Księga ryb Williama Goulda –ryby, skazańcy i szalony komendant w złotej masce

Księga ryb Williama Goulda może być znana już wielu czytelnikom, bowiem polskojęzyczne wydanie książki ukazało się już w 2004 roku – trzy lata po premierze w Australii. Natomiast osoby, które nie czytały tej wybitnej powieści, mogą zapoznać się z jej treścią dzięki Wydawnictwu Literackiemu.  We wrześniu opowieść o malarzu ryb trafiła na księgarniane półki.

Szczerze, publikacja jest warta przeczytania i dostaje ode mnie najwyższą notę.

To opowieść o książce, którą stworzył skazaniec William Gould. Najpierw trafia ona do współczesnego czytelnika. Pochłania go, w pewien sposób przemienia i łączy z autorem – znalazca odtwarza Księgę ryb Williama Goulda. Drugą postacią jest tytułowy Gould, rzezimieszek z talentem malarskim. Osadzony na wyspie robi wszystko by przetrwać. Jego zdolności wykorzystują Ci, którzy mają władzę na wyspie skazańców, w tym miejscowy lekarz– zleceniodawca ilustracji morskiej fauny.

Księga ryb Williama Goulda – nowe Jądro ciemności

W utworze Conrada bohater zbliżał się w stronę rdzenia zła. U Flanagana już w nim jest. W samym centrum. Zło widoczne jest na wielu poziomach.

flanagan_ksiega-ryb_williama_gouldaPierwsze to intrapersonalne – Wiliam Gould nie jest postacią niewinną, jako skazaniec próbuje przeżyć za wszelką cenę, czasami wbrew regułom prawa i etyki. Zdaje sobie z tego świadomość i próbuje jakoś zachować moralność, ale (często) nadaremnie.

Podobnie zło jest dostrzegalne u jego współtowarzyszy i służbie więziennej – interpersonalne . To co dzieje się w obszarze więzienia i po za nim – traktowanie tubylców – może nieźle przerazić czytelnika. Działania i poglądy wspomnianego lekarza, zleceniodawcy Goulda, kojarzą się z działaniami zbrodniarzy w obozach koncentracyjnych.

Nad skazańcami władzę sprawuje komendant – postać trochę  przypominająca Kutza z Jądra Ciemności. Jego wygląd (szaleniec nosi złotą maskę na twarzy), pochodzenie, to kim jest i o czym marzy, przyprawią wrażliwych czytelników o gęsią skórkę.

Komendant jest bardzo pomysłowym człowiekiem, który na Ziemi van Diemena próbuje z marnym skutkiem przenieść nowości z Europy do krainy wombatów i kangurów (miedzy innymi: buduje mini kolej czy też kasyno). Jego największym marzeniem jest stworzenie z kolonii karnej miasta-utopii. Najpierw przekształcającej wyspę-więzienie w miasto, a następnie w większe, jeszcze doskonalsze więzienie, wyróżniające się wielką ciszą. Flanagan opisuje zamysł szaleńca, nadając koncepcji trafną nazwę: „sterylna komunikacja”:

Chciał, żeby miasto było milczące. Żeby ludzie już nie rozmawiali ze sobą, tylko porozumiewali się za pomocą skomplikowanego systemu wiadomości przekazywanych na piśmie. Miały one być zwijane i umieszczane w małych drewnianych cylindrach, dzięki działaniu sprężonego powietrza przesyłanych dalej rurami w odpowiednie miejsce, czyli do osoby, dla której były przeznaczone.

Prawda, że przerażające?

Księga Ryb Williama Goulda – symbolizm i gawędziarstwo

W powieści mnóstwo jest symboli. Można szukać ich w opisywanych wydarzeniach, postaciach, rekwizytach, w tym samej księdze.  Każdy z rozdziałów jest poświęcony określonemu stworzeniu morskiemu, które to przypisane jest określonej postaci z kart powieści. Tu jako ciekawostkę należy podać, że rysunki w książce zostały namalowane przez autentycznego Williama Beuelowa Goulda, który portretował ryby, ptaki i rośliny w XIX wieku (opowieść snuta przez Flanagana korzysta bardzo wybiórczo z życiorysu realnej postaci).

Priorytetem w Księdze ryb jest gawędziarstwo. A właściwie potrzeba opowieści. Księga sama w sobie jest symbolem opowieści. Jej studiowanie, dla każdego kto ją znajdzie, kryje w sobie  nigdy nie kończącą się gawędę o samym sobie – taką, która musimy układać wciąż od początku. Dlatego wciąga współczesnego czytelnika, a gdy ją gubi, nakazuje mu stworzenie nowej. A ten robi to z konieczności opowiadania.

Książkę polecam każdemu, w szczególności osobom przekonanym o tym, że potrafią opowiadać dobre historie.

Moja ocena: 10/10

Richard Flanagan, Księga ryb Williama Goulda, Wydawnictwo Literackie, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Literackiego. Dziękuję bardzo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *