Month: Sierpień 2015

Żałuję, że nie przeczytam ich po raz pierwszy – o książkach które warto przeczytać

Wpis zawiera zestawienie książek, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Tak wielkie, że po przeczytaniu każdej z nich żałowałem, że nie będę mógł ich przeczytać po raz pierwszy. Większość pozycji należy do klasyki, ale na pewno pojawi się też kilka tytułów, o których przeczytasz po raz pierwszy.

Wpis o książkach , które warto przeczytać aktualizowany jest na bieżąco – jeśli chcesz śledzić go, dodaj tę podstronę do ulubionych zakładek lub zapisz się na newsletter (podaj adres w okienku po prawej stronie).

Diuna

Powieść z utartymi schematami, takimi jak: walka dobra ze złem, matka rodząca syna, który ma wybawić naród od najeźdźcy, czy też przemiana owego Mesjasza, by stanąć do walki z wrogiem. Jednak o Arrakis, Muad`Dibie, Stworzycielu nie da się zapomnieć. Ta książka, nie bez przyczyny okrzyknięta największym osiągnięciem sci-fi wszechczasów, zostawia w umyśle trwały ślad po sobie. Mega powieść!

Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem

Wyjątkowa książka, która fizycznie dużo namieszała w moim życiu osobistym. Pod względem treści, arcydzieło! Połączenie jazzu, literatury i islamu z Belzebubem mieszkającym piętro wyżej i Murzynem, który wykiwał pozostałe rasy i teraz „lecą na niego” wszystkie dziewczyny. Jak powiedział mój Przyjaciel: tę książkę można było tylko napisać w latach osiemdziesiątych. Teraz nikt by tego nie wydał. To doskonała literatura do głośnego skandowania na scenie, w rytm jazzowej trąbki

Wściekłość i wrzask

Przeczytanie powieści Faulknera stanowi wyzwanie – strumień świadomości do łatwych w odczycie nie należy. Czym urzekła mnie ta książka? Językiem i sposobem narracji, tym jak autor bawi się czytelnikiem. Odszyfrowując dzieje upadku rodziny Compsonów, rozgraniczając prawdę od fałszu, rozwiązywałem literacką szaradę. Spodobała mi się tak bardzo, że wiele razy wracałem do książki. Warto przeczytać.

Przypadki Lenza Buchmanna

O niej pisałem TUTAJ. Literacki majstersztyk, rewelacyjnie pokazujący czym jest zło, jak wygląda od środka i jak bardzo jest w nas zakorzenione.

Ubik

To jest książka o realności, nierealności, życiu, półżyciu i śmierci. Do dziś nie udało się jej zekranizować – a to dlatego, że po prostu nie da się. Oczywiście fabuła może zostać przeniesiona na cykl powiązanych ze sobą scen, ale taśma filmowa nigdy nie odda klimatu ukrytego w słowach. Po jej przeczytaniu nie mogłem bardzo długo zasnąć.

Wiedźmin

Uwielbiam tę postać. Dlatego opowiadania, sagę oraz Sezon Burz pochłonąłem w całości i bardzo narzekałem, że to już koniec. Najwięcej kłopotu sprawiła mi druga część sagi (uważam, że jest przegadana; strasznie mnie nużyła). To co zachwyca w Wiedźminie, to sposób narracji, fabuła oraz często wymieniany przez fanów Białego Wilka dualizm postaci – czasami działają po jasnej stronie mocy, a czasami wybierają ciemniejszą.

Wiele demonów

Takiego storytellingu powinni się uczyć zarówno pisarze, jak też copywriterzy i spece od marketingu. Pilch porywa czytelnika sposobem w jaki opowiada. To się czyta niesamowicie. Więcej TUTAJ.

Wielki Gatsby

Po jej zamknięciu wiedziałem, że dość długo nie przeczytam tak mądrej książki. Romantyczna miłość, zdrada, przyjaźń, ostre imprezy, american dream, niszczycielska żądza pieniądza – w tej książce jest wszystko co powinna zawierać dobra powieść. Bardzo żałuję, że nie mogę przeczytać jej po raz pierwszy. warto przeczytać.

IQ81, Kafka nad morzem, Kronika ptaka nakręcacza i reszta twórczości Murakamiego

Z Murakamim mam taki problem, że każdą jego książkę uważam za genialną (co ciekawe, podobnie jak ja oceniają go rzesze czytelników). Sprawdza się zarówno jako surrealista, jak też jako autor powieści obyczajowych. Trzy z wymienionych tytułów uważam za mega-arcydzieła. To właśnie po zakończeniu lektury każdej z nich powiedziałem sobie: Żałuję, że nie przeczytam jej po raz pierwszy .

Jądro ciemności

Pierwszy raz przeczytałem ją jako lekturę szkolną. Następnie wracałem do niej wielokrotnie. Podobnie jak Przypadki Lenza Buchmanna jest to książka o źle, o tym kim możemy się stać, jeśli ulegniemy złym marzeniom lub wewnętrznym popędom i o tym jakie zawsze ma to zakończenie. Oprócz kilkukrotnego przeczytania powieści Conrada, dostąpiłem zaszczytu patronowania jednemu z wydań powieści <JĄDRO CIEMNOŚCI – PATRONAT>

Jeśli powiesz mi bym przyszedł, rzucę wszystko i przyjdę… ale musisz mnie poprosić

Espinosa stworzył powieść, którą „połyka się się w jeden wieczór”. Ten, w który czytałem Jeśli powiesz był jednym z najważniejszych w moim czytelniczym życiu. Więcej o niej piszę na Bazgrołku TUTAJ

Bezcenne

Naziści wywożący skradzione obrazy, sprzedawcy dzieł sztuki, zbrodnie, intrygi i niesamowite historie napisane przez życie. To jest jedna z najlepszych książek z literatury faktu, jakie czytałem. Więcej TUTAJ

Rybacy

Czterej nastolatkowie, wymykają się z domu nad rzekę. Określając się mianem rybaków próbują „złapać coś” na swoje wędki. Pewnego dnia spotykają szaleńca Abulu, który przepowiada śmierć najstarszego. W ten sposób w ich rodzinie pojawia się, rosnący ze strony na stronę, strach przed spełnieniem wróżby. Więcej TUTAJ

Uczucie silniejsze od strachu – kilka słów o książce

O tym, że Uczucie silniejsze od strachu Marca Levego jest kontynuacją Powtórki możemy dowiedzieć się łącząc treść książki z tą z blurbu polecającego, zamieszczonego wewnątrz książki. I bardzo dobrze! A to dlatego, że wielu czytelników, widząc informacje na pierwszej lub stronie okładki, bądź skrzydełkach, odłożyłoby publikację, stwierdzając: „Skoro nie znam początku, nie będę rozpoczynał od kontynuacji”. Popełniliby błąd!

Czytadło idealne na wakacje

Uczucie silniejsze od strachu to książka, którą można przeczytać nie znając pierwszego tomu przygód Andrew Stilmana dziennikarza gazety „New York Times”. Ciągną się tylko za nim alkoholizm i tęsknota za żyjącą w separacji żoną. Oba problemy mają swoją genezę w powtórce. Reszta jest nową historią. Napisana w stylu Levyego, tak by czytelnik doznał lekkości w obcowaniu z dziełem, a także przeczytał dobrze skonstruowaną historię. Krótko mówiąc, czytadło idealne na wakacje.

Tym razem Stilman rzuca się w wir wydarzeń, których geneza miała miejsce w połowie ubiegłego wieku. Wciąga go w nie Suzie Baker, młoda i piękna wnuczka jednego z najważniejszych polityków w Ameryce. Bohaterowie rozpoczynają śledztwo, tym samym stawiając na nogi służby specjalne USA. Są trupy, pościgi, tajne schowki, no i to napięcie, które nie pozwala odłożyć książki na bok.

Najgorsze są opisy seksu. Uważam, że Levy nie powinien zabierać się za opisywanie stosunków intymnych, bo kompletnie mu nie wychodzą. Jeżeli zamieściłby ich więcej w Uczuciu silniejszym od strachu, The Literary Review Bad Sex in Fiction Award trafiłaby do niego.

To co opisuje Levy przeraża i pozostawia bez odpowiedzi

Ogromnym zaskoczeniem dla mnie była informacja, że główny wątek powieści nie jest fikcją. To jasne, że żyjemy w świecie gdzie politycy i gigantyczne koncerny należą do grupy z etykietą „nietykalni” i to oni decydują o naszym życiu i tym gdzie żyjemy. Jednak to co opisuje Levy przeraża i pozostawia bez odpowiedzi na pytanie „jak z tym walczyć?”.

Książkę polecam szczególnie paniom, stroniącym od „męskich” książek. Na pewno wam się spodoba, bo łączy w sobie kryminał, thriller oraz romans (jest wiele o udanych i nieudanych relacjach damsko-męskich).

Ocena: 8/10

Marc Levy Uczucie silniejsze od strachu, Albatros, 2015

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Albatros. Dziękuję bardzo!

Świat na żółto – kilka słów o książce

Od hiszpańskiej premiery Świata na żółto Alberta Espinosy, książki wydanej w ubiegłym miesiącu w naszym Kraju, mija już siedem lat. To całkiem spory kawał czasu. ALE! W końcu jest w rękach polskiego czytelnika! Mała, żółta, zupełnie inna niż powieści, o których pisałem kilka tygodni temu.

Bowiem, Świat na żółto to pewien rodzaj poradnika, uzupełniony manifestem/teorią o Żółtych (ludziach). Poradnika, przy którym prace Coveya, Bandlera, Robbinsa i reszty mówców-inspiratorów, dosłownie(!), bledną.

Espinosa przekazuje nam 23 wskazówki, jak żyć, jak zmieniać postępowanie, by być szczęśliwym. Wszystko to opiera  o przykłady, case study prosto z oddziałów onkologicznych i własne przemyślenia. Całość doprawiona  jest szczyptą dowcipu, który czasami przeradza się w czarny humor.

Co mnie zauroczyło w Świecie na żółto? Przede wszystkim sposób w jaki Espinisa opisuje swoją historię choroby. Traktuje ją jako dar, który pozwolił mu zrozumieć czym jest szczęście oraz jakimi zasadami powinien kierować się każdy z nas, by do końca swych dni być człowiekiem. Tym samym oddaje hołd wszystkim pacjentom z oddziałów nowotworowych, którym zabierane są najpiękniejsze chwile życia – te pomiędzy dzieciństwem a dorosłością.

To co napisałem do tej pory mógłbym wstawić  na NapiszTekst, mojego zawodowego bloga, na którym pojawiają się opinie o poradnikach. Jednak tak się nie stało. A wszystko przez drugą część książki.

Jest nią wyjaśnienie, jak wcześniej określiłem je mianem manifestu/teorii, czym jest Żółtość. Już rozpoczynając czytanie owego fragmentu, przeczułem, że autor stworzył coś więcej niż poradnik z doprecyzowującym dodatkiem. Zajrzałem do sieci w celu znalezienia jakiejkolwiek wskazówki. Na stronie polskiego wydawcy nic nie było nic co mogłoby mi pomóc. Potwierdzenie znalazłem dopiero na stronach hiszpańskojęzycznych, które opisują książkę jako ficción autobiográfica.

I właśnie ta fikcja czyni Świat na żółto wyjątkową publikacją. Pierwszy raz czytałem poradnik, w którym prawda miesza się z wyobraźnią pisarza. Dzieło przez to staje się instrukcją, ale też funkcjonuje jako (poradniko-)powieść. Bardzo mi to przypadło do gustu.

Świat na żółto polecam szczególnie osobom, które kojarzą nowotwór tylko ze śmiertelną chorobą wyniszczającą po cichu ludzki organizm. Ta książka nie neguje tej prawdy, potwierdza ją, ale też dodaje 23 mocne zaprzeczenia, które są jednocześnie afirmacją walki o każdą sekundę życia i pochwałą ludzkiej egzystencji. Czyta się to znakomicie!

Ocena: 10/10

Albert Espinosa, Świat na żółto, Znak, 2015

Uczeń Gutenberga – kilka słów o książce

To jest idealna książka na wakacje. Czyta się ją lekko i szybko, choć zalicza się do opasłych powieści. Można ją skończyć w ciągu kilkudniowego urlopu.

Jej lekturę porównuję do czytania Katedry w Barcelonie. Tak samo jak przy publikacji Falconesa, nie czułem zmęczenia spowodowanego wysiłkiem intelektualnym. A także, tak samo jak przy książce o budowie katedry, lepiej smakowała mi kawa.

Alix Christie stworzyła opowieść o tym co sama kocha – druku. Autorka ma dosyć rozległą wiedzę, a także bogate doświadczenie w branży drukarskiej (obecnie pracuje jako dziennikarka), a do tego, by napisać Ucznia Gutenberga, przez 5 lat zbierała materiały. Opłacało się.

Historia o powstaniu druku, podjęciu ryzykownego wydania Biblii, a także hurtowej produkcji przepowiedni Sybilli oraz papieskich listów odpustowych zachwyca czytelnika. Do tego należy dodać burzliwą miłość i gorący temperament Gutenberga, które komplikują wszystko. To wszystko jest ułożone wzorowo, jednak nie czyni z Ucznia Gutenberga powieści najwyższych lotów.

Odpowiadają za to inne fragmenty książki. Christie dużo miejsca poświęca sprawom drukarskim w tamtych czasach. Opisuje to co było przed wynalezieniem druku, konfrontując z momentami powstawania czcionek, budową stopów oraz prasy, i licznych zmianach z wprowadzanych przez warsztat Gutenberga. Właśnie dla tych opisów wystawiam książce wysoką ocenę.

Bardzo podobał mi się sposób w jaki zostały zbudowane postaci. We wspomnianej Katedrze w Barcelonie bohaterowie są, jak na porządne czytadło przystało, stworzeni według wzorca – kto jest dobry, takim pozostaje do końca. W uczniu Gutenberga schematyczność jest łamana. Postaci mają swoje życie, marzenia i cele, a gdy napotykają na barierę zaczynają działać tak by przetrwać, dobrnąć do końca. I tak zauważamy, że pozytywna postać staje się egoistą, a czarny charakter nabiera przyjaznego kolorytu. Dobrym przykładem jest tu Gutenberg, z którego Christie raz robi tyrana, by za chwilę zamienić w postać ratującą wszystkich z opresji.

Uczeń Gutenberga to też świetna przekrojówka społeczeństwa zamieszkującego Niemcy i ówczesną Europę (dla zainteresowanych, są też wątki polskie). Najważniejszą rolę spełnia tu kościół katolicki. Mimo, że na jego czele stoi papież, ważniejszą rolę pełnią tu kardynałowie, biskupi i ich świta. To właśnie oni trzęsą mieszkańcami, narzucając kolejne idiotyczne podatki, osądzając według własnych zasad „kto jest w porządku, a kogo trzeba wsadzić do lochu”. Pojawiają się tez wątki związane z krucjatą, akcja powieści dzieje się w okresie zajęcia Konstantynopola, i dualistyczne podejście niemieckich mieszczan do zbrojnego odbicia miasta. Na tym poziomie Chrisite też daje popis swojej wiedzy oraz pisarskich umiejętności.

Ocena: 8,5/10

Alix Chrisite Uczeń Gutenberga, PWN, 2015

 

Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa PWN. Dziękuję bardzo!