Alfred Szklarski

7 ulubionych książek – Marek Niedźwiecki

źródło: www.marekniedzwiecki.pl

Wrześniowym bohaterem wpisu z cyklu 7 ulubionych książek jest postać, którą znam od dzieciństwa. Nie osobiście, lecz z Programu III Polskiego Radia. Właściwie, sięgając do wspomnień, to wychowałem się na jego głosie. Dzięki jego audycjom poznałem zespoły, których muzyki słucham do dziś – tu muszę przyznać się, że fajne to były czasy, gdy poszerzałem kolekcję piosenek nagrywając je z radia na kasety. Dlatego postanowiłem zapytać go o 7 ulubionych tytułów.

Marek Niedźwiecki, bo o nim mowa, udzielił mi odpowiedzi. Gdy spojrzałem na przesłaną przez dziennikarza listę, byłem pozytywnie zaskoczony obecnością  kilku tytułów. Jakie publikacje znalazły się na liście 7 ulubionych książek Marka Niedźwieckiego? Oto one:

 

Alfred Szklarski, Tomek w krainie kangurów

Książka mojego dzieciństwa! Być może to była moja pierwsza inspiracja do podróży na Antypody? Bohater serii książek, Tomek Wilmowski był nastolatkiem i podróżował.  Też tak chciałem. Pierwszy raz przeczytałem książkę około 1964 roku i zacząłem marzyć o podróżach i pochłaniać kolejne tomy przygód Tomka. Znałem na pamięć całą serię, bo lubię wracać do przeczytanych książek.

 

Henryk Sienkiewicz, Trylogia

Te księgi przeczytałem najwięcej razy. Zdradę, że najbardziej darzę sympatią Ogniem i mieczem. Przepiękna opowieść. Trylogię odkryłem w latach 70. Urzekła mnie historiami, w które do dziś lubię „zapadać się”– zawsze mnie wzruszają. Przez te prawie 50 lat pasjonującej lektury nastąpiła mała zmiana. Gdy natrafiam na opis bitwy, omijam ten fragment.

 

Joanna Chmielewska, Lesio. Powieść, nie da się ukryć, humorystyczna

Sięgnąłem po nią, bo całe moje pokolenie pochłaniało książki Chmielewskiej. Mnie zauroczyło w utworach pisarki poczucie humory, lekkość języka i bawienie się nim… I taki właśnie jest Lesio –opowieść o trochę roztargnionym, żeby nie napisać „pierdółkowatym”, architekcie, któremu mogło się przytrafić prawie wszystko. Polecam każdemu, kto jeszcze nie poznał magii książek Joanny Chmielewskiej.

 

Halina Poświatowska, Opowieść dla Przyjaciela

W tym miejscu mógłbym wymienić tytuł jednego z tomików poetyckich mojej ulubionej poetki. Wybrałem Opowieść dla Przyjaciela ze względu na sentyment. Doskonale pamiętam chwile, gdy odbijaliśmy powieść na ksero i oprawialiśmy u introligatora. Takie były czasy.  Drugie wspomnienie z Opowieścią dla Przyjaciela wiąże się z moim liceum, konkretnie z kołem recytatorskim, do którego należałem. Udało nam się wystawić tę pozycję na akademii szkolnej… i to chyba właśnie wtedy zakochałem się po uszy w wierszach Pani Haliny.

 

Finn Alnaes, Kolos

Książka z grupy tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Jednak przeczytałem ją za wcześnie. Byłem nastolatkiem i cały świat zwalił mi się na głowę. Studium samotności i wyobcowania. Co ja mogłem wtedy o tym wiedzieć? Taki trochę owoc zakazany, a to zawsze wciąga.

 

Dan Brown, Kod Leonarda da Vinci

Zabrałem tę książkę na wakacje. Po dwóch dniach zorientowałem się, że przeczytam ją za szybko. Wyznaczyłem sobie przeczytanie 50 stron dziennie,by wystarczyło do końca wypoczynku. Przyznam się, że było ciężko, bo Kod Leonarda da Vinci nie pozwala oderwać się od siebie. Miałem ulubioną ławkę, na której siadałem i czytałem. Prawie jak zawsze, książka lepsza od filmu, bo…

 

Robert Ludlum, Tożsamość Bourne’a

… czasem film dorównuje historii opowiedzianej na kartach powieści. Tak właśnie jest w przypadku Tożsamości Bourne’a. Uważam, że Matt Damon jest genialny jako Jason. Ale i tak wolę poczytać… z tym, że kiedy czytam o Bournie, to jednak widzę Damona.