Doktor śmierć – recenzja książki

Holokaust, eksperymenty na więźniach i bestialskie pomysły nazistowskich oprawców, to tematy znane w mniejszym (za sprawą edukacji szkolnej) lub większym (dotyczy osób zainteresowanych okresem II Wojny Światowej) stopniu polskiemu odbiorcy. Nawet gdyby chciał, nie może o nich zapomnieć. Wciąż przewijają się w postaci Auschwitz, Majdanka, Treblinki, wspomnieniach wciąż żyjącego pokolenia dziadków oraz rodziców. A jak wygląda wiedza o rozliczeniu katów? Z tym jest gorzej.

Wiemy o procesach w Norymberdze, świadomi jesteśmy tego, że wielu zbrodniarzy próbowało uniknąć kary uciekając do Ameryki Południowej. Dużą rolę odegrały tu filmy. Chłopcy z Brazylii, rewelacyjny Wszystkie odloty Cheyenne`a, czy też słynny Maratończyk uświadomiły społeczeństwo, że poszukiwania nazistów wciąż trwają. I na tym kończy się wiedza większości odbiorców.

Dlatego dobrze, że książki takie jak Doktor śmierć pojawiają się na rynku. Pozwalają lepiej zapoznać się z tematem, ocalają pamięć o ofiarach i przestrzegają przed ponownym popełnieniem bestialskiego mordu.

Doktor śmierć to publikacja o tym, co się wydarzyło po zakończeniu wojny, o sytuacji politycznej, łowcach nazistów, narodach Niemców i Żydów, a także o jednostkach próbujących uporać się z piętnem Holokaustu.

Naziści kradli i handlowali dziełami sztuki. Dowiedz się jak to robili!

Głównym tematem jest tropienie Ariberta Heima, lekarza z Mauthausen-Gusen. Odznaczył się on wielkim okrucieństwem, między innymi wycinając organy żywym osobom, uśmiercając zastrzykiem z benzyny w serce. Od innych zbrodniarzy wyróżnia go lekarskie podejście. Gdy jego koledzy po fachu swoje czyny tłumaczyli eksperymentami na rzecz rozwoju medycyny, Heim mordował dla własnej przyjemności. Sadysta, według relacji świadków, gdy się nudził, składał zamówienie w postaci dostarczenia do swego gabinetu kilkudziesięciu osób. Tuż po wojnie, w pomyślnych dla niego okolicznościach, udało mu się uniknąć kary. Mało tego, ożenił się i dalej pracował w zawodzie lekarza, a także był osobą publiczną – utalentowanym hokeistą. Mimo wszystko pamięć o popełnionych przez niego zbrodniach przetrwała i popchnęła śledczych do poszukiwań. Heim ukrył się w Egipcie, zmieniając imię i nazwisko oraz przechodząc na islam. Tam też zmarł.

Samo śledztwo było przeprowadzone nieudolnie. Popełniono mnóstwo błędów. A co najgorsze, gdyby nie „pewien świadek”, informacja o śmierci Heima nie trafiłaby do opinii publicznej do dnia dzisiejszego. Co robił po wojnie zbrodniarz, kim był informator, jaką wielką rolę w śledztwie spełniła pewna nieruchomość, tego dowiedzą się czytelnicy książki.

Aribert Heim

Historia polowania na Ariberta Heima łączy się, jak napisałem powyżej, z sytuacją jaka panowała po wojnie. Wielu zbrodniarzy wyszło na wolność korzystając z błędów prawa ustanowionego przez zwycięzców wojny. Tak samo było w przypadku lekarza z Mauthausen-Gusen. Doktor śmierć przestał być jeńcem wojennym, bo Amerykanom skończył się czas na przetrzymywanie nazistów w obozie, a wywiady o przeszłości więźniów charakteryzowały się zupełnym brakiem profesjonalizmu. Nie lepiej było w kolejnych dziesięcioleciach. Po procesach nazistów, naród Niemiecki miał dosyć obwiniania go o zbrodnie popełnione przez jednostki, słowo Holocaust nie funkcjonowało w języku, a młodzi Niemcy nie uczyli się o zbrodniach popełnionych przez rodziców. Nie lepsze było podejście innych narodów do schedy po czasie Zagłady. Na przykład, przedstawiciele władz Izraela z niechęcią wybrały się do Ameryki Południowej po Adolfa Eichmanna, pomysłodawcę i wykonawcę planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Mimo, że otrzymały dokładne informacje gdzie jest zbrodniarz, dopiero po interwencji łowcy nazistów, zdecydowały się na uprowadzenie Eichmanna.

Temat osób poszukujących nazistów został ograniczony do kilku osób. Najwięcej informacji zostało przedstawionych o tym najsłynniejszym, Szymonie Wiesenthalu. Ale w jaki sposób! Czytając Doktora Śmierć czuje się jakby to były postaci stworzone przez Forsytha. To typowi twardziele z poczuciem misji. Są nieustępliwi, za wszelką cenę dążący do celu, pragnący rozliczenia za krzywdę niewinnych.

Ostatnią z najważniejszych płaszczyzn zarysowanych w książce jest sytuacja jednostek należących do rodziny nazisty. Muszą się one uporać z faktami. To osoby o różnym podejściu. Jedne nie akceptują i potępiają całkowicie postać, inne próbują wytłumaczyć postępowanie zbrodniarza i szukają dowodów na uniewinnienie.

Książka napisana jest łatwym językiem i szybko się ją czyta. Stworzona została z myślą o współczesnym czytelniku. Świadczy o tym forma wydania: format, wielkość czcionniki oraz krótkie rozdziały. Jednak wymienione cechy niech nie zmylą miłośników literatury faktu. To również książka dla nich. Mnóstwo w niej dat, opisów wydarzeń i prób ich interpretacji.

O tym jak wiele pracy włożyli w ukazanie się publikacji autorzy, dziennikarze z New York Timesa, możemy wyczytać w Podziękowaniach wieńczących książkę. Oprócz wyprawy do Egiptu, podróży po Niemczech i Austrii, przeżywali chwile niczym opisywani przez nich śledczy. „Drążąc temat” trafiali do członków rodzin, znajomych Heima, spędzali czas w archiwach i bibliotekach, a także brali udział w prawdziwych przygodach takich jak: uwięzienie w egipskim areszcie, czy też transport i przechowywanie starej aktówki Heima. Myślę, że ich praca może stanowić doskonały materiał na nową książkę. Kto wie, może kiedyś taką napiszą.

Ocena: 9/10

Nicholas Kulish, Souad Mekhennet Doktor śmierć, PWN, 2014

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Black Publishing. Dziękuję bardzo!

One thought on “Doktor śmierć – recenzja książki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *