Stranger Things – powrót do lat 80

Serial Stranger Things, jeśli spojrzeć na opinie krążące w sieci, jest jak butelka znakomitego wina. Najczęściej spragniony dobrej opowieści widz za jednym podejściem ogląda cztery pierwsze odcinki, by potem powoli delektować się drugą połową. Osiem części noszących miano rozdziałów, wbija w fotel i wrzuca w magiczny wir wspomnień lat 80-tych.

Stranger Things–  a imię jej Jedenaście

W pierwszym rozdziale znika chłopiec. Po dziesięciu godzinach grania w Dungeons & Dragons opuszcza dom przyjaciela, w lesie dostrzega „coś”, ucieka, dociera do swojego domu i coś z nim się dzieje. Ruszają poszukiwania. W tym samym czasie pojawia się w miejscowości dziewczynka z ogoloną głową, zaprzyjaźnia się z kolegami zaginionego  i każe nazywać siebie Jedenastką, od wytatuowanej cyfry na nadgarstku.

Z odcinka na odcinek sytuacja gmatwa się co raz bardziej. Dziewczynka ujawnia swoje moce telekinetyczne, pojawia się potwór i organizacja, w której siedzibie jest coś tak dziwnego na ścianie, że trzeba tam wchodzić w kombinezonie przypiętym do stalowej liny.

Stranger Things – powrót do lat 80

Serial zbiera mnóstwo pochwał i wysokich ocen. Zasłużenie, bo jest doskonały w każdym ujęciu.  Moim zdaniem to najlepsza produkcja Netflixu.

Mimo oklepanej historii wszystko jest opowiedziane w doskonały sposób, z nawiązaniem do lat `80. Nie tylko akcja dzieje się w tym czasie, ale też linia opowieści nawiązuje do tego jak wtedy pisało się książki i tworzyło filmowe hity. Podobnie jest z pracą kamery i ścieżką dźwiękową.

Stranger Things to duży ukłon do twórczości Kinga, Spielberga, ale też konkretnych dzieł. Obok wspomnianego Dungeons & Dragons, pojawiają się plakaty filmowe Szczęk oraz Coś (The Thing), a miłośnicy filmów z końca ubiegłego wieku szybko dostrzegą w poszukiwaniach zaginionego chłopca nawiązania do Obcego, ET, czy Goonies.

W chwili publikacji tego tekstu serial ma  na Filmwebie ocenę 8,5 a na IMDB 9,2. To mówi samo za siebie.

Moja ocena 10/10

The Stranger Things, reż. The Duffer Brothers, Netflix, 2016

Dziewczyna z pociągu – czytadło z zasłużoną wysoką oceną

Dziewczyna z pociągu Pauli Hawkins jest czytadłem. Dość popularnym, bo podobno co 6 sekund ktoś w Stanach kupuje tę książkę. Literacko daleko jej do kryminałów spod pióra Borisa Akunina lub Marka Krajewskiego, ale jako thriller-psychologiczny ma coś w sobie, co trzyma uwagę czytelnika do ostatniej kartki. Jest na tyle interesującym czytadłem, że daję jej wysoką notę.

Dziewczyna z pociągu – jedno jest pewne, ktoś na pewno nie wyjdzie stąd cały

dziewczyna z pociąguBohaterem powieści jest Rachel Watson, bezrobotna alkoholiczka, która każdego dnia wyrusza pociągiem do Londynu – okłamując otoczenie, że wciąż zmierza do pracy. Po drodze pojazd zatrzymuje się w okolicy, w której niegdyś mieszkała bohaterka. Wówczas bohaterka wpatruje się w okno domu, w którym żyje pewna para nieznajomych. Nadała im już imiona, wymyśliła historie ich życia i określiła jak wielkie szczęście panuje w ich związku. Pewnego razu bohaterka widzi kobietę z mijanego domu w towarzystwie innego mężczyzny, a kilka dni potem pojawia się w prasie informacja, że owa zaginęła.. Rozpoczyna się dochodzenie. Losy Rachel, jej byłego męża, jego obecnej żony oraz męża zaginionej splatają się ze sobą, napięcie rośnie i jedno jest pewne, ktoś na pewno nie wyjdzie stąd cały.

Standardowa historia, z której można stworzyć ciekawą kryminalną intrygę, ale też napisać nudną powieść z przewidywalnym zakończeniem. Na szczęście Pauli Hawkins udało się zamienić ją w pierwszy rodzaj opowieści. Dziewczyna z pociągu trzyma w niepewności do końca, a także bawi się czytelnikiem. Podsuwa szczątkowe informacje, zachęcające do ułożenia układanki, aby po chwili przeprosić za to, że elementy nie pasują do siebie. Chwyt sprawdzony przez wielu pisarzy, tu też działa rewelacyjnie.

Trzy narratorki – Dziewczyna z pociągu

Choć powieść zaczyna się od zapisków postaci Rachel Watson. Po chwili pojawia się druga narratorka. Jest nią zaginiona dziewczyna. Wprowadzenie wspomnień Megan, bo tak ma na imię, służy retrospekcji. Pozwala ona przedstawić historię drugiej strony, tak bardzo inną od spostrzeżeń Watson na temat pary z mijanego domu.

Narracje prowadzone są naprzemiennie , na początku oddzielcie, ale w końcu zaczynają się przenikać. Wielki plus dla autorki za tę konstrukcję.

Jest jednak w Dziewczynie z pociągu trzecia narratorka – Anna, obecna żona byłego męża Rachel. Mimo, że jest to kluczowa postać, wprowadzenie jej jako narratorki uważam, za kiepski pomysł. Niewiele porusza do przodu akcję powieści i jest zbyt denerwująca jako postać – budzi złe odczucia.

Dziewczyna z pociągu – film i audiobook

Niedługo pojawi się ekranizacja powieści Hawkins. Będzie wiernie odtwarzała to co zapisane zostało w książce. Skąd to wiem? Z zapowiedzi, która opowiada całą treść, włącznie z zakończeniem. Kto jeszcze nie czytał, a chce poznać finał i ma spostrzegawcze oko, zapraszam do obejrzenia.

Kto zaś chce poczuć moc słowa, powinien sięgnąć po audiobooka. Karolina Gruszka w mistrzowski sposób wciela się w trzy narratorki, gwarantując niezapomnianą magię dla uszu.

Gorąco polecam!

Ocena 9/10

Paula Hawkins, Dziewczyna z pociągu, Świat Książki, 2015

Rybacy – łowiąc swoje przeznaczenie

Chigozie Obioma stworzył powieść, którą zaliczam do grona z najważniejszych w 2015 roku, a nawet w ostatnim dziesięcioleciu. Nie na darmo był nominowany do The Man Booker Prize i dostał się do finału. Rybacy to połączenie prozy Cormaca McCarthyego z symbolami oraz wierzeniami rodem z Afryki. Wyszło niesamowicie.

Obioma_RybacyRybacy – opowieść o przeznaczeniu

Czterej bracia, mieszkańcy nigeryjskiej wsi, wymykają się z domu nad rzekę. Określając się mianem rybaków próbują „złapać coś” na swoje wędki. Pewnego dnia spotykają szaleńca, który przepowiada śmierć najstarszego. W ten sposób w ich rodzinie pojawia się, rosnący ze strony na stronę, strach przed spełnieniem wróżby.

Prosta fabuła? Bardzo prosta, ale za to jak doskonale przekazana!

Opowieść zbudowania jest według zgrabnego schematu. W samym sercu historii tkwią trzej bracia, którzy robią wszystko, by porozumieć się z czwartym. Obok nich Obioma umieszcza Matkę, również walczącą o świadomość najstarszego dziecka, oraz ojca, o którym za chwilę. Wokół rodziny roztaczają się trzy warstwy: 1) fatum, 2) wiary i marzeń oraz 3) wydarzeń dnia codziennego i tych mających miejsce w przeszłości.

Takiej opowieści nie powstydziłby się wspominany McCarthy. Podobnie jak u autora Krwawego Południka i Rączych koni czytelnik znajduje u Obiomy brutalny świat, w którym największe niebezpieczeństwo płynie od drugiego człowieka, opanowanego manią władzy lub chęcią przeżycia. Wiele podobieństw jest też widocznych na poziomie językowym. Każde zdanie Rybaków jest wyważone i umieszczone we właściwym sobie miejscu, bez zbytecznego przegadania.

Rybacy – symbole, symbole, symbole…. i symbole

Kluczową rolę w Rybakach odgrywają dwa rodzaje symboli. Do pierwszej grupy należą te określone bezpośrednio przez narratora.  Przypisane do poszczególnych członków rodziny, szaleńca oraz wydarzeń są ściśle powiązane ze światem zwierząt. Jedynym wyjątkiem jest szaleniec, jemu został przypisany mityczny Lewiatan. Drugą grupę stanowią symbole ukryte. Miano rybaków, rzeka, ojciec i matka,  działania bohaterów i ich przemiana, noszą w sobie określone znaczenia. Ich rozszyfrowane to jedna z przyjemności płynących z lektury powieści.

Dużą wagę autor przyłożył do wplecenia w historię motywów z Biblii. Oprócz sięgnięcia po owoc z drzewa zakazanego, Obioma sięgnął również po archetyp Kaina i Abla, Ziemi Obiecanej oraz sprawiedliwego Boga Ojca, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

Ostatni z motywów przypisany jest do Ojca braci. Czuwa on nad życiem rodziny, przez pewien czas jest nieobecny (wyjazd służbowy), ale i wówczas ma pieczę nad wszystkimi, a powracając robi rozliczenie dziecięcych uczynków. To również postać, która dwa razy obiecuje dzieciom Ziemię Obiecaną. Jest nią Kanada, do której bracia mogą dostać się jedynie przestrzegając określonych norm i zachowania.

Szaleniec Abulu – kluczowa postać w powieści Rybacy

Ponownie powraca twórczość McCartchyego. Kto czytał Dziecię Boże, na pewno dostrzeże duże podobieństwo Abulu do Lestera Ballarda . Obaj są traktowani przez społeczeństwo jako wyrzutki i są przez nie znienawidzeni, ale też obaj są na tyle groźni, że ludzie mają obawy przed ich zabiciem.

Pod względem zła charakteru Abulu bije na głowę Ballarda-  mimo, że na swoim kącie ma tylko morderstwo brata.

Jednak szalony wróżbita z Rybaków jest ciekawszą postacią. Ma dar prorokowania i otacza go aura mistycyzmu. Nawet gotowanie przez wariata  strawy ze śmieci ma w sobie coś magicznego. I choć co chwila wynika z powieści, że jego wieszczenie wywołuje największy strach w społeczności, pojawiają się fragmenty określające pozytywną wartość jego proroctw.

Ze względu na dar Abulu, nie można go zabić – tak wierzą mieszkańcy nigeryjskiej wioski. Upewniają ich wypadki, którym ulega wariat. Ani odłamki szkła, ani potrącenia przez samochody nic mu nie robią. Tuż po zajściu czuje się doskonale.

Rybacy – ocena

W dobie szybko napisanych czytadeł, taka powieści to skarb. Nie wiem ile czasu Obioma pisał Rybaków, ale przygotował powieść doskonałą w każdym calu.  Myślę, że to wystarczający powód, by przyznać jej najwyższą ocenę i umieścić na liście książek wartych ponownego przeczytania – więcej TUTAJ.

Ocena:10/10

Chigozie Obioma, Rybacy, Wydawnictwo Literackie, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego – Dziękuję!

Krew i wino – Wampiry w Wiedźminie 3

Przed chwilą skończyłem Krew i wino, dodatek wieńczący Wiedźmina 3. Na szczęście mam jeszcze do wykonania sporo misji pobocznych oraz zaplanowane ponowne przejście gry. W innym przypadku byłbym mocno zawiedziony, Tak mocno przywiązałem się do rozwiniętej przez siebie postaci Gerlata.

Sam wątek główny pochłonął mnie na kilkanaście godzin i upewnił, że wszyscy przeciwnicy gier mylą się nie chwytając w ręce pada i oddając tytułowi choć na 1-2 godzin. Ta gra jest niesamowita!

Wiedźmin 3 – Krew i wino

Świetny scenariusz, dopracowanie każdego elementu, otwarty świat z mnóstwem możliwości do wyboru, które prowadzą do różnych zakończeń, to chyba największe atuty Wiedźmina 3 i obu rozszerzeń do niego. Jednak Krew i wino jest wyjątkowa i śmiem twierdzić, że  jest ciekawsza od podstawowej wersji gry.

Geralt przyjmuje zlecenie i rusza do Toussaint – krainy ominiętej przez wojnę, której mieszkańcy żyją w błogim spokoju, oddając się uciechom życia. Właśnie tam pojawiła się bestia, która wykańcza najważniejszych ludzi królowej. Wytropienie mordercy jest tematem zlecenia podjętego przez Białego Wilka.

Początek śledztwa i już na drodze bohatera stają wampiry. Jest ich mnóstwo, w tym pojawia się Regis, postać znana wszystkim czytelnikom Sapkowskiego. Wszystko co związane z krwiopijcami buduje klimat grozy w grze. Wielkie brawa dla osób odpowiedzialnych za fabułę. Uważam, że stworzyły historię o wiele lepszą niż ta znana z klasyków: Drakuli, Wywiadu z wampirem, czy Blade`a.

Krew i Wino – bałem się

I to nie chodzi o emocje, wywołane wydarzeniami w grze. Ich oczekiwałem.

Większy niepokój  wywołały we mnie materiały zapowiadające grę. Pamiętam, że zbliżałem się właśnie do granic Białegostoku, gdy Redzi ogłosili rozpoczęcie sprzedaży ostatniego dodatku do trójki. Na ekranie komórki zobaczyłem mnóstwo kolorów, przeszył mnie dreszcz przerażenia, ale i tak zamówiłem tytuł przed premierą.

Potem jeszcze zostałem uświadomiony, że Geralt znajdzie się w królestwie grzybów – tak wychodziło z treści screena i musiałem uwierzyć twórcom gry, że to wciąż ten sam dobry Wiedźmin, w jakiego gram od roku.

Mieli rację. Mnóstwo kolorów to tylko cecha regionu, w którym rozgrywa się Krew i wino, a królestwo grzybów okazało się jedną z najfajniejszych lokalizacji w grze.

Krew i wino –zmienia się rozgrywka

Rozszerzenie wprowadza dom dla Geralta. To źródło składników, przechowalnia i warsztat do ulepszania ekwipunków, jak też miejsce dające premie w czasie rozgrywki. Bardzo dobry pomysł, bo wyspany Geralt  może naprawdę więcej.

Drugą nowością jest system mutagenów. Eksperymentując z nimi Biały Wilk zyskuje nowe umiejętności, czyli jeszcze więcej potrafi i efektywniej walczy. Bardzo dobry pomysł!

Relacyjnym konceptem było pogrupowanie ekwipunku. Na początku trochę się w tym gubiłem, ale po kilku minutach nauczyłem się poruszania po zawartości.

Krew i wino – ocena

Jestem wielbicielem tej gry, uważając, ze świetnym Skyrimom i wybitnym Pillarsom daleko do produkcji Redów. Polacy podnieśli poprzeczkę w branży dając swoim graczom coś niesamowitego.

Parafrazując Gombrowicza: Kto nie grał, ten trąba!

Ocena: 10/10

Wiedźmin 3. Krew i Wino. CD Project RED, 2016

 

Uczeń architekta –chłopiec z białym słoniem w XVI-wiecznym Stambule

Uczeń architektaDo sięgnięcia po powieść Uczeń architekta skłoniły mnie pozytywne rekomendacje umieszczone w blurbie, w tym słowa Joanny Bator. Pisarka miała rację, książka Elif Shafak to prawdziwe arcydzieło.

Uczeń architekta – kilka słów o konstrukcji

Jak przyznaje Shafak, opisana przez nią historia jest fikcją, ale taką, która wykorzystuje realne miejsca i postaci. Autorka, na potrzeby opowieści, czasami wydłużała rzeczywistą linię czasu, czasami ją  skracała, a wraz z tym poddawała przeminie (często je przestawiając) chronologię faktycznych wydarzeń.

Uczeń architekta to zgrabnie skomponowane dzieło. W opowieści znajdziemy, wraz z narracją w 3 osobie, listy, opowieść szkatułkową, którym towarzyszy najważniejsze – orientalizm języka. Czytając książkę Uczeń architekta momentalnie przenosimy się do XVI-wiecznego Stambułu. Barwne opisy i język bohaterów pozwalają nam poczuć się, jakbyśmy sami byli uczestnikami wydarzeń. Pozwala to nawet niedoświadczonemu czytelnikowi, przebrnąć przez ponad 170 stron w sposób łagodny i dość szybki, z pewnym poczuciem satysfakcji, że przeczytało się „coś wartościowego”.

Uczeń architekta – o czym właściwie jest ta powieść

Chłopak z białym słoniem trafiają na dwór sułtana, przeżywają tam mnóstwo przygód, a on sam dorasta i zdobywa cenną wiedzę od swego mistrza architekta. Tak w skrócie można streścić Ucznia architekta. Rozpisanie powyższego zdania, dałoby nam recenzję typowego czytadła, doskonale wpisującego się w nurt Katedr z Barcelony. Jednak uważny czytelnik dostrzeże, że Elif Shafak wykonała kawał dobrej roboty, wybijając się nad poziom współczesnej literatury popularnej.

Uczeń architekta to opowieść o XVI wiecznym świecie, w którym religie walczą ze sobą, ale też i współpracują. Z rozdziału na rozdział czytelnik jest informowany o kolejnych walkach wyznawców Allacha  z chrześcijanami. Jednak gdy uważnie przeanalizuje treść powieści dostrzeże, że wojna rozgrywa się tylko w sferze politycznej. Przedstawiciele obu religii świetnie dogadują się w życiu codziennym – pracują ze sobą, podróżują pomiędzy swoimi krajami, wymieniają się wiedzą i dobrami kulturowymi.

To również opowieść o tworzeniu budowli. Choć nie daje odpowiedzi na pytanie : jak zostać architektem?, ukazuje piękno tego zawodu. A do tego wyjaśnia sens cyklu budować, by zburzyć i ponownie zbudować.

Znajduje się tu również warstwa kryminalna. Na pierwszy rzut oka nie jest ona widoczna, ale ma ogromne znaczenie dla zakończenia powieści. Dlatego nie rozpisuję się na jej temat.

Uczeń architekta – największy plus i ocena książki

Atutem powieści Shafak jest to, że bardzo dobrze się ją czyta. Nie ma momentu, w którym czytelnik poczułby nudę. A to dlatego, że cały czas coś tam się dzieje, treść pozbawiona jest na siłę wstawionych opisów, a rozdziały nie są wydłużane. Ważne jest też umiejętne podtrzymywanie uwagi czytelnika – przecież Uczeń architekta to prawie 500-set stronicowa książka. Shafak robi to za pomocą mieszanki złożonej z budowania napięcia, rozbudzania emocji i wprowadzana humoru.

Warto przeczytać!

Ocena:: 9/10

Elif Shafak, Uczeń architekta, Wydawnictwo Znak, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Znak. Dziękuję bardzo!

Koniec Warty – miała być powieść detektywistyczna, a wyszło jak zwykle u Kinga

koniec warty KingW 2014 roku Stephen King wydał swoją pierwszą powieść detektywistyczną Pan Mercedes, która rozrosła się do rozmiarów trylogii. Właśnie ukazał się jej ostatni tom Koniec warty, który zamyka krwawą walkę mordercy Brady`ego Hartsfielda (Pana Mercedesa) i emerytowanego detektywa policji Billa Hodgesa.

Stróż prawa wraz z Holly Gibney, która pomagała mu rozwikłać zagadkę Pana Mercedesa, prowadzą działalność detektywistyczną i spokojne, w miarę uporządkowane życie. Emerytowany policjant nie potrafi jedynie rozstać się z przekonaniem, że złapany przez niego złoczyńca nie odpowie za swoje czyny. Bowiem Hartsfield przebywa w stanie wegetatywnym w szpitalu klinicznym i dopóki nie odzyska pełni władz umysłowych nie może ponieść konsekwencji za dokonane zło.

Jednak zmartwienia Hodgesa są bezpotrzebne. Nadchodzi kolejna runda walki z psychopatą-mordercą.

Koniec Warty – Co kryje się w szpitalnej sali numer 217

Pan Mercedes, przez wielu uważany za „warzywko” – pacjent z sali numer 217 Szpitala Kinera, nie tylko odzyskuje świadomość, ale coraz silniej pragnie zemsty, zarówno na policjancie, który pokrzyżował mu szyki, ale również i na jego bliskich. Psychopata nabiera sił, a także zdobywa nowe moce, które pozwolą mu wnikać w umysły, a nawet ciała innych osób i na odległość prowadzić walkę przede wszystkim psychologiczną.

Z pomocą Hartsfieldowi przychodzą sanitariusz Al, koleżanka z dawnej pracy Freddie, a także ordynator oddziału neurologii szpitala Kinera – doktor Felix Babineau. Wnikając do ich umysłów, wpływa na życie otaczających go ludzi. Ale to mu nie wystarcza, on pragnie zemsty na wszystkich tych, których nie udało mu się unicestwić podczas poprzednich swoich zbrodni. Potrzebuje do tego więc szczególnej broni…

Koniec Warty – Co się stanie, gdy złapiesz różową rybkę z liczbą w Wędkowaniu?

Morderca przy pomocy prostej konsoli do gier stara się dotrzeć do setek osób, swych niedoszłych ofiar – które uniknęły śmierci, gdy kilka lat wcześniej chciał wysadzić koncertową halę. Za pomocą prostej gry, której celem jest łapanie rybek, wprowadza graczy w stan hipnozy i… zmusza do samobójstwa.

Teraz kolej na krok detektywa Hodgesa. Czy sobie poradzi pomimo zaawansowanego wieku i rozpoznanej choroby?  O tym przekonają się osoby, które sięgną po nową powieść Kinga.

 Koniec Warty – Wyszło jak zwykle u Kinga

Miłośnicy prozy Stephena Kinga uważają, że autor Końca warty łącząc detektywistyczną historię z elementami grozy i parapsychologii dokonał świetnego połączenia, które trzyma powieść w stałym napięciu. A wprowadzenie nowych technologii, jako przestrzeni do walki parapsychologicznej, z pewnością przemówi do najmłodszego pokolenia miłośników horroru.

Jak pisałem w recenzji Pana Mercedesa, pierwsza powieść detektywistyczna Kinga dawała sobie radę. Niestety, autor wolał wrócić do wprowadzenia dobrze wypróbowanej w swoich dziełach paranormalności i wyszło jak zwykle.

Mimo lekkiego rozczarowania, polecam sięgnięcie po Koniec warty osobom szukającym powieści z pogranicza literatury grozy i thrillera. Co ważne, całą trylogię można przeczytać w kilka dni.

Ocena: 8/10

Stephen King, Koniec warty, Albatros, 2016

Powieść otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję!

Linki do pozostałych recenzji trylogii:

Pan Mercedes

Znalezione nie kradzione

Outsiders – halucynogenny bimber, pogaństwo i zderzenie cywilizacji

Serial idealny dla wszystkich osób, które szukają doskonale opowiedzianej historii. Nie jest to dzieło może tak bardzo ambitne jak Sopranos lub Breaking bad, ale wciąga tak jak Sons of Anarchy i Gra o Tron.

Outsiders – zderzenie cywilizacji

Na pierwszym planie rozgrywają się wydarzenia na szczycie góry, w rejonie Appalachów. Tam mieszkają owi Outsiderzy – kilka klanów, od lat przestrzegających zasady „schodzimy na dół tylko, by zrabować potrzebne nam dobra”. Farellowie wierzą w bóstwa natury i słowa swojej przywódczyni. Starsza kobieta, mimo rozsądnych rządów ma rywala, swego syna, z chorą ambicją na władzę.

Pewnego dnia na górę wraca Asa, mężczyzna, który kiedyś zdecydował się na odejście od społeczności. Po swoim powrocie napotyka na wrogość i zostaje oskarżony o zdradę, a z ust liderki Farellów padają słowa przypominające starą przepowiednię o tym co znaczy ów powrót.

Na drugim planie zarysowane są wydarzenia w mieście leżącym, u podnóża wspomnianej góry. Gigantyczne bezrobocie oraz zjawienie się chciwych przedstawicieli korporacji są zaczątkiem do tragedii. Mieszkańcy planują przejąć tereny Farellów, mimo pamięci o rzezi, która nastąpiła gdy ich ojcowie zdecydowali się na podobne działanie.

W taki sposób dochodzi do zderzenia cywilizacji z tymi, którzy wyrzekli się jej. Już od pierwszego odcinka serialu Outsiders leje się krew, a walka o przywództwo oraz chęć zdobycia góry przypominają zmagania się bohaterów sagi autorstwa Georga R.R. Martina.

Ousiders – bimber, natura i kobiety

Moim zdaniem trzy najbardziej interesujące wątki w serialu dotyczącą: specyfiku produkowanego na górze, sposobu uwiarygodnienia życia społeczności outsiderów oraz roli kobiet.

O tym, że Farellowie pędzą bimber wie każdy w okolicy. W miasteczku huczy od legend o jego magicznych właściwościach. W końcu kilka butelek trafia do mieszkańców ukazując niesamowite właściwości. Specyfik wyzwala w testujących niespodziewane zachowania. Młodociany pod wpływem morduje ojca, spokojnie żyjąca kobieta podcina sobie żyły, a poważny mężczyzna biega nago po ulicy. Wątek ten jest ciekawie przedstawiony i łączy się z brutalnym mistycyzmem ze świata Farellów.

Outsidersi wykorzystują swój bimber do zabawy oraz w wewnętrznych obrzędów. Ich rzeczywistość wypełniona jest duchami oraz naturą. Modlitwami oraz trybem życia Farellowie oddają jej cześć i świadczą o wyższości tego co pierwotne nad człowiekiem. Ich przekonania mają odzwierciedlenie w tym co dzieje się na górze. Czarodziejskiej górze, miejscu gdzie czas płynie w inny sposób, współrzędne GPS zmieniają się w dowolny sposób, a duchy chronią mieszkańców przed obcymi.

Ukazanie szczegółów dnia codziennego Farellów, odsłania przed widzem mroczny świat współczesnych pogan. Twórcy zadbali o wyraziste zarysy postaci – ich dzikie zachowanie współgra z wyglądem. Są brudni, zarośnięci oraz kierują się zwierzęcym instynktem. Służy to wywołaniu realizmu opowieści. Skutecznie.

Trzecim motywem, na który zwróciłem uwagę, są kobiety. Po obu stronach są liderki, które przegrywają, tracą z czasem to na czym im zależy, tych których kochają. Przegrywają z „męskim światem”. Jednak to tylko prowizoryczny obraz. Narracja w Outsiders bardzo ceni rodzaj żeński i wywyższa nad płcią brzydką. W kluczowych momentach historii, to kobiety ratują sytuację, a do tego są szamankami, mają kontakt z duchami oraz naturą. Choć same mówią o swoim podporządkowaniu mężowi, niszczą patriarchalne systemy.

Outsider – ocena

Czekam na drugi sezon. To chyba najlepsza opinia o Outsiders. Serial spodoba się osobom, które szukają wyszukanej akcji, zawiłych intryg oraz nie boją się scen ociekających krwią i wypełnionych brutalnością.

Ocena: 9/10

Outsiders, WGN America, 2016

Robert Koch, Ludwik Pasteur, Artur Conan Doyle i spółka – Cudowny lek

cudowny lekKsiążka Thomasa Goetza Cudowny lek to studium nad gruźlicą i rozwojem podwalin współczesnej mikrobiologii oraz diagnostyki i leczenia chorób zakaźnych, a także wspaniała opowieść o wielkich umysłach XIX stulecia i początku XX wieku.

Robert Koch –  Ludwik Pasteur – Artur Conan Doyle

Na pierwszym planie śledzimy życie prywatne oraz pionierskie dokonania naukowe Roberta Kocha i to jego możemy śmiało nazwać głównym bohaterem. Na drugim poznajemy postać lekarza, który wszystkim współczesnym jest bardziej znany jako autor powieści o błyskotliwym detektywie Sherlocku Holmesie – Arthura Conan Doyla. Natomiast historia Ludwika Pasteura stanowi przede wszystkim doskonałe tło dla zrozumienia motywów postępowania i działań Kocha, wskazując na nieustanną naukową rywalizację tych dwóch wielkich postaci XIX-wiecznej medycyny.

Systematyczna praca oparta na licznych doświadczeniach i dowodach naukowych zapoczątkowała sukces Roberta Kocha – lekarza i pasjonata medycyny. Odkrycie wąglika, który stanowił poważne utrapienie przede wszystkim wśród hodowców zwierząt, stało się kamieniem milowym w życiu ubogiego lekarza z Wolsztyna. Sukces szybko przerodził się w spotęgowany głód zdobywania wiedzy, a następnie zaślepił Kocha i ufiksował na bezwzględny wyścig odkryć naukowych, stawiając mu za głównego przeciwnika Ludwika Pasteura – zamożnego francuskiego badacza.

Uporczywe negowanie odkryć Kocha i niedocenianie go przez środowisko XIX-wieczne środowisko naukowe, na czele z Pasteurem oraz Virchowem potęgowało frustrację pruskiego badacza oraz jego zacięcie do odkrywania.

„Napływali do Berlina całymi dniami, tygodniami i miesiącami…”

Pragnienie gloryfikacji było na tyle silne u Roberta Kocha, że po wyizolowaniu Mycobacterium tuberculosis niezwłocznie rozpoczął pracę nad lekiem na wywoływaną przez ów patogen – gruźlicę, która stanowiła w tamtych czasach najczęstszą przyczynę zgonów. Pierwsze sukcesy uznał za pewniki, porzucił dobrą praktykę naukową i postanowił zachować w tajemnicy skład cudownego leku na gruźlicę – „limfy” – tuberkuliny. Tymczasem miliony ludzi ślepo zawierzyły w jego panaceum na wszystkie postaci gruźlicy.

Niezwykle ciężko wypracowana przez Kocha pozycja w medycznym środowisku naukowym zaczęła się chwiać niczym domek  z kart.

A z ukrycia przyglądał się Sherlock Holmes

Całości sytuacji przyglądał się młody zdolny lekarz Artur Conan Doyle, przede wszystkim w nadziei na wyleczenie chorej na galopujące suchoty żony oraz pragnąc wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie nie tylko lecząc ludzi. Jego pasją i ostatecznym zajęciem stało się pisanie, a postać osławionego na całym świecie Sherlocka Holmesa – nawet uśmiercona przez autora, musiała powrócić na wyraźne polecenie czytelników powieści o inteligentnym detektywie.

Rozwój mikrobiologii opisywany w książce Goetza wiązał się nie tylko z poznawaniem nowych organizmów odpowiedzialnych za nękające ludzkość choroby, ale także stał się przyczynkiem do wprowadzenia i doskonalenia zasad antyseptyki, a także pierwszych szczepionek, a co za tym idzie do pojawienia się pierwszych ruchów antyszczepionkowych.

Cudowny lek jest powieścią doskonale utrzymaną w klimacie książek Jurgena Thorwalda (Stulecie chirurgów, Godzina detektywów, itd.), które od lat porywają całe pokolenia czytelników, wprowadzając ich w zakamarki historii medycyny oraz nauk o człowieku.

Ocena: 8/10

Thomas Goetz, Cudowny lek. Robert Koch, Ludwik Pasteur i prątki gruźlicy, Wydawnictwo Znak, 2015

 

Aktualizacja: Zainteresowanych tematem oraz tych, którzy przeczytali już książkę Goetza zachęcam do obejrzenia tego wideo, dostępnego pod tym adresem: http://library.fora.tv/2014/09/24/Thomas_Goetz_The_Remedy

 

Kozioł ofiarny – czyli co dzieje się gdy pijesz ze sobowtórem

koziolek(1)Jedna noc ostrego picia alkoholu ze swoim sobowtórem to klucz do niezłych tarapatów. Rano, oprócz siedzącego w głowie potwornego kaca, przed łóżkiem stoi służący sobowtóra, wysłany do zajazdu, by zawieźć swego pana do zamku. Kłopot w tym, że owego pracodawcy nie ma w pobliżu, tak jak własnych rzeczy osobistych. Przekonał się o tym John – bohater książki Kozioł Ofiarny.

W powyżej opisany sposób, dekadenta i angielski wykładowca historii Francji, trafia do Saint Gilles – zamku swojego sobowtóra, w którym dewocja przeplata się z małżeńską zdradą, objawieniami Maryjnymi, demonami wojny i morfiny. Co z tego wyniknie?  Na pewno nic dobrego.

Kozioł Ofiarny – dlaczego warto przeczytać tę powieść

Powieść Daphne du Maurier jest majstersztykiem literackim. Autorka wykorzystując sztampowy motyw, jakim jest zamian ról, buduje opowieść o rodzinie gorszej niż Dulscy, człowieku bawiącym się innymi i jego odpowiedniku, który chce naprawić zastane zło, ale z marszu jest skazany na porażkę. Ze strony na stronę du Maurier rozpętuje swojej postaci coraz większe piekło.

Książka robi piorunujące wrażenie.  Czasami jej treść wydaje się melodramatem, czasami  to powieść sensacyjna. Jednak, najbardziej wybija z Kozła ofiarnego warstwa psychologiczna.  Freud miałby co do analizowania. Potwierdzają to słowa ze wstępu, opisujące tło powstania powieści, iż dwoistość w świecie du Maurier odnosi się zarówno do relacji z mężem, jak i rywalizacji tożsamości płci.

Istotnym elementem, jest temat wojny. Konkretnie działań podczas okupacji. Pisarka daje czytelnikowi możliwość odpowiedzi na pytanie: co lepsze, kolaboracja z wrogiem czy patriotyczna partyzantka? Jest ono prowizoryczne, gdyż przedstawiciele obu stron nie są bez skazy i mają mnóstwo krwi na swoich rękach.

Piszę o tym, ze względu na myśl o stworzeniu podobnej powieści w realiach polskich. W której tle przywołane są duchy żołnierzy wyklętych, czy konflikty sąsiedzkie na tle narodowościowym. W 2016 roku opowieść na pewno trafiłaby na czytelniczą krytykę (zadziwiające zjawisko- skoro Polacy nie czytają książek i się tego nie wstydzą). Jednak, gdyby nie intelektualne zacofanie, które zapanowało po II Wojnie Światowej, może udałoby się zdobyć łagodniejszy odbiór i ocenę.

Daphne du Maurier udało się to zrobić. Jej powieść zyskała uwagę czytelników. A przecież została wydana 12 lat po zakończeniu światowego konfliktu. Co więcej, dorobiła się dwóch ekranizacji.

Jako ciekawostkę podam, że Kozioł ofiarny  został wydany w Polsce dopiero w 1995 roku i na kolejne wydanie czekał aż 21 lat.

Kozioł ofiarny – ocena

Komu polecam Kozła ofiarnego? Tylko czytelnikom lubiącym myśleć podczas lektury. Wszystkim miłośnikom prostych opowieści i potwornych czytadeł odradzam lekturę. Tylko zmarnują pieniądze, a do tego będą musieli wysilić szare komórki i obudzić umysł do indywidualnej analizy dzieła.  Jeżeli nie należysz do powyższej grupy, koniecznie poznaj tę historię.

Moja ocena: 10/10

Daphne du Maurier, Kozioł ofiarny, Wydawnictwo Albatros, 2016

Książkę nadesłało Wydawnictwo Albatros. Dziękuję bardzo.