Kozioł ofiarny – czyli co dzieje się gdy pijesz ze sobowtórem

koziolek(1)Jedna noc ostrego picia alkoholu ze swoim sobowtórem to klucz do niezłych tarapatów. Rano, oprócz siedzącego w głowie potwornego kaca, przed łóżkiem stoi służący sobowtóra, wysłany do zajazdu, by zawieźć swego pana do zamku. Kłopot w tym, że owego pracodawcy nie ma w pobliżu, tak jak własnych rzeczy osobistych. Przekonał się o tym John – bohater książki Kozioł Ofiarny.

W powyżej opisany sposób, dekadenta i angielski wykładowca historii Francji, trafia do Saint Gilles – zamku swojego sobowtóra, w którym dewocja przeplata się z małżeńską zdradą, objawieniami Maryjnymi, demonami wojny i morfiny. Co z tego wyniknie?  Na pewno nic dobrego.

Kozioł Ofiarny – dlaczego warto przeczytać tę powieść

Powieść Daphne du Maurier jest majstersztykiem literackim. Autorka wykorzystując sztampowy motyw, jakim jest zamian ról, buduje opowieść o rodzinie gorszej niż Dulscy, człowieku bawiącym się innymi i jego odpowiedniku, który chce naprawić zastane zło, ale z marszu jest skazany na porażkę. Ze strony na stronę du Maurier rozpętuje swojej postaci coraz większe piekło.

Książka robi piorunujące wrażenie.  Czasami jej treść wydaje się melodramatem, czasami  to powieść sensacyjna. Jednak, najbardziej wybija z Kozła ofiarnego warstwa psychologiczna.  Freud miałby co do analizowania. Potwierdzają to słowa ze wstępu, opisujące tło powstania powieści, iż dwoistość w świecie du Maurier odnosi się zarówno do relacji z mężem, jak i rywalizacji tożsamości płci.

Istotnym elementem, jest temat wojny. Konkretnie działań podczas okupacji. Pisarka daje czytelnikowi możliwość odpowiedzi na pytanie: co lepsze, kolaboracja z wrogiem czy patriotyczna partyzantka? Jest ono prowizoryczne, gdyż przedstawiciele obu stron nie są bez skazy i mają mnóstwo krwi na swoich rękach.

Piszę o tym, ze względu na myśl o stworzeniu podobnej powieści w realiach polskich. W której tle przywołane są duchy żołnierzy wyklętych, czy konflikty sąsiedzkie na tle narodowościowym. W 2016 roku opowieść na pewno trafiłaby na czytelniczą krytykę (zadziwiające zjawisko- skoro Polacy nie czytają książek i się tego nie wstydzą). Jednak, gdyby nie intelektualne zacofanie, które zapanowało po II Wojnie Światowej, może udałoby się zdobyć łagodniejszy odbiór i ocenę.

Daphne du Maurier udało się to zrobić. Jej powieść zyskała uwagę czytelników. A przecież została wydana 12 lat po zakończeniu światowego konfliktu. Co więcej, dorobiła się dwóch ekranizacji.

Jako ciekawostkę podam, że Kozioł ofiarny  został wydany w Polsce dopiero w 1995 roku i na kolejne wydanie czekał aż 21 lat.

Kozioł ofiarny – ocena

Komu polecam Kozła ofiarnego? Tylko czytelnikom lubiącym myśleć podczas lektury. Wszystkim miłośnikom prostych opowieści i potwornych czytadeł odradzam lekturę. Tylko zmarnują pieniądze, a do tego będą musieli wysilić szare komórki i obudzić umysł do indywidualnej analizy dzieła.  Jeżeli nie należysz do powyższej grupy, koniecznie poznaj tę historię.

Moja ocena: 10/10

Daphne du Maurier, Kozioł ofiarny, Wydawnictwo Albatros, 2016

Książkę nadesłało Wydawnictwo Albatros. Dziękuję bardzo.

A w konopiach strach – Palić, sadzić, zalegalizować

Czy marihuana jest z konopi? (…) Nie wiem jak Pan łączy marihuanę z konopiami – te słowa padły z ust polskiego polityka w 2007 roku. Są one świadectwem, jak wielka nieświadomość na temat tej dobroczynnej rośliny panuje wśród społeczeństwa,. Choć od wypowiedzi minęło już 9 lat, niewiele zmieniło się w tej sprawie, no może bardziej widoczne w przestrzeni publicznej są takie osoby jak Profesor Jerzy Vetulani. Właśnie ukazała się jego nowa książka A w konopiach strach – będąca próba edukacji społeczeństwa.

Jest to kolejna pozycja z PWN-owskiej serii Bez tajemnic, zapis drugiej rozmowy z Vetulanim. Czy warto do niej sięgnąć? Oczywiście, szczególnie polecam przeciwnikom konopi.

A w konopiach strach – standardowa wypowiedź Vetulaniego

327417999b(1)Vetulani ma niezwykłą moc storytellera. Potrafi opowiadać tak, by zaciekawić odbiorcę.Nie neguje, nie wmawia poglądów, ale wypowiada swoją opinię. Każdą rozmowę przeprowadzona w sposób kulturalny, poruszając wiele wątków.

Tak samo jest w A w konopiach strach. Czytelnik znajdzie w wywiadzie informacje zarówno związane z neurobiologią, zachowaniami społeczno-kulturowymi, używkami, anegdoty z życia Profesora, a także kwestie nawiązujące do współczesnych wydarzeń w naszym Kraju (oburzenia jakie wywołała Doda swoimi słowami o autorach Biblii, czy też problemu doktora Marka Bachańskiego)

Głównym tematem jest roślina, która budzi ogromne kontrowersje i jest błędnie postrzegana przez społeczeństwo. Vetulani spokojnie tłumaczy o jej właściwościach oraz wyjaśnia, że używanie marihuany to nie tylko palenie suszu.

Co z tą marihuaną?

A w konopiach strach jest prześledzeniem jak ludzkość korzystała przez wieki z konopi oraz innych roślin pobudzających mózg i wspomagających funkcjonowanie ciała.  Używanie ich było popularne długo przed narodzeniem Jezusa, do czasów prawie nam współczesnych. Bowiem dzięki temu panu:

Federalny

marihuana została zdelegalizowana, mimo, że uprawą konopi zajmował się pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, a królowa Wiktoria leczyła nią miesiączki. Harry Anslinger, bo to on widnieje na zdjęciu, był zdeklarowanym rasistą i karierowiczem, który robił wszystko by wykazać, że Federalne Biuro ds. Narkotyków jest rzeczywiście potrzebne amerykańskiemu społeczeństwu. Wykorzystując odkrycie jakim była klisza filmowa, tworzył materiały, tak absurdalne i śmieszne, że 30 lat później hipisi traktowali je jako dobre komedie.

Duże wsparcie Anslinger miał u magnata prasowego Williama Hearsta, który mnóstwo pieniędzy zainwestował w przemysł celulozowy. Jaki miał w tym cel? Papier z konopi, od zawsze był tańszy w produkcji.

Bzdury Anslingera spowodowały, że społeczeństwo uwierzyło w zabójczą moc marihuany i dopiero teraz (chyba) może wyrwać się z idiotycznego zaślepienia. A to za sprawą osób takich jak Vetulani i Marek Bachański, którzy pokazują, że nie wolno marihuany traktować jako używki poprawiającej humor, ale jako lek.

Ocena: 9/10

Jerzy Vetulani, Maria Mazurek, A w konopiach strach, PWN, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!

Jak to jest żyć bez bólu – Przemyślny ból

MillerPrzemyślny ból to przetłumaczona na 37 języków pierwsza powieść Andrew Millera. Za ten debiutancki utwór pisarz został  nagrodzony między innymi prestiżową International IMPAC Dublin Literary Award, James Tate Black Memorial Prize, a także włoską nagrodą Premio Grinzane Cavour.

Pasjonująca historia o utalentowanym lekarzu, który swój geniusz zawdzięczał niemożności odczuwania bólu

Historia Jamesa Dyer`a jest zataczającą krąg opowieścią o drodze do człowieczeństwa. Na pierwszych stronach utworu poznajemy głównego bohatera jako bliskiego śmierci, ale pogodzonego z losem i spełnionego człowieka, który budzi sympatię, a nawet współczucie czytelnika. Natomiast kolejne karty powieści wyzwalają przeciwne emocje oraz niechęć, a nawet potępienie w stosunku do postaci Dyer`a.

Zrodzony jako niechciany owoc gwałtu James Dyer jest  jest całkowicie pozbawiony odczuwania bólu fizycznego, a dodatkowo jest także niezdolny do odczuwania i wyrażania emocji. Empatia, sympatia, gniew, złość są dla niego obce, a głębokie rany, poważne urazy oraz rozległe uszkodzenia jego ciała nie robią na nim wrażenia i goją się niezwykle szybko. Nie do końca akceptowany przez „ojca”  i matkę, a także rówieśników staje się jarmarczną atrakcją oraz naciągaczem i oszustem, wykorzystując niecnie swój dar. Ale jednocześnie budzą się w nim potężne aspiracje…

Książka Przemyślny ból osadzona jest w realiach XVIII-wiecznej Europy, gdy rozpoczyna się gwałtowny rozwój medycyny i nauk o człowieku. Mają miejsce pierwsze duże operacje, transfuzje krwi, ruchy szczepionkowe. W tle tych wydarzeń pojawia się błyskotliwa postać lekarza-chirurga, który przyćmiewa swoim talentem, wyczuciem i zdolnościami swoich kolegów po fachu, znacznie wyprzedzając swoją epokę. Dzięki nieznajomości bólu decyduje się na zabiegi, procedury i eksperymenty, które innych medyków przyprawiają o gęsią skórkę, na które nigdy by się sami nie odważyli.

Przemyślny ból – Czy można być dobrym lekarzem traktując przedmiotowo pacjenta?

Geniusz Jamesa Dyera – lekarza, fachowca w swojej dziedzinie przyćmiewa jego ułomność do współodczuwania, bo czyż można być dobrym lekarzem traktując przedmiotowo pacjenta – drugiego człowieka?  Jest to pytanie, które nadal pozostaje aktualne i które każdy student medycyny powinien sobie zadać zanim rozpocznie naukę. Główny bohater na każdego pacjenta patrzy jak na przypadek, casus medyczny, kolejny sukces w nieustającym paśmie swoich zwycięstw, gubiąc człowieka w ciele człowieka.

Co doprowadzi do zmiany tak wyrachowanego i zimnego człowieka, który wszędzie gdzie się pojawi potrafi uleczyć niemalże każdego pacjenta, a jednocześnie rani ludzi go otaczających, będąc niezdolnym do żadnego uczucia? Aby się tego dowiedzieć warto sięgnąć po powieść Przemyślny ból, która zdecydowanie zadowoli nawet najwybredniejszego czytnika.

Ocena: 8/10

Andrew Miller, Przemyślny ból, Wydawnictwo Znak, 2015

 

Klaśnięcie jednej dłoni – Tasmania, alkoholizm i relacje ojca z córką

klaśniecie jednej dloniPisać o wyobcowaniu na emigracji, ciężkiej pracy pioniera, rodzicielstwie, alkoholizmie i miłości w sposób taki, by czytelnik poczuł, że po raz pierwszy czyta o tych tematach. Czy to możliwe? Tak, udowodnił to Richard Flanagan w Klaśnięciu jednej dłoni.

The Times opisał powieść jako zniewalającą, robiącą ogromne wrażenie. Ja dodam do tej opinii: z warstwą językową, która hipnotyzuje .

Słowo, które zniewala – jak pisać by zaciekawić odbiorcę?

Flanagan jest mistrzem budowania historii za pomocą zestawiania słów. Zaznaczam, to nie jest „zabawa słowem”, ale prawdziwa literacka architektura, gdzie każde zdanie jest na właściwym miejscu. Znienawidzona przeze mnie Orzeszkowa, mogłaby uczyć się od niego jak tworzyć opisy, które zaciekawią odbiorcę.

Klaśnięcie jednej dłoni to nie tylko opisy, ale też operacje słowem odzwierciedlające stan emocjonalny i określone zachowanie bohaterów. Czytelnik, przepływając wzrokiem pomiędzy akapitami, odczuwa głęboką więź emocjonalną z postaciami. Do tego stopnia, że w chwili gdy przekłada ostatnią stronę powieści wielki, doświadcza pozytywnego niedosytu.

Opowieść o Tasmanii i słoweńskich imigrantach

Wszystko zaczyna się od opuszczenia domu przez kobietę. Zostawia w domu kilkuletnią córkę, mąż w tym czasie znajduje się w lokalnym barze, i znika w śnieżycy. Następnie opowieść przenosi się do czasów wczesnej młodości pozostawionej dziewczynki oraz okresu, gdy jako pełnoletnia przyjeżdża w rodzinne strony.

Sonia musiała opuścić je, ze względu na relacje z jej ojcem, jego alkoholizm i wszystko co łączyło ją z tamtejszą społecznością lokalną. O jej powrocie decyduje ważny motyw, ale bez spolerowania. Dowie się o nim każdy kto sięgnie po książkę.

Klaśnięcie jednej dłoni, to też spojrzenie na losy imigranta Bojana – ojca dziewczyny. Ciężka praca, ubóstwo, zachowanie i nastawienie tych, którzy przybyli do Tasmanii kilka-kilkanaście lat przed nim, a do tego tęsknota za ojczyzną, tą niezniszczoną okrucieństwem II Wojny Światowej, to wszystko miesza się ze sobą, zmieniając bohatera. Na kartach powieści ewoluuje, przekształcając się raz w postać, której czytelnik kibicuje, raz w taką, której nienawidzi.

Wydarzenia z roku `60 i `90, retrospekcje z młodości mamy i taty Soni przeplatają się ze sobą, tworząc z prostej historii o relacjach rodzicielskich, elektryzującą opowieść. Moim zdaniem, jedną z ważniejszych, jakie zostały wydane w ostatnich latach.

Klaśnięcie jednej dłoni – komu może się spodobać?

Na pewno miłośnikom dobrej literatury, myślącym o odpoczynku od czytadeł. To pozycja, do której wraca się myślami, przeżywa na nowo fragmenty. Tak, to jest bardzo dobra książka.

Moja ocena: 10/10

Richard Flanagan, Klaśnięcie jednej dłoni, Wydawnictwo Literackie, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego. Dziękuję bardzo!

Hipoteza zła – Mila Vasquez powraca

Kolejna po Zaklinaczu powieść Donata Carrisiego, której główną bohaterką jest policjantka Mila Vasquez i kolejna, która zapada na długo w pamięć i zmusza do refleksji. Pod zasłoną typowego thrillera i historii kryminalnej ukrywa się prawda dotycząca niemalże każdego z nas – o chęci rzucenia wszystkiego, tylko po to, aby zacząć gdzieś indziej wszystko od nowa, niczym niezapisana pierwsza strona powieści.

Hipoteza zła – „Dobro doznawane przez jednych, zbiega się zawsze ze złem doznawanym przez innych, ale ważność zachowuje także twierdzenie odwrotne”

d_2810Nierozwiązana od pand 20 lat sprawa tajemniczych zaginięć osób cierpiących na bezsenność zaczyna łączyć się z teraźniejszością poprzez serię morderstw, w których pojawia się postać demonicznego Kairusa. Zagadkowy telefon z prostym pytaniem ”Czy chciałbyś rozpocząć nowe życie?” prowadzi do podupadłego hoteliku, w którym jeden z pokoi ma stać się „wrotami” do nowego życia, a stamtąd już coraz krótsza droga do rozwikłania historii…. a przynajmniej jej części.

Opowieść zaczyna się dość nietypowo: 10-latek zgłasza telefonicznie popełnienie przestępstwa na prośbę samego mordercy, który zlikwidował poprzedniego wieczoru całą rodzinę chłopca. Zbrodniarzem okazuje się jedna z osób, która od 17 lat pozostaje zaginiona i jest poszukiwana przez funkcjonariuszy z tzw. Przedpiekla – specjalnej jednostki policji federalnej, która zajmuje się sprawami nierozwiązanymi przez długie miesiące i lata. Motto, które przyświeca pracy tego oddziału Carrisi ujął w maksymę – Czasami trzeba zejść na dno piekła, żeby poznać prawdę o nas samych.

Mila Vasquez – policjantka z Przedpiekla

Mila Vasquez – policjantka z Przedpiekla nie zdaje sobie sprawy, iż jej postać nie jest w całej historii jedynie biernym obserwatorem, a istotnym ogniwem bez, którego plan tajemniczego Kairusa byłby nie do zrealizowania. Wyznawcy zagadkowego lidera, którym  jawi się on jako istota nadprzyrodzona – dobry duch który się nimi opiekuje, dokonują zbrodni w oparciu o wpojoną im zasadę, iż czasami zło jest jedyną i konieczną drogą do osiągnięcia dobra.

Nie bez znaczenia jest w powieści postać Simona Berisha – potępionego, za czyn którego nie popełnił, policjanta. Ten jako jedyny funkcjonariusz pomaga Mili w rozwikłaniu skomplikowanej sprawy Kairusa – człowieka z dobranocki i jego wyznawców. Staje się przyjacielem na przekór okolicznościom i wbrew samej Mili.

Hipoteza zła jest doskonałą powieścią, dla tych którzy chcą czytać wielopoziomowe historie, nie lubią banalnych i łatwych rozwiązań oraz są głodni ciągu dalszego…, bo na ten z pewnością będą czekać czytelnicy Carrisiego.

Ocena: 8,5/10

Donato Carrisi, Hipoteza zła, Wydawnictwo Albatros, 2016

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za podesłanie książki do recenzji.

Ona & on

Ona i OnWarto sięgając po powieść Ona & on znać przebieg wydarzeń z Jak w niebie, gdyż jest ona kontynuacją losów bohaterów ostatniej z wymienionych książek. Opłaca się również przeczytać Jak w niebie, ze względu na to, że jest to pierwsza powieść Marka Levyego, która momentalnie wyniosła pisarza na pierwsze miejsca w szeroko rozumianej branży pisarskiej oraz zaowocowała ekranizacją z Reese Winterspoon.

Czy Ona & on powtórzyła sukces pierwowzoru? Oczywiście. Mark Levy znów znalazł się na pisarskim piedestale w swojej ojczyźnie. Francuzi rzucili się do księgarń.

A mieli po co, bo historia jest prosta, przewidywalna, ale napisana w taki sposób, że czytelnik obgryza paznokcie z nerwów, zastanawiając się czy bohaterom uda się zwycięsko wyjść z kłopotów.

Na początku powieści Levy sięga po sprawdzoną komedię pomyłek, łącząc bohaterów za pomocą portalu randkowego, a następnie opisuje ich wzajemne poznawanie, kończąc efektownym przytupem ze słodkim happy endem.

Pisarz jest bacznym obserwatorem tego co wokół niego dzieje się, potrafi też wejść we wnętrza swoich bohaterów. Postaci prowadzą dialogi wewnętrzne, ich rozmowy, wysyłane wiadomości stanowią świetną grę słów, komunikowanie się na płaszczyźnie zafascynowanych sobą płci. Wszystko to na wysokim poziomie, czym Levy kupił mnie i zafascynował – tak bardzo, że przez niego piszę swoją powieść od nowa.

Ona & on jest powieścią cukierkową, grzeczną, idealną do oderwania się od codzienności. Po zakończonej lekturze, pierwszą moją myślą było pytanie: dlaczego polscy reżyserzy komedii romantycznych oraz pisarki piszące o domach i rozlewiskach  nie potrafią nakręcić lub wystukać na klawiaturze tak znakomitej historii? Dobrze by było, gdyby uczyli się jak to się robi od Marka Levego.

Wspomnienie reżyserów jest jak najbardziej na miejscu. Ona & on to powieść bardzo filmowa, nie tylko dlatego, że bohaterka jest gwiazdą kina.  Czytając książkę ma wrażenie, że uczestniczy się w kinowym seansie. Narracja przypomina tę uzyskaną przez oko kamery, wraz ze wszystkimi podążeniami, zbliżeniami i oddaleniami oraz cięciami we właściwym miejscu.

Polecam. Każdemu!

Moja ocena: 9/10

Mark Levy, Ona&On, Wydawnictwo Albatros, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję.

Żądny Horus na pierwszym poziomie Nowego Jorku – Immortel: Kobieta pułapka


Jest rok 2095. Świat nieco inaczej wygląda, niż nasz tu obecny. Przeszedł bowiem wiele konfliktów, z których jeden, wywołany na tle gatunkowym, zmienił jego oblicze nie do poznania – wśród ludzi pojawiają się mutanty. Większość z nich powstała się na skutek badań genetycznych prowadzonych przez wielkie korporacje, lecz część z nich pochodzi spoza ziemi.

Futurystyczny Nowy Jork w filmie Immortel: Kobieta pułapka

immortelTaką rzeczywistość przedstawia w filmie Immortel- Kobieta pułapka Enki Bilala  Akcja rozgrywa się w futurystycznym Nowym Jorku. Miasto nic a nic nie przypomina obecnej metropolii, gdyż składa się z trzech poziomów (z czego ostatni to miejsce  dla najgorszego elementu światka przestępczego), wypełnione jest mnóstwem pojazdów pędzących w powietrzu pomiędzy liniami energetycznymi, stupiętrowymi budynkami, przy których unoszą się elektroniczne napisy, będące reklamami np. kandydata do wyborów na burmistrza albo hasłami rebeliantów z podziemia. Rządy nad futurystycznym Nowym Jorkiem sprawuje oficjalnie burmistrz, lecz tak naprawdę władza należy do olbrzymiej korporacji EUGENICS zajmującej się inżynierią genetyczną oraz wszelkimi dziwnymi badaniami nad mutantami.

Właśnie tu, nad jednym z drapaczy chmur, pojawia się tajemnicza piramida, z której wychodzi na zewnątrz egipski bóg niebios – Horus. Skazany na śmierć za rebelię, przybywa na ziemię, by zobaczyć po raz ostatni dzieło, którego był współtwórcą. Ma na to siedem dni. Stąd wypływa jego pragnienie, znalezienia kobiety, którą mógłby zapłodnić zostawiając po sobie potomka.

W tym czasie zostaje pochwycona, na jednej z łapanek organizowanych przez EUGENICS, piękna dziewczyna o niebieskich włosach, płacząca niebieskimi łzami o imieniu Jill. Cudem zostaje ona uratowana przez panią doktor Elme Turner, oferującą wolność, za cenę uczestnictwa w jej badaniach. To właśnie ów śliczny mutant staje się obiektem, który Horus upodobał na matkę swego potomka.

Problemem jest tylko to, że bóg niebios potrzebuje do rozpoczęcia realizacji wyznaczonego celu ludzkiego ciała płci przeciwnej. Przemierzając przestrzenie pierwszego poziomu Nowego Jorku, szuka takiego, które bez problemu przyjmie jego. Po siedmiu próbach, zakończonych śmiercią ofiary, trafia na przypadkiem uwolnionego z 30 letniej hibernacji Nikopola , skazanego za rebelię i rozpoczęcie zamieszek w obronie wykorzystywanych przez EUGENICS mutantów. W nim to rozpoczyna poszukiwania niebieskowłosej dziewczyny.

W ślad za nimi podąża nieustępliwy inspektor Froebe, poszukujący wyjaśnienia tajemniczych morderstw oraz burmistrz Allgood pragnący za wszelką cenę obronić swą pozycję, którą to może zniszczyć Nikopol. Przy takim zestawieniu bohaterów może wydarzyć się wszystko.

Immortel: Kobieta pułapka

Za scenariusz do filmu posłużyły reżyserowi dwie części serii komiksowej Trylogia Nikopola (Targi nieśmiertelnych i Kobieta pułapka). Należy dodać, że Enki Bilal jest autorem owego komiksu, dzięki temu wszystko co przedstawione w obrazkach zostało ożywione, jeszcze bardziej udoskonalone i nie odbiega od wyobraźni mistrza. Osobiście uważam, że klimat mrocznego miasta przyszłości został doskonale przeniesiony z jednego dzieła na drugie.

Ścieżkę dźwiękową do Immortel: Kobiety pułapki skomponował Goran Vejvoda. Swą dynamicznością i ostrością bardzo dobrze zgrywa się z akcją obrazu, pozwalając widzowi mocniej wniknąć w futurystyczną rzeczywistość   Nowego Jorku . Możemy znaleźć na niej wiele gatunków, od rocka zaczynając, a na muzyce elektronicznej kończąc.

Przy tak dużej ilości filmów, których akcja rozgrywa się w przyszłości Immortel wybija się dość wyraźnie, nie tylko ze względu na technikę i sposób powstania. Enki Bilal porusza tu dogłębnie tematy takie jak: zrozumienie drugiej jednostki, czy w tak spaczonym świecie może zaistnieć miłość pomiędzy trzema różnymi osobnikami. Robi to umiejętnie trafiając do widza. Z filmu wypływają również zasadnicze pytania: czy aby na pewno nasza cywilizacja zmierza w dobrym kierunku? Na ile można stracić swą ludzką godność?

Moja ocena: 10/10

Enki Bilal, Immortel: Kobieta pułapka, 2004

Spodobał Ci się tekst? Zalajkuj go!

Prawda leży tam, gdzie leży – ostatnia rozmowa z Profesorem Bartoszewskim


BartoszewskiProfesora Władysława Bartoszewskiego można lubić bądź krytykować, jednak nikt nie podchodzi do tej legendarnej postaci w obojętny sposób. Był erudytą, historykiem, dyplomatą, dziennikarzem, od młodzieńczych lat bardzo zaangażowanym w sprawy Polski, posiadającym wiedzę, której zazdrościli mu wszyscy. Jako osoba obracająca się w świecie polityki, emigracji oraz kultury miał wielu znajomych, którzy tak jak on kształtowali naszą rzeczywistość. I to właśnie o nich opowiedział redaktorowi Michałowi Komarowi w serii Na dwa głosy.

Właśnie ukazał się ostatni tom tych wspomnień. Kosztuje sporo, bo na okładce widnieje cena 59 zł, ale opłaca się wydać tę kwotę. Dlaczego? Odpowiedź zamieszczam poniżej.

Prawda leży tam, gdzie leży – ostatnia opowieść Profesora Bartoszewskiego

W ostatnim zapisie rozmów z Michałem Komarem Profesor Bartoszewski przybliża swoje znajomości z postaciami takimi jak: Stanisław Lem, Jerzy Lerskim Wacław i Jerzy Zagórscy, Jerzy Giedroyc, Tadeusz Mazowiecki, Arcybiskup Józef Życiński, Krzysztof Skubiszewski, Stefan Meller oraz Bronisław Gieremek

Są to historie niezwykłe, jak rekomenduje je PWN w blurbie, opowiedziane nieco inaczej niż w podręcznikach. Można to zauważyć już od wspomnienia sylwetki Staniwsława Lema, rozpoczynającej książkę. To co prywatne miesza się z wydarzeniami historycznymi, wciągając w nurt wydarzeń przeżytych przez narratora i jego bohatera oraz otaczające ich osoby. Profesor odkrywa to, do czego nie miały dostępu pióro dziennikarskie oraz obiektyw kamery. W ten sposób każdy z rozdziałów staje się mini opowieścią. Wszystko to udokumentowane jest zdjęciami, na których widzimy bohaterów wraz z autorem opowieści.

Prawda leży tam, gdzie leży to książka na właściwe czasy – myślę, że wyszła w najlepszym dla siebie momencie. Gdy spory pomiędzy politykami wyolbrzymiają się i zaczynają wyglądać komicznie, gdy ludzie młodzi zaczynają coraz mocniej akcentować potrzebę patriotyzmu, a ich rodzice co chwila osądzają „czyja prawda jest bardziej <<prawdziwa>>”, warto zajrzeć do wspomnień Profesora.

Storyteling o patriotyzmie

Choć Profesor był osobą związaną z określoną partią polityczną, jego przekonania są w książce wyciszone. Bardziej stawia na politykę i wartości, które wyznają poszczególni bohaterowie, co gra na wielką korzyść dla publikacji.

W moim odczuciu, Prawda leży tam, gdzie leży jest odpowiedzią na pytanie „jak być patriotą?”. Wszystkie postaci mają tak różne historie, inaczej reagują w określonych sytuacjach i tak bardzo różnią się od siebie światopoglądami, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma jednakowego wyjaśnienia powyższego zapytania. Jednak wystarczy uruchomić myślenie i wtedy wszystko zaczyna być jasne.

Gorąco polecam, wszystkim miłośnikom dobrej opowieści, zarówno tym trzymającym za politykami z prawa i lewa oraz wszystkich martwiących się o demokrację w naszym Kraju, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem.

Moja ocena: 9/10

Władysław Bartoszewski, Michał Komar, Prawda leży tam, gdzie leży, PWN, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję bardzo.

Demon – dybuk na weselu


Żeby zrozumieć film Demon Marcina Wrony trzeba znać kilka dzieł z zakresu literatury i filmu. Cynizm wyciągnięty z prac Smarzowskiego, wesele rodem z Wyspiańskiego, Wajdy (i znów) Smarzowskiego, słowa dialogów oraz monologów przekalkowane z utworów de la Barci, Szekspira, (ponownie) Wyspiańskiego i jeszcze kilku innych. Jednak najbardziej istotnymi są utwór literacki Szymona An-Skiego Dybuk i jego ekranizacja z 1937 roku.

Dybuk – zawładnięcie ciałem żywego człowieka przez ducha zmarłej osoby

Tekst dramatu dostępny jest pod adresem http://literat.ug.edu.pl/~literat/dybuk/index.htm Zachęcam do przeczytania. Moim zdaniem jest ciekawszy niż powieści Kinga i reszty ‚mistrzów grozy’.

Natomiast film w jidysz można obejrzeć w całości tutaj:

Historia opowiedziana w tekście literackim i ekranizacji dotyczy obietnicy danej sobie przez dwóch Żydów, odnosi się ona ślubu dzieci owych Mężczyzn. Jednak nie zostaje spełniona przez splot nieszczęśliwych wypadków.  W wyniku tego niedoszły pan młody wstępuje w ciało panny młodej i dopiero teraz zaczynają się prawdziwe kłopoty.

Co to ma wspólnego z filmem Demon? Naprawdę wiele.

Demon – wesele po polsku, demon po żydowsku

Zarówno Dybuk jak i Demon powstały na kanwie tekstów dramatów (Wrona inspirował się Przylgnięciem Piotra Rowickiego). W obu filmach duch osoby zmarłej wstępuje w żywego i ujawnia się przed szeroką publicznością w najbardziej niepożądanym momencie, czyli na weselu. Zbieżne są też próby wypędzenia niechcianego gościa i sposób w jaki kończą opętani.

Demon jest znakomitym filmem, który trzyma w napięciu, ale tez i bawi. Sposób w jaki Wrona żongluje konwencją oraz w jaki pokazuje przekrój polskiego społeczeństwa zasługuje na uznanie. Dostaje się wszystkim od egoistycznego ojca młodej przez księdza poddającego się i tracącego wiarę w religie rozwiązanie, po racjonalistę, który zaczyna wierzyć i odprawia egzorcyzm po świecku. A takich barwnych postaci w Demonie jest wiele.

Na uwagę zasługuje rola Itaya Tarina, izraelskiego aktora, który podobno wszystkich dialogów odgrywanej przez siebie (pierwszoplanowej) postaci nauczył się na pamięć. Zagrał rewelacyjnie.

Gorąco polecam! Nie tylko fanom horrorów i kina ambitnego.

Ocena: 8/10

Demon, reżyseria Marcin Wrona, 2015

Równa Słońcu – książka dla fanów Wspaniałego stulecia




d_3573Równa Słońcu Anity Amirrezvani to pozycja dla wszystkich czytelników i czytelniczek kochających piękne opowieści z historią w tle. A gdy do tego dodamy jeszcze, iż akcja toczy się w drugiej połowie XVI wieku na terenie dawnej Persji, sąsiadującej z Państwem Osmańskim (wówczas pod władaniem Solejmana Wspaniałego), to pozyskamy ponadto także zwolenników serialu Wspaniałe stulecie.

Młoda, piękna i niezwykle mądra, córka, a zarazem główna doradczyni Szacha Persji Tahmaspa – księżniczka Parichan- chanom w świecie rządzonym przez swojego ojca jest drugą osobą w Państwie, przed którą wszyscy winni są posłuszeństwo. Ma to nietuzinkowe znaczenie w społeczności muzułmańskiej, w której prym wiodą jedynie mężczyźni.

Persja za rządów Tahmaspa staje się równoprawnym partnerem dla Państwa Osmanów i dzięki temu wkracza z impetem w okres renesansu kultury, sztuki i rozwoju. Wraz z tragicznym odejściem Szacha, który nie wyznaczył żadnego ze swoich potomków na następcę tronu, sytuacja w Persji diametralnie ulega zmianie. Rozpoczyna się bezwzględna walka o władzę, przewagę i wpływy, która zagraża stabilizacji wewnętrznej państwa, a co za tym idzie stwarza dogodną okazję do poszerzenia zasięgu swojej władzy przez sułtana tureckiego.

W samym sercu bratobójczej waśni znajduje się księżniczka Pari, która jako genialny strateg i doskonały zarządca stara się za wszelką cenę utrzymać pokój z zewnętrznymi sąsiadami i zażegnać spory w rodzie Safawidów. Niestety najpoważniejszym problemem, z którym się spotyka jest brak akceptacji przez możnowładców rozkazów wydawanych przez kobietę.

Sylwetkę Pari – Równej Słońcu, i jej losy przybliża nam jej najbardziej oddany sługa – Dżawaher, którego historia jest od pokoleń nierozerwalnie spleciona z rodem Safawidów. Życie Dżawahera, który postanawia zostać już jako dorosły mężczyzna eunuchem, pokazuje od zupełnie innej strony codzienne zwyczaje Persów. Splendor pałacowych intryg jest kontrastowany z problemami ludzi niższego stanu i biedoty, których losy uzależnione są od tych, którzy mogą ich kupić. Kobiety zmuszone są sprzedawać własne ciało, słudzy swoją wolność a ubogie panny swoje wiano dla dużo starszych mężczyzn.

Równa Słońcu to wciągająca opowieść, przenosząca czytelnika w piękne i kolorowe czasy historycznych podojów, wielkich miłości, walk o ideały oraz zmagań z własnym przeznaczeniem i uprzedzeniami innych. To historia pokazująca również, jak szybko można wszystko zburzyć, podczas gdy wykreować i utrzymać porządek jest niezwykle trudno.

Ocena: 7,5/10

Anita Amirrezvani, Równa Słońcu, Albatros, 2016

Książkę do recenzji nadesłało Wydawnictwo Albatros. Dziękuję bardzo.