Kilka słów o „Zaginionej dziewczynie” Finchera

Kadr z filmu „Zaginiona dziewczyna”.

O filmach Davida Finchera ciężko jest mi wypowiadać się obiektywnie. Lubię go od Obcego 3. Dlatego ograniczę się tylko do stwierdzenia, że znów wyreżyserował doskonałą historię. Dwie i pół godziny ekranizacji powieści Gillian Flynn minęły jak kilka minut. Perfekcyjnie opowiedziana historia!

Pewnego lipcowego dnia, dokładnie w piątą rocznicę ślubu, Nick Dunne (Ben Affleck) wchodzi do Baru (nazwa knajpy), rozmawia z siostrą bliźniaczką(Carrie Coon) i wraca do domu, w którym znajduje przewrócony stolik z rozbitym szklanym blatem. Zaczyna chodzić po domu, wykrzykując imię żony (Rosamund Pike). Następnie zjawia się policja wezwana w sprawie zaginięcia kobiety. Tak właśnie rozpoczyna się Zaginiona dziewczyna.

To co się dzieje w kolejnych minutach, a następnie godzinach jest powiązane ze sobą. Podobnie jak inni autorzy tekstów na temat nowego filmu Finchera, nie zamierzam zamieszczać spoilerów. Mogę jednak obiecać, że osoby żądne dobrego thrilleru, powinny opuścić salę kinową usatysfakcjonowane.

Zapoznając się z recenzjami zamieszczonymi w sieci spotykałem się z określeniami Zaginionej dziewczyny jako rasowego thilleru, potem przeradzającego się w satyrę na małżeństwo, media i prowincjonalną amerykańską obyczajowość (wyborcza.pl), czy też studium drogi, którą kochający się małżonkowie przebywają, by zamienić się w swoich najgorszych wrogów. (onet.pl) Zgadzam się z powyższymi opiniami. Chciałbym dorzuć do nich jeszcze jedną. W filmie Finchera jest ukryta jest jeszcze jedna analiza. To również opowieść o skutkach dobrego wychowania.

Główny bohater wypowiada w filmie kwestię o tym, że od dziecka był uczony, by zawsze być miłym do innych i zachowywać się jak gentelman. Moim zdaniem to właśnie pchnęło go do pewnych zachowań, o których dowiadujemy się w trakcie filmu i ostatecznej decyzji wieńczącej Zaginioną dziewczynę.

Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwszą jest zabawa ujęciami. Fincher zadbał o ucztę dla oka. Moim zdaniem, są o wiele ciekawsze (bardziej artystyczne) niż te w uwielbianym przeze mnie Fight Clubie. Drugą jest warstwa dźwiękowa. Mam na myśli zarówno muzykę, za którą odpowiedzialny jest między innymi Trent Reznor, wokalista z Nine Inch Nails, jak też jeden z przerywników. Takiego odgłosu bicia serca jakie towarzyszy scenie pokazującej zdenerwowanego Afflecka dawno nie słyszałem.

Wracając do Raznora, to już trzeci film Finchera, w którym możemy usłyszeć kompozycje muzyka. O ile ścieżka dźwiękowa w Social Network nie przypadła mi do gustu, to utwory usłyszane w Dziewczynie z tatuażem i Zaginionej dziewczynie uznałem za bardzo interesujące.

Muzyka z ostatniego z wymienionych filmów znajduje się TUTAJ.

Zaginiona dziewczyna, reż David Fincher, 2014

Ocena: 10/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *