Bez kategorii

Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci – Aby nie wyrosło nam pokolenie idiotów!!!

Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci Anne Lene Johnsen to książka, która powinna znaleźć się w każdym domu. Mając stały kontakt z dziećmi (od kilku lat prowadzę zajęcia dla najmłodszych Projektowanie gier planszowych i karcianych, uczestniczę w spotkaniach dla najmłodszych– w tym dwa lata pracowałem w podstawówce– tworzę dedykowane im gry i scenariusze przedstawień oraz komiksów), już dawno uogólniając stwierdziłem, że rośnie nam pokolenie idiotów.

A wszystko to za sprawą rodziców i opiekunów zapisujących dzieci na zajęcia taneczne i piłkarskie – przez nich rośnie nam pokolenie, którego tylko niewielka część przedstawicieli będzie odnosić zwycięstwa na murawie i parkiecie ,a reszta będzie przekonana o tym, że potrafi tańczyć i grać w piłkę. Również owi opiekunowie wolą wręczyć dziecku komórkę lub tablet, kupić konsolę, niż spędzić z nim czas. Swoje działanie tłumaczą tym, że dbają o rozwój dziecka. Jednak wielu z nich nie zwraca uwagi na odnajdywane przez najmłodszych treści – sam rodzicielski zakaz gry w brutalne GTA nie uchroni dziecka przed ogłupiającymi gierkami, w których należy szybko machać palcem po ekranie… poza tym zakazy są po to by je łamać.

Efekt postępowania opiekunów? Mizerny. Dzieci mają kłopoty w nauce, posiadają mierny zasób słownictwa, mają trudności z liczeniem i stworzeniem poprawnej wypowiedzi. Co więcej, nawet te, uważane za zdolne, przypisują narkotykom kreatywność Ani z Zielonego Wzgórza (i są zdziwione, że tak nie jest), czy też publicznie, na lekcji w podstawówce, niszczą autorytet nauczyciela.

Oczywiście jest mnóstwo rodziców, dziadków, wujków i cioć, którzy wiedzą, że szkoła wszystkiego nie nauczy, a podstawy zawsze wynosi się z domu. Dlatego zwracają uwagę na rozwój najmłodszych, organizują im ciekawe zajęcia, dbają o pogłębianie wiedzy.  Do nich to właśnie kierowana jest książka Anne Lene Johnsen Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci. Publikacja wspomoże ich działania i przyniesie najmłodszemu czytelnikowi wiele radości.

Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci  – zalecane dla dzieci w wieku 5-11 lat

Książka ma dwóch odbiorców pierwszym są rodzice i opiekunowie, do których pisze Anne Lene Johnsen. Autorka Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci  we wprowadzeniu wyjaśnia, iż rodzic opiekun dziecka jest jego pierwszym nauczycielem, opowiada o 10 sprytnych pomysłach dla rodziców, takich jak: dbanie odżywianie, trening fizyczny, kupowanie mądrych zabawek, czy też dbanie o dostęp do książek i informacji. W kolejnych rozdziałach Anne Lene Johnsen opowiada o tym, że myślenia można się nauczyć, wyjaśnia czym tak naprawdę jest inteligencja i do czego służy, dlaczego przyswajanie nowej wiedzy jest tak ważne, a puzzle są obowiązkowe w każdym domu, jak wielką rolę pełnią szyfry, radzi jak zachęcić dziecko do czytania, pomóc mu  w matematyce,  odkrywa tajniki kreatywności. Wyjaśnia również działanie treningu umysłu w zabawie i życiu codziennym, a w ostatnich trzech rozdziałach opowiada o pożytecznych ćwiczeniach poprawiających koncentrację i umiejętność uczenia się,  pożywieniu dla mózgu oraz jak rozwiązywać problemy w nauce które przesłaniają prawdziwe zdolności dziecka. Jest tego sporo. Jednak wszystkie zagadnienia zostały opisane w sposób łatwy i zrozumiały.

Drugim odbiorcą Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci są najmłodsi czytelnicy, do których skierowane są ćwiczenia. Znajdą ich na kartach publikacji mnóstwo, tak więc przy książce zostaną bardzo długo. Każde z zadań, oprócz budowy za pomocą angażującego tekstu, opatrzone jest ciekawymi, kolorowymi ilustracjami, które przyciągną oko dziecka oraz dorosłego.

Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci  – dbasz o dziecko, kup koniecznie książkę

Jeżeli jesteś rodzicem lub opiekunem i dbasz o rozwój dziecka, musisz koniecznie zapoznać się z treścią tej książki oraz zachęcić dziecko do rozwiązania zamieszczonych w niej zagadek i ćwiczeń. Na okładce Rusz głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci  znajduje się informacja o tym, że publikacja jest skierowana do dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Moim zdaniem śmiało sięgać po nią mogą też i młodsze w wieku już od 4 roku życia. Gorąco polecam.

Ocena: 10/10

Anne Lene Johnsen, Rusz Głową! Gimnastyka mózgu dla dzieci, Wydawnictwo PWN, 2018

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!

Recenzje spektakli na stronie Dziennika Teatralnego

28 czerwca na stronie Dziennika Teatralnego pojawił się mój pierwszy tekst, jego tematem był rewelacyjny spektakl Żyrafa. Tym samym rozpocząłem współpracę z najstarszym portalem teatralnym (ma już 20 lat).

Poniżej znajduje się spis tekstów, które pojawiły się na stronie. Jest on aktualizowany na bieżąco. Zapraszam do lektury!

9.Międzynarodowy Festiwal Szkół Lalkarskich LALKA- NIE-LALKA

Międzynarodowego Festiwalu Szkół Lalkarskich LALKA-NIE-LALKA chyba nie trzeba nikomu przybliżać. Świadczy o tym liczba widzów, którzy po brzegi wypełniali sale podczas 9 edycji festiwalu. Podlaska impreza odbyła się w dniach 18-23 czerwca 2018 r. <czytaj dalej>

Żyrafa – reż. Evgenia Tsichlia, Thanos Sioris – Hop Signor Puppet Theatre (Grecja)

Wypieki na twarzach widzów, owacja na stojąco, korzystający z zaproszenia aktorów tłum na scenie – tak właśnie wyglądało zakończenie spektaklu Żyrafa. Swoją opowieścią Hop Signor Puppet Theatre podbił serca widzów. Świadczyły o tym rozmowy prowadzone jeszcze na drugi dzień po występie Greków na IX Międzynarodowym Festiwalu Szkół Lalkarskich w Białymstoku. <czytaj dalej>

Puszczańskie opowieści – reż. Michał Jarmoszuk – BTL, Koopercja Flug

Mrok sceny roztapia snop światła padający na aktora, który niskim głosem wygłasza: zatapiam się w głąb puszczy. Spokojnie, powoli. Z kieszeni wyciągam małą zielona książeczkę, która poprowadzi mnie tym niezwykłym szlakiem, szlakiem puszczańskich opowieści. Wchodzę do puszczy. Tym samym widz zostaje przeniesiony, wraz z wygłaszającym monolog, w samo centrum dziewiczej natury Podlasia. Tak właśnie zaczynają się Puszczańskie opowieści – ludowe historie zaadaptowane przez aktorów z Białostockiego Teatru Lalek i Kooperację Flug. <czytaj dalej>

Kiedy wszystko było zielone – reż. Avi Zlicha, Dikla Katz – The Key Theatre, Tel Awiw (Izrael)

Przedstawienie Kiedy wszystko było zielone zapada w pamięć. Obecne na wypełnionej po brzegi sali osoby oglądały je z wypiekami na twarzy. Dikla Katz oraz Avi Zlicha, założyciele The Key Theatre, zabrali ich w niesamowitą przygodę, opowiadając o przyjaźni, starzeniu się i naturze. Mimo, że artyści, po swoim występie, otrzymali gromki aplauz, jednak nie wszystkim do końca podobał się spektakl. Należę do tej drugiej grupy. <czytaj dalej>

Żywago po białostocku

żywagoPrzenieść powieść Doktor Żywago na musicalową scenę? Byłem przekonany, że to nie może się udać. Myliłem się. Opowieść o miłości trzech mężczyzn do jednej kobiety i dwóch kobiet do jednego mężczyzny, przedstawiona na deskach Opery i Filharmonii Podlaskiej, wciągnęła i zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.<czytaj dalej>

Straszny dwór w Twoim domu

straszny dwór

Już 19 listopada o godzinie 19:00 odbędzie się premiera bezpłatnej platformy streamingowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej!

Pierwszym spektaklem transmitowanym za jej pośrednictwem będzie Straszny dwór Stanisława Moniuszki, uznawany za jedną z najważniejszych polskich oper. Reżyserię powierzono Davidowi Pountneyowi, reprezentantowi światowej ekstraklasy operowej, brytyjskiemu wizjonerowi, który zmierzy się z legendą „polskiej opery narodowej”.
O swojej wizji reżyser opowiada tak: https://www.youtube.com/watch?v=2ITWYy7OUHg

Transmisja, którą poprowadzą Małgorzata Walewska oraz Wojciech Pszoniak, rozpocznie się o godzinie 19:00 na vod.teatrwielki.pl

Spektakl będzie również transmitowany za pośrednictwem The Opera Platform.

Sońka – spektakl

Krótki powrót do Sońki, precyzując do historii przedstawionej w książce, o której pisałem TUTAJ.

Od tego weekendu można obejrzeć Sońkę w Białostockim Teatrze Dramatycznym. Adaptacją zajął się sam Ignacy Karpowicz (autor Sońki), a reżyserią Agnieszka Korytkowska-Mazur (dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku). Zapowiada się ciekawie!

fot.Bartek Warzecha

fot.Bartek Warzecha

fot.Bartek Warzecha

Storna spektaklu: http://dramatyczny.pl/spektakl/sonka/

Starość aksolotla – prototyp książki przyszłości

Jak będzie wyglądać przyszłość książki? O tym może świadczyć ta grafika.

 

źródło: http://jacekdukaj.allegro.pl

Tak właśnie wygląda najnowsza powieść Jacka Dukaja, nosząca tytuł Starość aksolotla. Całość jest kompozycją tekstu oraz grafik, które dostępne są jedynie w wersji cyfrowej. Do tego książkę zapowiada wideo

Novum w polskiej literaturze jest to, że możemy wydrukować figurki bohaterów– postaci dwóch robotów. Dzięki czemu czytelnik otrzymuje nie tylko gadżet, ale może zobaczyć i dotknąć wyobrażenia autora książki.

W trakcie lektury Starości aksolotla poprosiłem kilka firm o pomoc w wydruku 3D projektów mechów. Od większości z nich otrzymałem odpowiedzi takie jak:

„Niestety przesłane modele odznaczają się dużym stopniem skomplikowania i poprawny ich wydruk będzie bardzo trudny, stąd zmuszeni jesteśmy odmówić na Pana propozycję. Dodam od siebie iż jeżeli znajdzie Pan firmę która wydrukuje figurki dla Pana z chęcią obejrzałbym zdjęcia wydruków.”

„Za dużo szczegółów (…) tego nikt Ci nie wydrukuje!”

„(…) koszt wydrukowania takiej figurki to około 250 PLN przy najgorszej jakości powierzchni”

Jednak udało mi się znaleźć Partnera, który podjął się zadania. Jest nim wrocławska firma Three Dimensions Lab . To co od nich otrzymałem, przeszło moje oczekiwania.

Wydruk 3D postaci z książki Dukaja jest możliwy. Nawet tej wyróżniającej się szczegółami. Spójrzmy jak okazjonalnie się prezentują:

Zafascynowany efektami poprosiłem Pana Piotra z Three Dimensions Lab o opowiedzenie jak wyglądał wydruk 3D figurek oraz jak zapatruje się na takie rozwiązania w przyszłości książki. Oto czego się dowiedziałem:

Na czas wydruku 3D składa się kilka czynników. Najistotniejsze to: wysokość modelu, wielkość w pozostałych wymiarach oraz jakościowy parametr, którym jest tzw. wysokość warstwy.
W naszym przypadku figurki były smukłe i wysokie. Budowane były z tworzywa PLA (Polilaktyd) biodegradowalnego, wytwarzanego z mączki kukurydzianej. Modele zostały wydrukowane w wielkości zaproponowanej przez autora książki, tj. 150mm na warstwie 0.2mm. Oznacza to, iż warstw było 750 na całą sylwetkę. Ze względu na smukłość (mały przekrój poprzeczny) budowały się jedynie przez około 5 godzin każda. Naszym rekordem jest figurka o wysokości 300mm, na warstwie 0.1mm, druk trwał wtedy około 40 godzin.

Osobiście uważam, że druk 3D jest to naprawdę ciekawym sposobem na pobudzenie zmysłów czytelnika. Przede wszystkim te modele są obłędne i robią wrażenie. Osoba czytająca książkę może zobaczyć, dotknąć, postawić obok siebie figurkę 3D, która przenosi doznania na jeszcze wyższy poziom. Natomiast osobom o mniej wybujałej wyobraźni wydruk trójwymiarowych modeli pozwoli lepiej wczuć się w klimat powieści. Podsumowując myślę, że jest to bardzo kreatywne wykorzystanie technologii przyrostowych (druk 3D), które przenosi czytelnika jeszcze bliżej świata zobrazowanego w książce, a przy okazji popularyzuje nowoczesne technologie.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia kwestia ceny. Wydruk jest pięć razy tańszy niż określiła to firma , którą cytowałem na początku tekstu. Aby się o tym przekonać wystarczy tylko zajrzeć na stronę http://threedimensionslab.com i wgrać projekt do wyceny.

Dziękuję firmie Three Dimensions Lab za pomoc w przygotowaniu tego tekstu i wydruku figurek, a także za miłą konwersację. Dzięki wielkie!

Projekty figurek dostępne są na stronie http://jacekdukaj.allegro.pl/#druk3d

Texas Jim –kilka słów o sztuce

O tym, że western można wystawić na teatralnej scenie, a do tego zrobić z niego takie widowisko, że publiczność niemal cały czas się śmieję, przekonałem się oglądając Texas Jima w Białostockim Teatrze Lalek. Dawno nie widziałem tak doskonale wyreżyserowanej sztuki.

O wyjątkowości spektaklu może świadczyć już ilość osób chętnych do jego obejrzenia. Cała sala zapełniona była po brzegi. Z niecierpliwością na odsłonięcie kurtyny czekali zarówno młodzi, ich rodzice, jak też i osoby starsze. Co w tym dziwnego? Texas Jim jest wystawiany w białostockich Lalkach od dwóch lat, a wciąż przyciąga tłumy.

Po odsłonięciu kurtyny od razu zostałem przeniesiony w realia kowbojskiego świata, w którym tytułowy bohater (Ryszard Doliński), zwany smutnym kowbojem, zostaje wysłany z misją do Bangtown, z którego mieszkańcami-poszukiwaczami złota nie ma kontaktu. Ową mieściną władają bracia Brozer: Kain, Cham i Kanaan (Michał Jarmoszuk, Mateusz Smaczny, Błażej Piotrowski). Kiedyś byli bandytami, których schwytał Texas Jim, ale teraz, jak zapewniają wszystkich, przeszli resocjalizację i brzydzą się gangsterką. Jim po drodze spotyka, artystkę bardzo dramatyczną Desolacion Rodriguez (Sylwia Janowicz-Dobrowolska), z którą dociera do miasta i w tym momencie zostałem wciągnięty wir niesamowicie wesołej przygody, którą na chwilę przerwała teatralna przerwa.

Jak potoczyły się dalsze losy Texas Jima? Tego dowie się każdy, kto obejrzy spektakl. Naprawdę warto!

Jest on na pewno czymś więcej niż godnym podziwu odegraniem ról. Reżyser Paweł Aigner sięgnął po dość stary tekst, Pierre Gripari napisał Texas Jim ou le coboye triste w 1977 roku, dostosowując go do odbioru przez współczesnego widza. Widoczne jest to w oprawie – pojawiają się wstawki wideo, jednym z miejsc, w którym przez chwilę rozgrywa się akcja, jest reżyserka dźwiękowca, jak też w warstwie tematycznej – w inicjującej akcję dramatu rozmowie przywołana jest postać Borysa Szyca, w jednym z dialogów zostają mocno wyartykułowane słowa przywołujące na myśl nazwę partii Prawo i Sprawiedliwość.

Texsas Jim to nie tylko western, to przede wszystkim komentarz do otaczającej nas rzeczywistości . Bohaterowie pod teatralnym płaszczem walki dobra ze złem, krytykują przedstawicieli prawa, duchowieństwa, polityków, złoczyńców, rasizm, mit amerykańskiego bohatera, popkulturę, a nawet samych siebie – Texsas Jim stwierdza, że „prawdziwi mężczyźni nie chodzą do teatru”. Obrywa się każdemu, nawet mieszkańcom Krakowa.

Reżyserując teatralny-western Aigner zwrócił również uwagę na dobór obsady. Texas Jim jest udanym połączeniem doświadczonego aktorstwa z nowym, spojrzeniem na sztukę. Obok znanych aktorów, takich jak: Ryszard Doliński, Piotr Damulewicz, Adam Zieleniecki, czy też Barbara Muszyńska-Piecka pojawiają się młode osoby, które niedawno opuściły mury akademii teatralnej. Ma to również bezpośredni związek z tekstem dramatu.

Wielkim atutem spektaklu jest warstwa językowa. Mnóstwo w niej gier słownych (np. zabawa znaczeniami wyrazów, wprowadzenie zamierzonych przejęzyczeń, słowo cowboy tłumaczone jest jako syn krowy, czyli cielak) oraz śmiesznych powiedzonek (typu: częstowany skrętem z marihuany Texas Jim odpowiada: „Przyjechali kowboje, każdy pali swoje”). Obecne są też wulgaryzmy, tekst jest nimi lekko nasycony, pełniące bardzo ważną rolę ekspresywnego podkreślenia dramatu sytuacji.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na cztery wyjątkowe role. Pierwszą jest postać głównego bohatera. Stylizowany na wszystkich znanych z ekranu macho, jest tylko ich wielką parodią. Jest stary, gruby, często wypowiadający oklepane kwestie, z przerysowaną manierą ruchów. Pozostałe trzy należą do młodego pokolenia aktorów. To w jaki sposób Michał Jarmoszuk, Mateusz Smaczny i Błażej Piotrowski zamienili się w przestępców (noszących imiona przeklętych bohaterów z biblijnego początku ludzkości) naprawdę zasługuje na podziw. Ich pomalowane na biało twarze z uwidocznieniem czerwieni ust od razu przywołały w mej pamięci Jokera z Batmana. Natomiast ubiór oraz styl poruszania się (często chodzą rzędem za sobą, wyważając każdy swój krok) skojarzyły się z bandą Alexa DeLargea z ekranizacji Mechanicznej pomarańczy. Doskonała robota!

Pełen zachwytu nad spektaklem wiem, że na pewno wybiorę się na Texas Jima ponownie. Wystawiam najwyższą notę.

Ocena: 10/10

Pierre Gripari Texas Jim, reżyseria Paweł Aigner, Białostocki Teatr Lalek

Strona spektaklu

After Play – kilka słów o sztuce

Podczas pierwszego spotkania dwójki nieznajomych w moskiewskiej restauracji, padło wiele słów. On mówił o samodzielności swoich dzieci, ubolewał nad śmiercią żony, snuł opowieść o życiu zawodowego muzyka Operowego. Ona zdradzała mu tajemnice urokliwego zarządzania gospodarstwem wuja, szczyciła się przyjaźnią z niemal idealnym mężczyzną. Na drugi dzień, gdy spotkali się w tym samym miejscu, czar prysł.

Każde ich słowo okazuje się „małą fikcją”. Zaczynają się przepraszać, dopowiadać szczegóły do historii z zeszłego dnia, a przy tym wpadają w coraz większe „pułapki słowne”. Prawda okazuje się zupełnie inna, a oni sami obdzierając się z masek wspaniałości, pozostawiają to co szare, zwyczajne i pospolite.

Tak w skrócie wygląda fabuła After Play Briana Friela. Sztukę w reżyserii Bogdana Michalika można obejrzeć w Białostockim Teatrze Lalek. W role spotykających się przypadkiem bohaterów wcielili się Sylwia Janowicz-Dobrowolska oraz Ryszard Doliński.

O tej inscenizacji można wiele pisać. Twórcy zadbali o każdy szczegół, od nadania scenie kawiarnianego wyglądu, przez stroje i rekwizyty, przyciągającą uwagę zabawę drugim planem (przesuwają się po nim miniaturowe przedmioty, typu kolejka, konik na biegunach), po subtelną zabawę światłem. W tle słychać dźwięki Little Thing Jesus Tomasz Stańko Quartet.

Wchodząc na salę od razu czuć kawiarnianą kameralność. Gdy rozpoczyna się spektakl światło pada na stolik, przy którym już siedzi Sylwia Janowicz-Dobrowolska, później na leżące nieopodal krzesła, wtedy na scenie pojawia się Ryszard Doliński obładowany bagażem i talerzami z jedzeniem. Zaczyna się spokojna rozmowa, która szybko przybiera formę, o jakiej pisałem na początku.

After Play można oglądać jako spotkanie dwóch nieznajomych. Jednak warto pokusić o zwrócenie uwagi, kim są naprawdę. On jest bratem Trzech sióstr, ona siostrzenicą Wujaszka Wani, czyli pochodzą z dramatów Czechowa. After Play pozwala widzom śledzić dalsze ich losy.

Firelowi udało się zachować to co Czechowowi bliskie, sentymentalizm i okrutny świat, w którym próbuje odnaleźć się przytłoczona mnóstwem problemów jednostka. Doskonale zostało uwidocznione, charakterystyczne dla twórczości pisarza, dochodzenie do prawdy za pomocą wypowiedzi, w których mieszają się ironia, smutek i rozczarowanie.

Spektakl w reżyserii Bogdana Michalika jest dowodem na to, że w dobie cyfryzacji teatr może obyć się bez wideo czy też animacji atakujących widza. Wystarczy tylko dwóch świetnych aktorów i ciekawy tekst. Tyle wystarczy, by wywołać u widza wspomnienie sztuki, nawet kilka dni po jej obejrzeniu.

Ocena 10/10

Briana Friel After Play, reżyseria Bogdan Michalik, Białostocki Teatr Lalek

Strona spektaklu

Zostań książkowym Mikołajem

Czy chciałbyś zamienić się w Świętego Mikołaja, Gwiazdora lub Śnieżynkę? Możesz! Wystarczy tylko, że dołączysz do akcji organizowanej przez dwie miłośniczki interesujących książek: Karolinę z http://biblioteczkamalucha.pl/ oraz Natalię z http://kotnakrecacz.blogspot.com/.

Dziewczyny postanowiły wesprzeć akcję organizowaną przez Zaczytanych, a dokładnie: zebrać książki dla Biblioteczki Małego Pacjenta w Szpitalu Klinicznym Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie.

Jeżeli masz ochotę przyłącz się do nich! Zanim jednak podejmiesz decyzję, przeczytaj co o projekcie i początkach działania mówi Karolina:

Pomysł klarował się stopniowo. Z jednej strony byłam zafascynowana działalnością Zaczytani.org, którzy otworzyli już kilkadziesiąt szpitalnych bibliotek w całym kraju. Z drugiej, myślałam o książkach, które jako recenzentka często otrzymuję od wydawnictw za darmo. Chciałam się nimi podzielić, proponując to samo innym miłośnikom słowa pisanego.

Karolina szybko wciągnęła do akcji Natalię, którą poznała wiele lat temu podczas studiów w Krakowie. Potem przyciągnęły do siebie kolejne osoby, które piszą o akcji na swoich blogach i zachęcają do przekazania książek. Dołączam się do nich.

A jak wziąć udział w akcji? To takie proste!

Do 31 grudnia 2014 r. należy przesłać przynajmniej jedną książkę na adres:
Centrum Administracyjne Placówek Opiekuńczo- Wychowawczych w Brzegu
Poprzeczna 3
49-304 Brzeg
Z dopiskiem „ Biblioteczka Małych Pacjentów”

Gorąco zapraszam do udziału!

Łanuszka/Cohen

Kilka dni temu pojawiła się na polskim rynku płyta, której określanie „wyjątkową” to za mało. Jej autorem jest Michał Łanuszka, który to interpretuje teksty Leonarda Cohena w polskich przekładach. Co ważne, wszystkie translacje zostały w pełni zaakceptowane przez kanadyjskiego muzyka i pisarza.

Łanuszka jest wybitnym artystą, udowodnił to poprzednią płytą (A miało być tak pięknie). Potwierdza to też krążkiem Łanuszka/Cohen i jednocześnie podwyższa sobie poprzeczkę. Tak trudno oderwać się od tych piosenek – nawet po wciśnięciu klawisza pauzy usłyszane dźwięki wciąż grają w głowie.

Nie wiem czy lubisz piosenki Cohena, poezję pisaną,  ale… koniecznie posłuchaj materiały zarejestrowanego na tej płycie! Masz szansę sprawdzić go nie wydając złotówki. Płyta jest dostępna na portalu Spotify.