Uczeń architekta –chłopiec z białym słoniem w XVI-wiecznym Stambule

Uczeń architektaDo sięgnięcia po powieść Uczeń architekta skłoniły mnie pozytywne rekomendacje umieszczone w blurbie, w tym słowa Joanny Bator. Pisarka miała rację, książka Elif Shafak to prawdziwe arcydzieło.

Uczeń architekta – kilka słów o konstrukcji

Jak przyznaje Shafak, opisana przez nią historia jest fikcją, ale taką, która wykorzystuje realne miejsca i postaci. Autorka, na potrzeby opowieści, czasami wydłużała rzeczywistą linię czasu, czasami ją  skracała, a wraz z tym poddawała przeminie (często je przestawiając) chronologię faktycznych wydarzeń.

Uczeń architekta to zgrabnie skomponowane dzieło. W opowieści znajdziemy, wraz z narracją w 3 osobie, listy, opowieść szkatułkową, którym towarzyszy najważniejsze – orientalizm języka. Czytając książkę Uczeń architekta momentalnie przenosimy się do XVI-wiecznego Stambułu. Barwne opisy i język bohaterów pozwalają nam poczuć się, jakbyśmy sami byli uczestnikami wydarzeń. Pozwala to nawet niedoświadczonemu czytelnikowi, przebrnąć przez ponad 170 stron w sposób łagodny i dość szybki, z pewnym poczuciem satysfakcji, że przeczytało się „coś wartościowego”.

Uczeń architekta – o czym właściwie jest ta powieść

Chłopak z białym słoniem trafiają na dwór sułtana, przeżywają tam mnóstwo przygód, a on sam dorasta i zdobywa cenną wiedzę od swego mistrza architekta. Tak w skrócie można streścić Ucznia architekta. Rozpisanie powyższego zdania, dałoby nam recenzję typowego czytadła, doskonale wpisującego się w nurt Katedr z Barcelony. Jednak uważny czytelnik dostrzeże, że Elif Shafak wykonała kawał dobrej roboty, wybijając się nad poziom współczesnej literatury popularnej.

Uczeń architekta to opowieść o XVI wiecznym świecie, w którym religie walczą ze sobą, ale też i współpracują. Z rozdziału na rozdział czytelnik jest informowany o kolejnych walkach wyznawców Allacha  z chrześcijanami. Jednak gdy uważnie przeanalizuje treść powieści dostrzeże, że wojna rozgrywa się tylko w sferze politycznej. Przedstawiciele obu religii świetnie dogadują się w życiu codziennym – pracują ze sobą, podróżują pomiędzy swoimi krajami, wymieniają się wiedzą i dobrami kulturowymi.

To również opowieść o tworzeniu budowli. Choć nie daje odpowiedzi na pytanie : jak zostać architektem?, ukazuje piękno tego zawodu. A do tego wyjaśnia sens cyklu budować, by zburzyć i ponownie zbudować.

Znajduje się tu również warstwa kryminalna. Na pierwszy rzut oka nie jest ona widoczna, ale ma ogromne znaczenie dla zakończenia powieści. Dlatego nie rozpisuję się na jej temat.

Uczeń architekta – największy plus i ocena książki

Atutem powieści Shafak jest to, że bardzo dobrze się ją czyta. Nie ma momentu, w którym czytelnik poczułby nudę. A to dlatego, że cały czas coś tam się dzieje, treść pozbawiona jest na siłę wstawionych opisów, a rozdziały nie są wydłużane. Ważne jest też umiejętne podtrzymywanie uwagi czytelnika – przecież Uczeń architekta to prawie 500-set stronicowa książka. Shafak robi to za pomocą mieszanki złożonej z budowania napięcia, rozbudzania emocji i wprowadzana humoru.

Warto przeczytać!

Ocena:: 9/10

Elif Shafak, Uczeń architekta, Wydawnictwo Znak, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Znak. Dziękuję bardzo!

Koniec Warty – miała być powieść detektywistyczna, a wyszło jak zwykle u Kinga

koniec warty KingW 2014 roku Stephen King wydał swoją pierwszą powieść detektywistyczną Pan Mercedes, która rozrosła się do rozmiarów trylogii. Właśnie ukazał się jej ostatni tom Koniec warty, który zamyka krwawą walkę mordercy Brady`ego Hartsfielda (Pana Mercedesa) i emerytowanego detektywa policji Billa Hodgesa.

Stróż prawa wraz z Holly Gibney, która pomagała mu rozwikłać zagadkę Pana Mercedesa, prowadzą działalność detektywistyczną i spokojne, w miarę uporządkowane życie. Emerytowany policjant nie potrafi jedynie rozstać się z przekonaniem, że złapany przez niego złoczyńca nie odpowie za swoje czyny. Bowiem Hartsfield przebywa w stanie wegetatywnym w szpitalu klinicznym i dopóki nie odzyska pełni władz umysłowych nie może ponieść konsekwencji za dokonane zło.

Jednak zmartwienia Hodgesa są bezpotrzebne. Nadchodzi kolejna runda walki z psychopatą-mordercą.

Koniec Warty – Co kryje się w szpitalnej sali numer 217

Pan Mercedes, przez wielu uważany za „warzywko” – pacjent z sali numer 217 Szpitala Kinera, nie tylko odzyskuje świadomość, ale coraz silniej pragnie zemsty, zarówno na policjancie, który pokrzyżował mu szyki, ale również i na jego bliskich. Psychopata nabiera sił, a także zdobywa nowe moce, które pozwolą mu wnikać w umysły, a nawet ciała innych osób i na odległość prowadzić walkę przede wszystkim psychologiczną.

Z pomocą Hartsfieldowi przychodzą sanitariusz Al, koleżanka z dawnej pracy Freddie, a także ordynator oddziału neurologii szpitala Kinera – doktor Felix Babineau. Wnikając do ich umysłów, wpływa na życie otaczających go ludzi. Ale to mu nie wystarcza, on pragnie zemsty na wszystkich tych, których nie udało mu się unicestwić podczas poprzednich swoich zbrodni. Potrzebuje do tego więc szczególnej broni…

Koniec Warty – Co się stanie, gdy złapiesz różową rybkę z liczbą w Wędkowaniu?

Morderca przy pomocy prostej konsoli do gier stara się dotrzeć do setek osób, swych niedoszłych ofiar – które uniknęły śmierci, gdy kilka lat wcześniej chciał wysadzić koncertową halę. Za pomocą prostej gry, której celem jest łapanie rybek, wprowadza graczy w stan hipnozy i… zmusza do samobójstwa.

Teraz kolej na krok detektywa Hodgesa. Czy sobie poradzi pomimo zaawansowanego wieku i rozpoznanej choroby?  O tym przekonają się osoby, które sięgną po nową powieść Kinga.

 Koniec Warty – Wyszło jak zwykle u Kinga

Miłośnicy prozy Stephena Kinga uważają, że autor Końca warty łącząc detektywistyczną historię z elementami grozy i parapsychologii dokonał świetnego połączenia, które trzyma powieść w stałym napięciu. A wprowadzenie nowych technologii, jako przestrzeni do walki parapsychologicznej, z pewnością przemówi do najmłodszego pokolenia miłośników horroru.

Jak pisałem w recenzji Pana Mercedesa, pierwsza powieść detektywistyczna Kinga dawała sobie radę. Niestety, autor wolał wrócić do wprowadzenia dobrze wypróbowanej w swoich dziełach paranormalności i wyszło jak zwykle.

Mimo lekkiego rozczarowania, polecam sięgnięcie po Koniec warty osobom szukającym powieści z pogranicza literatury grozy i thrillera. Co ważne, całą trylogię można przeczytać w kilka dni.

Ocena: 8/10

Stephen King, Koniec warty, Albatros, 2016

Powieść otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję!

Linki do pozostałych recenzji trylogii:

Pan Mercedes

Znalezione nie kradzione

Outsiders – halucynogenny bimber, pogaństwo i zderzenie cywilizacji

Serial idealny dla wszystkich osób, które szukają doskonale opowiedzianej historii. Nie jest to dzieło może tak bardzo ambitne jak Sopranos lub Breaking bad, ale wciąga tak jak Sons of Anarchy i Gra o Tron.

Outsiders – zderzenie cywilizacji

Na pierwszym planie rozgrywają się wydarzenia na szczycie góry, w rejonie Appalachów. Tam mieszkają owi Outsiderzy – kilka klanów, od lat przestrzegających zasady „schodzimy na dół tylko, by zrabować potrzebne nam dobra”. Farellowie wierzą w bóstwa natury i słowa swojej przywódczyni. Starsza kobieta, mimo rozsądnych rządów ma rywala, swego syna, z chorą ambicją na władzę.

Pewnego dnia na górę wraca Asa, mężczyzna, który kiedyś zdecydował się na odejście od społeczności. Po swoim powrocie napotyka na wrogość i zostaje oskarżony o zdradę, a z ust liderki Farellów padają słowa przypominające starą przepowiednię o tym co znaczy ów powrót.

Na drugim planie zarysowane są wydarzenia w mieście leżącym, u podnóża wspomnianej góry. Gigantyczne bezrobocie oraz zjawienie się chciwych przedstawicieli korporacji są zaczątkiem do tragedii. Mieszkańcy planują przejąć tereny Farellów, mimo pamięci o rzezi, która nastąpiła gdy ich ojcowie zdecydowali się na podobne działanie.

W taki sposób dochodzi do zderzenia cywilizacji z tymi, którzy wyrzekli się jej. Już od pierwszego odcinka serialu Outsiders leje się krew, a walka o przywództwo oraz chęć zdobycia góry przypominają zmagania się bohaterów sagi autorstwa Georga R.R. Martina.

Ousiders – bimber, natura i kobiety

Moim zdaniem trzy najbardziej interesujące wątki w serialu dotyczącą: specyfiku produkowanego na górze, sposobu uwiarygodnienia życia społeczności outsiderów oraz roli kobiet.

O tym, że Farellowie pędzą bimber wie każdy w okolicy. W miasteczku huczy od legend o jego magicznych właściwościach. W końcu kilka butelek trafia do mieszkańców ukazując niesamowite właściwości. Specyfik wyzwala w testujących niespodziewane zachowania. Młodociany pod wpływem morduje ojca, spokojnie żyjąca kobieta podcina sobie żyły, a poważny mężczyzna biega nago po ulicy. Wątek ten jest ciekawie przedstawiony i łączy się z brutalnym mistycyzmem ze świata Farellów.

Outsidersi wykorzystują swój bimber do zabawy oraz w wewnętrznych obrzędów. Ich rzeczywistość wypełniona jest duchami oraz naturą. Modlitwami oraz trybem życia Farellowie oddają jej cześć i świadczą o wyższości tego co pierwotne nad człowiekiem. Ich przekonania mają odzwierciedlenie w tym co dzieje się na górze. Czarodziejskiej górze, miejscu gdzie czas płynie w inny sposób, współrzędne GPS zmieniają się w dowolny sposób, a duchy chronią mieszkańców przed obcymi.

Ukazanie szczegółów dnia codziennego Farellów, odsłania przed widzem mroczny świat współczesnych pogan. Twórcy zadbali o wyraziste zarysy postaci – ich dzikie zachowanie współgra z wyglądem. Są brudni, zarośnięci oraz kierują się zwierzęcym instynktem. Służy to wywołaniu realizmu opowieści. Skutecznie.

Trzecim motywem, na który zwróciłem uwagę, są kobiety. Po obu stronach są liderki, które przegrywają, tracą z czasem to na czym im zależy, tych których kochają. Przegrywają z „męskim światem”. Jednak to tylko prowizoryczny obraz. Narracja w Outsiders bardzo ceni rodzaj żeński i wywyższa nad płcią brzydką. W kluczowych momentach historii, to kobiety ratują sytuację, a do tego są szamankami, mają kontakt z duchami oraz naturą. Choć same mówią o swoim podporządkowaniu mężowi, niszczą patriarchalne systemy.

Outsider – ocena

Czekam na drugi sezon. To chyba najlepsza opinia o Outsiders. Serial spodoba się osobom, które szukają wyszukanej akcji, zawiłych intryg oraz nie boją się scen ociekających krwią i wypełnionych brutalnością.

Ocena: 9/10

Outsiders, WGN America, 2016

Robert Koch, Ludwik Pasteur, Artur Conan Doyle i spółka – Cudowny lek

cudowny lekKsiążka Thomasa Goetza Cudowny lek to studium nad gruźlicą i rozwojem podwalin współczesnej mikrobiologii oraz diagnostyki i leczenia chorób zakaźnych, a także wspaniała opowieść o wielkich umysłach XIX stulecia i początku XX wieku.

Robert Koch –  Ludwik Pasteur – Artur Conan Doyle

Na pierwszym planie śledzimy życie prywatne oraz pionierskie dokonania naukowe Roberta Kocha i to jego możemy śmiało nazwać głównym bohaterem. Na drugim poznajemy postać lekarza, który wszystkim współczesnym jest bardziej znany jako autor powieści o błyskotliwym detektywie Sherlocku Holmesie – Arthura Conan Doyla. Natomiast historia Ludwika Pasteura stanowi przede wszystkim doskonałe tło dla zrozumienia motywów postępowania i działań Kocha, wskazując na nieustanną naukową rywalizację tych dwóch wielkich postaci XIX-wiecznej medycyny.

Systematyczna praca oparta na licznych doświadczeniach i dowodach naukowych zapoczątkowała sukces Roberta Kocha – lekarza i pasjonata medycyny. Odkrycie wąglika, który stanowił poważne utrapienie przede wszystkim wśród hodowców zwierząt, stało się kamieniem milowym w życiu ubogiego lekarza z Wolsztyna. Sukces szybko przerodził się w spotęgowany głód zdobywania wiedzy, a następnie zaślepił Kocha i ufiksował na bezwzględny wyścig odkryć naukowych, stawiając mu za głównego przeciwnika Ludwika Pasteura – zamożnego francuskiego badacza.

Uporczywe negowanie odkryć Kocha i niedocenianie go przez środowisko XIX-wieczne środowisko naukowe, na czele z Pasteurem oraz Virchowem potęgowało frustrację pruskiego badacza oraz jego zacięcie do odkrywania.

„Napływali do Berlina całymi dniami, tygodniami i miesiącami…”

Pragnienie gloryfikacji było na tyle silne u Roberta Kocha, że po wyizolowaniu Mycobacterium tuberculosis niezwłocznie rozpoczął pracę nad lekiem na wywoływaną przez ów patogen – gruźlicę, która stanowiła w tamtych czasach najczęstszą przyczynę zgonów. Pierwsze sukcesy uznał za pewniki, porzucił dobrą praktykę naukową i postanowił zachować w tajemnicy skład cudownego leku na gruźlicę – „limfy” – tuberkuliny. Tymczasem miliony ludzi ślepo zawierzyły w jego panaceum na wszystkie postaci gruźlicy.

Niezwykle ciężko wypracowana przez Kocha pozycja w medycznym środowisku naukowym zaczęła się chwiać niczym domek  z kart.

A z ukrycia przyglądał się Sherlock Holmes

Całości sytuacji przyglądał się młody zdolny lekarz Artur Conan Doyle, przede wszystkim w nadziei na wyleczenie chorej na galopujące suchoty żony oraz pragnąc wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie nie tylko lecząc ludzi. Jego pasją i ostatecznym zajęciem stało się pisanie, a postać osławionego na całym świecie Sherlocka Holmesa – nawet uśmiercona przez autora, musiała powrócić na wyraźne polecenie czytelników powieści o inteligentnym detektywie.

Rozwój mikrobiologii opisywany w książce Goetza wiązał się nie tylko z poznawaniem nowych organizmów odpowiedzialnych za nękające ludzkość choroby, ale także stał się przyczynkiem do wprowadzenia i doskonalenia zasad antyseptyki, a także pierwszych szczepionek, a co za tym idzie do pojawienia się pierwszych ruchów antyszczepionkowych.

Cudowny lek jest powieścią doskonale utrzymaną w klimacie książek Jurgena Thorwalda (Stulecie chirurgów, Godzina detektywów, itd.), które od lat porywają całe pokolenia czytelników, wprowadzając ich w zakamarki historii medycyny oraz nauk o człowieku.

Ocena: 8/10

Thomas Goetz, Cudowny lek. Robert Koch, Ludwik Pasteur i prątki gruźlicy, Wydawnictwo Znak, 2015

 

Aktualizacja: Zainteresowanych tematem oraz tych, którzy przeczytali już książkę Goetza zachęcam do obejrzenia tego wideo, dostępnego pod tym adresem: http://library.fora.tv/2014/09/24/Thomas_Goetz_The_Remedy

 

Kozioł ofiarny – czyli co dzieje się gdy pijesz ze sobowtórem

koziolek(1)Jedna noc ostrego picia alkoholu ze swoim sobowtórem to klucz do niezłych tarapatów. Rano, oprócz siedzącego w głowie potwornego kaca, przed łóżkiem stoi służący sobowtóra, wysłany do zajazdu, by zawieźć swego pana do zamku. Kłopot w tym, że owego pracodawcy nie ma w pobliżu, tak jak własnych rzeczy osobistych. Przekonał się o tym John – bohater książki Kozioł Ofiarny.

W powyżej opisany sposób, dekadenta i angielski wykładowca historii Francji, trafia do Saint Gilles – zamku swojego sobowtóra, w którym dewocja przeplata się z małżeńską zdradą, objawieniami Maryjnymi, demonami wojny i morfiny. Co z tego wyniknie?  Na pewno nic dobrego.

Kozioł Ofiarny – dlaczego warto przeczytać tę powieść

Powieść Daphne du Maurier jest majstersztykiem literackim. Autorka wykorzystując sztampowy motyw, jakim jest zamian ról, buduje opowieść o rodzinie gorszej niż Dulscy, człowieku bawiącym się innymi i jego odpowiedniku, który chce naprawić zastane zło, ale z marszu jest skazany na porażkę. Ze strony na stronę du Maurier rozpętuje swojej postaci coraz większe piekło.

Książka robi piorunujące wrażenie.  Czasami jej treść wydaje się melodramatem, czasami  to powieść sensacyjna. Jednak, najbardziej wybija z Kozła ofiarnego warstwa psychologiczna.  Freud miałby co do analizowania. Potwierdzają to słowa ze wstępu, opisujące tło powstania powieści, iż dwoistość w świecie du Maurier odnosi się zarówno do relacji z mężem, jak i rywalizacji tożsamości płci.

Istotnym elementem, jest temat wojny. Konkretnie działań podczas okupacji. Pisarka daje czytelnikowi możliwość odpowiedzi na pytanie: co lepsze, kolaboracja z wrogiem czy patriotyczna partyzantka? Jest ono prowizoryczne, gdyż przedstawiciele obu stron nie są bez skazy i mają mnóstwo krwi na swoich rękach.

Piszę o tym, ze względu na myśl o stworzeniu podobnej powieści w realiach polskich. W której tle przywołane są duchy żołnierzy wyklętych, czy konflikty sąsiedzkie na tle narodowościowym. W 2016 roku opowieść na pewno trafiłaby na czytelniczą krytykę (zadziwiające zjawisko- skoro Polacy nie czytają książek i się tego nie wstydzą). Jednak, gdyby nie intelektualne zacofanie, które zapanowało po II Wojnie Światowej, może udałoby się zdobyć łagodniejszy odbiór i ocenę.

Daphne du Maurier udało się to zrobić. Jej powieść zyskała uwagę czytelników. A przecież została wydana 12 lat po zakończeniu światowego konfliktu. Co więcej, dorobiła się dwóch ekranizacji.

Jako ciekawostkę podam, że Kozioł ofiarny  został wydany w Polsce dopiero w 1995 roku i na kolejne wydanie czekał aż 21 lat.

Kozioł ofiarny – ocena

Komu polecam Kozła ofiarnego? Tylko czytelnikom lubiącym myśleć podczas lektury. Wszystkim miłośnikom prostych opowieści i potwornych czytadeł odradzam lekturę. Tylko zmarnują pieniądze, a do tego będą musieli wysilić szare komórki i obudzić umysł do indywidualnej analizy dzieła.  Jeżeli nie należysz do powyższej grupy, koniecznie poznaj tę historię.

Moja ocena: 10/10

Daphne du Maurier, Kozioł ofiarny, Wydawnictwo Albatros, 2016

Książkę nadesłało Wydawnictwo Albatros. Dziękuję bardzo.

A w konopiach strach – Palić, sadzić, zalegalizować

Czy marihuana jest z konopi? (…) Nie wiem jak Pan łączy marihuanę z konopiami – te słowa padły z ust polskiego polityka w 2007 roku. Są one świadectwem, jak wielka nieświadomość na temat tej dobroczynnej rośliny panuje wśród społeczeństwa,. Choć od wypowiedzi minęło już 9 lat, niewiele zmieniło się w tej sprawie, no może bardziej widoczne w przestrzeni publicznej są takie osoby jak Profesor Jerzy Vetulani. Właśnie ukazała się jego nowa książka A w konopiach strach – będąca próba edukacji społeczeństwa.

Jest to kolejna pozycja z PWN-owskiej serii Bez tajemnic, zapis drugiej rozmowy z Vetulanim. Czy warto do niej sięgnąć? Oczywiście, szczególnie polecam przeciwnikom konopi.

A w konopiach strach – standardowa wypowiedź Vetulaniego

327417999b(1)Vetulani ma niezwykłą moc storytellera. Potrafi opowiadać tak, by zaciekawić odbiorcę.Nie neguje, nie wmawia poglądów, ale wypowiada swoją opinię. Każdą rozmowę przeprowadzona w sposób kulturalny, poruszając wiele wątków.

Tak samo jest w A w konopiach strach. Czytelnik znajdzie w wywiadzie informacje zarówno związane z neurobiologią, zachowaniami społeczno-kulturowymi, używkami, anegdoty z życia Profesora, a także kwestie nawiązujące do współczesnych wydarzeń w naszym Kraju (oburzenia jakie wywołała Doda swoimi słowami o autorach Biblii, czy też problemu doktora Marka Bachańskiego)

Głównym tematem jest roślina, która budzi ogromne kontrowersje i jest błędnie postrzegana przez społeczeństwo. Vetulani spokojnie tłumaczy o jej właściwościach oraz wyjaśnia, że używanie marihuany to nie tylko palenie suszu.

Co z tą marihuaną?

A w konopiach strach jest prześledzeniem jak ludzkość korzystała przez wieki z konopi oraz innych roślin pobudzających mózg i wspomagających funkcjonowanie ciała.  Używanie ich było popularne długo przed narodzeniem Jezusa, do czasów prawie nam współczesnych. Bowiem dzięki temu panu:

Federalny

marihuana została zdelegalizowana, mimo, że uprawą konopi zajmował się pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, a królowa Wiktoria leczyła nią miesiączki. Harry Anslinger, bo to on widnieje na zdjęciu, był zdeklarowanym rasistą i karierowiczem, który robił wszystko by wykazać, że Federalne Biuro ds. Narkotyków jest rzeczywiście potrzebne amerykańskiemu społeczeństwu. Wykorzystując odkrycie jakim była klisza filmowa, tworzył materiały, tak absurdalne i śmieszne, że 30 lat później hipisi traktowali je jako dobre komedie.

Duże wsparcie Anslinger miał u magnata prasowego Williama Hearsta, który mnóstwo pieniędzy zainwestował w przemysł celulozowy. Jaki miał w tym cel? Papier z konopi, od zawsze był tańszy w produkcji.

Bzdury Anslingera spowodowały, że społeczeństwo uwierzyło w zabójczą moc marihuany i dopiero teraz (chyba) może wyrwać się z idiotycznego zaślepienia. A to za sprawą osób takich jak Vetulani i Marek Bachański, którzy pokazują, że nie wolno marihuany traktować jako używki poprawiającej humor, ale jako lek.

Ocena: 9/10

Jerzy Vetulani, Maria Mazurek, A w konopiach strach, PWN, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!

Jak to jest żyć bez bólu – Przemyślny ból

MillerPrzemyślny ból to przetłumaczona na 37 języków pierwsza powieść Andrew Millera. Za ten debiutancki utwór pisarz został  nagrodzony między innymi prestiżową International IMPAC Dublin Literary Award, James Tate Black Memorial Prize, a także włoską nagrodą Premio Grinzane Cavour.

Pasjonująca historia o utalentowanym lekarzu, który swój geniusz zawdzięczał niemożności odczuwania bólu

Historia Jamesa Dyer`a jest zataczającą krąg opowieścią o drodze do człowieczeństwa. Na pierwszych stronach utworu poznajemy głównego bohatera jako bliskiego śmierci, ale pogodzonego z losem i spełnionego człowieka, który budzi sympatię, a nawet współczucie czytelnika. Natomiast kolejne karty powieści wyzwalają przeciwne emocje oraz niechęć, a nawet potępienie w stosunku do postaci Dyer`a.

Zrodzony jako niechciany owoc gwałtu James Dyer jest  jest całkowicie pozbawiony odczuwania bólu fizycznego, a dodatkowo jest także niezdolny do odczuwania i wyrażania emocji. Empatia, sympatia, gniew, złość są dla niego obce, a głębokie rany, poważne urazy oraz rozległe uszkodzenia jego ciała nie robią na nim wrażenia i goją się niezwykle szybko. Nie do końca akceptowany przez „ojca”  i matkę, a także rówieśników staje się jarmarczną atrakcją oraz naciągaczem i oszustem, wykorzystując niecnie swój dar. Ale jednocześnie budzą się w nim potężne aspiracje…

Książka Przemyślny ból osadzona jest w realiach XVIII-wiecznej Europy, gdy rozpoczyna się gwałtowny rozwój medycyny i nauk o człowieku. Mają miejsce pierwsze duże operacje, transfuzje krwi, ruchy szczepionkowe. W tle tych wydarzeń pojawia się błyskotliwa postać lekarza-chirurga, który przyćmiewa swoim talentem, wyczuciem i zdolnościami swoich kolegów po fachu, znacznie wyprzedzając swoją epokę. Dzięki nieznajomości bólu decyduje się na zabiegi, procedury i eksperymenty, które innych medyków przyprawiają o gęsią skórkę, na które nigdy by się sami nie odważyli.

Przemyślny ból – Czy można być dobrym lekarzem traktując przedmiotowo pacjenta?

Geniusz Jamesa Dyera – lekarza, fachowca w swojej dziedzinie przyćmiewa jego ułomność do współodczuwania, bo czyż można być dobrym lekarzem traktując przedmiotowo pacjenta – drugiego człowieka?  Jest to pytanie, które nadal pozostaje aktualne i które każdy student medycyny powinien sobie zadać zanim rozpocznie naukę. Główny bohater na każdego pacjenta patrzy jak na przypadek, casus medyczny, kolejny sukces w nieustającym paśmie swoich zwycięstw, gubiąc człowieka w ciele człowieka.

Co doprowadzi do zmiany tak wyrachowanego i zimnego człowieka, który wszędzie gdzie się pojawi potrafi uleczyć niemalże każdego pacjenta, a jednocześnie rani ludzi go otaczających, będąc niezdolnym do żadnego uczucia? Aby się tego dowiedzieć warto sięgnąć po powieść Przemyślny ból, która zdecydowanie zadowoli nawet najwybredniejszego czytnika.

Ocena: 8/10

Andrew Miller, Przemyślny ból, Wydawnictwo Znak, 2015

 

Klaśnięcie jednej dłoni – Tasmania, alkoholizm i relacje ojca z córką

klaśniecie jednej dloniPisać o wyobcowaniu na emigracji, ciężkiej pracy pioniera, rodzicielstwie, alkoholizmie i miłości w sposób taki, by czytelnik poczuł, że po raz pierwszy czyta o tych tematach. Czy to możliwe? Tak, udowodnił to Richard Flanagan w Klaśnięciu jednej dłoni.

The Times opisał powieść jako zniewalającą, robiącą ogromne wrażenie. Ja dodam do tej opinii: z warstwą językową, która hipnotyzuje .

Słowo, które zniewala – jak pisać by zaciekawić odbiorcę?

Flanagan jest mistrzem budowania historii za pomocą zestawiania słów. Zaznaczam, to nie jest „zabawa słowem”, ale prawdziwa literacka architektura, gdzie każde zdanie jest na właściwym miejscu. Znienawidzona przeze mnie Orzeszkowa, mogłaby uczyć się od niego jak tworzyć opisy, które zaciekawią odbiorcę.

Klaśnięcie jednej dłoni to nie tylko opisy, ale też operacje słowem odzwierciedlające stan emocjonalny i określone zachowanie bohaterów. Czytelnik, przepływając wzrokiem pomiędzy akapitami, odczuwa głęboką więź emocjonalną z postaciami. Do tego stopnia, że w chwili gdy przekłada ostatnią stronę powieści wielki, doświadcza pozytywnego niedosytu.

Opowieść o Tasmanii i słoweńskich imigrantach

Wszystko zaczyna się od opuszczenia domu przez kobietę. Zostawia w domu kilkuletnią córkę, mąż w tym czasie znajduje się w lokalnym barze, i znika w śnieżycy. Następnie opowieść przenosi się do czasów wczesnej młodości pozostawionej dziewczynki oraz okresu, gdy jako pełnoletnia przyjeżdża w rodzinne strony.

Sonia musiała opuścić je, ze względu na relacje z jej ojcem, jego alkoholizm i wszystko co łączyło ją z tamtejszą społecznością lokalną. O jej powrocie decyduje ważny motyw, ale bez spolerowania. Dowie się o nim każdy kto sięgnie po książkę.

Klaśnięcie jednej dłoni, to też spojrzenie na losy imigranta Bojana – ojca dziewczyny. Ciężka praca, ubóstwo, zachowanie i nastawienie tych, którzy przybyli do Tasmanii kilka-kilkanaście lat przed nim, a do tego tęsknota za ojczyzną, tą niezniszczoną okrucieństwem II Wojny Światowej, to wszystko miesza się ze sobą, zmieniając bohatera. Na kartach powieści ewoluuje, przekształcając się raz w postać, której czytelnik kibicuje, raz w taką, której nienawidzi.

Wydarzenia z roku `60 i `90, retrospekcje z młodości mamy i taty Soni przeplatają się ze sobą, tworząc z prostej historii o relacjach rodzicielskich, elektryzującą opowieść. Moim zdaniem, jedną z ważniejszych, jakie zostały wydane w ostatnich latach.

Klaśnięcie jednej dłoni – komu może się spodobać?

Na pewno miłośnikom dobrej literatury, myślącym o odpoczynku od czytadeł. To pozycja, do której wraca się myślami, przeżywa na nowo fragmenty. Tak, to jest bardzo dobra książka.

Moja ocena: 10/10

Richard Flanagan, Klaśnięcie jednej dłoni, Wydawnictwo Literackie, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego. Dziękuję bardzo!

Hipoteza zła – Mila Vasquez powraca

Kolejna po Zaklinaczu powieść Donata Carrisiego, której główną bohaterką jest policjantka Mila Vasquez i kolejna, która zapada na długo w pamięć i zmusza do refleksji. Pod zasłoną typowego thrillera i historii kryminalnej ukrywa się prawda dotycząca niemalże każdego z nas – o chęci rzucenia wszystkiego, tylko po to, aby zacząć gdzieś indziej wszystko od nowa, niczym niezapisana pierwsza strona powieści.

Hipoteza zła – „Dobro doznawane przez jednych, zbiega się zawsze ze złem doznawanym przez innych, ale ważność zachowuje także twierdzenie odwrotne”

d_2810Nierozwiązana od pand 20 lat sprawa tajemniczych zaginięć osób cierpiących na bezsenność zaczyna łączyć się z teraźniejszością poprzez serię morderstw, w których pojawia się postać demonicznego Kairusa. Zagadkowy telefon z prostym pytaniem ”Czy chciałbyś rozpocząć nowe życie?” prowadzi do podupadłego hoteliku, w którym jeden z pokoi ma stać się „wrotami” do nowego życia, a stamtąd już coraz krótsza droga do rozwikłania historii…. a przynajmniej jej części.

Opowieść zaczyna się dość nietypowo: 10-latek zgłasza telefonicznie popełnienie przestępstwa na prośbę samego mordercy, który zlikwidował poprzedniego wieczoru całą rodzinę chłopca. Zbrodniarzem okazuje się jedna z osób, która od 17 lat pozostaje zaginiona i jest poszukiwana przez funkcjonariuszy z tzw. Przedpiekla – specjalnej jednostki policji federalnej, która zajmuje się sprawami nierozwiązanymi przez długie miesiące i lata. Motto, które przyświeca pracy tego oddziału Carrisi ujął w maksymę – Czasami trzeba zejść na dno piekła, żeby poznać prawdę o nas samych.

Mila Vasquez – policjantka z Przedpiekla

Mila Vasquez – policjantka z Przedpiekla nie zdaje sobie sprawy, iż jej postać nie jest w całej historii jedynie biernym obserwatorem, a istotnym ogniwem bez, którego plan tajemniczego Kairusa byłby nie do zrealizowania. Wyznawcy zagadkowego lidera, którym  jawi się on jako istota nadprzyrodzona – dobry duch który się nimi opiekuje, dokonują zbrodni w oparciu o wpojoną im zasadę, iż czasami zło jest jedyną i konieczną drogą do osiągnięcia dobra.

Nie bez znaczenia jest w powieści postać Simona Berisha – potępionego, za czyn którego nie popełnił, policjanta. Ten jako jedyny funkcjonariusz pomaga Mili w rozwikłaniu skomplikowanej sprawy Kairusa – człowieka z dobranocki i jego wyznawców. Staje się przyjacielem na przekór okolicznościom i wbrew samej Mili.

Hipoteza zła jest doskonałą powieścią, dla tych którzy chcą czytać wielopoziomowe historie, nie lubią banalnych i łatwych rozwiązań oraz są głodni ciągu dalszego…, bo na ten z pewnością będą czekać czytelnicy Carrisiego.

Ocena: 8,5/10

Donato Carrisi, Hipoteza zła, Wydawnictwo Albatros, 2016

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za podesłanie książki do recenzji.