Usterka na skraju galaktyki

Tytuł sugeruje, że to o nas, ludzkości, napisała moja koleżanka w facebookowym komentarzu pod zdjęciem książki Usterka na skraju galaktyki. Przyznałem jej rację, przytaczając wyznanie Etgara Kereta zamieszczone na blurbie, o tym jak autor miał towarzyszące wypadkowi uczucie, że jego śmierć w globalnej skali nic nie znaczy.

Informacja z okładki i tytuł sugerujący, że ludzkość jest tylko usterką na skraju galaktyki, jest czubkiem literackiej góry lodowej. Tego właśnie mogłem spodziewać się po Etgarze Kerecie, którego uważam za mistrza krótkiej formy.

Usterka na skraju galaktyki – 22 opowiadania o nas samych

Keret w Usterce na skraju galaktyki robi to, co umie najlepiej – przygląda się współczesnemu człowiekowi. Na wierzch wyciąga wszystko: samotność, niezrozumienie, ból po stracie bliskiej osoby, radość, miłość pożądanie fizyczne. Jego bohaterowie to my, z wszystkim uczuciami i wspomnieniami. Nie koniecznie zniszczeni, ale posiadający jakieś doświadczenie lub dopiero je nabywający.

Śmiało mogę powiedzieć, że Usterka na skraju galaktyki jest najciekawszym zbiorem opowiadań Kereta wydanym na polskim rynku. Pamiętam, jak byłem zachwycony jego Siedmioma dobrymi latami, w których robi to samo, co w Usterce – portretuje współczesnego człowieka. Jednak teksty z najnowszej książki są jeszcze bardziej ambitne, chyba mogę użyć tego słowa w przypadku tej książki, doskonalsze.

Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Tabula rasa. Tekst podzielony jest na kilka podrozdziałów i opowiada o dziecku, które żyje w sierocińcu z takim jak on, osobami chorymi na „staractwo” – dziwną przypadłość, która przyśpiesza starzenie się niemowląt. Opowiadanie czytałem późno w nocy, tuż po lekturze bardzo intymnych Chipsów, i tak naprawdę miałem go dość po dwóch podrozdziałach. Zastanawiałem się, dlaczego tak kiepski tekst znalazł się w zbiorze i po co marnuję na niego czas. Jak wielkie miałem szczęście, że nie odłożyłem książki i nie poszedłem wypoczywać! Pomysł i jego realizacja świadczą tylko o tym, że Keret jest w czołówce najlepszych prozaików.

Ponieważ nie pisałem dotychczas, mimo, że znam i od dawna uwielbiam twórczość Kereta, wspomnę o tym teraz. Ciekawym tematem na artykuł, ba myślę, że i dobra praca licencjacka mogła by z tego powstać, jest rola marihuany w opowiadaniach Kereta.

Autor Usterki na skraju galaktyki nie promuje używki w tak infantylny sposób jak Snoop Dogg. Służy mu do innego celu. Bohaterowie jego tekstów często sięgają po „zioło”, jednak najczęściej jest ono źródłem do nawiązania pewnego rodzaju relacji. Takiej z rodzaju tych, jakie nawiązujemy idąc z kimś na kawę lub herbatę. Różniącą się od wymienionych tym, że wspólne zapalenie jointa przenosi dwójkę w sferę bardziej intymną, w której zaczynają się bardziej rozumieć.

Wszystkich zainteresowanych napisaniem w przyszłości tekstu o takiej tematyce, zachęcam do sięgnięcia najpierw po wcześniejsze opowiadania Kereta, a dopiero na końcu przyjrzenie się Usterce na skraju galaktyki – ze względu na dojrzałość opowiadań.

Usterka na skraju galaktyki – ocena

Te teksty są tak doskonałe, że zalecam dawkowanie ich po 2-3 opowiadania dziennie. Wszystko po to, by delektować się i dostrzegać z jak rewelacyjnym prozaikiem mamy do czynienia.

Moja ocena: 10/10

Etgar Keret, Usterka na skraju galaktyki, Wydawnictwo Literackie, 2020

Książkę podesłało Wydawnictwo Literackie

Jezioro Ognia – templariusze kontra obcy

Jezioro Ognia Nathana Fairbairna i Matta Smitha to trzymająca w napięciu, cudownie narysowana, opowieść o templariuszach, którzy decydują się zejść do tytułowego jeziora, by uratować z niego porwanych mieszkańców twierdzy. Gdy znajdują się na miejscu, bramy piekielne okazują się statkiem obcych, a demony, kosmitami, niezwykle przypominającymi obcych z serii Aliens.

Komiks spodoba się zarówno czytelnikom szukającym doskonale opowiedzianej historii, jak też osobom wymagającym czegoś o wiele ambitniejszego, niż obrona przed niebezpiecznymi stworami.

Jezioro Ognia – ogniem i mieczem w kosmitę

Zacznijmy od elementu popkulturowego.

Moda na kosmitów rodem z Aliens trwa już 40 lat – wtedy xenomorph pojawił się po raz pierwszy na ekranie. Jak widać nie przemija, a artyści potrafią jeszcze z niej wyrzeźbić wiele oryginalnych koncepcji. Przykładem może być publikacja Nathana Fairbairna i Matta Smitha.

Scenariusz Jeziora Ognia składa się z trzech części: rozpoczęcia wyprawy, natrafienia na obcych, obrony i wędrówki do statku. W to są wpisane: spory w grupie, hektolitry krwi, krwiożercze bestie. Krótko mówiąc, prosty i logiczny schemat dobrej opowieści z mocną akcją.

Jest naprawdę nieźle! Bo całość czyta się jednym tchem i nie da się odejść. Tak bardzo wciąga.

Jezioro Ognia – komiksowe Jądro ciemności

Jezioro Ognia rozpoczynają dwa odwołania do tekstów kultury. Pierwszym jest Apokalipsa Św. Jana. Drugim tekst piosenkiLike of Fire kultowej grupy Meat Puppets. W obu opisywane jest miejsce, do którego trafiają grzesznicy.

Nie przypadkiem porównuję historię do powieści Conrada. Bowiem bohaterowie od samego początku zmierzają ku piekielnym bramom. I nie jest to tylko tytułowe Jezioro Ognia. Zanim wejdą do statku, odkryją drzemiące w nich samych piekło . Wykorzystywanie religii do niszczenia innych od siebie, wzbogacania poprzez grabieże, uleganie pysze i pokusom – okazują się być tak samo niebezpieczne jak zęby kosmitów.

Na płaszczyźnie rozważań z zakresu filozofii i etyki Jezioro Ognia nie ma sobie równych.

Jezioro Ognia – ocena

Fairbairn i Smith udowodnili, że można stworzyć komiks, który zachwyci nawet najbardziej wymagającego odbiorcę. Ba, spodoba się nawet osobom stroniącym od historii obrazkowych. Czyta się jednym tchem

Solidna najwyższa ocena

Moja ocena: 10/10

Nathan Fairbairn, Matt Smith, Jezioro Ognia, Nonstopcomics, 2017

Reszta świata – katastrofa naturalna w komiksie

Reszta świata zaczyna się niewinnie. Matka z dwoma synami spędza ostatnie godziny wakacji, korzystając z uroków francuskiej wsi. Nazajutrz mają wyruszyć do Paryża, gdzie wrócą do szkół – ona uczyć, oni uczyć się. Przed wyjazdem kobieta decyduje się zostawić dzieci pod opieką znajomych. Robi to, by mieć chwilę na posprzątanie miejsca, w którym trójka spędzała wakacje. Gdy wraca do domu, nadchodzi burza.

Reszta świata  to pierwszy tom opowieści o przygodach Marii, Hugona i Julesa, którzy muszą poradzić sobie z, no właśnie, z końcem świata. Oto natura buntuje się. Burza, trzęsienie ziemi, powódź, wszystko następuje po sobie, niszcząc ludzki ład i porządek.

Reszta świata – człowiek w obliczu zagłady

Kataklizm w komisie Reszta świata  służy tylko przedstawieniu emocjonującej historii. Jednak nie ona jest najważniejsza. Służy tylko podjęciu dyskusji  na temat: na ile i jak się zmienimy w obliczu tragedii. Bowiem, ci, którzy przeżywają w Reszcie świata muszą zmierzyć się z drzemiącymi w nich  zwierzęcymi instynktami. Mamy tu matkę, która broni swoich dzieci i szuka im pożywienia. W pewnym momencie jest tak zdeterminowana, że popełnia przestępstwa. Mamy też tłum, który buntuje się przeciw służbom porządkowym. Jak też mamy szabrowników, gwałcicieli i stado, które selekcjonuje silniejszych od słabszych.

Mamy też tytułową resztę świata, czyli wszystkie osoby, znajdujące się poza granicą miasteczka, w których schroniła się Maria z synami. Resztę świata, która milczy, nie przybywa na ratunek, i nikt nie wie dlaczego.

Reszta świata – ocena

Reszta świata jest nieźle opowiedzianą historią. Niby po raz kolejny raz poruszony jest temat zagłady, a do tego nie wprowadzono nic odkrywczego w scenariuszu, ale czyta się naprawdę świetnie. I wcale nie jest to zasługa czasów pandemii.

Moja ocena: 8,5/10

Jean-Christophe Chauzy, Reszta świata, Non Stop Comics, 2019

Umbrella Academy – Suita apokaliptyczna

Do  Suity Apokaliptycznej zabierałem się od dawna, ale dopiero po obejrzeniu Umbrella Academy postanowiłem sięgnąć po komiks. Byłem oczarowany serialem, oczekiwałem czegoś na tym samym poziomie. Dostałem więcej niż spodziewałem się.

Jeżeli serial przypadł Ci do gustu, koniecznie zajrzyj do opowieści, której autorami są Gerard Way i Gabriel Ba. Jeżeli nie, oszczędź sobie czas. Opowieść graficzna jest jeszcze bardziej pokręcona, wypełniona chaosem i pewną dawką specyficznego, BARDZO specyficznego, humoru.

Jak dla mnie, czyta się naprawdę świetnie!

Umbrella Academy – Suita apokaliptyczna

W pierwszej części, w której skład wchodzi sześć zeszytów, znajdziemy opowieść, którą spróbowano adaptować w pierwszym sezonie serialu. Od zebrania rodzeństwa do walki z Vanyą. Jednak komiks różni się od serialu, nie tylko zakończeniem, ale też kilkoma innymi wątkami. Nie chcę spolerować, dlatego skupię się na trzech najważniejszych różnicach,.

Po pierwsze, bohaterowie. Wyglądają i nazywają się inaczej. Luther to w pierwowzorze Kosmiczny Chłopak. Jego goryle ciało jest o wiele lepiej oddane niż w Netflixowej produkcji. W komiksie nie ma głupkowatego Diego. Za to jest Kraken, będący niezłym zakapiorem – bardziej przypomina Batmana, niż serialowego zagubionego w samym sobie nożownika. Jest on, tak jak Plotka, białej rasy. Netflixowy Klaus to Seans, ma zdolności kinetyczne ( w serialu wątek został wyśmiany w drugim sezonie ekranizacji). Vanya to Białe Skrzypce, a Piątka nazywany jest Chłopakiem.

Po drugie, poprawność. Komiksowi Umbrella Academy jest bliżej do Lobo. W serialu zastosowano wzorową poprawność – idealnie wpisującą się w najnowsze wyznaczniki przyznawania Oscarów. Tu krótki komentarz dotyczący serialu. Jak dla mnie, a jestem osobą bardzo tolerancyjną – uważającą, że każdy musi żyć w spokoju, wierząc w to co chce i kochając kogo chce (i nikomu nic do tego), homoseksualne zainteresowania Klausa idealnie pasują  do postaci. Jednak wątek miłości, jaką przeżywa Vanya, był „męczący” – tak to najlepsze słowo. Jestem przekonany, że upchnięto go na siłę. Podobnie jest w ekranizacji Dallas, drugiej części komiku, ale o tym napiszę w przyszłości.

Po trzecie, anarchia. Serialowa historia jest szalona, ale uporządkowana. Przy komiksie wypada statycznie. Historia obrazkowa, autorstwa wokalisty zespołu My Chemical Romance, jest identyczna jak muzyka, którą gra z chłopakami – nieokiełznana, szalona, pędząca gdzieś w stronę zagłady takiej, którą potrafi wywołać tylko Vanya.

Umbrella Academy –Suita apokaliptyczna do oceny

Bohaterowie spod znaku parasoliki, zachwycili mnie. Serial uważam za znakomity, a komks jeszcze lepszy. Dlatego mocne 10.

Moja ocena: 10/10

Gerard Way, Gabriel Ba, Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna, Wydawnictwo Kboom, 2019

Basik Grysik i wrony

Mam problem z najnowszą książką Justyny Bednarek Basik Grysik i wrony. Jest niezła, jednak nie tak fajna jak trylogia o skarpetkach, którą zasłynęła autorka. Jednak warto poświęcić jej uwagę i kupić dziecku. Dlaczego? Wyjaśniam to poniżej w tekście.

Oczekiwałem od Basik Grysik i wrony, czegoś na miarę Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek, no może tylko dwóch pierwszych części, bo Bandę czarnej frotte uważam za najsłabszą część trylogii. A dostałem?

Basik Grysik i wrony to historia napisana w zupełnie innym stylu. Ma świetny początek, napisany w taki sposób, niczym u Neila Gaimana. Ale już na wstępie pojawia się pierwszy problem w postaci rysunku.

Mnie on przeraża. Obawiam się, że małe dziecko, bo pewnie rodzice 3-5-latków, widząc niewielką ilość stron, zakupią tytuł, będzie miało podobne odczucia. Potwierdzenie mojej tezy znalazłem u nauczycielki wychowania wczesnoszkolnego. Gdy pokazałem jej obrazek, była bardzo zaskoczona, że ktoś zdecydował się na jego publikację. Na szczęście pozostałe ilustracje są ciekawe, oddające klimat i nie przerażają. Wręcz przeciwnie ilustratorka Elżbieta Wasiuczyńska wykonała przyciągającą oko robotę.

O czym jest właściwie Basik Grysik i wrony Justyny Bednarek? O dziewczynce, której losy śledzimy od narodzin do chwili gdy zostaje matką. W tym czasie dziecko doświadcza straty, lekkiego wypadku, ale też znajduje wybrańca swojego serca, a wówczas owe starta i obrażenia w wyniku wypadku odgrywają ważną rolę. Całe życie Basikowi towarzyszą wrony, które nie tylko wiedzą więcej niż ludzie, ale też i widzą.

Dostrzegają coś niezwykłego. Okazuje się, że każdy z nas ciągnie za sobą linkę, która ma na celu trzymanie nas, byśmy nie oddalali się od swojego miejsca na świecie i nie zgubili. Przez to mijając na ulicy przypadkowe osoby, zapętlamy naszą linkę z tymi, które ciągną się za nimi. Właśnie ową linkę u bohaterki widzą wrony. Co więcej, siadają na niej i bujają się, co uważają za bardzo ciekawą zabawę. Pomysł Justyny Bednarek uważam za świetny, aż się prosi o rozbudowanie w innej książce.

Mniej udanym jest klamra utworu. Rozpoczęcie i zakończenie, po głębszym zastanowieniu się nad lekturą, przerażają. Na pewno są idealne dla starszych dzieci, mających powyżej 6 roku życia, ale nie dla maluchów. A to właśnie rodzice tych ostatnich kupią Basika Grysika i wrony.

Tytuł na pewno spodoba się starszym dzieciom, a jeszcze bardziej ich rodzicom. To mądra opowieść, ale pozbawiona humoru, znanego z książek o skarpetkach. Boję się, że w przypadku Basika Grysika i wron czytelnik uśmiechnie się dwa trzy razy.

Moja ocena: 8/10


Justyna Bednarek, Basik Grysik i wrony, Wydawnictwo Literackie, 2020

Wywiad z Samanthą M. Baily

Autorka Kobiety na krawędzi zdradza co stało się inspiracją dla tej intrygującej historii, jak nasze oraz cudze doświadczenia mogą inspirować do tworzenia (i jaką rolę w tym odgrywa przypadek), a także odpowiada na pytania: Czy w thrillerze jest miejsce na kwestie ważne, a które rzadko porusza się w literaturze – jak depresja poporodowa i brutalna manipulacja? oraz Czy debiutującemu pisarzowi naprawdę tak ciężko jest się przebić?.

Poniżej transkrypcja wywiadu:

Dzień dobry Polsko, jestem Samantha M. Bailey, autorka „Kobiety na krawędzi” i niezmiernie się cieszę, że będę mogła odpowiedzieć na parę pytań od Wydawnictwa Znak i Chilli Books. Najpierw jednak chciałabym podziękować z całego serca polskim czytelnikom i czytelniczkom. Jestem ogromnie wdzięczna za wsparcie, ciepło i niesamowite zdjęcia i recenzje, które widzę na Instagramie. To wiele, wiele dla mnie znaczy. Bardzo dziękuję!

„Kobieta na krawędzi” to thriller psychologiczny, który szturmem zdobył listy bestsellerów. Spodziewałaś się tego?

Nie – zupełnie się nie spodziewałam. Piszę już od siedemnastu lat i napisałam w tym czasie pięć książek. Moim marzeniem od zawsze było, by jedna z nich dotarła do czytelników. Nigdy nawet nie pomyślałam o wydaniu za granicą, o polskim tłumaczeniu, to niesamowite, ogromne szczęście, jestem niezmiernie wdzięczna. Kiedy książka stała się nr. 1 w Kanadzie, popłakałam się, moja rodzina płakała, moi przyjaciele płakali… To była tak długa droga, by osiągnąć sukces… To wciąż wydaje się nierealne, jestem strasznie wdzięczna.

„Kobieta na krawędzi” to Twoja pierwsza opublikowana książka, ale to nie była Twoja pierwsza literacka próba?

To moja piątka książka, ale pierwsza oficjalnie wydana. Zaczęłam pisać, gdy miałam dziesięć lat i już wtedy wysłałam opowiadanie do wydawcy – wydawnictwo je odrzuciło. To była moja pierwsza lekcja wytrwałości. Pierwszą książkę napisałam, gdy miałam 29 lat, była to komedia romantyczna, później napisałam jeszcze jedną, też komedię romantyczną, obie nie zostały opublikowane, i wtedy napisałam dwie kolejne książki, horror i „literaturę kobiecą” – i przerzuciłam się na thrillery. Koniec końców, gdy miałam 46 lat, po raz pierwszy wydałam swoją książkę w Kanadzie, w USA, rok później wyszedł e-book i wreszcie publikacja w Polsce.

Dlaczego zdecydowałaś się właśnie na thriller psychologiczny. Jesteś fanką gatunku?

Jestem ogromną fanką! Czytam każdy thriller, który wpadnie mi w ręce. Jestem zafascynowana psychologią i ludźmi. Jestem magistrem pedagogiki lingwistycznej, zwłaszcza psychologii języka, ponieważ ciekawi mnie, jak ludzie mówią, co mówią, a czego nie. Też jako matka często się boję o moje dzieci, co mogłoby się stać, i przenoszę te lęki na papier – myślę, że to mi pomaga.

W „Kobiecie na krawędzi” znajdziemy nie tylko żywą akcję, pości i intrygi, ale też prawdziwych ludzi z całą ich psychologią. Co jest dla Ciebie ważniejsze w thrillerze – akcja czy psychologia?

Oba aspekty po równo. Potrzeba dużego rozpędu, zwrotów akcji i mocnych momentów, a postacie muszą mieć cele, motywacje i muszą podjąć ryzyko. I psychologia stojąca za tymi celami, powód, dla którego podejmują ryzyko, jest dla mnie równie ważny.

Co było inspiracją do takiej historii? Poruszasz kwestie, które rzadko pojawiają się w thrillerach, jak połączenie depresji poporodowej z brutalną manipulacją. Skąd ten pomysł?

Z komunikacji miejskiej w Toronto. To był zimowy dzień, sześć lat temu, czekałam na stacji na pociąg i zobaczyłam kobietę trzymającą noworodka… Stała bardzo blisko krawędzi, żadnych barierek, zaczęłam się niepokoić. Zaczęłam wtedy myśleć o moich własnych dzieciach, zwłaszcza o synu jako pierwszym dziecku, zazwyczaj bardziej boimy się o pierwsze dziecko, i wtedy pomyślałam „A CO BY BYŁO, GDYBY…”.Pomysł uderzył mnie niespodziewanie. Wyrwałam paczkę gum z torebki i szybko go naskrobałam. Nim przyjechał pociąg, pomysł na „Kobietę na krawędzi” był już w mojej głowie.

Depresję poporodową wybrałam, ponieważ miałam wrażenie, że w literaturze za mało się o niej mówi. Od czasu, gdy napisałam tę książkę, pojawiło się parę pozycji, jak świetne „Little Voices” Vanessy Lillie. Nie doświadczyłam depresji poporodowej, więc polegałam na bliskich mi przyjaciołach, byłam bezpośrednim świadkiem tego, przez co przechodzili: ich lęków, strachu, by poprosić o pomoc. Bali się, co mogłoby się stać z dzieckiem. Rozpadali się, podczas gdy powinni być szczęśliwi, pełni radości… To było straszne przeżycie, ale wszyscy to pokonali.

Osobiście zdecydowanie doświadczyłam niepokoju, jako że nagle miałam małe dziecko, za które byłam odpowiedzialna i nie ważne, ile książek na ten temat przeczytałam, nie miałam pojęcia, co robię. Na szczęście mój syn dopiero co skończył 13 lat, więc udało mi się.

Traktujesz pisanie wyłącznie jako pracę, czy jest to też Twoja pasja, Twoje życie?

To jest moje życie – poza moimi dziećmi. Pisanie to moje życie, to wewnętrzna potrzeba. Piszę od dziesiątego roku życia, jako dziecko odnalazłam się w pisaniu i czytaniu opowieści. Słowa są dla mnie wszystkim, nie wiem, czy mogłabym żyć bez pisania, więc jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogę realizować się jako pisarka. Mieć pracę, w której się realizujemy, to zaszczyt.

Jedna z bohaterek decyduje się podjąć drastyczne kroki, by ochronić swoje dziecko. Myślisz, że postąpiła słusznie? Nie było innego sposobu?

Wracając jeszcze do depresji poporodowej, gdy twoje zdrowie psychiczne jest narażone, poproszenie o pomoc jest skrajnie trudne. Nie chcesz być oceniana i jako matka boisz się oceny, gdy powiesz: „źle się czuję, boję się, czuję się samotna, nie mogę przestać płakać, nie wiem, co robię”. Bohaterka jest spełniona, ambitna, typ człowieka sukcesu. I to właśnie dla niej to nagłe załamanie było druzgoczące, nie wiadomo nawet, czy sama dostrzegła, jak szybko i boleśnie się stacza, dopóki nie sięgnęła punktu bez powrotu. Bez wątpienia ma pieniądze i mogłaby pozwolić sobie na opiekę medyczną… Po prostu się bała powiedzieć lekarzom, swojemu bratu, co naprawdę czuła, bo sama nie była pewna, czy to się dzieje naprawdę. Uświadomiła sobie, zanim podjęła decyzję, że znalazła się w sytuacji, w której zrobiłaby wszystko, by ochronić swoje dziecko, jak z resztą każda matka… Była gotowa poświęcić swoje życie.

Planujesz coś w najbliższym czasie?

Aktualnie pracuję nad kolejnym thrillerem… Po raz pierwszy miejscem akcji będzie Kanada. Jednak na razie nie mam planów co do dnia premiery ze względu na COVID-19. Jest o macierzyństwie w wieku średnim, o obsesji, sekretach, sąsiadach… i morderstwie.

Jest coś, co chciałabyś powiedzieć swoim polskim fanom?

Dziękuję z całego serca, olbrzymie, szczere „dziękuję” za przyjęcie mojej książki, za zdjęcia bookstagramerów i czytelników, którzy publikują recenzje z pięknymi zdjęciami… Wasz kraj jest piękny… Mam nadzieję, że pewnego dnia uda mi się przyjechać, by spotkać się z moimi czytelnikami, gdy świat wróci do normy. Naprawdę doceniam wsparcie, to wiele dla mnie znaczy, że książka została przetłumaczona na polski, że poleciła ją Magda Stachula, doceniam zaangażowanie wszystkich polskich czytelników i autorów.

Niezmiernie dziękuję!

Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze i jesteście bezpieczni, jeszcze raz – dziękuję!


Cyberpunk 1982-2020

Cyberpunk na dobre opanował współczesną kulturę. Nie tylko książki oraz filmy, ale także i gry, muzyka, czy tez moda odwołują się do tego zjawiska. No właśnie gry, a szczególnie ta, na którą wszyscy czekają, stworzona przez twórców Wiedźmina 3. Cyberpunk 2077 jest jednym z najbardziej wyczekiwanych od kilku lat produktów. Świadczy o tym nawet samo wpisanie frazy „cyberpunk” w wyszukiwarkę Google. Pierwsze wyniki wcale nie dotyczą hasła w Wiki, ale produktu CD Projekt Red. Dlatego dobrze jest przed jej premierą sięgnąć po książkę Michała Wojtasa Cyberpunk 1982-2020.

Cyberpunk – z czym się to je?

 Za nim przejdę do książki, kilka słów o tym czym jest cyberpunk.

Na pewno, postawą życiową, filozofią czy też ideologią, w których głównym tematem jest relacja ludzkości z technologią. Wszystko zaczęło się od literatury, ojcem gatunku jest William Gibson, a samą nazwę podał w opowiadaniu Bruce’a Bethke.

Jednak cyberpunk to nie tylko literatura. Dużą rolę w jego rozwoju odegrał film. Szczególnie Łowca androidów oraz anime Ghost In the Shell i Akira. A później przyszedł czas na gry, w których najważniejszą jest Cyberpunk 2020, z której to wywodzi się komputerowy Cyberpunk 2077.

Najważniejsze elementy cyberpunka, za http://extra.innpoland.pl/cyberpunk to: dystopijny obraz stechnicyzowanego i rządzonego przez korporacje świata przyszłości, rozkład moralny towarzyszący postępowi technologicznemu, istnienie związanej z technologią kontrkultury, z której wywodzą się bohaterowie, istnienie sieci przesyłu danych łączącej cały realny świat, a tworzącej osobną rzeczywistość (cyberprzestrzeń), w której często rozgrywa się znacząca część fabuły, uwypuklenie znaczenia informacji, jej przetwarzania i przesyłu dla świata przedstawionego, stechnicyzowanie języka narracji, połączone z wulgaryzacją i wprowadzaniem elementów gwar środowiskowych (przestępczych, młodzieżowych, zawodowych) zarówno do narracji jak i języka używanego przez postaci, powszechność scalania elementów ludzkich i technicznych (cyborgizacje, wprowadzanie świadomości w cyberprzestrzeń, przenoszenie ludzkiej świadomości do SI), mroczny, pesymistyczny klimat utworów.

Cyberpunk 1980-2020

Michał Wojtas zrobił niesamowitą robotę decydując się na napisanie książki Cyberpunk 1982-2020. W tej  ponad 350-stronicowej publikacji wyjaśnia czym właściwie jest cyberpunk oraz przede wszystkim to, jakie znaczenie ma dla współczesny kultury. Wskazuje, też, że samo zjawisko było znane trochę wcześniej niż w latach 80-tych ubiegłego wieku, ale nie potrafiliśmy go nazwać.

https://www.instagram.com/p/B_ZWQ-EpsRt/

W poszczególnych rozdziałach Wojtas opowiada skąd wziął się cyberpunk, kto jest jego ojcem, a kto odpowiedzialny był za jego rozwój oraz o tym jak cyberpunk na dobre zadomowił się w literaturze, filmie, grach komputerowych i co z tego dobrego wynika dla świata rozrywki.

Książkę na pewno polecam osobom stroniącym od science fiction (może przekonają się jak wielka siła drzemie w tym gatunku) oraz wszystkim czytelnikom, którzy chcą dowiedzieć się czym jest cyberpunk.  Czyta się szybko i co najważniejsze treść wciąga jak w dobrej powieści scienie fiction.

Moja ocena: 8,5/10

Michał Wojtas, Cyberpunk 1982-2020, Wydawnictwo Znak, 2020

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Znak. Dziękuję bardzo.

Julia Fiedorczuk – Pod słońcem

Pod słońcem przeczytałem po Małych Grozach (o książce napisałem tutaj), które tego samego dnia otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego. Szczerze, gdy skończyłem książkę Julii Fiedorczuk byłem przeszczęśliwy z faktu przebrnięcia przez te 450 stron.

Dlaczego tak wysoka ocena? Bowiem, Julia Fiedorczuk nie napisała kiepskiej książki. Na pewno Pod słońcem znajdzie swoich zwolenników. Na każdej stronie czytelnik znajdzie dowody na to, że pisarka jest mistrzynią słowa, potrafiącą budować przepiękne obrazy. Jeżeli lubisz piękne opowieści o ludzkich perypetiach wpisanych w burzliwą sytuację polityczną ubiegłego wieku, tajemniczą więź łączącą nas z przyrodą, a także szukasz czegoś ambitniejszego do poczytania, Pod słońcem jest właśnie dla Ciebie.

Jednak to mi nie wystarczy. Gdy czytałem Małe Grozy miałem wypieki na policzkach i wiedziałem, że wrócę do powieści Staniszewskiego. W przypadku Pod słońcem, po prostu nudziłem się. Aby przetrwać podzieliłem lekturę na etapy – każdego dnia czytałem około 100 stron.

Pod słońcem – o czym jest ta książka?

Bohaterami Pod słońcem są Misza i Miłka, którzy rozpoczynają wspólne życie na podlaskiej wsi. Są nauczycielami. Wszechwiedzący narrator przeprowadza czytelnika przez historię owej rodziny, aż do śmierci małżonków. Wokół nich żyją inni, których losy wplatają się w codzienność Miłki i Miszy. Im też poświęcone są obszerne fragmenty  Pod słońcem. Fiedorczuk dorzuca do wspomnianego Podlasia inne miejsca: Ural,  okolice Warszawy, Sarajewo. W tle przewija się postać Ludwika Zamenhoffa, a dokładniej mówiąc jego koncepcji esperanto.

W Pod słońcem ważną rolę pełni przyroda. To ona sprawuje kontrolę nad wszystkim, wyznacza tryb życia, żywi  i chroni. Można śmiało określić ją jako bohatera książki, A fragmenty opisujące naturę, jako najciekawsze w powieści Fiedorczuk. Bowiem, to właśnie w nich objawia się mistrzowski talent pisarki.

Pod słońcem – ocena

Mocne 6, daję za wspomniane władanie słowem. Podwyższam o 1, za to, że udało mi się jednak przeczytać całość, nie zniechęciłem się do końca powieścią Fiedorczuk. Jednak wiem, że na pewno do tej książki nie wrócę.

Moja ocena 7/10

Julia Fiedorczuk, Pod słońcem, Wydawnictwo Literackie, 2020

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za podesłanie książki.

Książki o autyzmie – zestawienie

Książki o autyzmie to zestawienie wynikające między innymi z wyszukań na tym blogu. Jednym z najczęściej odwiedzanych wpisów jest ten o filmie Życie animowane. Kolejnym źródłem wpisu jest ogólne zainteresowanie społeczeństwa tematem osób ze spectrum autyzmu.

Jestem przekonany, że w tym obszernym zestawieniu każdy znajdzie idealną dla siebie książkę o autyzmie.

Ellen Notbohm Veronica Zysk, 1001 porad dla rodziców i terapeutów dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera

Ellen Notbohm i Veronica Zysk proponują mnóstwo zabaw i ćwiczeń, które pozytywnie wpłyną na rozwój dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera. Te skuteczne wskazówki pomogą dziecku odnosić sukcesy w domu,w szkole i w codziennych kontaktach z ludźmi. Przedstawione rozwiązania i strategie dostosowane są do różnych stylów uczenia się i zdolności dzieci. Wiele porad zmodyfikowano z myślą o nastolatkach i wyzwaniach, jakim muszą one sprostać, żyjąc z zaburzeniem ze spektrum autyzmu. 1001 porad… to niezwykle pomocna pozycja dla rodziców, nauczycieli i terapeutów.

Stacey Jill, Maggi Golding, Moje dziecko ma autyzm

Wychowywanie dzieci z autyzmem stawia wiele wyzwań przed ich rodzicami, którzy często spotykają się z niezrozumieniem i muszą się tłumaczyć ze swoich strategii wychowawczych. Doświadczenie innych rodziców dzieci z ASD może więc stanowić cenne źródło inspiracji i wsparcie w trudnym procesie wychowania. Książka Moje dziecko ma autyzm zawiera opowieści matek osób z autyzmem z różnych zakątków świata – od Ameryki po Australię. To zbiór poruszających historii o lepszych i gorszych momentach życia rodzinnego oraz o zmianach w postrzeganiu autyzmu przez społeczeństwo.

Oddając głos matkom dzieci z autyzmem, Maggi Golding i Jill Stacey obalają stereotypowy pogląd, że autyzm stanowi wynik błędów wychowawczych. Ich książka daje rodzicom poczucie, że są częścią wspierającej się międzynarodowej społeczności, wierzącej w moc rodzicielskiego uczucia. Jednocześnie ukazuje zarówno uwarunkowaną kulturowo różnorodność, jak i uniwersalność doświadczenia rodzica dziecka z ASD.

Tara Leniston, Rhian Grounds, Dom Oswojony

Dwie kobiety, matka dziecka z zaburzeniami ze spektrum autyzmu oraz terapeutka mowy i języka, dzielą się swoimi doświadczeniami oraz praktycznymi radami pomagającymi wspierać rozwój dzieci autystycznych w środowisku domowym. Tara Leniston, oprowadzając czytelników po kuchni, sypialni czy salonie, pokazuje, w jaki sposób można zaadaptować kolejne pomieszczenia, bez zbędnych kosztów i rezygnowania z własnych upodobań. Autorka radzi, jak wykorzystać wspólną przestrzeń do wzmacniania więzi z dzieckiem i pomóc mu prawidłowo się rozwijać. Opisane przez Tarę rozwiązania zostały uzupełnione komentarzami Rhian Grounds, terapeutki mowy i języka specjalizującej się w pracy z dziećmi autystycznymi. Wyczerpujące wskazówki terapeutyczne pokazują praktyczne zastosowanie technik komunikacyjnych odpowiednich dla dziecka, uczą budowania i umacniania z nim więzi oraz zachowania przestrzeni dla siebie i innych członków rodziny.

W książce znajdziesz porady, jak:
• przygotować sypialnię, by stała się miejscem wyciszenia;
• wprowadzić wieczorne rytuały, które mogą pomóc Twojemu dziecku uspokoić się i zrelaksować przed snem;
• nauczyć dziecko korzystania z toalety i utrzymywania codziennej higieny;
• przekształcić dowolny kąt swojego domu w miejsce sensorycznej zabawy i nauki;
• zagospodarować przestrzeń do odpoczynku i regeneracji dla rodziców, niezbędną do ich funkcjonowania.

Victoria M. Boone, Wychowując dziecko z autyzmem

Wychowywanie dziecka z autyzmem to jedno z najtrudniejszych zadań, przed jakim może stanąć rodzic. Niełatwo nadążyć z wypełnianiem codziennych obowiązków, robiąc jednocześnie wszystko co się da, by odpowiednio stymulować rozwój swojej pociechy. Victoria M. Boone, certyfikowana analityczka behawioralna, dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniami z rodzicami i terapeutami dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Autorka w przystępny sposób przedstawia zasady stosowanej analizy zachowania (SAZ) oraz wyjaśnia jej skuteczność w terapii osób z autyzmem. Pokazuje narzędzia do stworzenia spersonalizowanego planu zmiany zachowania, służącego wzmocnieniu pozytywnych i eliminowaniu niechcianych lub trudnych zachowań. Wskazówki zawarte w książce pomogą Wam w wypracowaniu pozytywnych strategii opierających się na mocnych stronach dziecka, które pozwolą mu rozwinąć ważne dla niego umiejętności. Wdrożenie ich w codziennym życiu umożliwi mu poczynienie postępów, które będą dla wszystkich źródłem radości i zadowolenia.

Alyson Beytien, Autyzm na co dzień

Opierając się na własnych przeżyciach, autorka pokazuje, jak można radzić sobie z autyzmem w życiu codziennym. Alyson Beytien, konsultantka do spraw autyzmu i matka trójki dzieci z ASD, przedstawia wypróbowane sposoby postępowania, które można wykorzystać w domu, szkole i społeczności. U jej trzech synów zdiagnozowano różne zaburzenia ze spektrum autyzmu – od zespołu Aspergera, przez autyzm wysokofunkcjonujący, po „klasyczny” autyzm – dlatego doskonale rozumie ona szczególne potrzeby takich dzieci. Odkryła przy tym, co im pomaga, a co przeszkadza.

W książce przedstawiono szeroką gamę problemów i wyzwań, z jakimi mogą się spotkać rodzice dzieci ze spektrum autyzmu, między innymi specyficzny gust żywieniowy, echolalię czy kłopotliwe zachowania w miejscach publicznych. Każdemu rozdziałowi poświęconemu wybranemu zagadnieniu towarzyszy lista konkretnych technik i strategii postępowania. Zawarte w książce pomysły oraz wskazówki będą źródłem inspiracji i cennej wiedzy dla rodziców i wszystkich mających styczność z osobami z ASD. 

Raun Kaufman, Autyzm, przełom w podejściu

Pozycja, która doskonale oswaja z zagadnieniem autyzmu – uzupełnia luki w powszechnej wiedzy na ten temat i wyjaśnia, że autyzm wcale nie przesądza o przyszłości człowieka.

„Autyzm. Przełom w podejściu” to książka opowiadająca o autyzmie, czyli zaburzeniu rozwojowym, które polega przede wszystkim na zamknięciu się dziecka na świat zewnętrzny, braku interakcji z otoczeniem, ale także na przesadnej wrażliwości na bodźce. Bardzo często lekarze „skreślają” dziecko, u którego zdiagnozowano autyzm. Pozycja ta nawołuje jednak, by uwierzyć w możliwość normalnego życia dla człowieka dotkniętego tym zaburzeniem.

Autorem książki jest Raun K. Kaufman, który sam był dzieckiem autystycznym. Jednak dzięki uporowi i wsparciu rodziców, a także temu, że nie posłuchali lekarzy, zdołał ukończyć studia i obecnie sam pracuje z dziećmi dotkniętymi tą dolegliwością. Pozycję tę można polecić rodzicom, a także opiekunom i nauczycielom współpracującym z dziećmi autystycznymi. Skupia się ona na rewolucyjnej terapii, czyli programie Son-Rise. Zgodnie z jego założeniami, dziecka nie powinno się na siłę nakłaniać do dopasowania się do otoczenia – zamiast tego należy wspierać je w pasjach i zainteresowaniach.

W książce znalazło się też miejsce na wyszczególnienie gotowych ćwiczeń, które mają pomóc w dotarciu do dziecka i pracy z nim. Urodzony w 1973 roku Raun K. Kaufman może potwierdzić skuteczność programu Son-Rise na własnym przykładzie.

Catherine Faherty, Autyzm… Co to dla mnie znaczy?

Autorka podręcznika przedstawia typowe, codzienne sytuacje, z którymi mają do czynienia dzieci autystyczne  i ich rodziny pozwalając je poznać i lepiej zrozumieć.  Każdy rozdział dotyczy ważnego aspektu życia, na przykład komunikacji, talentów, twórczego wyrażania siebie, uczenia się czy zawierania przyjaźni. Ostatnia część każdego rozdziału została napisana z myślą o rodzicach, terapeutach oraz innych ważnych dorosłych w życiu dziecka. Znajdują się tam praktyczne sugestie i ciekawe pomysły, które można wykorzystać zarówno w domu, jak i w szkole.

Daniel B. LeGof, Gina Gomez de la Cuesta, GW Krauss, Simon Baron-Cohen, LEGO® w terapii autyzmu

Daniel B. LeGoff jest pomysłodawcą wykorzystywania klocków LEGO® w terapii autyzmu. Jego książka LEGO® w terapii autyzmu to doskonały poradnik, pokazujący, że wspólne budowanie z klocków to nie tylko wspaniała zabawa, lecz także skuteczne narzędzie terapeutyczne. Tworzenie konstrukcji z użyciem klocków LEGO® pomaga w kształtowaniu umiejętności dzielenia się, wymieniania rolami czy nawiązywania kontaktu wzrokowego oraz wspiera rozwój kompetencji społecznych. 

Stworzony przez autora i jego współpracowników program terapeutyczny obejmuje sprawdzone strategie zarządzania zachowaniem dziecka z autyzmem i rozwijania jego umiejętności oraz ocenę postępów. Niniejsza książka zawiera wiele praktycznych wskazówek dotyczących tego, jak dostosować dom czy gabinet terapeuty do założeń tej terapii oraz jak dobierać właściwe materiały.

Jacek Hołub, Niegrzeczne. Historie dzieci z ADHD, autyzmem i zespołem Aspergera

Małą Martą chciał się zająć ksiądz egzorcysta. Na rodziców awanturującego się Piotrka sąsiedzi nasyłają policję i pomoc społeczną. Matka autystycznego Mateusza usłyszała, że powinna go oddać do ośrodka. Aleś rozładowuje energię, ścigając się na rowerze. Tamara ma ADHD i świadectwa z czerwonym paskiem. Nastoletni Kacper z zespołem Aspergera był gnębiony w szkole.

Dzieci i młodzież z widoczną niepełnosprawnością wywołują w nas empatię. Sprawne i zdrowe, ale zachowujące się nietypowo – agresywne, nadpobudliwe lub nieprzestrzegające norm społecznych – wzbudzają gniew i oburzenie. Postrzegamy je jak niewychowane i niekulturalne, a ich rodzice są w naszych oczach złymi matkami i ojcami. Krzywdzące oceny, brak zrozumienia i pomocy oraz próby wtłoczenia na siłę w wyznaczone przez nas ramy „normalności” to codzienność moich bohaterek i bohaterów.

„Ta książka nie jest źródłem wiedzy na temat ADHD i spektrum autyzmu. Nie zajmuję się w niej poszukiwaniem ich przyczyn, nie wskazuję najlepszych metod wychowawczych i terapii. To opowieść o dzieciach, ich rodzinach oraz o tym, jak z innością radzą sobie społeczeństwo, szkoła i instytucje.”
Jacek Hołub

Barry M. Prizant, Tom Fields-Meyer, Niezwyczajni ludzie. Nowe spojrzenie na autyzm

Obowiązkowa lektura dla rodziców, nauczycieli, terapeutów i opiekunów osób z autyzmem.Umożliwia spojrzenie na świat ludzi ze spektrum autyzmu od wewnątrz, zapewnia współczującą, głęboką perspektywę, która dodaje nadziei i podnosi na duchu specjalistów i członków rodziny, ukazując autyzm nie jako straszliwą niepełnosprawność, lecz jako niezwykły wymiar człowieczeństwa. Na książkę składają się inspirujące historie będące rezultatem 40-letniego doświadczenia dr. Prizanta, zdobytego podczas pracy na uniwersytetach, w szkołach, szpitalach oraz świadczenia usług w ramach prywatnej praktyki.

Jennifer Cook O’Toole, (Sekretna) księga asperdzieciaka

143 wskazówki, jak odnaleźć się w towarzystwie.Dorastanie to skomplikowana sprawa.  A już szczególnie, kiedy wszyscy dookoła zachowują się w zupełnie niezrozumiały sposób… Doskonale wie o tym autorka, Jennifer Cook O’Toole – w końcu sama przez to przeszła! Ale wy, asperdzieciaki, macie teraz w rękach klucz do wszystkich zagmatwanych zasad i kodów społecznych, z którymi trzeba sobie poradzić.
(Sekretna) księga asperdzieciaka to zbiór odpowiedzi na wiele ważnych kwestii, nad którymi zastanawia się każdy nastolatek z zespołem Aspergera. Zawarte w niej wskazówki, napisane zgodnie z logiką aspich, pomagają budować i utrzymywać relacje z przyjaciółmi, opanować przesadną szczerość i unikać katastrofalnych wpadek towarzyskich. Ten przewodnik, pełen krótkich i dosłownych wyjaśnień, zabawnych ilustracji oraz komiksów, zawiera wszystko, czego potrzebuje młody człowiek z zespołem Aspergera, aby przetrwać trudny okres dorastania!

John Elder Robison, Jestem inny

Dopiero jako czterdziestolatek John Elder Robison usłyszał diagnozę: zespół Aspergera. Od tamtej pory działa na rzecz utrwalenia pozytywnego wizerunku osób ze spektrum autyzmu. Jego najnowsza książka Jestem inny to swoisty przewodnik po dorosłości osoby z zespołem Aspergera. Autor odtwarza liczne, nierzadko zabawne lub groteskowe, sytuacje ze swojego życia, co pozwala czytelnikom wejrzeć w jego aspergerowski umysł. Książka jest pełna praktycznych porad skierowanych do wszystkich, którzy czują, że zespół Aspergera stoi na przeszkodzie wykorzystania ich niezwykłych talentów, oraz chcą pracować nad swoimi umiejętnościami komunikacyjnymi i społecznymi. Autor stawia sprawę jasno: w ZA nie chodzi o niepełnosprawność – chodzi o celebrowanie różnic. Robison namawia, by pogodzić się z odmiennością i znaleźć swoją własną drogę do sukcesu.

Małe Grozy – realizm magiczny w najlepszym wykonaniu

Małe Grozy to książka, która nieźle namiesza na rynku wydawniczym. Jestem przekonany, że Łukasz Staniszewski zgarnie za nią kilka zacnych nagród. Jego mikropowieść pod względem literackim jest nadzwyczajna i wciąga niczym piękno terenów Warmii.

Małe Grozy to połączenie realizmu magicznego, takiego jaki zaprezentowali Oz w Dotknij wiatru, dotknij wody, czy Marquez w swoich powieściach i opowiadaniach, z tym co zrobił Schulz w Sklepach cynamonowych. Proza ostatniego z wymienionych jest niezwykle bliska treści mikropowieści Staniszewskiego. Małe Grozy kryją podobną rzeczywistość zmitologizowaną, tak często oniryczną.   Proza Schulza wiąże się też z pojęciem „małej ojczyzny”. To również silnie łączy dzieło Staniszewskiego z prozą mistrza z Drohobycza.

Małe Grozy – najwyższej klasy realizm magiczny w polskim wydaniu

Lektura Małych Gróz przywołała w mej pamięci jeszcze jedno wspomnienie – uczucie, które towarzyszyło mi, gdy po raz pierwszy oglądałem Amarcord. Staniszewski, podobnie jak Fellini, ukazuje historię mieszkańców prowincji, mających pewne pragnienia i aspiracje oraz oryginalne spojrzenie na świat. Nic dziwnego, przecież żyją w niezwykłym miejscu.

Spójrzmy jak Staniszewski opisuje Warmię:

Warmia jest skalistą wyspą zawieszoną w powietrzu na sznurach wyplatanych z traw i wyschniętych zbóż. Tkwi w przestrzeni pomiędzy Niebem a Piekłem. Silne wiatry, które wieją tu dość często, targają wyspą raz w górę, raz w dół. Ale częściej w dół, zanurzając ją na chwilę w otchłani Grzechu. Sznury jednak nie pozwalają polecieć za daleko, zawracając zaraz Warmię w kierunku Pomiędzy.

Właśnie na tym obszarze leżą tytułowe Małe Grozy. Wieś niezwykła, bo powstała w bardzo przykrych okolicznościach. Wydarzeniem leżącym u podstaw jej genezy była zaraza, która wybuchła we wsi Duże Grozy. Miejsce, w którym odnajdywane są kości olbrzymów, w lesie żyją demony, duchy, a natura jednoczy się z człowiekiem w magiczny sposób, nie tylko duchowy, ale i cielesny.

Mieszkańcy są tak samo niezwykli. Są to ludzie, którzy wyciągają perły z dna oka, przepowiadają przyszłość, pędzą agrestówkę z kurzych odchodów, czy też piją z drewnianych kubków rumianek, by widzieć zmarłych. Jest ich cała plejada. To właśnie ich życie jest tematem książki, której rozdziały można potraktować jako oddzielne opowiadania. Jednak nie radzę czytać ich na wyrywki. Zachowanie kolejności lektury jest tu pożądane.

Małe Grozy – kwestia czasu

Na szczególną uwagę zasługuje w Małych Grozach kwestia czasu. Na terenie Warmii płynie normalnie, do przodu. Dzięki temu istnieją pory roku i mijają lata. Jest on bardzo zależy od ludzi, a oni od niego. Wyznacza im porę umierania i rodzenia:

Maj na Warmii jest czasem ostatecznego zwycięstwa.

Starców i chorych dawno już nie ma. Odeszli w czasach ciemności i zimna, nie wierząc, że jeszcze coś w ich życiu mogłoby się odmienić.

Każdy pisklak w gnieździe i najmniejsze źdźbło trawy krzyczy: Jestem z wami! Świat cieszy się z dobrej nowiny. Kobietom w Małych Grozach dopiero zaokrąglają się brzuchy, pamiątki po nudzie długich zimowych nocy przykrytych pierzyną.

Jednak ludzie potrafią go kontrolować. Wystarczy tylko, że  starcy zamieszkujący Małe Grozy nie chcą umierać. Aby ocalić swoje życie w dość umiejętny, bardzo rzeczowy sposób, wymuszają cofniecie  czasu, a dodatkowo powodują, że na księżycu pojawiły się kratery.

Czas to również pewien wyznacznik, tego co przemija, nie tylko życia ludzkiego. Na jego osi zapisane są zdarzenia, gdy nie istniały Małe Grozy, a po ziemi chodziły olbrzymy i pływały gigantyczne ryby. Jednak nie dla wszystkich płynie on jednakowo. Co więcej da się zauważyć, że ma wpływ na to co dzieje się między żywymi i zmarłymi.

Czas również tyczy się Boga. Twórca rzeczywistości podlega również prawidłom przemijających dni. Podobnie jak ludzie był kiedyś młody, a do tego zakochał się. Oczywiście jest wszechobecny, słuchający modlitw mieszkańców wsi, ale podlega tak jak oni przemijającym dniom.

Małe Grozy – miłość

Dużą uwagę skupia Staniszewski na miłości. W Małych Grozach jest ona najczęściej tą fizyczną, płynącą z pożądania i potrzeby kopulacji. Niekoniecznie musi być ona pomiędzy samymi ludźmi. Czasami mieszkańcy wsi szukają jej w naturze, świecie demonów i duchów, a nawet w rzeczach martwych. Przykładem ostatniego jest, przedstawiona w jakże oryginalny sposób,  relacja pomiędzy młodą dziewczyną a strachem na wróble, który na widok kobiecych piersi płacze w milczeniu.

Mikropowieść opowiada też o miłości platonicznej. Są bowiem między mieszkańcami tacy jak święty Macieja. Mężczyzna mówi, że tylko raz miał kobietę. Umówił się z nią, lecz nie doszło do spotkania, bowiem kobieta zginęła w wypadku. Nie stanowiło to przeszkody dla Maciei, który rozmyślał nad tym jak wspaniałą kobietą byłą jego niedoszła partnerka.

Małe Grozy – ocena

Łukasz Staniszewski pojawił się na rynku z dziełem, którego po prostu mu zazdroszczę. Fajnie mieć taki debiut. Jego mikropowieść, powtórzę to raz jeszcze, na pewno zgarnie kilka zacnych nagród.

Gorąco polecam i oceniam na najwyższą ocenę.

Ocena: 10/10

Łukasz Staniszewski, Małe Grozy, Wydawnictwo Literackie, 2020

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego. Dziękuję!