pięknego pisania

Liternictwo: sztuka pięknego pisania to wyjątkowa propozycja, skierowana do osób chcących nauczyć się ładnie pisać oraz tych, już dawno zarażonych pięknem kaligrafii.

No właśnie, „kaligrafii”. Dzięki podręcznikowi to pojęcie stanie się bardziej zrozumiałe dla nowicjuszy. Bowiem czwórka ekspertów od liter pokazuje, że piękne pisanie to nie tylko wyrobiona ręka, copperplate, italika, minuskuły, majuskuły i grupy liter, ale też kreatywność.

Co znajduje się w książce Liternictwo: sztuka pięknego pisania ? Szczegóły przedstawiam poniżej.

Liternictwo: sztuka pięknego pisania – 100% czystej przyjemności pisania

Odradzam Liternictwo: sztukę pięknego pisania wszystkim osobom, które są zdecydowane by solidnie nauczyć się podstaw tradycyjnego pięknego pisania. Temat został potraktowany pobieżnie. Dla nich jest Piękna litera, o której pisałem tutaj.

Liternictwo trafia doskonale do osób, które połknęły bakcyla pięknego pisania lub dopiero zaczynają przygodę ze stalówkami w obsadkach. Dzięki książce, początkujący kaligrafowie uzmysłowią sobie, dlaczego warto godzinami ślęczeć przed kartką i ćwiczyć rękę. Sztuka kreślenia perfekcyjnych kształtów, kiedyś przyniesie korzyść w postaci pisania tak jak autorzy podręcznika. A jak to robią można przekonać się klikając w poniższe linki:

http://www.lauralavender.com/q40kcz1rugmfc7skseemte0d8sbq6x/

http://flourishandwhim.com/blog/

https://www.instagram.com/gabrijoystudios/

http://shaunaparmesan.com/

Pretty much. Just one of those days. #handlettering #gabrijoystudios

Post udostępniony przez Gabri Joy Kirkendall (@gabrijoystudios)

Książka do kaligrafii podzielona jest na cztery części. Nowoczesna kaligrafia, to pobieżny opis jak pisać,  na co zwracać uwagę. Jest też tam trochę o akcesoriach. Dużo w niej porad, wzorów oraz inspiracji. Ozdobne napisy to najważniejsza część książki Liternictwo: sztukę pięknego pisania, wypełniona po brzegi zdjęciami i rycinami przedstawiającymi jak krok po kroku wykreować napisy działające na każdy zmysł, a nawet wzbudzające emocje. W trzecia część poświęcona jest Sztuce pięknego pisania kredą. Absolutny must read dla wszystkich właścicieli restauracji, którzy chcą posiadać ciekawie zaprezentowane menu. Natomiast czwarta część Liternictwa opisuje wykorzystanie kaligrafii w artystycznych rękodziełach.

Liternictwo: sztuka pięknego pisania – książka do kaligrafii

„Though the mountains may fall and the hills turn to dust yet the love of the Lord will stand as a shelter to all who call upon his name and sing the praises and the glory of God. He will not abandon you or forsake you.” (Paraphrase of Isaiah 54:10) When I’m having one of those days when God feels distant and I am discouraged this verse helps me get things into perspective. Things have been a little bit rough lately with a string of bad luck and getting sick and the distinct sensation that life is kicking you while you are already down. I was having a really hard time the other day and then when my husband got home he told me that he had been feeling very anxious earlier but when he prayed about it he was given peace and the knowledge that God would take care of us. Something so simple and yet exactly the reminder I needed. We are so blessed to have a big God who still cares for each of us. #handlettering #gabrijoystudios #blessed #loveofGod #praises #letteringscripture

Post udostępniony przez Gabri Joy Kirkendall (@gabrijoystudios)


Czy warto posiadać ten podręcznik? Tak, koniecznie kup go, jeśli interesujesz się liternictwem i chcesz poznać tajniki artystycznego pisania. Znajdziesz w nim dokładne instrukcje, jak osiągnąć określone efekty.  Książka jest też świetnym prezentem dla dziecka uwielbiającego lekcje plastyki – kto wie czy jej lektura nie uczyni z malucha wyjątkowego artysty, którego styl liter rozpoznawalny jest na całym świece.

Moja ocena: 9/10

Laura Lavender, Julie Manwaring, Gabri Joy Kirkendall, Shauna Lynn Panczyszyn, Liternictwo: sztuka pięknego pisania, Wydawnictwo Arkady, 2017

Dziękuję wydawnictwu Arkady za podesłanie książki Liternictwo: sztuka pięknego pisania

Mroczny zaułek – co się dzieje, gdy fantazja zaczyna przesłaniać prawdziwe życie

Po przeczytaniu kilkunastu stron powieści Mroczny zaułek, stwierdziłem, że mam przyjemność obcować z czytadłem typu „ileś tam twarzy Greya”. Przyjemność, bo napisanej językiem nie brukowym, ale językiem literackim, ze świetnie skonstruowaną narracją pierwszo osobową.

Po przekroczeniu granicy 100 stron, wiedziałem, że teksty umieszczone w blurbie nie kłamią.  Tak, to jest frapująca i z odwagą napisana książka (Hilary Mantel), napisana ku przestrodze, o tym co się dzieje, gdy fantazja zaczyna przesłaniać prawdziwe życie (The Guardian), naprawdę, naprawdę dobra (Jojo Moyes). Choć wciąż zaliczam ją do czytadeł, uważam, że Mroczyny zaułek jest „literacką delicją” – taką thrillerowatą Panią Bovary naszych czasów.

Mroczny zaułek – jak to starsza pani genetyk poznała starszego pana agenta

Yvonne, z zawodu jest genetykiem i mimo, że pracuje jako freelancer, jest doceniana przez środowiska naukowe i akademickie. Również jest żoną innego naukowca, z którym ma dwójkę dorosłych dzieci. Pewnego dnia jest zaproszona do Portcullis House, by wystąpić przed rządową komisją w roli eksperta. Tam poznaje tajemniczego mężczyznę, któremu daje się uwieść i oddaje się w kaplicy. Później zaczyna pisać do niego listy, które ukrywa na swoim komputerze, następnie robi wszystko, by go spotkać. Oczywiście, że udaje się jej dopiąć swego, tym samym rozpoczyna burzliwy związek. Wciąż tajemniczy mężczyzna działa w taki sposób, iż Yvonne dochodzi do wniosku, że ma  do czynienia z agentem wywiadu.

Prawda, że brzmi to jak wstęp do szmiry o Greyu lub harlequina ? Jednak Mroczny zaułek nie jest taką książką. Louise Doughty, autorka, potrafi budować napięcie narracji oraz dawkować informacje. Wraz z kolejnymi kartami czytelnik, odkrywa prawdę o życiu osobistym Yvonne, a później poznaje imię mężczyzny oraz inne jego sekrety. Pojawia się zbrodnia. W połowie powieści odbiorca zaczyna rozumieć, że dał się wciągnąć w świetną zabawę z autorką. Towarzyszące mu na początku historii przekonania muszą ulec zmianie.

Mroczny zaułek – serial, książka i coś o Flaubercie

Po zamknięciu ostatniej karty powieści, czułem ogromną satysfakcję z przeczytania doskonale opowiedzianej historii. Należy ona do tych, umieszczanych często w gazetach szukających sensacji i literaturze niskich lotów. Ale to w jaki sposób wykorzystała ją Louise Doughty, czyni z Mrocznego zaułka książkę podobną do wspominanego dzieła Flauberta.

W styczniu 2017 roku ukazał się w sieci BBC One pierwszy odcinek mini serialu, opartego na powieści Doughty. Nie obejrzę go, bo nie chcę psuć sobie smaku po udanej lekturze. Jestem przekonany, widząc poniższy trailer, że wyszła taka sama ekranizacja jak w przypadku Dziewczyny z pociągu– nie znalazłem w filmie tego napięcia co w lekturze).

Komu polecam Mroczny zaułek? Na pewno fanom thrillerów i powieści kryminalnych, a także tym czytelniczkom i czytelnikom, którzy chcą przekonać się o tym, do czego może doprowadzić wprowadzanie w życie fantazji płynących z głupkowatych seriali i harlequinów.

Moja ocena: 9/10

Louise Doughty, Mroczny zaułek, Burda Publishing Polska, 2017

Powieść Louise Doughty otrzymałem od Wydawnictwa Burda Publishing Polska. Dziękuję.

Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi?

Spotykamy ich na co dzień. Niektórzy wrzeszczą, inni siedzą cicho, by za chwilę wybuchnąć, ukąsić lub zranić słowem.  Wielu zachowuje się w taki sposób, że nawet u najspokojniejszych osób podnosi poziom agresji do maksimum. Trudni ludzie naprawdę potrafią zatruć innym życie.

Jednak istnieją na nich przemyślne sposoby. Wystarczy tylko postępować z trudnymi ludźmi zgodnie z określonymi regułami. I choć nie znikną z naszego życia, ba, nawet nie zmienią swojego charakteru, to jednak przestaną nam utrudniać życie.  Jak to zrobić, o tym opowiada Gill Hasson.

Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi? – oswajanie wrednego szefa, współpracownika, członka rodziny

Amerykańska autorka książek, trenerka oraz nauczycielka  jest już trochę bliska polskiemu czytelnikowi. Jej nazwisko jest doskonale znane każdemu, kto interesuje się tematyką mindfulness. Jednak tym razem Hasson nie opowiada o treningu uważności, ale o wrednych, podłych i przebiegłych osobach, z którymi należy (w jakiś sposób) sobie poradzić.

Książka Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi podzielona jest na trzy części. W pierwszej Gill Hasson sięga do teorii, określa kim są trudni ludzie, jak z nimi komunikować się i stawiać im czoła. To bardzo ważna część, gdyż ukryta w niej jest ogólna porada: jeśli stwierdzasz, że masz do czynienia z trudną osobą, najpierw spójrz na siebie, a dopiero później zacznij działać. Druga część Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi poświęcona jest praktyce, a trzecia ludziom niemożliwym, czyli takim, z którymi nikt nie daje sobie rady.

Poradnik Gill Hasson czyta się doskonale. Liczne przykłady z różnych dziedzin i sytuacji pozwalają zrozumieć jak postępować wobec bezpośredniej, pośredniej wrogością oraz biernością  płynących od otaczających nas osób. Autorka nie ukrywa, że jest to bardzo trudne i wymaga indywidualnego podejścia, ale jest możliwe.

Jestem przekonany, że książka Hasson pomoże wielu osobom uporać się z trudnymi ludźmi w swoim otoczeniu. Wystarczy tylko uważnie ją przeczytać i zastosować się do porad. Warto też odpowiadać na pytania z ramek. Znajdują się wewnątrz rozdziałów i służą w ocenie relacji z osobami uprzykrzającymi nam życie.

Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi? – ocena

Książka jest poradnikiem prawie doskonałym. Przyda się każdemu, kto chce zacząć sobie radzić z trudnymi ludźmi. Szkoda, że tak krótkim – ciekawy język publikacji, aż się prosi o kolejne case study opisujące reguły.

Ocena: 8/10

Gill Hasson, Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi?, PWN, 2017

Książkę podesłało Wydawnictwo PWN. Dziękuję Bardzo!

Pobierz fragment książki

Trainspotting 2 czyli Porno

Trainspotting 2, noszący w oryginale tytuł Porno, nie należy do książek łatwych i (niekoniecznie) przyjemnych. Stąd czytelnicy zafascynowani iluś tam twarzami Greya, domami nad rozlewiskiem oraz innymi czytadłami, nawet nie powinni patrzeć na księgarniane półki z publikacją Welsha. Zachęcam do tego tylko miłośników prozy Burroughsa, Thompsona i Laferrière`a, a także osoby, które nie boją się czytać o wiecznym ćpaniu, seksie i pornografii.

To powieść odważna. Właśnie ukazała się ponownie na rynku (wcześniej dostępna pod oryginalnym tytułem) z racji wejścia na ekrany kin drugiej części kultowego Trainspottingu.

T2 Trainspotting  – nakręćmy sobie porno

Akcja powieści rozgrywa się dziesięć lat po wydarzeniach przedstawionych w pierwszej części. Ci sami bohaterowie znów spotykają się ze sobą, współdziałają, konfrontują, wyjaśniają sobie pewne zajście, które spowodowało, że jeden z nich znalazł się z dużą ilością pieniędzy w Amsterdamie, a inny za więziennymi kratkami.

Powieść Trainspotting 2 różni się jednak od pierwszej części.  Książka, która dała sławę Welshowi, zawiera w sobie mnóstwo „przyjmowania narkotyków”, szczególnie heroiny. Bohaterowie dosłownie wtłaczają ją w siebie. Natomiast w wydarzeniach rozgrywających się 10 lat później na pierwszym miejscu jest seks, a dopiero na drugim ostre ćpanie.

Seks obecny jest  w głównej linii fabularnej – bohater odziedziczając po ciotce pub woli zająć się zarabianiem na handlu dragami i produkcji porno, niż stawiając na uczciwą pracę. Widzi w  tym co niebezpieczne oraz na bakier z prawem, coś co ma go uczynić bardzo wpływowym i niezwykle bogatym. Czy to mu się uda? O tym przekonają się osoby sięgające po Trainspotting2.

Obecność seksu przesyca mnóstwo wątków pobocznych. Bohaterowie uprawiają go, rozmyślają, fantazjują i rozmawiają o nim. Co więcej „kto z kim” wpływa na przebieg opisanych wydarzeń. Jest naprawdę ostro. Jako, że „łóżkowy” temat jest ostatnio popularny, co chwila powstają literackie szmiry o iluś tam twarzach kogoś tam, stwierdzam, że autorzy tacy jak E. L. James powinni uczyć się od Welsha jak pisze się o seksie.

Trainspotting 2 – narracja, język i ocena

Narrację Welsh powierzył swoim bohaterom. Każdy z rozdziałów to opis wydarzeń z innej perspektywy, wypełniony monologami wewnętrznymi. Te ostatnie trafnie komentują rzeczywistość i nadają snutej opowieści pikantności oraz humoru.

Język, którym posługują się bohaterowie Trainspotting 2 jest taki sam jak ich życie. Pełen wulgaryzmów i obsceniczności. Sprawia to, że powieść Welsha czyta się tak samo jak Krótką historię siedmiu zabójstw. Z jednej strony przeraża, z drugiej fascynuje.

Myślę, że z powyższego opisu książki wyłania się u czytelnika wniosek, że po powieść mogą sięgać tylko pełnoletnie osoby. To nie jest powieść dla młodzieży. I nie mam na myśli tylko pozbawienie historii moralności. Świat przedstawiony w Trainspotting 2 to miejsce, którego należy unikać. Osobom dorosłym i (muszę to dodać) myślącym, spodoba się opowieść  Welsha i wysnują z niej odpowiednie wnioski. Natomiast „pokolenie gimnazjum” może widzieć w publikacji tylko pochwałę ostrego ćpania i seksu dla zaspokojenia swoich potrzeb.

Ocena: 8,5/10

Irvine Welsh, T2 Trainspotting, Wydawnictwo Burda, 2017

Dziękuję Wydawnictwu Burda za udostępnienie książki.

 

 

Księgobójca

„Biblioteki to burdele dla intelektualistów, przytułki dla biedoty, która nie jest w stanie zgromadzić prawdziwego księgozbioru.” – pisze w swojej najnowszej książce Księgobójca Maja Wolny. Wyjątkowym thrillerze, bo przesiąkniętym do cna książkami oraz księgarnianym klimatem. Jej lektura wywoływała we mnie podobne uczucia, jak przygoda z Klubem Dumas Arturo Pérez-Reverte – gdzie również składany jest hołd książkom.

Długo myślałem o tym uwielbieniu i doszedłem do wniosku, że Maja Wolny pod płaszczykiem kryminału, chciała opowiedzieć o czymś co my, czytelnicy, kochamy najbardziej – obcowanie z książką. Świadczy o tym tematyka Księgobójcy, mnogość wypowiedzi na temat książek, lektury, przechowywania i korzystania z woluminów, a także cytatów z książki Historia starości. Od Montaigne`a do pierwszych emerytur. Uznaję to za pierwszy powód, by sięgnąć po ten thriller.

Księgobójca –morderstwo z książkami w tle

Maja Wolny opowiada w swojej najnowszej publikacji zwykłą historię śledztwa. Jednak robi to w bardzo niezwykły sposób, ale o nim za chwilę.

Opowieść zaczyna się od śmierci artysty i znanego specjalisty od renowacji mebli. Sprawą zajmuje się detektyw Eva, która zaczyna iść po tropach. Szybko okazuje się, że ślady zaczynają łączyć się ze sobą, a obcy sobie podejrzani zaczynają mieć ze sobą wiele wspólnego.

Całość podzielona jest na rozdziały, w których uwaga poświęcona jest poszczególnym osobom, Evie, księgarzowi Wiktorowi, jego klientce Mariannie i siostrze Lucynie, a także przyjaciółce Marianny Damaris. Jednak największe skupienie skierowane jest na pierwszą trójkę.

Księgobójca – emigracja w Amsterdamie

Wiktor i Marianna to postaci, które, oprócz znaczenia w śledztwie i źródła wypowiedzi na temat książek, wykorzystywane są do poruszenia tematu emigracji. Poznajemy ich jako mieszkańców Amsterdamu, ale oboje zamieszkali w Holandii z przymusu. Pierwszy z nich znalazł się na uchodźctwie z powodu II Wojny Światowej. Natomiast Marianna to ofiara nagonki, którą „zafundowali” Żydom Polacy w 1968 roku. Dwie historie służą Wolny do dyskusji na temat patriotyzmu i rozważań nad tęsknotą lub miłością do kraju.

Aktualność tematu jest ogromna. Dlatego warto by Księgobójca znalazł się w rękach Polaków przebywających w kraju, jak i za jego granicą.

Księgobójca – ocena

Książka spodoba się na pewno wszystkim miłośnikom thrillerów. Jest niezwykle podobnie napisana (tylko układ rozdziałów i sposób prowadzenia narracji) do Dziewczyny z pociągu.

W mojej skali dostaje mocne 8,5 na 10. Zasłużyła na tę ocenę.

Ocena: 8,5/10

Maja Wolny, Księgobójca, Czarna Owca, 2017

Książkę podesłało Wydawnictwo Czarna Owca. Dziękuję bardzo!

Piękna litera – naucz się kaligrafii

Na właśnie taką książkę o kaligrafii czekało wiele osób. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, ukazała się na rynku. W rolę Mikołajów, a raczej Mikołajowych, wcieliły się Ewa Landowska oraz Barbara Bodziony, a wsparło je Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów. Dzięki nim na twarzach wielu osób zagościł szczery uśmiech.

Nareszcie mogą nauczyć się ładnie pisać.

Piękna litera – podręcznik do kaligrafii

Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów postawiło na coś więcej, niż wydanie zwykłej książki do nauki kaligrafii. Piękna litera  to doskonały, ba, perfekcyjny kurs nauki pięknego pisania – taki, w którym czytelnik sam decyduje o czasie i ilości ćwiczeń.

Wszystko jest wytłumaczone od podstaw, językiem zrozumiałym dla laika. Po zapisie bardzo ciekawej rozmowy o autorkach, pisaniu oraz fascynacji kształtem liter, dowiadujemy się na temat akcesoriów do kaligrafii, pozycji ciała, przygotowań, czy też ćwiczeń usprawniających pisanie. Następnie przechodzimy do nauki  pisma uncjalnego (uncjała) oraz italiki. Opis każdego rodzaju pisma jest poprzedzony wprowadzeniem zawierającym podstawowe informacje o kroju liter.

Wielkim plusem, decydującym o wartości książki, jest wykształcenie oraz doświadczenie autorek. Ewa Landowska (www.ewalandowska.com) jest znaną i cenioną ekspertką od pięknego pisania. To właśnie dla niej Kancelaria Sejmu powierzyła przepisanie Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej – o tym wyjątkowym egzemplarzu dużo mówiło się kilka lat temu. Jest też muzykiem, co widać w Pięknej literze, w języku opisującym italikę. Natomiast Barbara Bodziony (www.barbarabodziony.pl) to miniaturzystka i kaligraf, zafascynowana średniowiecznymi manuskryptami iluminowanymi. Obie panie od lat prowadzą autorskie warsztaty kaligrafii.

Piękna litera – to dopiero początek

Autorki chciałyby kontynuować swój książkowy kurs, stąd powinniśmy oczekiwać wydania kolejnych tomów w przyszłości. Zanim to jednak nastąpi, każdego czytelnika czeka mnóstwo pracy. Bowiem, by ruszać ku przygodzie z pięknym pismem, należy poznać podstawy – nauczyć się uncjały i italiki.

Ja już to robię i uczę się wielu rzeczy od nowa.

Pierwsze kroki w przygodzie z kaligrafią mam już za sobą. Dotychczas ćwiczyłem na materiałach znalezionych w sieci. Jednak Piękna litera dała mi „lekkie otrzeźwienie”, wskazując jak mało wiedzy i doświadczenia wciąż posiadam, a na koniec zaczęła pomagać. Najważniejszą rzeczą było „podkręcenie systematyczności”. Zrozumiałem, że zasiadanie co jakiś czas do pisania nie dawało satysfakcjonujących efektów. Piękna litera zainspirowała mnie tak mocno do ćwiczeń, że spędzam z książką co najmniej 30 minut dziennie. Dopiero niedawno pojawiły się efekty. Drugą rzeczą, którą zrozumiałem, jest posiadanie wydrukowanego liniuszka do kaligrafii. Do tej pory pisałem na papierze w kratkę. Przestawiając się na czysty papier, pod którym leży wydrukowany liniuszek, zobaczyłem jak koślawe litery kreśliłem do tej pory. Trzecią nauką było ułożenie ręki…. i tak mógłbym wymieniać bez końca.

Piękna litera – ocena

To specjalistyczna publikacja, po którą  mogą śmiało sięgać początkujący kaligrafowie. Pozycja jest warta swojej ceny. Uncjała i italika wyjaśnione są szczegółowo – każdy fragment poszczególnej litery jest ujęty w pracy Landowskiej i Bodziony.

Moja ocena: 10/10

Ewa Landowska, Barbara Bodziony, Piękna litera, Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów, 2016

Podziękowania składam Wydawnictwu Benedyktynów za udostępnienie publikacji

Pragnienie –książka, którą zapamiętasz

Literacka perła!

Pragnienie pokazuje, że jeszcze 9 lat temu Flanagan był mistrzem narracji (Ścieżek północy nie czytałem, więc nie mogę wypowiadać się o formie pisarza z 2013 roku). Na początku roku, dzięki Wydawnictwu Literackiemu, ukazało się polskie wydanie tej intrygującej powieści. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich czytelników kochających dobrze opowiedziane historie.

Pragnienie –  autor Klubu Pickwicka i kolonizacja Ziemi Van Diemena

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch miejscach.

Pierwszym jest środowisko Tasmanii, czyli lokalizacja, w którą  Flanagan kocha pakować bohaterów swoich książek. Tam to przybywa wraz z małżonką nowy gubernator wyspy. Sir John Franklin jest znanym angielskim odkrywcą, lubującym się w podróżach w lodowe ostępy. Swoje stanowisko dostaje tylko ze względu na poważanie w Starym Świecie. Natomiast Lady Jane jest wzorową żoną, zrozpaczoną niemożliwością posiadania własnych dzieci. Para przybywając na wyspę zostaje powitana występem artystycznym  garstki Indian, tych którzy przeżyli przyjazd kolonizatorów. Wśród tubylców jest śliczna dziewczynka, którą od razu postanawia zaadaptować Angielka.

Drugim miejscem jest Anglia, kilka lat po wydarzeniach rozgrywających się w Tasmanii, w której tworzy Charles Dickens. Uznany pisarz ma „mały kłopot” z małżeństwem. Wtem pojawia się propozycja od Lady Jane, by zaangażował się w sztukę, która uratuje dobre imię zmarłego podczas ekspedycji na Arktykę Sir Johna Franklina.

Nie zależnie od klimatu, czasu  i położenia geograficznego, każdego z bohaterów dręczy pragnienie osiągnięcia „czegoś, co uważa za istotne dla siebie lub ogółu”. Im bardziej są one donioślejsze, w tym większe kłopoty wpędzają bohaterów.

Pragnienie – gnoza na Ziemi Van Diema

Dawno nie czytałem powieści tak bardzo przesiąkniętej gnozą. Tadeusz Miciński byłby zachwycony.

W Księdze ryb Flanagan pisał o świecie złym, przepełnionym wielką niesprawiedliwością, ale z katorgo dało się „mniej lub bardziej” uciec. W Pragnieniu jest odwrotnie. Z ust bohaterów padają potwierdzenia, że Bóg nie interesuje się światem i ludźmi, pozostawił ich samym sobie. Niektórzy doświadczają oświecenia (o dziwo Ci, którzy wywodzą się z ludów prymitywnych) i odkrywają prawdę, tak bardzo przerażającą.

Rzeczywistość mieszańców Ziemi Van Diema – tubylców, osadników oraz osób związanych z kolonią karną —  jest naprawdę obłąkana. To świat brutalny, prowadzący donikąd, którym interesuje się tylko Szatan (nawet zaczynają go wyznawać). Porządne jednostki tracą morale, kryminaliści stają się jeszcze bardziej obojętni na krzywdę i ból, króluje nierząd i litry alkoholu.

Pragnienie – ocena

Czytając Pragnienie, miałem wrażenie, że siedzę w pociągu, który pędzi ku przepaści. Z kartki na kartkę losy bohaterów nabierają znamion coraz większej t­ragedii.

Powieść Flanagana nie należy do łatwych, ale jej lektura pozostawia po sobie doskonały smak. Jest to ambitna publikacja, której warto poświęcić czas.

Ocena: 9/10

Richard Flanagan, Pragnienie, Wydawnictwo Literackie, 2017

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość przeczytania książki

 

Indyk beltsville

Jestem przekonany, że Indyk beltsville na pewno już leży na półkach większości miłośników prozy Jerzego Pilcha. Szczególnie, że książka jest dostępna od listopada 2016. Dlatego ten tekst kieruję do wszystkich czytelników mojego bloga, którzy nie znają dzieł prozaika lub czytali tylko kilka historii spod jego pióra.

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do osób, które osądzają twórczość pisarza po przeczytaniu Pod Mocnym Aniołem – a znam sporo takich. To powieść z 2000 roku, a więc z okresu gdy Pilch od 12 lat był na rynku wydawniczym, i nieźle już zdążył tam namieszać (Nagroda Fundacji im. Kościelskich, Paszport „Polityki” oraz podwójne zmagania się o Nike mówią same za siebie). Stąd, do wiadomości „oceniających po jednej książce” – Pilch inaczej pisał w swoich pierwszych publikacjach, inaczej u szczytu ponownego odkrycia (po Bezpowrotnie utracona leworęczności Pod Mocnym Aniołem), a inaczej teraz, gdy tkwi na pozycji liderów prozy polskiej.

Indyk beltsville – trzy tomy i kilka nowych opowiadań

A więc jak wygląda pisarstwo Pilcha? O tym można przekonać się sięgając po książkę Indyk beltsville. Jest to przekrojówka jego twórczości, będąca zestawieniem trzech tomów opowiadań – Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej (1988, debiut autora), Bezpowrotnie utracona leworęczność(1998) i Moje pierwsze samobójstwo (2006), Dodatkowo, w książce znajduje się 6 opowiadań, które ukazały się w druku, ale dopiero teraz znalazły się w książce sygnowanej nazwiskiem autora.

774 strony doskonałej prozy, udowadniającej jak wielki geniusz drzemie w Pilchu. Indyk to również świadectwo postrzegania rzeczywistości w ciągu minionych 30 lat, zmieniającego się wraz z kolejnym dziesięcioleciem, ale wciąż zawierającego pokłady nostalgii ironii oraz dobrego humoru. I ten język Pilcha – kto nie zna, musi koniecznie poznać mistrzowski storytelling.

Czyta się naprawdę nieźle. Mi Indyk smakował najlepiej z popołudniową mocną kawą lub szklanką dobrej whiskey wieczorową porą. Dawka 3-4 opowiadania na raz pozwalała naprawdę zrelaksować się po ciężkim dniu. I taki sposób czytania polecam wszystkim (pełnoletnim, jeżeli sięgną po alkohol) czytelnikom.

Indyk beltsville – ocena

Będzie krótko. Osoby, które poczuwają się do miana kulturalnych, chcących być  na czasie z literaturą współczesną, muszą znać twórczość Pilcha. Od kilku lat jest klasykiem literatury polskiej, którego każda nowa książka jest wyczekiwana od miesięcy.

Kto jeszcze nie czytał ma szansę.

Moja ocena: 10/10

Jerzy Pilch, Indyk beltsville, Wydawnictwo Literackie, 2016

Dziękuje Wydawnictwu Literackiemu za podesłanie książki.

 

Manchester by the Sea

Manchester by the Sea to film, który wyrywa z fotela widza na ponad dwie godziny. To bardzo dobry obraz, o czym świadczą wysokie oceny (w dniu pisania tekstu: Filmweb:8.3  IMDB: 8.4). Wcale nie zdziwię się jak opowieść Kennetha Lonergana zgarnie Oscara.

Jednak nie przeżyłem go tak bardzo emocjonalnie, jak inni widzowie na sali. A teraz dziwią się, że nie wzruszyłem się ani razu. Co mi nie przeszkadza nazwać Manchester by the Sea jednym z najważniejszych filmów minionych miesięcy.

Dużą rolę grają tu trzy czynniki  mocny scenariusz, sposób opowiedzenia historii oraz gra aktorska Casseya Afflecka.

Manchester by the Sea – tragedie z przeszłości i kłopoty z teraźniejszości

Film Kennetha Lonergana to opowieść o mężczyźnie, który wraca w rodzinne strony. Musi zaopiekować się po śmierci brata jego synem, który do grzecznych nie należy. W ten sposób bohater, grany przez Afflecka, zostaje niczym Hans Castorp, trochę dłużej w rodzinnych stronach. Nosi w sobie wspomnienie traumatycznego przeżycia, które w tym momencie atakuje go ze zdwojoną siłą.

Kenneth Lonergan napisał i wyreżyserował opowieść o ludzkiej tragedii oraz cierpieniu, które pożera i paraliżuje. Wszystko to wsadził w małomiasteczkowy klimat, opatrzył doskonałą muzyką i jeszcze lepszymi zdjęciami. Manchester by the Sea to film skrojony na miarę. Mimo poruszenia bardzo smutnego tematu, nostalgia nie wylewa się z ekranu w każdej scenie. Lonergan pozwala widzowi śmiać się, gniewać, a nawet bać się. Co więcej, reżyserowi udało się coś niesamowitego – połączył w opowieści dwie sprzeczności, monotonia przeplata się z nerwowością, dzięki czemu 2 godziny i 15 minut upływa niesamowicie szybko.

A do tego Cassey Affleck. Aktor udowadnia w filmie, że posiada talent  na miarę brata.Zasłużenie zgarnął za tę rolę Złotego Globa.

Manchester by the Sea – czy warto iść do kina?

Osoby nastawione na wartką akcję nie mają na co liczyć. Jednak te szukające mądrej historii o rodzinie, miłości, przyjaźni, osamotnieniu jednostki po traumatycznych przeżyciach muszą obejrzeć Manchester by the Sea.

To kawał dobrego filmu, o którym długo się myśli. Polecam!

Ocena: 9,5/10

Reż. Kenneth Lonergan, Manchester by the Sea, 2016