7 ulubionych książek – Aleksandra Ślifirska

Aleksandra Ślifirska jest jedną z tych postaci w branży szkoleniowej oraz PR, której nazwisko wypada znać. Ekspertka zajmuje się markami osobistymi, komunikacją liderów w organizacji oraz komunikacji medialnej. A z jej usług korzystają najwięksi. Jest też autorką programu rozwojowego Communication Quest oraz książek, którymi nieźle namieszała na rynku wydawniczym – Rekiny biznesu w mediach i Medialne lwy dla rekinów biznesu: sztuka świadomego wykorzystania mediów.

Bohaterka tego wpisu jest również mistrzynią snucia opowieści, co też wykorzystuje w swojej pracy (a do tego twierdzi, że nie trzeba czytać poradników i książek biznesowych, by odnieść sukces. Wystarczy tylko sięgnąć do literatury pięknej, tam wszystko jest zapisane).

A jakie pozycje znajdują się na liście 7 ulubionych książek Aleksandry Ślifirskiej? Nie potrafi udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie, bo zbyt dużo pochłania książek. Już na samym początku naszej rozmowy opowiadała mi o tym, że nawet śpi i kąpie się z książkami, bo stanowią dla niej drugi byt. Dlatego postanowiła podzielić się z czytelnikami tego bloga książkami, które są jej bliskie dzisiaj, w tej chwili. Są to naprawdę osobliwe pozycje:

 

Joanna Bator, Purezento

Wspaniała, cudowna, rewelacyjna, tak w trzech słowach polecam Purezento, opowieść o młodej kobiecie poszukującej samej siebie w Japonii. Skończyłam ją niedawno i jest to pierwsza książka Joanny Bator, którą zdołałam przeczytać. Jej powieści są trudne i niosą ze sobą duży kaliber emocjonalny. Jednak potrzebowałam takiej lektury jak Purezento.

Ogromną rolę gra w niej pradawna sztuka kintsugi, czyli naprawianie ceramiki złotem i żywicą. Japończycy, wykorzystując tę technikę, nadają zniszczonym naczyniom nowe życie. Tyle tylko, że one po tym naprawieniu są piękniejsze niż wcześniej. No i tu jest clue Purezento, bo z kintsugi powstaje filozofia życia. Nasze życie ludzkie nie jest pasmem sukcesów, bo każdy doświadcza porażek, ale blizny jakie po nich pozostają są istotą. Wszystkie ukryte w nas klęski tworzą sieć popękań, które można naprawić niczym wspomniane naczynia.

Purezento jest metaforyczną książką, opowiadającą jak naprawiać siebie, jak być tu i teraz, jak czerpać radość życia, jak radzić sobie z myślami-demonami, które do nas przychodzą. Jej lektura sprawiła mi ogromną przyjemność, a o samej sztuce kintsugi opowiadałam ostatnio podczas wystąpienia skierowanego do licznej grupy menedżerów rozpoczynających program mentoringowy.

 

Éric-Emmanuel Schmitt, Małe zbrodnie małżeńskie

Małe zbrodnie małżeńskie czytałam kilka razy. Widziałam też teatralną adaptację. Bohaterami dramatu Schmitta są mężczyzna i kobieta, których autor rewelacyjnie sportretował, pokazał trafiającą w sedno relację pomiędzy nimi. Udało mu się ukazać czym jest budowanie relacji z płcią przeciwną, ale też i z partnerem, z którym zechcemy spędzić całe swoje życie, kochać go i szanować. Małe zbrodnie małżeńskie to też obraz tego jak zadajemy sobie ból poprzez drobne słowa i gesty.

Nie powiem, że ta książka nauczyła mnie wiele, bo wciąż popełniam te same błędy w relacjach z bliskimi. Przecież najtrudniej nam dogadać się z ludźmi najbliższymi naszym sercom. Jednak często do niej wracam, by odkrywać na nowo przestrogi przed metaforycznymi małymi zbrodniami.

 

Swietłana Aleksijewicz, Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy

Wyznam to szczerze, lubię popłakać się nad książką. Dlatego sięgam po pozycje takie jak Ostatni świadkowie i tytuł czwartej pozycji na tej liście, o którym za chwilę.

Swietłana Aleksijewicz stworzyła zbiór opowiadań, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Po pierwsze, ujęła mnie forma – książka składa się z maksymalnie dwustronicowych opowiastek. W tak niewielkiej objętości udało się autorce ukryć ogromny kaliber emocjonalny, co jest drugim wyróżnikiem. Po trzecie, język. Ostatni świadkowie to wspomnienia dorosłych pamiętających wojnę z dzieciństwa. Prostym językiem opowiadają relacjonują traumatyczne historie oderwania od bliskich oraz oglądanie z bliska śmierci. Wszystko jest pięknie spuentowane.

Polecam wszystkim czytelniczkom i czytelnikom, którzy szukają mocnej lektury na wysokim poziomie emocjonalnym. Książka do popłakania, do przeżycia.

 

Katarzyna Boni, Ganbare! Warsztaty umierania

Proszę wyobrazić sobie, włoska plaża, cudowne morze, idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek. Ja wybrałam się tam z książką pod tytułem Ganbare! Warsztaty umierania, zbiorem reportaży świetnej pisarki Katarzyny Boni o tsunami w Japonii.

Tematem książki jest podejście Japończyków do tsunami. Boni opisuje jak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni doświadczają kataklizmu, jak tracą bliskich, co potem dzieje się z nimi, jak sobie radzą. Gdyby zrobić ranking krajów, których mieszkańcy najbardziej potrzebują psychologicznej pomocy, to na samym początku byłaby w nim Japonia. Osoby, które straciły bliskich, przez wiele lat żyją w obłąkaniu, wierząc, że da się im odnaleźć matkę, syna, córkę żonę. Jeszcze jedno, tytułowe warsztaty odbywają się naprawdę. Uczestnicy uczą się na nich godzić się z losem, bo przecież tsunami może przyjść w każdej chwili.

Ganbare! Warsztaty umierania to też historie o tym jak żywioł zabiera najpiękniejsze części przyrody Japonii. Owe fragmenty książki wzmacniają przekaz, ukazując, że wszystko w naszym świecie jest kruche i przemijające.

Zafascynowało mnie też zdobycie materiału, sposób w jaki Boni dotarła do źródeł. W tym celu reportażystka wybrała się do Japonii, rozmawiała z ludźmi, jadła z nimi posiłki. Dzięki temu, czytelnik zyskał piękne opisy japońskiej kultury. Mnie one zachwyciły tak mocno, że planuję kiedyś odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni. Mam nadzieję, że nie doświadczę tsunami.

 

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie

Uwielbiam oddawać się lekturze powieści Myśliwskiego i przyznam się, że lubię go zaadaptować do biznesu. To pisarz, który mówi interesujące, uniwersalne prawdy o człowieku i jego relacjach.

Swego czasu dość mocno zagłębiałam się w obszary personal brandingu. Między innymi szukałam informacji o głosie – jak działa na rozmówcę, jakiego głosu powinniśmy używać, czy szlifuje się go, co wynika z jego barwy. Proszę mi wierzyć, wszystko znalazłam u Myśliwskiego, szczególnie w powieści Ostatnie rozdanie. Polecam gorąco ją każdemu.

Moje ulubione zdanie z tej książki brzmi: Po głosie nieraz poznawałem, czy ktoś jest godny zaufania, czy nie, czy z kimś mógłbym wejść w zażyłość, czy nie. Nawet jeśli tego kogoś dopiero poznałem. Głos według mnie, to sejsmograf wewnętrzny człowieka. Słowami może człowiek czasem nic nie powiedzieć. Głosem musi. Wszystko może w maskę oblec, głosu nie.

 

Wisława Szymborska, Tutaj

Tomik z krakowskiego Znaku jest podwójnie wyjątkowy. Uwielbiam kartkować jego papierową wersję i słuchać w samochodzie. Słuchać, bo do książki dołączona została płyta, na której Wisława Szymborska czyta swoje wiersze, a Tomasz Stańko przygrywa jej na trąbce. Magia dla uszu!

No i dla duszy. Cenię poezję noblistki ze względu na formę i język. Szymborska mówiła, że pisze jakby głośno myślała. Widać to w utworach z tomiku Tutaj.

Jest w nim taki wiersz, który czytam moim klientom. Jego tytuł to Kilkunastoletnia. Opowiada o zmieniającym się człowieku. Jako siedemdziesięciolatkom będzie nam trudno zidentyfikować się z sobą, gdy mieliśmy kilkanaście lat. Okazuje się bowiem, że czas zmienia nie do poznania. Bardzo go lubię.

Wspomniałam, że czytam go moim klientom. Bowiem uważam, że człowiek nie musi czytać literatury biznesowej, choć sama taką tworzę, bo wszystko jest w pięknej. Na przykład Lalka Prusa to świetny podręcznik marketingu. Wystarczy tylko się w nią wczytać. Nie każdy zwraca uwagę, że jest tam opis w jaki sposób subiekci przygotowali się do wizyty mediów.

 

Hanna Krall, Na wschód od Arbatu

Mistrzowskie pisarstwo! Podziwiam wszystkie jej książki, bo nie tyle tematyka, co używany przez pisarkę język jest godny podziwu. Hanna Krall uważa, że nie wolno używać zbędnych słów, co widać w jej publikacjach. Każde zdanie nie posiada zbędnego przeszkadzacza.

Wybrałam Na wschód od Arbatu ze względu na to, że należy do najważniejszych książek, które wyszły spod pióra Hanny Krall. Reportaże z byłego ZSRR są przeciwstawieństwem propagandowych tekstów, które pojawiały się w mediach w tamtym czasie gdy ukazała się publikacja. Polecam lekturę każdemu, by przekonał się, że tam nie ma zbędnych słów, że wszystko jest trafione.

Imperium boga Hanumana. Indie w trzech odsłonach

Po przeczytaniu kilku stron, spodziewałem się nużącej książki, jednak dalsza lektura Imperium boga Hanumana przyniosła mi pozytywne rozczarowanie. Publikacja Piotra Kłodkowskiego naprawdę „daje radę” i nawet pierwsza z jej trzech tytułowych odsłon może zainteresować Indiami czytelnika. Należy tylko dać jej szansę. Dlaczego wystawiam jej mocne 8/10, o tym poniżej.

Tytułowe bóstwo jest niezwykle popularne w Indiach, gdzie symbolizuje nieśmiertelność, męstwo, pobożność, oddanie Bogu, uczoność i zręczność w wykonywaniu najtrudniejszych zadań. Dlatego Hanumana kochają politycy, biznesmani, sportowcy, marketingowcy, sprzedawcy, hotelarze, rzemieślnicy, artyści i inne grupy. Postaci, mimo obecności w polityce i biznesie, nie można skojarzyć z wyłącznie jedną opcją ideologiczną. Dlatego, zdaniem Piotra Kłodkowskiego, tytułowe imperium boga Hanumana idealnie określa stan współczesnych Indii.

Były ambasador RP widzi ten kraj, jako miejsce sprzeczności, skrajności, na pierwszy rzut oka, nie do pogodzenia. Jednak jest to olbrzymi kraj, który wciąż się rozwija, realizuje wyzwania i pokonuje problemy oraz fascynuje niespotykanym nigdzie orientem. Kłodkowski pisze o nim jako osoba, która poznała Indie od podszewki, dzięki temu posiadająca zupełnie inny obraz niż obserwatorzy z Europy.

Imperium boga Hanumana – trzy odsłony

Pierwsza, najdłuższa, część poświęcona jest polityce. Na początku Władza i władcy wzbudzała we mnie wspomnianą obawę o nużącą treść książki. Na szczęście Piotr Kłodkowski potrafi świetnie opowiadać. Lektura z dłuższymi przerwami 196 stron przebiegła w sposób przyjemny.

To fragment obowiązkowy do przeczytania, bo pozwala lepiej zrozumieć pozostałe dwie odsłony. Czytelnik znajdzie w nim opis współczesnej sytuacji politycznej w Indiach– wewnętrznej, ale też i zewnętrznej. Autor poświęca mnóstwo stron dla obecnego premiera, uwielbianego i krytykowanego, Narendry Modiego oraz rządzącemu przez wiele lat klanowi Nehru-Gandhi.

Dużym plusem jest w rozdziale Władza i władcy przekazywanie informacji za pośrednictwem krótkich rozdziałów. Pozwala to na ich przyswojenie w kontrolowanych dawkach, bez efektów „wybicia się z toku lektury”.

Druga odsłona, Tradycja i buntownicy, to cztery rozdziały przybliżające to, co dzieje się z tamtejszym społeczeństwem. Jak wskazuje autor, Indie zamieszkują mniejszości wyznających różne religie. Wspólnie wciąż się uczą żyć kolo siebie między innymi wyznawcy hinduizmu, islamu, buddyzmu, a także chrześcijaństwa i sikhizmu. Uczą, bo każda z grup ma swoje potrzeby, swój język, wierzenia oraz tradycje, i tu zaczyna się problem.

Trzecia, moim zdaniem najlepsza, odsłona poświęcona jest dwóm postaciom. Pierwszą jest nasz rodak, malarz Stefan Norblin. Uciekający przez Indie do Stanów, utknął na jakiś czas w imperium boga Hanumana, gdzie tworzył, miedzy innymi malował w gigantycznym pałacu maharadży. Warto zwrócić uwagę na tą niezwykłą postać, która przed II wojną światową była rozpoznawalną w Polsce, a później na długo zaginął o niej słuch.

Drugim bohaterem jest mężczyzna, który zagrał w ponad 200 filmach, o którym krążą niesamowite legendy, a fani dziękują, że w obecnym wcieleniu jest aktorem. Amitabha Bachchan, bo o nim mowa, jest nazywany mianem Cesarza, trafnie, bo rządzi w Boolywood.

Arcydzieła i Geniusze to także odsłona opisująca świat tamtejszego kina, jego schematy oraz flirt z europejskim światem filmu. Gorąco polecam wszystkim kulturoznawcom i filmoznawcom. Dla niego warto zakupić Imperium boga Hanumana.

Imperium boga Hanumana – ocena

Do tej pory Indie znałem tylko z książek Gregorego Davida Robertsa. Imperium boga Hanumana pokazuje kraj z zupełnie innej strony niż autor Shantaram i Cienia góry. Czy zachęcająco? Na pewno tak, bo w przyszłości planuję poszukać książek o Indiach.
Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Piotr Kłodkowski, Imperium boga Hanumana. Indie w trzech odsłonach, Wydawnictwo Znak, 2018

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Znak. Dziękuję!

Recenzje spektakli na stronie Dziennika Teatralnego

28 czerwca na stronie Dziennika Teatralnego pojawił się mój pierwszy tekst, jego tematem był rewelacyjny spektakl Żyrafa. Tym samym rozpocząłem współpracę z najstarszym portalem teatralnym (ma już 20 lat).

Poniżej znajduje się spis tekstów, które pojawiły się na stronie. Jest on aktualizowany na bieżąco. Zapraszam do lektury!

9.Międzynarodowy Festiwal Szkół Lalkarskich LALKA- NIE-LALKA

Międzynarodowego Festiwalu Szkół Lalkarskich LALKA-NIE-LALKA chyba nie trzeba nikomu przybliżać. Świadczy o tym liczba widzów, którzy po brzegi wypełniali sale podczas 9 edycji festiwalu. Podlaska impreza odbyła się w dniach 18-23 czerwca 2018 r. <czytaj dalej>

Żyrafa – reż. Evgenia Tsichlia, Thanos Sioris – Hop Signor Puppet Theatre (Grecja)

Wypieki na twarzach widzów, owacja na stojąco, korzystający z zaproszenia aktorów tłum na scenie – tak właśnie wyglądało zakończenie spektaklu Żyrafa. Swoją opowieścią Hop Signor Puppet Theatre podbił serca widzów. Świadczyły o tym rozmowy prowadzone jeszcze na drugi dzień po występie Greków na IX Międzynarodowym Festiwalu Szkół Lalkarskich w Białymstoku. <czytaj dalej>

Puszczańskie opowieści – reż. Michał Jarmoszuk – BTL, Koopercja Flug

Mrok sceny roztapia snop światła padający na aktora, który niskim głosem wygłasza: zatapiam się w głąb puszczy. Spokojnie, powoli. Z kieszeni wyciągam małą zielona książeczkę, która poprowadzi mnie tym niezwykłym szlakiem, szlakiem puszczańskich opowieści. Wchodzę do puszczy. Tym samym widz zostaje przeniesiony, wraz z wygłaszającym monolog, w samo centrum dziewiczej natury Podlasia. Tak właśnie zaczynają się Puszczańskie opowieści – ludowe historie zaadaptowane przez aktorów z Białostockiego Teatru Lalek i Kooperację Flug. <czytaj dalej>

Kiedy wszystko było zielone – reż. Avi Zlicha, Dikla Katz – The Key Theatre, Tel Awiw (Izrael)

Przedstawienie Kiedy wszystko było zielone zapada w pamięć. Obecne na wypełnionej po brzegi sali osoby oglądały je z wypiekami na twarzy. Dikla Katz oraz Avi Zlicha, założyciele The Key Theatre, zabrali ich w niesamowitą przygodę, opowiadając o przyjaźni, starzeniu się i naturze. Mimo, że artyści, po swoim występie, otrzymali gromki aplauz, jednak nie wszystkim do końca podobał się spektakl. Należę do tej drugiej grupy. <czytaj dalej>

7 ulubionych książek – Robert Rutkowski

źródło: https://www.robertrutkowski.pl/

Robert Rutkowski jest jednym z najbardziej znanych terapeutów. Psychoterapeuta zajmuje się leczeniem uzależnień, depresji, nerwic lękowych, ale też pomaga w rozwiązywaniu kryzysów rodzinnych, pokonywaniu sytuacji stresujących, podwyższeniu skuteczności działania. To wspaniały coach i znawca naszych zachowaniach.

Zaprosiłem go do udziału w projekcie 7 ulubionych książek. Z chęcią się zgodził, przesyłając w ciągu kilku dni zestawienie tytułów z uzasadnieniem. Oto one:

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Miałem wtedy 15 lat, ostrą anginę i brak świadomości o tym, że właśnie otwieram pierwszą stronę arcydzieła literatury światowej. Zaparło mi dech w piersiach. Już po pierwszym rozdziale, wiedziałem, że moje wykształcenie będzie humanistyczne, a nie techniczne.

Henryk Sienkiewicz, Quo Vadis
Książkę przeczytałem w wieku 15 lat, gdy byłem już po lekturze Mitów Greckich Parandowskiego i zerknąłem w kierunku starożytnego Rzymu. Bardzo mile wspominam tę lekturę. Historia miłości, którą znalazłem na kartach powieści Sienkiewicza, była dla 15-latka jak obietnica, opowiedziana w pasjonującym przygodowym stylu, w dekoracjach imponującego Cesarstwa Rzymskiego.

Arkady Fiedler, Dywizjon 303
Przywołuję ten tytuł, ze względu na poczucie dumy z siły oręża polskiego, co w latach 80 było przyjemnym uczuciem dla zbuntowanego przeciwko ówczesnemu systemowi nastolatka.

Jerzy Krzysztoń, Obłęd
Tryptyk będący studium ludzkiego szaleństwa. Książka zafascynowała mnie dualizmem ludzkiej natury i jest początkiem mojej drogi ku zgłębiania tajników i zakamarków człowieczego umysłu.

Robert Bly, Żelazny Jan
Dlaczego ród męski niewieścieje i ginie we współczesnym świecie, nie dając sobie rady z obecnymi wyzwaniami? Ta książka pozwoliła mi to zrozumieć. Gorąco polecam wszystkim, którzy szukają odpowiedzi na powyższe pytanie.

Carl Jung, Wspomnienia Sny Myśli
Epokowe dzieło mistrza, który wzmocnił we mnie ciekawość ludzką naturą, jej genialnością i podłością.

Markiz de Sade, 120 dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu
Pozycja, która przesunęła mi granice wyobraźni, wskazując, że piekło jest tym, co mamy w naszych umysłach.

 

Tom Hanks – Kolekcja nietypowych zdarzeń

Aktorstwo Toma Hanksa nigdy mnie nie pociągało – mimo, że widziałem kilka rewelacyjnych filmów z jego udziałem. Jednak jego pisarstwo wprawiło mnie w zachwyt. Debiutancka książka Hanksa Kolekcja nietypowych zdarzeń to storytellingowy majstersztyk.

Jest ich 17. Każde jakże inne od pozostałych, ale wszystkie zapadające w pamięci. Krótko mówiąc, od opowiadań Hanksa trudno się oderwać. A miałem takie wątpliwości, gdy po raz pierwszy trzymałem w dłoniach. Kolekcję nietypowych zdarzeń

Kolekcja nietypowych zdarzeń – Tom Hanks pisze cudowne opowiadania

Każdy znajdzie coś dla siebie. Hanks pisze o codziennych, przyziemnych problemach, rzeczach i uczuciach – miłości, radości, smutku, rodzinie, przyjaźni, dotykających każdego z nas rozterkach – ale czyni to w tak nietypowy sposób. Hanks umie opowiadać i robi to jak najlepsi. W Kolekcji nietypowych zdarzeń znalazłem nutę Hemingwaya, Scott Fitzgeralda oraz Salingera. Autor świetnie radzi sobie z uczuciami odbiorcy, którymi żongluje w mistrzowski sposób.

A do tego ta umiejętność połączeń. Głównym spoiwem opowiadań jest maszyna do pisania – przedmiot, który odszedł do lamusa, jak świat przedstawiony w wielu opowiadaniach Hanksa, ale wciąż oddziałuje na pisarzy i ich czytelników, budzi w ich sercach nostalgię. Jej obecność podkreślona jest i na okładce oraz reklamie książki.

Połączeń jest jeszcze kilka. Są nimi bohaterowie, miejsca oraz rzeczy. Ich wynajdywanie sprawiło mi niezłą frajdę. Myślę, że spodoba się też i czytelnikom bloga.

Kolekcja nietypowych zdarzeń – opowiadania, które wywarły na mnie największe wrażenie

Kolekcja nietypowych zdarzeń zawiera teksty na najwyższym poziomie. Jednak wśród nich znalazłem prawdziwe perły.

Witaj na Marsie, Miesiąc na ulicy Greene to doskonale zbudowane teksty opisujące relacje międzyludzkie.  Od tych tekstów proponuję lekturę zbioru Kolekcja nietypowych zdarzeń. Tuż za nimi umieszczam Notę o aktorach, opowiadanie nie tyle o poszukiwaniu  pracy, co walki o upragniony sukces oraz Oto refleksje mojego serca, tekst o wyjątkowości maszyn do pisania. W pełen zachwyt wprawiło mnie też Przeszłość jest dla nas ważna. Jest to tekst, którego nie wstydziłby się popełnić Philip K. Dick, zawierający w sobie szalony świat przyszłości, przeszłość z początku ubiegłego wieku, która to „marzy o przyszłości”, a także zakochanie od pierwszego wejrzenia. Bardzo wybuchowa mieszanka, idealna na dobre opowiadanie.

Na oddzielną uwagę zasługują krótkie felietony prasowe Miejskie sprawy. Felieton Hanka Fiesta. Seria czterech krótkich tekstów jest jednym z wcześniej wspomnianych elementów spajających Kolekcję nietypowych zdarzeń, a także stanowi miłą odskocznię od nieco dłuższych, typowych opowiadań. Są to teksty o codzienności, napisane w sposób wesoły, ale i dający lekkiego pstryczka w nos tym osobom lub rzeczom, które podpadły tytułowemu Hankowi Fiestowi. Śmiało mogę powiedzieć, że Hanks nadaje się na redaktora gazety.

Kolekcja nietypowych zdarzeń – ocena

Wobec tej pozycji wydawniczej nie można przejść obojętnie. Polecam wszystkim miłośnikom książek, bo każdy znajdzie w książce Hanksa coś dla siebie.

Sam promuję Kolekcję nietypowych zdarzeń wśród znajomych, w tym kupiłem już kilka egzemplarzy na prezent. Odpowiedzi zwrotne otrzymuję takie jak przypuszczałem, książka Hanksa podoba się wszystkim.

Tom Hanks, Kolekcja nietypowych zdarzeń, Wielka Litera, 2017

Epoka milczenia

Epoka milczenia jest książką skierowaną do dojrzałego czytelnika. Odradzam sięganie po nią osobom niepełnoletnim oraz tym stroniącym od brutalności i przemocy. Polecam zaś odbiorcom chcącym przekonać się jak wiele perwersji, upodobań seksualnych oraz zboczeństw królowało tuż po odzyskaniu przez Polaków niepodległości.

Bowiem Epoka milczenia  jest opowieścią o Rzeczpospolitej pełnej hipokryzji, nigdy nieukaranych zbrodniach, prawie przyzwalającym na gwałty oraz szowinistycznym społeczeństwie. Kamil Janicki, autor książki, obnaża przed czytelnikiem zachowania naszych pradziadków i prababć, udowadniając, że XX-lecie międzywojenne, wcale nie było takie święte. Dostaje się każdemu: prawnikom, lekarzom i przeciętnemu Janowi Kowalskiemu. Czy wierzyć autorowi? Tak, bo jest rzetelnym historykiem i znawcą opisywanej epoki.

Książkę Janickiego czyta się błyskawicznie. Całość nie przypomina dokumentu, lecz serię mocnych opowieści upakowanych w rozdziały. Jednak przy pewnych fragmentach należy wstrzymać się z jedzeniem.

Epoka milczenia – Przedwojenna Polska, o której wstydzimy się mówić

Publikacja zaczyna się od Hitchcockowskiego trzęsienia ziemi – historią o porwaniu córki amerykańskiego konsula.  Kamil Janicki już tu pokazuje swój kunszt pisarski. Fabularyzując opowieść, zgrabnie żongluje informacjami o działaniach policji i reakcjach społeczeństwa. Czytelnik od początku śledzi wartką akcję, daje złapać się w pułapki detektywistycznego śledztwa i pełen emocji dociera do finału, który tylko w części jest wesoły. Z takim przygotowaniem odbiorca przerzuca kartę i przechodzi do pierwszego rozdziału książki Epoka milczenia.

Wszystkie poruszane tematy łączą się ze sobą dzięki ciekawej narracji. Historyk po kolei bierze na warsztat:  gwałt, stalking, mobbing i napastowanie seksualne, wykorzystywanie dzieci, handel żywym towarem, problem z podglądaczami, ekshibicjonistami oraz obmacywaczami, kazirodztwo, zoofilię, nekrofilię, masochizm i sadyzm. Przerażający zestaw? I właśnie taki ma być! Bo zmusza do myślenia.

Epoka milczenia  jest pewnym rozliczeniem się z treściami, którymi karmi się obecne pokolenia. Autor wskazuje na to, że cofając się w czasie wciąż borykamy się z takimi samymi problemami łamania praw i obyczajów, a nawet udowadnia identyczne upodobania seksualne współczesnych i osób żyjących na początku ubiegłego wieku.

Epoka milczenia –  rzecz o kobietach

Epoka milczenia  Kamila Janickiego jest książką idealną dla feministek, które to narzekają na kobiecy los. Piszę te słowa z gorzką nutą ironii, przesiąkniętą smutkiem. Z przedstawionych materiałów – opinie lekarzy pracujących z policją, przytoczone słowa osób związanych z sądownictwem, zachowanie mediów (na przykład w opisywanych sprawach gwałtów wymieniano pokrzywdzoną osobę  z imienia i nazwiska oraz podawano dane adresowe) i spragnionego brukowych historii społeczeństwa – wynika, że najsłabsi mieli najciężej.  Nie byli chronieni.

A jak jest teraz? Mimo  wielkich zmian, wciąż jesteśmy blisko naszych przodków, traktując pobieżnie gwałty, zamykając oczy na krzywdę dzieci, obojętniejąc na to, co dzieje się za murami więzień. Nasze społeczeństwo wciąż drwi z tematów upokarzających drugiego człowieka, a co więcej nie potrafi rozmawiać o seksie.

Epoka milczenia – podsumowanie

Epoka milczenia zostaje na długo w pamięci. Skończyłem ją tydzień temu, a wciąż myślę i dyskutuję,  no i polecam znajomym, studentom i klientom. To kawał dobrej literatury, jednak, jak wspomniałem, nie dla każdego.

Moja ocena: 9/10

Kamil Janicki, Epoka milczenia, Znak Horyzont, 2018

Dziękuję Wydawnictwu Znak za podesłanie książki do recenzji.

 

7 ulubionych książek – Mikołaj Marcela

Bohaterem tego wpisu jest Mikołaj Marcela – pisarz, nauczyciel akademicki, badacz kultury popularnej, autor tekstów piosenek i promotor zdrowego trybu życia. Miłośnikom literatury grozy nie trzeba przedstawiać postaci badacza – bo to najpopularniejszy w Polsce ekspert od zombie, wampirów i innych potworów.

W dniu dzisiejszym (23 maja 2018 r.) na księgarnianych półkach pojawiła się nowa książka Mikołaja Marceli. Inna od pozostałych, gdyż skierował ją do najmłodszych czytelników. Premiera vege kryminału  Best Seler i zagadka znikających warzyw (Więcej o książce) to bardzo dobry powód, aby zapytać znawcę potworów wszelakich o listę 7 ulubionych książek.

Przed prezentacją spisu Mikołaj Marcela wskazuje, że aby w pełni zrozumieć dlaczego ceni właśnie te 7 książek, należy poznać jego literacką wędrówkę, która doprowadziła do napisania vege kryminału dla dzieci w każdym wieku. Zatem oddajmy głos bohaterowi tego wpisu:

źródło: https://www.facebook.com/mikolajmarcela.oficjalna.strona/

Moje związki z literaturą są burzliwe i skomplikowane, na pewno bardziej zagmatwane niż można byłoby się spodziewać po literaturoznawcy i filozofie (przynajmniej z wykształcenia!). W dzieciństwie byłem wielkim fanem Jana Brzechwy, jednak lista lektur obowiązkowych w szkole podstawowej mocno osłabiła moją młodzieńczą fascynację literaturą. Znacznie lepiej przemawiały do mnie w tamtym czasie filmy czy seriale animowane i poniekąd tak jest do dziś.

Wszystko zmieniło się w liceum, głównie za sprawą mojej nauczycielki języka polskiego. Pamiętam lekcje poświęcone „Makbetowi” Williama Szekspira, „Tygrysowi” Williama Blake’a czy „Jądru Ciemności” Josepha Conrada, które na nowo rozbudziły we mnie zainteresowanie literaturą. Swój udział miał w tym również mój przyjaciel, który w tamtym czasie zachęcił mnie do zmierzenia się z twórczością H.P. Lovecrafta.

Potem przyszło (dość niespodziewane) zainteresowanie filozofią i (jeszcze bardziej zaskakujące) studia filologiczne. Czytałem bardzo dużo, dzięki znakomitym wykładom prof. Tadeusza Sławka z literatury angielskiej i amerykańskiej, zainteresowałem się literaturą anglosaską, z jednej strony zaczytując się na przykład „Waldenem” Davida Thoreau, z drugiej mierząc się ponownie z lekturami dzieciństwa, w tym przede wszystkim z „Alicją w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Ale z czasem ta fascynacja musiała ustąpić miejsca teorii literatury, która pochłonęła mnie znacznie bardziej niż moich kolegów i koleżanki. Ale to także teoria zaprowadziła mnie z powrotem zarówno do „Soli Ziemi” Józefa Wittlina, którą do dziś uważam za jedną z najlepszych polskich powieści, jak i klasyki grozy, czyli do tekstów Mary Shelley, Roberta Louisa Stevensona czy Brama Stokera.

Przejdźmy teraz do głównej części wpisu. Lista 7 ulubionych książek Mikołaja Marceli prezentuje się następująco:

Jan Brzechwa, Na wyspach Bergamutach
W młodości, kiedy jeszcze nie potrafiłem czytać, mogłem słuchać tego wiersza Jana Brzechwy bez końca. Nigdy mi się nie nudził, co więcej, przy każdej lekturze zaśmiewałem się do rozpuku. Jednak, jeśli mam być szczery, powróciłem do niego dopiero niedawno, kiedy zostałem poproszony o przygotowanie tego zestawienia. I od razu przypomniałem sobie, za co go tak kochałem – jak zresztą całego Jana Brzechwę. Bez jego wierszy na pewno nie byłoby mojego zamiłowania do rymowania, ale także gonienia za wszystkim tym, co na swój sposób cudowne i nieosiągalne zarazem. Zresztą mam wrażenie, że ta gonitwa za niemożliwym dobrze określa całe moje życie.

George Orwell, Folwark zwierzęcy
Świat bez człowieka, w którym zwierzęta rządzą sobą same – ta niezwykła wizja oczarowała mnie, kiedy byłem nastolatkiem. Oczywiście Orwell w ten sposób alegorycznie przedstawił stalinizm, by przeprowadzić jego krytykę, ale dla mnie liczył się i wciąż największe znaczenie ma sam pomysł. Nie ukrywam, że od zawsze interesowali mnie rozmaici nieludzcy bohaterowie, zarówno w literaturze, jak i kinie. A postaci Orwella są wyraziste i błyskawicznie wciągają czytelnika w świat niesamowitego folwarku. Dlatego polecam tę lekturę każdemu, nie tylko miłośnikom historii i polityki!

Lewis Carroll, O tym, co Alicja znalazła po drugiej stronie lustra
W obu powieściach Lewisa Carrolla opisujących przygody Alicji nie sposób się nie zakochać. Co innego jednak lektura dziecięca, a co innego powrót do tych książek po latach. Jak chyba każdy znałem Alicję w Krainie Czarów z dzieciństwa, ale dopiero jej ponowna lektura na studiach pozwoliła mi w pełni docenić kunszt Carrolla. Fascynuje mnie przede wszystkim dwukodowość obu części, w tym głównie wymiar filozoficzny, ale także świadomość językowa, która swoje apogeum osiągnęła w Dżabbersmoku (koniecznie w przekładzie Macieja Słomczyńskiego!). Ostatecznie to książki Carrolla ukształtowały moje rozumienie literatury dziecięcej i w tym kontekście są dla mnie wzorem tego, jak należy pisać.

Maria Janion, Wampir. Biografia symboliczna
Przez wiele lat zawodowo – zarówno na uczelni, jak i jako pisarz – zajmowałem się horrorem. Byłem wprawdzie specjalistą od zombie, ale tak naprawdę wszystko zaczęło się od tej niesamowitej książki Marii Janion. Do dziś pamiętam jej pierwszą lekturę. Przedstawione w niej analizy i interpretacje pozwoliły mi spojrzeć inaczej na teksty XIX wieku, ale i kulturę popularną wieku XX. Zrozumiałem dzięki niej, że wampir jest czymś więcej niż zwykłym potworem – jest jednym z kluczy do rozumienia współczesności. Oczywiście nie mogę też pominąć pięknego wydania książki, jak również wykorzystania dużej ilości ilustracji oraz zdjęć, co czyni z Wampira wyjątkową pozycję.

Mary Shelley, Frankenstein albo nowoczesny Prometeusz
Z dzisiejszej perspektywy powieść zapewne nie robi już tego wrażenia, co w chwili wydania, czyli w 1818 roku, ale to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów grozy, science fiction, a także miłośników monstrów. Trudno nawet dziś ocenić wpływ, jaki wywarła nie tylko na kulturę, ale i naukę czy politykę. To opowieść o marzeniach człowieka, by pokonać śmierć, ale również by tworzyć życie. Jednak przede wszystkim pokazuje, w jaki sposób tworzymy prześladujące nas potwory. Monstrum stworzone przez Wiktora Frankensteina wykrzykuje: „Jestem nienawistny, bo uczyniono mnie nędznikiem!” Powieść Mary Shelley to historia wykluczenia tego, co inne. Natomiast jej geniusz literacki pozwolił już w XIX wieku wykorzystać literaturę, by oddać głos temu, który jest go pozbawiony – potworowi. Według mnie to ciągle lektura nie do przecenienia.

Bram Stoker, Drakula
Wszyscy na pewno kojarzymy wampirycznego hrabiego Drakulę, który powołany został do życia w 1897 roku na kartach powieści Brama Stokera, ale znamy go raczej z jednej z niezliczonych ekranizacji. Tak było i ze mną. Jednak pierwszą lekturę tej powieści, która nastąpiła dopiero pod koniec studiów, muszę zaliczyć do najbardziej przełomach wydarzeń mojego życia. Nie tylko dlatego, że okazała się podstawą mojej książki doktorskiej Monstruarium nowoczesne, ale przede wszystkim przez jej doniosłość i znaczenie dla właściwego rozumienia całego XX i XXI wieku. Chociaż książka Stokera opowiada historię wampiryczną, mam wrażenie, że krwiopijca ma w niej najmniejsze znaczenie (niemniej związki powieściowego hrabiego z Arminem Vamberym, brytyjskim szpiegiem we wschodniej Europie, są doprawdy fascynujące!). Drakula to historia o procesach społecznych (przemianach ról płciowych w wiktoriańskiej Anglii), rewolucjach technologicznych (znaczeniu nowych mediów w kulturze zachodniej) czy odkryciach naukowych (zapowiedź tego, czego w dwudziestym stuleciu dokona psychoanaliza). Wszystko to sprawia, że powieść Stokera uważam za jedną z najważniejszych książek dla całego XIX i XX wieku.

Tove Jansson, Dolina Muminków w listopadzie
Ta powieść to dowód, że dobrą literaturę dziecięcą można czytać w każdym wieku. Niestety nie trafiłem na Muminki, gdy byłem dzieckiem. Na szczęście nigdy nie jest za późno, by nadrobić niektóre zaległości. Spośród całego cyklu Tove Jansson wybrałem ostatni tom, ponieważ to właśnie za niego wziąłem się w pierwszej kolejności za namową mojej dziewczyny. I jest w nim wszystko, co kocham – niezwykła, a nawet dziwaczna opowieść, atmosfera grozy (historia Homka Tofta!), ale przede wszystkim niezwykłe postacie. Brakuje jednak samych Muminków i to jedyny problem tej książki, ale mimo to (a może właśnie przez to) jest w niej coś niesamowitego, co przez całą jej lekturę wywoływało u mnie ciarki na plecach.

Dziewczynka, która wypiła księżyc– poznaj efekty napojenia dziecka księżycem

Dziewczynka, która wypiła księżyc nie jest debiutem Kelly Barnhill. Do tej pory pisarka przelała na papier mnóstwo krótszych i dłuższych historii, za które została kilkukrotnie nagrodzona, między innymi World Fantasy Award. Jednak jest wyjątkową książką dla dzieci, z gatunku tych, za którymi najbardziej tęsknią dorośli.

Tak, Dziewczynka, która wypiła księżyc to powieść dla każdego, oprócz dwóch wyjątkowych grup, o których piszę na końcu wpisu. Przedstawiona historia, z pozoru wydaje się prostą i niezbyt skomplikowaną, jednak czytelnik już w połowie lektury wie, że trzyma w dłoniach ambitniejsze dzieło.

Dziewczynka, która wypiła księżyc – poznaj efekty napojenia dziecka księżycem

Mieszkańcy Protektoratu wierząc, że zła wiedźma oczekuje od nich ofiary, każdego roku składają jej najmłodsze z osady dziecko. Pewnego razu los wypada na dziewczynkę, której matka zacięcie walczy o pozostawienie dziecka przy sobie, a gdy przegrywa popada w chorobę psychiczną. Owa dziewczynka zostaje znaleziona, jak każde z pozostałych dzieci przez wiedźmę Xan, która zabiera pozostawione niemowlęta i oddaje je w opiekę ludzi z innych wiosek i miast. Przypadkiem dziewczynka zostaje nakarmiona blaskiem księżyca, przez co zyskuje magiczną moc. Xan postanawia ją zatrzymać u siebie w leśnej posiadłości, w której żyje z potworem i smokiem.

Luna, bo takie imię nadała dziecku wiedźma, szybko zaczyna używać magii. Nieświadomie. Dlatego wiedźma blokuje w niej moc, licząc, że dodatkowy czas pomoże jej nauczyć dziewczynkę korzystania z czarów.

Tymczasem matka wychowywanej przez Xan dziewczynki zostaje zamknięta w wieży, gdzie w tajemniczych okolicznościach pozyskuje papier. Używa go do rysowania map i składania papierowych ptaków. Pewnego dnia w jej celi pojawia się chłopak, który uczestniczył w zabraniu niemowlęcia.

A to dopiero początek.

Dlaczego chłopak interesuje się kobietą? Czy Luna odnajdzie matkę? Jaką rolę w opowieści odgrywają papierowe ptaki? Kim właściwie jest Xan? Odpowiedzi na te pytania mogą zaskoczyć każdego, kto sięgnie po książkę Kelly Barnhill.

Dziewczynka, która wypiła księżyc – rzadko pisze się takie książki

Oj, rzadko. I dlatego żałość chwyta za serce, gdy lektura Dziewczynki, która wypiła księżyc dobiega końca.

Całość napisana jest w formie przypominającą legendę – zgrabnie, bez dłużyzn, z wartką akcją. Autorka zgrabnie żongluje emocjami odbiorcy. Doskonale miesza ze sobą elementy strachu z pewnego rodzaju sielankowością, buduje klimat niedopowiedzeniami, czy tez przerwaniami akcji w najciekawszym momencie oraz grozą, znaną dorosłemu odbiorcy z kultowych horrorów i thrillerów.

A do tego postaci. Z jednej strony wyraziste, wyróżniające się określonymi cechami, ale z drugiej nie do końca prostolinijne. Nawet dobre charaktery w powieści Dziewczynka, która wypiła księżyc popełniają błędy, czynią to czego  nie wolno lub nie wypada.

Ogromną rolę gra tu też magia, bo to ona odpowiedzialna jest za porządek świata w powieści. Na pierwszy rzut oka pokazana jest w sposób pozytywny. Jednak wnikliwy czytelnik dostrzeże, że autorka mówi o jej ciemnej mocy i przestrzega: jeżeli ktoś bawi się magią lub używa w nieodpowiedni sposób, jego otoczenie mogą spotkać kłopoty.

Dziewczynka, która wypiła księżyc – książka (nie) dla każdego

Książka skierowana jest do starszych dzieci, 10-12-stolatków. Na pewno fajnie bawić się przy niej będą dorośli. Dziewczynka, która wypiła księżyc pozwoli im wrócić do czasów dzieciństwa.

Nie polecam powieści Kelly Barnhill dwóm grupom: młodszym czytelnikom (przedszkolaki i początek podstawówki) oraz wszelkim przeciwnikom książek dla dzieci, w których występuje magia (jak ostatnio zbadałem wśród młodzieży, każdy z nas zna minimum jedną taką osobę). To nie jest lektura dla nich.

Ocena: 9/10

Kelly Barnhill, Dziewczynka, która wypiła księżyc,Wydawnictwo Literackie, 2018

Prebooka Dziewczynka, która wypiła księżyc otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego, dziękuję bardzo.

7 ulubionych książek – Paweł Tkaczyk

Światowy Dzień Książki to chyba najlepszy moment, aby rozpocząć cykl blogowych wpisów promujących książki i czytelnictwo. Pojawiać się tutaj będą dwa rodzaje zestawień, które mają za zadanie: zachęcić młodszych i starszych internautów do sięgnięcia po książki.

Pierwsze zestawienie, jak dla mnie – najważniejsze, to lista tytułów polecanych przez znane osoby, reprezentujące świat sztuki, biznesu, a może i czasem polityki. Opowiadać one będą o (nie mniej, nie więcej) 7 ulubionych książkach. Myślę, że warto się przyjrzeć tym propozycjom, bo na pewno miały one wpływ na kształtowanie się osobowości bohatera wpisu lub wciąż oddziałują na postać.

Drugi typ zestawień, to wszelkiego rodzaju listy, spisy oraz inne wyliczenia, związane z książkami. Ich będzie nieco mniej. Zapraszam do lektury wpisów i sięgania po polecane książki.

Bohaterem pierwszego wpisu jest postać, którą rozpoznają zarówno wszyscy w świecie polskiego biznesu i marketingu, jak też bywalcy różnorodnych konferencji, spotkań i czytelnicy czasopism jak: „Brief” lub „Marketing w praktyce”. Jest autorem książek i artykułów o marce, grywalizacji i storytellingu, mówcą, którego znakiem rozpoznawczym jest koszulka z Batmanem i nieustannie goszczący na twarzy uśmiech–  Paweł Tkaczyk.

Jego zdaniem, ulubioną książkę można wybrać spośród stu, które się przeczytało lub wysłuchało. Przy tysiącu, bo czyta mnóstwo, wybór jest niemal niemożliwy, a katowanie ludzi wybieraniem ulubionych książek powinno być karalne! Jednak dla czytelników zrobił wyjątek, opowiadając o 7 ulubionych tytułach. Oto one:

A.A. Milne, Kubuś Puchatek
Traktuję go jako alegoryczną, filozoficzną przypowiastkę, którą można interpretować na mnóstwo sposobów (na przykład diagnozować, jakie zaburzenia psychiczne ma każdy z bohaterów). Wracam do niej kiedy potrzebuję się zresetować.

Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru
Brawurowo napisana, zasłużenie wyniosła Zafona na wyżyny pisarskiej sławy. Zaszczepiła we mnie ciekawość Barcelony, która potem przerodziła się w porządną fascynację tym miastem oraz jego historią. No i jest to opowieść o książkach.

Orson Scott Card, Gra Endera
A właściwie cała seria, której Gra Endera była tylko początkiem. Bo potem był – znacznie lepszy, moim zdaniem – Mówca umarłych i kolejne książki z tamtego świata. Jeśli kogoś interesuje dobre science-fiction, nie może przejść obojętnie obok tej serii.

Neil Gaiman, Sandman
Gdybym miał wskazać, kto pchnął mnie w kierunku zajmowania się opowieściami, ich strukturą i naturą, byłby to Neil Gaiman. Sandman to nie książka, ale seria komiksowa. Opowieść szkatułkowa, przeznaczona raczej dla dorosłych widzów, pełna odniesień do klasycznej literatury i historii (bohaterami epizodów są Szekspir, Cezar czy Haroun Al-Rashid, legendarny sułtan Bagdadu z Księgi tysiąca i jednej nocy).

Daniel Kahneman, Pułapki myślenia
Autor dostał w 2002 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za badanie – wspólnie z Amosem Tverskym – procesów podejmowania decyzji. Książka Kahnemana to podsumowanie tego, co w ostatnich pięćdziesięciu latach działo się w psychologii w tym właśnie obszarze. Korzystam z jego wiedzy właściwie każdego dnia.

Lewis Carrol, Jabberwocky
To nie jest książka, ale opowieść wewnątrz książki. Epicka opowieść stworzona za pomocą słów… które nie istnieją. Carrol, tak jak Tolkien, eksperymentował ze stworzeniem nowego języka. Jestem bardzo zafascynowany takimi eksperymentami! Małe wyzwanie dla czytelników, który sięgną po  Jabberwocky: spróbujcie znaleźć jak najwięcej tłumaczeń tych nieistniejących słów na polski!

William Szekspir, Sonety
Nie obchodzi mnie, czy napisała to jedna osoba, czy cały tabun. To najlepsze, co wyszło spod ludzkiego pióra.

Paweł Tkaczyk, kończąc wyliczenia przyznaje, że ma wyrzuty. Ograniczenie do 7 tytułów uniemożliwiło mu rozwinięcie listy o twórczość takich pisarzy jak: Masłowska, Twardoch, Krajewski, Stephen King, Dashiel Hammet, Stieg Larsson czy Agatha Christie.

 

Best Seler i zagadka znikających warzyw

Best SelerMikołaj Marcela napisał książkę dla dzieci – to niemożliwe. Tak właśnie pomyślałem, gdy otworzyłem i przeczytałem wiadomość od Wydawnictwa Literackiego. A jednak! Specjalista od zombie i innych potworów wykrzesał coś, co zachwyci młodego czytelnika oraz jego dziadków i rodziców.

Best Seler i zagadka znikających warzyw to naprawdę świetna, sprawnie napisana opowieść. Trochę w niej grozy, trochę humoru i bardzo, bardzo dużo zwrotów akcji. A co ważne, to pierwszy polski vege kryminał dla dzieci w każdym wieku.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – kryminalne zagadki Jarzynowa

Nataniel Seler jest wysokim i smukłym przystojniakiem, którego mieszkańcy Jarzynowa nazywają Best Seler, ponieważ czegokolwiek się dotknie, jest w tym najlepszy. Obecnie piastuje posadę szeryfa w miasteczku warzyw, którą odziedziczył po ojcu. Ponieważ świetnie radzi sobie ze wszystkim, a w miasteczku nie było żadnych poważnych zagrożeń – ostatnim kłopotem było zaginięcie Maliny Pomidor, lecz wtedy gwiazda szeryfa należała do ojca Nataniela – Best ma łatwe życie. Do czasu.

Pewnego dnia zaczynają znikać mieszkańcy Jarzynowa. Pewny siebie Best Seler podejmuje się ich odnalezienia. Jednak wyzwanie go przerasta. Jak pisze Mikołaj Marcela: Każda sytuacja wymaga innego , odpowiedniego postępowania. To nigdy nie jest coś oczywistego, niezbędne jest należyte przeszkolenie i przygotowanie. Tego zdecydowanie brakowało szeryfowi Jarzynowa. Nikt nigdy nie powiedział mu, jak powinien się zachować w takiej sytuacji. Bohater zaczyna uczyć się, jak powinno wyglądać śledztwo, pomaga mu w tym ojciec oraz przyjaciele. Wspólnie odkrywają tajemnicę Jarzynowa, w tym dowiadują się, że mieszkańcy miasta warzyw kryją w swoich wnętrzach mnóstwo ciemnych tajemnic.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – kryminał dla dzieci i (oczytanych) dorosłych

Najmłodsi czytelnicy będą zachwyceni opowieścią. Tak jak powyżej napisałem, historia jest pełna zwrotów akcji, które nie pozwolą się nudzić młodym odbiorcom. A do tego opowieść zawiera w sobie mnóstwo dobrego humoru. Best Seler i zagadka znikających warzyw ma to coś, czego brakuje wielu współczesnym kryminałom.

Starsi czytelnicy będą też dobrze się bawić przy lekturze, bo znajdą kawał dobrego kryminału z zaginięciami, pościgami, strzelaninami i scenami mrożącymi krew w żyłach. A ci, którzy pasjonują się książkami i interesują się współczesną kulturą, skorzystają z vege kryminału podwójnie.

Mikołaj Marcela to specjalista od popkultury. Pisząc książkę dla dzieci Best Seler i zagadka znikających warzyw nie zapomniał powsadzać do niej sporej ilości odniesień do współczesnej kultury, które rozbawią współczesnego odbiorcę. Takie literackie easter eggs. Są tam kilkukrotne nawiązania do twórczości Adama Mickiewicza, Mary Shelley, jest też i do Star Wars, a nawet do . A do tego postać Mariusza Jakuba Boba, redaktora gazetowej rubryki Piszę, jak jest, która od razu przywodzi skojarzenia z gwiazdą mediów jaką jest Mariusz Max Kolonko i jego Mówię, jak jest. Mistrzostwo! Elementów odnoszących się do popkultury jest więcej, o czym może przekonać się każdy kto sięgnie po książkę dla dzieci Best Seler i zagadka znikających warzyw. Ich odnajdywanie można potraktować jako czytelniczo-detektywistyczne wyzwanie.

Best Seler i zagadka znikających warzyw – ocena

Do oceny średniej 5.0 dodaję punkt za sprawnie napisany kryminał. Drugi ląduje za dobry humor i mistrzowskie nawiązania do kultury popularnej. A trzeci za możliwość indywidualnego odbioru przez każdą grupę wiekową. To daje nam, zasłużoną notę:

Moja ocena: 8/10

Mikołaj Marcela, Best Seler i zagadka znikających warzyw, Wydawnictwo Literackie, 2018

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za podesłane prebooka